O pokerzystach złapanych za rękę podczas czynu zabronionego
 Oceń wpis
   

Jack Humphrey, "Card players"Po wczorajszym newsie o akcji policji i celników -- zatrzymaniu 100 osób, które miały czelność grać w karty na żetony i "o puchar przechodni" (to się w Polsce nazywa nielegalnym turniejem pokera, aczkolwiek trawestując ex-marszałka Izby Poselskiej można powiedzieć, że jaki kraj, taki hazard) -- właściwie za cały felieton mogłyby wystarczyć przepisy ustawy o grach hazardowych, które mówią o wymogach organizacji turniejów pokera w Polsce.

Ex-liberalna Platforma, przy akompaniamencie pozostałych partii, zgotowała nam takie przepisy, że nie mogę powiedzieć nic innego jak -- Minister Finansów ostrzega: karty do ręki bierzesz na własną odpowiedzialność. z ustawy o grach hazardowych:
art. 2 ust. 1 pkt 5 Grami losowymi są gry o wygrane pieniężne lub rzeczowe, których wynik w szczególności zależy od przypadku, a warunki gry określa regulamin. Są to: (...) gry w karty: black jack, poker, baccarat;
art. 30. 1. Zakazane jest urządzanie w kasynach gry pokera, w którym uczestnicy grają między sobą, z wyjątkiem urządzania turniejów gry pokera na podstawie udzielonego zezwolenia.
2. Warunkiem udzielenia zezwolenia na urządzanie turnieju gry pokera jest uczestnictwo w turnieju co najmniej 10 graczy.
3. Podmiot urządzający turniej gry pokera jest obowiązany przedstawić organowi, który udzielił zezwolenia, w terminie do 25 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym nastąpiło zakończenie turnieju, szczegółową pisemną informację o osobach, które uzyskały wygrane w turnieju, oraz o rozliczeniu podatku od gier.
art. 37. Wniosek o udzielenie zezwolenia na urządzenie turnieju gry pokera powinien zawierać:
  1)   nazwę spółki występującej z wnioskiem;
  2)   nazwę turnieju gry pokera;
  3)   określenie czasu, w którym planuje się urządzenie turnieju gry pokera oraz miejsca jego urządzania;
  4)   projekt regulaminu turnieju gry pokera;
  5)   przewidywaną liczbę uczestników.
art. 60. 1. Podmiot ubiegający się o koncesję lub zezwolenie przedstawia organowi właściwemu do ich udzielenia, do zatwierdzenia, projekt regulaminu urządzanej gry lub zakładu wzajemnego albo turnieju gry pokera. (...)
2. Regulamin gier hazardowych oraz turnieju gry pokera, a także ich zmiany, zatwierdza minister właściwy do spraw finansów publicznych, z zastrzeżeniem ust. 3.
(...)
Art. 61. 1. Regulamin gry hazardowej, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, oraz regulamin turnieju gry pokera określa:
  1)   nazwę podmiotu urządzającego grę lub turniej;
  2)   szczegółowe warunki i zasady gry lub turnieju, w tym określenie wygranych, terminu oraz miejsca gry lub turnieju;
  3)   prawa i obowiązki uczestników gry lub turnieju;
  4)   tryb i terminy rozpatrywania reklamacji oraz tryb i termin zgłaszania roszczeń zgłaszanych przez uczestników gry lub turnieju;
  5)   wysokość kapitału gry lub turnieju, przeznaczonego do natychmiastowej wypłaty wygranych.(...)

Nie, w remika czy kanastę, a także w popularnego "Pana", jeszcze grywać można (podobnie jak nadal można bawić się misiami), ale zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 5 ustawy o grach hazardowych niektóre gry w karty -- black jack, poker i bakarat (dla niepoznaki nazwany "baccaratem" (sic!) -- są zbrodniczymi nałogami, a więc prawo musi je zwalczać lub chociaż kontrolować i ograniczać.

