Admin forum internetowego nie odpowiada jak wydawca prasy
 Oceń wpis
   

We wczorajszym programie Tomasza Lisa -- rzadko to oglądam, ale wczoraj było warto, choćby dla śpiewaczki Justyny Steczkowskiej i -- wygłoszonym do do Romana Giertycha -- exposé "nie da się ocenzurować internetu, ale można się starać, bardzo panu gratuluję i życzę sukcesu", czym bym się może i przejął, gdyby nie następne zdanie "w Polsce mieszka 44-45 milionów ludzi") -- mecenas Roman Giertych był łaskaw (nie po raz pierwszy) podpierać się całkiem świeżym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Lublinie, który miał stwierdzić, że "portale internetowe odpowiadają tak samo jak prasa za treść publikowanych komentarzy" oraz postawić "równość między listami do redakcji publikowanymi w prasie drukowanej, a komentarzami w gazetach internetowych".

Nieprawdy tej nie skontrował ani red. Lis (który także nie przyznał się, że forum Wprost24.pl zostało po prostu zamknięte), ani też poseł Kalisz, nie pozostaje więc nic innego jak -- skoro już zadałem sobie trud przeczytać dostępne informacje poświęcone rzeczonemu orzeczeniu (mowa o wyrok SA w Lublinie z 18 stycznia 2011 r., sygn. akt I ACa 544/10) -- zadać kłam tu, w tym maluśkim, miałkim i generalnie beznadziejnym blogasku.

Pozwolę sobie więc teraz wkleić poniżej to wszystko, co na ten temat ma do powiedzenia moja magiczna prawnicza baza danych (bez kryptoreklamy). Bez skrótów i uproszczeń, bez komentarza -- moje są tylko wytłuszczenia.
Ocenę pozostawiam P.T. Czytelnikom.

 

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 18 stycznia 2011 r. I ACa 544/10

Usługodawca nie ma obowiązku monitorowania sieci, co więcej nie ma też obowiązku podejmowania kroków w celu wdrożenia oprogramowania monitorującego. Jedyną sytuacją prowadząca bez wątpienia do odpowiedzialności usługodawcy jest istnienie po jego stronie stanu wiedzy o fakcie naruszenia, czy też bezprawnym charakterze naruszenia.

Skład orzekający
 
Przewodniczący: Sędzia SA Zbigniew Grzywaczewski.
Sędziowie SA: Bożena Oworuszko (spr.), Ewa Popek.
 
Sentencja
 
Dnia 18 stycznia 2011 r. Sąd Apelacyjny w Lublinie, I Wydział Cywilny po rozpoznaniu w dniu 12 stycznia 2011 r. w Lublinie na rozprawie sprawy z powództwa Jana R. przeciwko Andrzejowi Ś. i Akademickiej Oficynie Wydawniczej Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w Lublinie o ochronę dóbr osobistych i zapłatę na skutek apelacji powoda od wyroku Sądu Okręgowego w Lublinie z dnia 25 czerwca 2010 r., sygn. akt I C 618/09
I. zmienia zaskarżony wyrok w następujący sposób:
1. zobowiązuje pozwanych Andrzeja Ś. i Akademicką Oficynę Wydawniczą Spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością w Lublinie do zamieszczenia na stronie internetowej WWW.forumakad.pl/archiwum/2004/11/22-zann-rzetelny_rektor.htm bezpośrednio pod treścią artykułu "Rzetelny rektor" w terminie 7 dni od daty uprawomocnienia się orzeczenia oświadczenia następującej treści:
"Redaktor Naczelny Forum Akademickiego i Akademicka Oficyna Wydawnicza Spółka z o.o. w Lublinie jako wydawca przepraszają dr hab. Jana R. za naruszenie jego dóbr osobistych poprzez nieuzasadnione nie usunięcie bez zbędnej zwłoki opublikowanych na stronie internetowej Forum Akademickiego nieprawdziwych i zniesławiających go komentarzy będących autorstwem osób trzecich";
2. zasądza od pozwanych Andrzeja Ś. i Akademickiej Oficyny Wydawniczej Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w Lublinie solidarnie na rzecz Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach kwotę 5000 (pięć tysięcy) zł;
3. oddala powództwo w pozostałej części;
4. zasądza od pozwanych Andrzeja Ś. i Akademickiej Oficyny Wydawniczej Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w Lublinie solidarnie na rzecz powoda Jana R. kwotę 1810 (tysiąc osiemset dziesięć) zł tytułem kosztów procesu;
II. oddala apelację w pozostałej części;
III. zasądza od pozwanych Andrzeja Ś. i Akademickiej Oficyny Wydawniczej Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w Lublinie solidarnie na rzecz powoda Jana R. kwotę 1570 (tysiąc pięćset siedemdziesiąt) zł tytułem kosztów procesu za II instancję.
 
