Nie odpowiadam za rzetelność i wiarygodność moich dokumentów
 Oceń wpis
   

cytat na dziś: "DB W SPOSÓB WYRAźNY ZWALNIA SIĘ Z JAKICHKOLWIEK BEZPOŚREDNICH, POŚREDNICH, CZĘŚCIOWYCH LUB INNYCH STRAT LUB SZKÓD W TYM STRATY ZYSKOW PONIESIONYCH PRZEZ INWESTORA LUB OSOBY TRZECIE, KTÓRE POWSTAŁY W WYNIKU POLEGANIA NA TYM DOKUMENCIE A TAKŻE ZA RZETELNOŚĆ, KOMPLETNOŚĆ I WIARYGODNOŚĆ NINIEJSZEGO DOKUMENTU".

Dwie ciekawostki w ofercie Deutsche Bank PBC SA, na którą zwrócił uwagę kolega (dziękuję): Certyfikat Express db WIG20, z którego opisu nie sposób zrozumieć o co biega, to jeszcze bank i tak wykręca się sianem z odpowiedzialności za wszystko co pisze oraz przedziwna Lokata db Trio, w której mamy oprocentowanie 9%, ale dla 20% wpłaconej kwoty, 7% ale po pół roku oraz 6% -- ale już po roku... wszystko drobnym, szarym drukiem na dole strony.


Kto zrozumiał może liczyć na Nobla z ekonomii. Ja szans nie mam.

W opisie oferty Certyfikatu Express db WIG20 rozwaliła mnie klauzula, na podstawie której oferent zwalnia się z wszelkiej odpowiedzialności za produkt. Ale mało tego, że bank prosi, iżby każdy sam się zastanowił, czy warto wchodzić w te klocki. Bank lojalnie zastrzega, że "Informacje zawarte w tym dokumencie są oparte na materiałach, które ufamy, iż są wiarygodne; jednakże nie składamy żadnych zapewnień, że są one dokładne, aktualne i pozbawione błędów." Mało tego, bank ostrzega, że ma różne departamenty -- dokument sporządził dział Sales lub Trading, a nie przejrzał go Research, warto zatem pamiętać, że "Jakiekolwiek opinie wyrażone w niniejszym dokumencie mogą się różnić od opinii wyrażanych przez inne departamenty (włączając w to departament Reaserch) operujące w ramach DB,. Departament Sales i departament Trading są narażone na potencjalny konflikt interesów" (...) a w dodatku "DB może angażować się w transakcje w sposób niekonsekwentny z opiniami zawartymi w niniejszym dokumencie".

Niczym przy tym bełkocie jest jednak wywalone kapitalikami zastrzeżenie na samym spodzie oferty -- cały czas jest to ten sam, ledwie widoczny kolor czcionki -- zgodnie z którym bank nie tylko nie odpowiada za zyski i straty inwestora (jasna sprawa), ale i nie chce ponosić odpowiedzialności za... RZETELNOŚĆ, KOMPLETNOŚĆ I WIARYGODNOŚĆ NINIEJSZEGO DOKUMENTU.

Proszę Państwa, czas chyba pomyśleć o założeniu swojego własnego banku.

Komentarze (12)
Obowiązki informacyjne przedsiębiorców -- raz jeszcze
 Oceń wpis
   

Kilka razy już pisałem o obowiązku oznaczania strony internetowej prowadzonej przez przedsiębiorcę pewnymi informacjami o nim (np. przy okazji sprawy Adresso vs Wroom.pl czy spółki PL2012 sp. z o.o. -- por. Ein Bier, Ein Brauerei, Ein Trademark).

Napiszę jeszcze raz, bo znów jest temat. W ramach wyciągania sprawek z przeszłości okazało się, że Krzysztof Czuma, syn bieżącego (jeszcze) Ministra Sprawiedliwości miał sprawę z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną -- właśnie za "nieumieszczenie w wyeksponowanym miejscu niekomercyjnej strony internetowej danych kontaktowych do osoby wystawiającej stronę". I zapłacił 100 zł grzywny za brak informacji o spółce na stronie internetowej.