I tak (po szczegóły odsyłam do tabelki) organizator turnieju musi: uzyskać zezwolenie od Ministra Finansów na jego zorganizowanie, opracować i przedstawić regulamin gier, zapłacić od tego wszystkiego podatek. Jeśli tego nie uczyni, to jest organizatorem nielegalnego hazardu, jego turniej to nie turniej, lecz szulernia -- zaś gracze to zwykli przestępcy (bo uczestnictwo w zakazanym hazardzie też jest karane! -- nie tylko jego organizacja!).

Takich oto dożyliśmy już czasów: po względnie liberalnej (i dającej nadzieję na dalszą liberalizację) ostatniej dekadzie dwudziestego wieku, po miejscowym luzowaniu na początku obecnego stulecia -- przyszło parę strzałów legislacyjnych: od ustawy o grach hazardowych, poprzez zmiany w przepisach o radiu i telewizji, dopalacze, OFE, wrzutka Rockiego... -- a cały ten bajzel legislacyjny prowadzi między innymi do tego, że się nowelizuje nieistniejące ustawy (więc skoro trzeba mieć na to czas, to skąd go wziąć na pomyślunek o konsekwencjach zakwalifikowania pokerzystów jako potencjalnych przestępców?).

Reasumując: mamy durne prawo -- skoro nakazuje policji i służbom celnym robić naloty na ludzi, którzy postanowili porać sobie w karty (byłoby durne nawet wówczas, gdyby grali na pieniądze) -- ale prawo.
Co gorsza wszystkie te absurdy będą się pogłębiać, ale co tam, skoro dziś uwagę deputowanych i opinii publicznej zaprząta podjęta przez Palikotowców operacja pt. "zdjąć czy uchwalić krzyż w sali plenarnych obrad Sejmu".

Więc przyłapani na gorącym uczynku oddawania się zdrożnym czynnościom poniosą tego konsekwencje, i to już w życiu doczesnym, przy aplauzie i zaakceptowaniu zgromadzonej gawiedzi.

 

PS na obrazku reprodukcja pracy Jacka Humphreya "Card players", obraz do obejrzenia w zbiorach National Gallery of Canada

Komentarze (28)
Co w zasadzie będzie wpisywane w RSiUN?
 Oceń wpis
   

Pewne rzeczy zostały poruszone w komentarzach pod wczorajszym tekstem, ale sprawa jest na tyle poważna, że warto machnąć jeszcze jeden tekst o bublowatym projekcie art. 179a PT, jaki zamierza nam zaserwować rząd premiera Donalda Tuska.

No to może znów w punktach, bo jakoś mi tak łatwiej punktować:

  • słusznie zwrócił uwagę Maciej, że jeśli do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych wpisywane będą "adresy elektroniczne pozwalające na identyfikację stron internetowych" (art. 179a ust. 2), to może się okazać, że w tym zakresie prawo telekomunikacyjne nie będzie grało z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Zgodnie bowiem z definicją adresu elektronicznego (art. 2 pkt 1 UoŚUDE) jest nim "oznaczenie systemu teleinformatycznego umożliwiające porozumiewanie się za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej".
    Czyli, wgryzając się głębiej w definicje ustawowe (definicja ta składa się z dwóch innych, ale nie będę już P.T. Czytelników męczył) adres elektroniczny to sposób w jaki oznaczamy urządzenia teleinformatyczne pracujące w sieciach telekomunikacyjnych, które przeznaczone są do indywidualnego porozumiewania się ludzi na odległość.

    Ustawa podpowiada nam, że zasadniczo pojęcie adresu elektronicznego odnosi się do poczty elektronicznej, ale nie tylko. Adres taki będzie miał inny środek zdalnej komunikacji, pod warunkiem, że służą do kontaktu indywidualnego.
    Listel -- tak, JID -- tak, numerek gaga-dudu -- tak; ale już www.cośtam.tu nie jest adresem elektronicznym w rozumieniu ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną;
     
  • projektodawca tego koszmarka pomyślał o tym, i oto w art. 179a ust. 20 pkt 1 przewiduje się delegację ustawodawczą dla Prezesa Rady Ministrów, który miałby w stosownym rozporządzeniu określić m.in. "postać adresów elektronicznych" podlegających wpisowi do RSiUN.

    Tu są dwa podstawowe problemy natury prawnej:
    (raz), że jeśli premier będzie starał się opisać adresy stron internetowych w taki sposób, w jaki znają je normalni ludzie (a więc ten modelowy evcom.blog.iwoman.pl/wpis...html) -- i nawet jeśli raczy tam łaskawie wyjaśnić za które ziobro należy stronę tę powiesić w Rejestrze -- to rozporządzenie takie będzie niezgodne z UoŚUDE -- bo po prostu: zgodnie z ustawą adres elektroniczny to adres służący do komunikacji indywidualnej, a nie "pokazywania w internecie".
    A przecież już każdy student pierwszego roku prawa albo administracji wie, że skutkiem hierarchii aktów prawnych jest obowiązek zgodności rozporządzeń z ustawami;
    (dwa), że zważywszy na charakter adresu strony internetowej (mam na myśli tę wyliczankę, pamiętacie: (2)evcom.(3)blog.(4)iWoman.pl/(1)wpis....html) kwintesencja działania regulacji, a co za tym idzie stopień jej dotkliwości dla jednej z podstawowych wolności człowieka (wolność słowa), określona będzie w rozporządzeniu.
    Część z P.T. Czytelników zapyta ale w czym rzecz. It's rudimentary, my dear Watson: konstytucyjne prawa i wolności nie mogą być ograniczane poprzez rozporządzenie wykonawcze, zwłaszcza/nawet jeśli jest ono niezgodne z aktem hierarchicznie wyższym;
     
  • więc jeśli nie chcecie, żeby tak było, nie głosujcie na żadnego Kaczora Donalda ;-) lecz po prostu dajcie znać swojemu posłowi, żeby lepiej jeszcze raz zastanowił się nad swoim stanowiskiem przed głosowaniem nad projektem art. 179a prawa telekomunikacyjnego.
    Niezbędne dane -- nazwiska, kontakty -- znajdziecie na tej stronie.

    I nie wstydźcie się napisać do polityka, bo może się okazać, że nie będzie co odpowiedzieć swojemu dziecku, jeśli Cię zapyta gdzie byłeś, kiedy ważyły się losy wolnego internetu w Polsce i rozmawiano o tym, czy takie obrazki mają się pojawiać (zrzut ekranu za stroną blackouteurope.pl):

RSiUN komunikat blokady

PS boże drogi, premier napisał list do internautów, chce się debatować... (a za podesłanie dziękuję P.T. Czytelniczce).

 

Komentarze (33)
Internetowym skrytocenzorom mówimy NIE!!! [RSiUN]
 Oceń wpis
   

ogródki dozorowane przez policjęOtrzymałem od wiernych Czytelników kilka listeli z pytaniami o moje stanowisko w sprawie Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, podpisu pod listem do prezydenta RP w sprawie cenzury internetu oraz -- podchwytliwe z założenia: czy to oznacza, że na Lege Artis będzie więcej narodowego socjalizmu i pedofilii?

Moje stanowisko, Moi Kochani, jest niezmienne: metoda cenzurowania internetu "na ściemę" jest zwykłym oszustwem, zaś pozory legalizmu w projektowanym art. 179a prawa telekomunikacyjnego to robienie wody z mózgu:

Popieram akcję Stop Cenzurze i list do Prezydenta RP. Co powiesz swojemu dziecku kiedy Cię zapyta: gdzie byłeś kiedy ważyły się losy wolnego internetu w Polsce?