art. 21 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej:
Jeżeli przedsiębiorca oferuje towary lub usługi w sprzedaży bezpośredniej lub sprzedaży na odległość za pośrednictwem środków masowego przekazu, sieci teleinformatycznych lub druków bezadresowych, jest on obowiązany do podania w ofercie co najmniej następujących danych:
1) firmy przedsiębiorcy;
2) numeru identyfikacji podatkowej (NIP);
3) siedziby i adresu przedsiębiorcy.

z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną:
art. 5 ust. 2 Usługodawca podaje:
1) adresy elektroniczne,
2) imię, nazwisko, miejsce zamieszkania i adres albo nazwę lub firmę oraz siedzibę i adres.
art. 23 Kto wbrew obowiązkom określonym w art. 5 nie podaje danych, o których mowa w art. 5 ust. 2, 3 lub 5, albo podaje dane nieprawdziwe lub niepełne, podlega karze grzywny.

art. 206 §1 ksh:
Pisma i zamówienia handlowe składane przez spółkę w formie papierowej i elektronicznej, a także informacje na stronach internetowych spółki, powinny zawierać:
1) firmę spółki, jej siedzibę i adres,
2) oznaczenie sądu rejestrowego, w którym przechowywana jest dokumentacja spółki oraz numer pod którym spółka jest wpisana do rejestru,
3) numer identyfikacji podatkowej (NIP),
4) wysokość kapitału zakładowego.
art. 595 §1 ksh:
Kto, będąc członkiem zarządu spółki kapitałowej, dopuszcza do tego, że pisma i zamówienia handlowe oraz informacje, o których mowa w art. 206 § 1 i art. 374 § 1, nie zawierają danych określonych w tych przepisach albo będąc komplementariuszem spółki komandytowo-akcyjnej uprawnionym do reprezentowania spółki dopuszcza do tego, że pisma i zamówienia handlowe oraz informacje, o których mowa w art. 127 § 5, nie zawierają danych określonych w tym przepisie
- podlega grzywnie do 5.000 złotych.

O obowiązkach informacyjnych zapomina olbrzymia większość przedsiębiorców. Uwaga ta nie odnosi się tylko do startutopistów -- którzy skądinąd chętnie popadają w różne skrajności, od tytułomanii jak w CK za Habsburgów, do ignorowania wszystkich formalności -- swoich stron internetowych nie pilnują także uznane i poważane spółki.

Warto zatem zapamiętać, iż każdy świadczeniodawca usługi świadczonej drogą elektroniczną -- bez względu na to jakiego rodzaju to usługa -- musi podać na swojej stronie takie dane jak adresy elektroniczne do kontaktu oraz nazwę lub firmę przedsiębiorcy, a także siedzibę i adres (art. 5 ust. 2, warto też przeczytać ust. 3 i 5).
Sankcją za brak tej informacji bądź podanie nieprawdziwych danych jest -- zgodnie z art. 23 ustawy -- grzywna.

Podobne obowiązki spoczywają na przedsiębiorcy, który oferuje sprzedaż towarów lub usług na odległość (art. 21 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej). Uwaga: to dotyczy każdego sposobu komunikowania oferty, nie tylko przez internet!

I na zakończenie coś dla spółek: w przypadku spółek z ograniczoną odpowiedzialnością zarząd powinien przeczytać art. 206 ksh, zgodnie z którym wszystkie pisma i zamówienia, bez względu na formę (pisemne, elektroniczne), a także strona internetowa powinna wskazywać firmę spółki, jej siedzibę i adres, oznaczenie sądu KRS, w którym spółka jest zarejestrowana, NIP oraz wysokość kapitału zakładowego (dla spółek komandytowo-akcyjnych odpowiednio stosuje się art. 127 par. 5, dla akcyjnych 374 par. 1 ksh).

W przypadku niedochowania obowiązku członkowie zarządu spółek kapitałowych lub komplementariusze w SKA mogą zapłacić grzywnę w wysokości do 5000 złotych (art. 595 par. 1 ksh); warto podkreślić, że jeszcze niedawno sankcja ta była bardziej dotkliwa i wynosiła 10 tys. złotych.

Reasumując: pamiętajcie, Moi Drodzy, o oznakowaniu swojej stronki, o prawidłowych stopkach w listelach (tak, wiem, że netykieta na tym cierpi... i wcale nie mam na myśli tego korpoględzenia).
Jak to mówią: szkoda nerw i niepewności.