  • owszem, nie chcę powiedzieć, że internet to dzikie pola i "internautom wolno więcej". Jednak pomijając nawet to czy uważam hazard i jego reklamę za szkodliwy (dlaczego z projektu wypadły strony propagujące totalitaryzm? czy mam rozumieć, że to widoczny znak, że rząd chce, by reklama nazizmu była już dozwolona?), chciałbym zwrócić uwagę, że tylko internet doczekał się takiej "szybkiej ścieżki" -- to ja się przewrotnie zapytam: dlaczego mechanizm RSiUN ma dotyczyć wyłącznie sieci? a może w ten sposób sieć doszlusowała do innych massmediów, którym można np. odebrać koncesję na nadawanie?

    projekt zmian ustawy o grach hazardowych (zawierający Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych) do poczytania tutaj
  • nadal twierdzę, że "droga elektroniczna" z art. 179a ust. 7 PT (str. 17 tutaj) oraz specprocedura ("postanowienie w przedmiocie wpisu do RSiUN doręcza się podmiotowi, którego strony internetowej lub usługi dotyczy wpis do Rejestru, jeżeli został on wskazany we wniosku, o którym mowa w ust. 5") -- tyle dobrego, że dookreślono, że zasady postępowania określa kodeks postępowania karnego (art. 179a ust. 15 PT) -- będzie sprawiała więcej problemów, niż pożytku: wnioski elektroniczne do sądu?
     
  • merytorycznie: czy Państwo już wiedzą co to są "adresy elektroniczne pozwalające na identyfikację stron internetowych lub innych usług"?
    Przećwiczmy to na przykładzie. Przypuśćmy, że stosowny organ powziął przekonanie, że najnowszy wpis Ewy kwalifikuje się do RSiUN. Jego adres to elektroniczny evcom.blog.iWoman.pl/wpis...25520.html -- dla porządku rozbiję go na pewne sekcje (według szczegółowości): (2)evcom.(3)blog.(4)iWoman.pl/(1)wpis....html.

    To teraz proszę mi powiedzieć: czy ewentualny wpis do RSiUN będzie dotyczył:
    (1) konkretnego tekstu, w którym pojawia się nazwisko hitlerowskiego jenerała i peerelowskie odznaczenia (założenie o tyle nieistotne, że jak już napisałem totalitaryzm będzie już wolno popierać)?
    (2) całego bloga Ewy, bo przecież nigdy nic nie wiadomo co kobiecie może odbić?
    (3) wszystkich blogów w serwisie iWoman.pl, bo przecież wiadomo, że nigdy nic nie wiadomo?
    (4) całego serwisu iWoman.pl, bo przecież gore tym, co na to pozwolili i w dodatku dostarczają pod to serwer (o tym, że to nie czcza wizja przekonuje mnie art. 179a ust. 6, który odsyła do art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną)?
    Słowem: odetną Ewę czy całą platformę, albo cały portal -- czy po prostu zabronią czytania konkretnych rzeczy?

    Powiecie, że to wydumany problem, że sąd się nie da zwariować. No przepraszam: ja wiem, że w sądach zasiadają tacy sami jak ci, którzy do admina serwisu internetowego piszą różne głupoty w sprawie ogłoszeń motoryzacyjnych.
     
  • No i jeszcze, bo też ważne: przykład zachakierowania LA przez ekipę Kaczora Donalda powinien pomysłodawcom RSiUN (a także miłośnikom tezy, że notariusz może potwierdzić treść strony internetowej...) dać sporo do myślenia. Jak się okazuje wystarczy parę kliknięć po stronie serwera i oto widzimy coś zupełnie innego, niż chciał napisać komentator.
    Równie dobrze te parę kliknięć można wykonać po stronie dostawcy internetu, albo i w komputerze recenzującego. Piszesz Mahatma Gandhi a czytasz -- gambling.
     
  • (Napisawszy to wszystko muszę powiedzieć, że legislatorzy i odwalili przy projekcie -- w porównaniu do wcześniejszych wersji. kawał dobrej roboty. To już nie jest prymitywny zamordyzm w stylu chińskim czy białoruskim -- to solidny, europejski, postępowy i legalistyczny represjonizm.)

Mnie to wszystko razem i z osobna, w ogólności ale i w szczególe przekonuje, żeby zaprotestować przeciwko planom wprowadzenia cenzury internetu.
Co niniejszym czynię.

Komentarze (38)
Co ABW myśli o wolności słowa [art. 179a PT w natarciu]
 Oceń wpis
   

zakaz pokazywania zdjęć jak Ku Klux Klan pali krzyżJeśli ktoś myślał, że projektowana cenzura internetu to ekstremum możliwości polskich władz, to jest w mylnym błędzie. Służbom specjalnym zawsze jest mało przykręcania śruby. Jak ktoś w to nie wierzy, wystarczy przeczytać pismo ppłk Jarosława Mąki, zastępcy szefa ABW, wysłane do Ministerstwa Finansów.

Okazuje się, że dla Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego za krótka jest wyliczanka w art. 179a prawa telekomunikacyjnego (przypomnijmy, że wyliczanka obejmuje treści propagujące faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa; treści pornograficzne z udziałem małoletniego, bądź zoofilskie; strony zmierzające do wyłudzeń finansowych oraz treści reklamujące hazard bądź informujące o sponsoringu przedsiębiorstw hazardowych).
ABW chce dopisać punkt 5, zgodnie z którym do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych trafić powinny także strony "znieważające symbole narodowe RP lub innego państwa sojuszniczego oraz propagujące nienawiść na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych".

Ministerstwo Informacji ostrzega: nie patrzcie na załączony obrazek. Tego oczywiście nie było.

Katarynie (u której podejrzałem temat) pozwala to na postawienie tezy, że będzie można zabanować pokazywanie palenia unijnej flagi przez JKM -- ja zaś dodam: absurd jest absurdem, nawet jeśli wypowie go wiceszef wszystkich ucholi w Polsce.

Po pierwsze warto mieć na uwadze, że wprawdzie art. 137 par. 1 kk penalizuje m.in publiczne znieważanie czy niszczenie flagi lub innego znaku państwowego, zaś zgodnie z par. 2 karane jest także niszczenie znaków innego państwa, jeśli został publicznie wystawiony przez przedstawicielstwo tego kraju -- jednak nie wszystkie kraje są jednomyślne w negatywnej ocenie takiego czynu (por. Palenie flagi w Królestwie Norwegii oraz Wolność czy niewola słowa? Rafała Lorenta, opublikowany w serwisie Moje Opinie). 

Po drugie nieostre jest samo w sobie pojęcie znieważania symboli narodowych: dla jednego owo palenie flagi jest jej znieważeniem, dla innego oczywiście nie będzie; może też się okazać, że zdaniem innych będzie wprawdzie znieważeniem, ale jak najbardziej dozwolonym.

Po trzecie tak zakreślony katalog w zasadzie może wyrzucić poza nawias dopuszczalnej dyskusji (i informacji) strony Wikipedii poświęcone Ku Klux Klanowi i założycielowi tej organizacji (BTW ledwie pół roku minęło odkąd pytałem czy będzie kara za noszenie koszulki z podobizną Simmonsa... a tu nowa niespodzianka...), pewnej zakazanej książce -- i pewnie wiele, wiele innych.

Po czwarte... albo nie, po prostu o wolności słowa nie będę pisał. To pojęcie robi się mocno passé.

PS na zdjęciu stare i wkrótce zakazane zdjęcie prezentujące niedozwoloną scenę palenia symbolu religijnego. Oczywiście ocenzurowane głośnym znakiem, który sporządził był dla nas Piotr "VaGla" Waglowski i w swej dobroci umożliwił wszystkim korzystanie z niego.

Komentarze (17)
Zakaz mówienia o... w projekcie ustawy hazardowej
 Oceń wpis
   

cenzura informacji"Uważam, że to skandal, że firma The Dices Were Thrown Ltd. -- światowy potentat w branży hazardowej, utrzymujący kasyna m.in. w Omsku i Johannesburgu -- jest sponsorem trzecioligowego Orlika Rzułkiesławice."
Wszystko wskazuje na to, że już wkrótce nie będę mógł wyrazić -- ja, pan, pani, społeczeństwo -- w takiej sytuacji oburzenia. Nie mam na myśli tylko mojego pismactwa.
Wszystko wskazuje na to, że nie będę mógł tego powiedzieć nawet Przemkowi (pozdrawiam).