Komentarze (14)
Kto naprawdę zapłaci za unieważnione opcje
 Oceń wpis
   

Wracam jeszcze na chwilę do tematu opcji walutowych oraz pomysłu Waldemara Opcja-Pawlaka na ustawę unieważniającą ex lege umowy zawarte przez banki z przedsiębiorcami. Przyszło mi bowiem do głowy, że warto mieć jasność w temacie: kto naprawdę zapłaciłby wówczas za owe opcje? Bo przecież jasne jest, że nawet jeśli doszłoby do unieważnienia zobowiązań, to w przyrodzie nic nie ginie.

Odpowiedź jest prosta: ja bym zapłacił, Pan by zapłacił, Pani. Społeczeństwo.

Art. 417(1) kc § 1. Jeżeli szkoda została wyrządzona przez wydanie aktu normatywnego, jej naprawienia można żądać po stwierdzeniu we właściwym postępowaniu niezgodności tego aktu z Konstytucją, ratyfikowaną umową międzynarodową lub ustawą.
§ 2. Jeżeli szkoda została wyrządzona przez wydanie prawomocnego orzeczenia lub ostatecznej decyzji, jej naprawienia można żądać po stwierdzeniu we właściwym postępowaniu ich niezgodności z prawem. Odnosi się to również do wypadku, gdy prawomocne orzeczenie lub ostateczna decyzja zostały wydane na podstawie aktu normatywnego niezgodnego z Konstytucją, ratyfikowaną umową międzynarodową lub ustawą.
§ 3. Jeżeli szkoda została wyrządzona przez niewydanie orzeczenia lub decyzji, gdy obowiązek ich wydania przewiduje przepis prawa, jej naprawienia można żądać po stwierdzeniu we właściwym postępowaniu niezgodności z prawem niewydania orzeczenia lub decyzji, chyba że przepisy odrębne stanowią inaczej.
§ 4. Jeżeli szkoda została wyrządzona przez niewydanie aktu normatywnego, którego obowiązek wydania przewiduje przepis prawa, niezgodność z prawem niewydania tego aktu stwierdza sąd rozpoznający sprawę o naprawienie szkody.
Zakładając, że PSL stawia pod ścianą koalicjanta -- kartą przetargową jest przyszłość rządu i prezydentura dla Donalda Tuska -- więc PO głosuje za unieważnieniem umów na opcje (czarny sen: znajduje się tylko 5 sprawiedliwych -- a prezydent skwapliwie podpisuje szkodliwą ustawę...
Zakładając, że coś takiego jest możliwe, od razu leci wniosek ZBP do Trybunału Konstytucyjnego (albo skarga konstytucyjna pierwszego banku, któremu odebrano należne mu pieniądze).

TK orzeka jak orzeka -- nie wyobrażam sobie innej sentencji jak wskazującej na sprzeczność z konstytucyjną zasadą równości podmiotów gospodarczych, do tego naruszenie zakazu retroakcji prawa -- i oto stoimy przed kwestią odpowiedzialności państwa za szkodę wyrządzoną wskutek wydania aktu normatywnego, co do którego później stwierdzono niezgodność z ustawą zasadniczą.

Warto bowiem pamiętać -- tj. powinien o tym pamiętać wicepremier Pawlak, a także posłowie, którzy ewentualnie zdecydują się poprzeć takie propozycje -- że zgodnie z art. 417(1) par. 1 kc jeśli złe prawo wyrządzi komuś szkodę, zapłaci za to Skarb Państwa. Nie wicepremier z własnej kieszeni, nie pójdzie też na to kasa ze składek PSL, nawet nie uda się tego potrącić z dotacji do partii politycznych.

W orzecznictwie nie budzi wątpliwości odpowiedzialność państwa za działania związane z wykonywaniem prerogatyw wynikających z imperium nie budzi wątpliwości. Np. w wyroku z dnia 29 czerwca 2007 r. (I CSK 124/07) SN jednoznacznie podtrzymał stanowisko, iż "Sąd Najwyższy dopuścił możliwość zgłaszania wobec Skarbu Państwa roszczeń dotyczących wypłaty odszkodowania za szkodę, którą wyrządzono na skutek wydania przepisów sprzecznych z aktualnie obowiązującą ustawą zasadniczą."

Ewentualne wątpliwości SN rozstrzygnął w wyroku 15 lutego 2007 r. (II CSK 483/06), zgodnie z którym "Przepis art. 77 ust. 1 Konstytucji nie może stanowić podstawy odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa za działania (lub zaniechanie) legislacyjne Państwa w sferze prawodawczej".

(Nie mogę oprzeć się jednak drobnej złośliwości. Warto bowiem zwrócić uwagę na kluczenie SN w konkretnej sprawie, jaką jest osławiona "ustawa 203" (por. Opowieść o władzy co uroczym lenistwem się zajmowała).
W wyroku z 23 stycznia 2007 r. (III CSK 264/06) Sąd Najwyższy wyraził pogląd, iż "Nie zachodzą szczególnie naganne, patologiczne okoliczności uzasadniające deliktową odpowiedzialność Skarbu Państwa za zaniedbania legislacyjne, skoro właściwa wykładnia art. 4a ustawy o negocjacyjnym systemie kształtowania wynagrodzeń, dokonana przez Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy pozwala na dochodzenie pokrycia przez Narodowy Fundusz Zdrowia wypłaconej przez samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej podwyżki wynagrodzeń." Kluczenie polega na tym, że we wcześniejszym wyroku SN orzekł, iż skoro nie ma komu płacić -- niechaj płaci Sejm RP.)

Rachunek jest zatem prosty: PSL proponuje chorą ustawę, legislatywa ją przegłosowuje, umowy na opcje ulegają rozwiązaniu, przedsiębiorstwa nie muszą płacić bankom, banki składają skargi -- a następnie Skarb Państwa płaci odszkodowania bankom.
Jak ktoś chce, to niech w to wchodzi. Ja dziękuję.

Komentarze (24)
Trudne jest życie bankiera
 Oceń wpis
   

Idą ciężkie czasy dla banków. Przynajmniej takie wrażenie można odnieść śledząc prasowe doniesienia. Waldemar Pawlak straszy ustawą unieważniającą opcje walutowe -- nie bacząc na to, że mógłby w ten sposób wywołać kryzys znacznie głębszy, niż widzimy obecnie -- zaś UOKiK zamierza zbadać politykę BRE Banku w sprawie mPlanów ze starego portfela (por. mStop: bunt mBankowego "starego portfela").

Obie sprawy są ze sobą, w moim przekonaniu, powiązane -- także logicznie.
Interwencjonizm najniższych lotów -- pomysł na ustawowe unieważnianie umów i to zawartych wstecz jest bublem jakich mało -- może narazić całą gospodarkę na olbrzymie konsekwencje: wizerunkowe, biznesowe, jakie tylko można sobie wyobrazić.
Czy komuś się wydaje, że po takiej operacji jakikolwiek inwestor będzie poważnie myślał o przyjściu do Polski? Nie licząc kapitału z Wenezueli czy Rosji, gdzie podobne bezprawie być może jest czymś na porządku dziennym?

Tu jest rejestr klauzul niedozwolonych UOKiK. Proszę o wskazanie klauzuli, którą naruszył mBank zawierając umowę tego rodzaju.Oczywiście, z wadliwymi umowami można walczyć, są do tego odpowiednie przepisy (np. cytowany przeze mnie wczoraj art. 58 kc). Sęk jednak w tym, że zajmować się tym powinny niezawisłe sądy, które będą oceniać poszczególne umowy, nie zaś wicepremier, który -- nie okłamujmy się, dość przypadkowo -- został akurat kierownikiem resortu gospodarki.
Nie przyjmuję przy tym argumentu, że potencjalnych pozwów może być za dużo dla polskich sądów. Ktokolwiek kopał się kiedykolwiek z "ustawą 203" (pozdro dla AF, MG i LK :-) wie, że ustawodawca umiał wyprodukować przepisy, które genetycznie oznaczały pojawienie się tysięcy spraw w sądach.
Zresztą, po co filozofować: judykatura ma nadążać i kropka.

(Polecam w tym miejscu wystąpienie Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych do KNF, w którym pisze się, że być może Komisja trochę zbyt łagodnie traktuje część obowiązków informacyjnych spółek publicznych. Do sprawy dotarłem -- a jakże -- dzięki Trystero.
Polecam też uwadze Czytelnictwa jeszcze jedno spojrzenie na sprawę Procter&Gamble vs Bankers Trust.)