Drakoński (w locie nowelizowany) projekt ustawy o grach hazardowych zdążyłem już pokrótce wyśmiać. Im gęściej jednak doń zaglądam -- a staram się tego nie robić -- tym częściej mam wrażenie, że każda ze 170 stron dokumentu (wraz z uzasadnieniem) mogłaby przynieść mi temat na przynajmniej jeden felieton.

Dziś mój wzrok padł na art. 29 ust. 2, w myśl którego

Zabrania się informowania o sponsorowaniu przez podmiot prowadzący działalność w zakresie gier cylindrycznych, gier w karty, gier w kości, przyjmowania zakładów wzajemnych oraz gier na automatach.

Furda zakaz e-hazardu (który dzięki rozdwojeniu jaźni rządu ma być dozwolony), furda podwójna sankcja za wzięcie udziału w niedozwolonej grze (ustawa wprowadza karę pieniężną w wysokości 100% uzyskanej wygranej -- art. 89 ust. 1 pkt 3 projektu, str. 45 dokumentu, równocześnie pozostawiając -- nieco zmieniony -- art. 109 kks (czytajcie na str. 51) -- jeśli ustawa wejdzie w życie, zakazana będzie po prostu informacja o działalności sponsoringowej firm hazardowych.

Dla jasności: przepis nie nakłada tego zakazu li tylko na prasę, na media, na gazety, na portale internetowe (i nie chodzi tu po prostu o reklamę -- o reklamie są inne przepisy). Zakaz informowania, jakby na to nie patrzeć, będzie dotyczył dosłownie bez wyjątku wszystkich osób i w każdym kontekście, niekoniecznie tylko w celu czerpania z tego korzyści (art. 29 ust. 4), zwłaszcza, że "Przez informowanie o sponsorowaniu rozumie się prezentowanie informacji zawierającej nazwę lub innego oznaczenia indywidualizującego sponsora, w związku ze sponsorowaniem" (art. 29 ust. 11 projektu).

Moim zdaniem znamiona takiej niedozwolonej informacji wyczerpuje także pełna oburzenia wypowiedź do kolegi siedzącego przy biurku obok: jest nazwa, jest związek ze sponsorowaniem, jest informacja -- a korzyści materialnej być nie musi.

Co ciekawe w uzasadnieniu projektodawca obraca kota ogonem. Otóż dowiadujemy się, że ograniczenia te dotyczą wyłącznie "prowadzenia reklamy, promocji i informowania o sponsorowaniu przez podmioty prowadzące działalność w zakresie gier hazardowych (zlecania i
eksponowania) w miejscach publicznych i środkach masowego przekazu"
.
Bardzo mi przykro, ale moim zdaniem jedyne wyłączenie przynosi art. 29 ust. 3 i ust. 5: wolno będzie informować o sponsorowaniu przez podmiot prowadzący działalność w zakresie przyjmowania zakładów wzajemnych, będzie wolno prowadzić działalność reklamową (i informować) wewnątrz kasyn, u bukmacherów oraz na szyldach.

Zły to rząd, który odbiera wolnym obywatelom swobodę wymiany informacji. Jeszcze gorszy, który łźe, że robi to dla naszego dobra.

PS powyższy obrazek złożony z jakiejś fotki zajumanej z sieci, na którą to fotkę nałożyłem stempelek wykonany przez Piotra "VaGlę" Waglowskiego, który wykonał stempelek własnoręcznie, ale w dobroci swego serca zezwolił nam na korzystanie z niego w ramach licencji public domain.

PS2: o proszę, temat podwójnej kary jednak nie tylko ja zauważyłem.

Komentarze (4)
1 | 2 | 3 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]