Podobnie oceniam sprawę awantury pt. "zły niedobry mBank leci w balona z oprocentowaniem kredytów hipotecznych" (aż się dziwię, że Waldemar Pawlak nie zaproponował ustawy w sprawie mPlanów).
Tu znów mamy do czynienia ze zwykłymi umowami -- owszem, zawieranymi z konsumentami, nie w ramach prowadzonej przez nich działalności gospodarczej -- zatem najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby kierowanie indywidualnych pozwów przez osoby dotknięte nieprawidłowym wykonaniem umowy przez banki.

Owszem, można się także zastanawiać na ile wpisana przez BRE Bank do umów o kredyt hipoteczny klauzula "Zmiana wysokości oprocentowania Kredytu może nastąpić w przypadku zmiany stopy referencyjnej określonej dla danej waluty oraz zmiany parametrów finansowych rynku pieniężnego i kapitałowego w kraju (lub krajów zrzeszonych w Unii Europejskiej), którego waluta jest podstawą waloryzacji." może być oceniana jako postanowienie niedozwolone z art. 385(3) kc.

W mojej ocenie nie istnieją podstawy do takiej oceny. Owszem, umowa nie grzeszy ostrością -- fajniej byłoby, gdyby bank się wysilił i od razu proponował wyraźny, sztywny wskaźnik łączący oprocentowanie udzielonych kredytów od miarodajnych mierników, podobnie słowo "może" może być różnie rozumiane (i tak też się stało w sprawie "starego portfela") -- jednak jest to problem z zakresu wykonania umowy, nie jej treści.
(Od razu sobie zresztą powiedzmy: problemu nikt nie zgłaszał do grudnia 2008 r., zatem sama w sobie reguła chyba nie jest aż taka zła?)

Jest jednak organ ustawowo odpowiedzialny za badanie tego typu spraw -- i niechaj się tym zajmie. Zawsze jednak można zadawać pytanie: dlaczego podczas niedawnego badania przez UOKiK umów o udzielenie kredytów hipotecznych, które skończyło się dopisaniem przeszło 40 klauzul abuzywnych do rejestru -- nikt nie zwrócił uwagi na stosowne postanowienia, rzekomo dające zarządowi banku zbyt duży margines do manipulacji kosztem kredytu? 
Na miejscu Urzędu -- mówię to całkowicie bez najdrobniejszego choćby cienia Schadenfreude -- bałbym się teraz oskarżeń o tendencyjność i załatwianie problemów "pod publiczkę".

No cóż, jak to mówią: przyszło nam żyć w ciekawych czasach. Zastanawiam się jednak co będziemy z tego wszystkiego pamiętać za 10 lat.

PS polecam ciekawy tekst w Financial Times ("Zapomnijcie o kwalifikacjach: banki potrzebują błaznów"). Nie będę ukrywał, że też mam czasem wrażenie, że problem częściowo bierze się ze szczupłości kadr w naszych bankach.

Komentarze (27)
Jak Waldek chciał się sprawdzić w biznesie
 Oceń wpis
   

Wszystko wskazuje na to, że Waldemar Pawlak -- znany internauta, miłośnik komputerów -- musi czytać (mam nadzieję, że nie per procura) grupy dyskusyjne. Tylko tam bowiem mógł się dowiedzieć, że lud polski wierzy w jego Moc Sprawczą: tylko wicepremier Pawlak wie jak unieważnić kryzys -- i to jednym pociągnięciem pióra.

Będzie ustawa o unieważnieniu opcji. Coś w rodzaju wywłaszczenia banków z części kontraktów. Oto i cena reżimu sprawowanego przez demokratyczną władzę, demokratycznych polityków: jedna ręka daje, druga pałką po łbie tłucze.

Zaczęło się dość niewinnie, czyli od informacji, że kilka miesięcy temu część przedsiębiorstw uważała, że silna złotówka może być tylko jeszcze silniejsza, a zatem warto zagrać z bankami w opcje. Rekordziści pozawierali po osiem różnych kontraktów na opcje, w ośmiu różnych bankach; ich sukces miał być zatem ośmiokrotny.
Niestety, świat się obrócił dookoła nogami, rychło okazało się, że hiperprzychody z opcji będą stratostratami.

Art. 58 kodeksu cywilnego
§ 1. Czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna, chyba że właściwy przepis przewiduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy.
§ 2. Nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.
§ 3. Jeżeli nieważnością jest dotknięta tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części, chyba że z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana.

Znakomity przykład to sytuacja Zbigniewa Jakubasa, który długi czas przekonywał, że wystarczało zachować umiar w podejmowaniu ryzyka, aby uniknąć nieszczęścia. Rychło okazało się, że jeden z jego menedżerów postanowił pograć z bankami -- zawarł cztery kontrakty o wartości 10-krotnie przewyższającej majątek spółki Feroco SA -- i też się nie udało.
Od tego momentu Jakubas przestał grać jedynego-który-się-nie-dał i uderzył w tarabany: wkrótce dowiemy się o gigantycznych stratach, już wszystko obliczył dr Mariusz Andrzejewski z łódzkiego Uniwersytetu Ekonomicznego (kliknij by ściągnąć i poczytać opracowanie dr Andrzejewskiego nt. "wirusa wywołującego kryzys finansowy w Polsce").

Konkluzje płynące z raportu -- jak powiedział Z. Jakubas -- są proste jak słowo żołnierza: "rekomenduje władzom naszego kraju unieważnienie wszystkich transakcji, których przedmiotem są opcje asymetryczne. Krótko mówiąc, Sejm powinien unieważnić wszystkie opcje asymetryczne, łącznie ze skutkami pozytywnymi dla firm. Nawet jeśli firmy zarabiały - dwa, trzy lata temu. Skala zarobków wtedy, a straty dziś mają się jak jeden do dziesięciu. Wszystkie te transakcje powinny być unieważnione".
Jakbym czytał Kisiela, który przestrzegał tych, którzy wierzą, że herbata robi się słodka od samego mieszania.
Albo jakbym czytał Zbysia, który zapomina, że w biznesie domniema się profesjonalizm uczestników obrotu. Rozumiem, że dyrektor finansowy w przedsiębiorstwie produkcyjnym nie zajmuje się operacjami tego rodzaju na co dzień, ale i) nikt go do tego nie zmuszał, ii) gdzie był wówczas zarząd i jak ogólnie wygląda nadzór w tych spółkach??!

Stąd można ściągnąć opracowanie nt. sprawy Procter&Gamble vs. Bankers Trust, w której sąd stanu Ohio zajmował się dość podobną sprawą.Teza stojąca za projektem nowego prawa jest prosta: "Według ministra gospodarki istnieje taka możliwość, gdyż transakcje były sprzeczne z dyrektywą MiFID, która chroni strony transakcji związanych z papierami wartościowymi, którzy zostali wprowadzeni w błąd lub niepoinformowani o ryzyku inwestycji." Trudno o propozycji resortu gospodarki coś więcej powiedzieć, ponieważ na stronie ministerstwa brak stosownych dokumentów.

I teraz tak: możliwe, że zawierane kontrakty na opcje są niezgodne z przepisami i można dochodzić sprawiedliwości przed sądami. Napiszę to jeszcze raz: podważyć umowę można wyłącznie w postępowaniu sądowym, po wniesieniu przez stronę stosownego pozwu. Jeśli ktoś uważa, że dzieje mu się krzywda -- wolna droga, trzeba iść do sądu.

Jednakże rozwiązywanie problemu umów na opcje poprzez ustawę unieważniającą zawarte umowy jest niedopuszczalną ingerencją rządu -- rękoma władzy ustawodawczej -- w wolną gospodarkę. Jest to działanie nietrzyznaczne etycznie: dlaczego rząd ma wspierać, za nasze podatnicze pieniądze, część przedsiębiorstw, rzekomo pokrzywdzonych umowami na opcje, przeciwko innym przedsiębiorstwom?

Co więcej, jeśli wicepremier Pawlak jest zdania, że mu Trybunał Konstytucyjny nie uwali takiej ustawy -- gdyby w niejasnym zwidzie posłowie ją przyjęli, senat przyklepał, a (koncyliacyjnie nastawiony) prezydent podpisał -- to życzę powodzenia.
 

Komentarze (10)
5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]