Uzasadnienie faktyczne
 
Wyrokiem z dnia 25 czerwca 2010 r. Sąd Okręgowy w Lublinie oddalił powództwo Jana R., który domagał się zobowiązania pozwanych Andrzeja Ś., jako redaktora naczelnego "Forum Akademickiego" i Akademickiej Oficyny Wydawniczej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w Lublinie do zamieszczenia oświadczenia o przeproszeniu powoda za naruszenie jego dóbr osobistych zarówno na stronie internetowej, jak i w papierowej wersji "Forum Akademickiego", bezpośrednio pod treścią artykułu "Rzetelny rektor" poprzez dopuszczenie do opublikowania na stronie internetowej "Forum Akademickiego" nieprawdziwych i zniesławiających go komentarzy. Nadto domagał się zasądzenia na rzecz Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach kwoty 10.000 zł.
Podstawą powyższego rozstrzygnięcia były następujące ustalenia faktyczne i prawne:
W nr 11/2004 "Forum Akademickiego" opublikowany został artykuł "Rzetelny rektor". Pod internetowym wydaniem "Forum Akademickiego" funkcjonuje ogólnodostępne forum, na którym użytkownicy mogą zamieszczać swoje komentarze. Po dokonaniu wpisu pojawia się on na forum. Wpisy są kontrolowane i istnieje możliwość ich usunięcia. Na forum tym zamieszczone zostały komentarze: z dnia 21 stycznia, 2006 r., w którym powód opisany został jako "oblech, świńsko oblizujący się alkoholik"; z dnia 14 stycznia 2007 r., w którym zarzucono powodowi korupcję, oszukiwanie i plagiaty. Wpisy te zostały usunięte po wezwaniu powoda o dokonanie powyższego. Nie nastąpiło jednak przeproszenie powoda. W dniu 30 listopada 2008 r. ukazał się natomiast wpis zarzucający powodowi alkoholizm i nieporadność w nauczaniu. Tego samego dnia wpis ten został usunięty. W tym stanie faktycznym Sąd I instancji doszedł do przekonania, że powództwo oparte na dyspozycji art. 23 k.c. i art. 24 § 1 k.c. w zw. z art. 448 k.c. nie jest uzasadnione. Rozważając kwestię bezprawności działania pozwanych doszedł do przekonania, że należy jej upatrywać w art. 14 i 15 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144 poz. 1204). W świetle tych regulacji nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto udostępniając zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych usługobiorcę nie wie o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności, a w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych. Zatem dla przypisania pozwanym jako usługodawcom odpowiedzialności koniecznym jest świadomość usługodawcy o bezprawnej działalności usługobiorcy, a po otrzymaniu zawiadomienia - brak usunięcia tych treści. Jednocześnie Sąd I instancji wskazał, że stosownie do art. 15 cyt. wyżej ustawy usługodawca nie ma obowiązku monitorowania sieci, który to obowiązek polegałby na stałym sprawdzaniu treści przesyłanych danych.
Reasumując Sąd Okręgowy doszedł do przekonania, że dochowali aktów staranności i po otrzymaniu zawiadomienia o bezprawnym charakterze wpisów niezwłocznie je usunęli. Jednocześnie wskazał też, dlaczego i z jakich przyczyn nie sposób przypisać pozwanym odpowiedzialności w oparciu o inne regulacje prawne (np. prawo prasowe).
Apelację od tego wyroku wniósł powód Jan R. zaskarżając wyrok w całości i zarzucając:
1. bezpodstawne przyjęcie, że pozwani zwolnieni byli z obowiązku usunięcia bezprawnych wpisów na forum internetowym niezwłocznie po ich ukazaniu się, pomimo zobowiązania się do ich moderowania;
2. błędne przyjęcie, że podstawą rozstrzygnięcia w niniejszej sprawie był art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, pomimo bezspornego faktu, że pozwani opierali swoje działania na przepisach prawa prasowego.
Wskazując na powyższe skarżący domagał się zmiany wyroku i uwzględnienia powództwa w zakresie żądanego przeproszenia i zasądzenia kwoty 10.000 zł na cel społeczny.
 
Uzasadnienie prawne
 
Sąd Apelacyjny ustalił i zważył, co następuje:
Apelacji nie można odmówić słuszności, o ile zarzuca pominięcie istotnych okoliczności faktycznych oraz brak należytego rozważenia płynących zeń skutków, których uwzględnienie przemawia w ocenie Sądu odwoławczego za zmianą, - co do samej zasady - zaskarżonego rozstrzygnięcia.
Uzupełniając, zatem ustalenia dokonane przez Sąd I instancji wskazać należy, że poza sporem w sprawie jest, że strona internetowa prowadzona przez pozwanych, na której działa ogólnodostępne forum zawiera informację o jej moderowaniu, z zastrzeżeniem o możliwości usuwania wpisów. Nie ulega też wątpliwości, że "Forum Akademickie" zatrudnia pracownika, którego zadaniem jest stałe przeglądanie treści wpisów, internautów i usuwanie tych, które są niezgodne z obowiązującym prawem i normami zachowań. Faktycznie też wpisy tego rodzaju jak zakwestionowane przez powoda były usuwane, jako naruszające dobra osobiste powoda, z tym, że miało to miejsce dopiero na interwencję powoda w odniesieniu do pochodzących ze stycznia 2006 r. i 2007 r. oraz natychmiast (tego samego dnia) w odniesieniu do wpisu z dnia 30 listopada 2008 r. Zarówno w powszechnym odbiorze, jak i zdaniem pozwanego redaktora naczelnego kwestionowane wpisy były uwłaczające, nieprzystające poziomem do rangi czasopisma i poruszanego w artykule "Rzetelny rektor" tematyki.
Okoliczności powyższe, jako pochodzące bezpośrednio od strony pozwanej (zeznania pozwanego A. Ś. k. 60v - 61, 102v) nie nasuwają zastrzeżeń, co do ich prawdziwości i wiarygodności.
Oceniając je natomiast w kontekście żądania pozwu i zarzutów apelacji oraz rozważań Sądu I instancji należy dojść do wniosku, że Sąd ten potraktował je marginalnie, nie nadając im większego znaczenia i marginalizując w kontekście brzmienia art. 15 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną.
Tego rodzaju stanowisko nie jest uzasadnione i nie może być zaakceptowane. Treść przepisów powoływanej ustawy w świetle przytaczanych już regulacji art. 14 i 15 wyraźnie wskazuje, jak to zasadnie przyjął i wyłożył Sąd Okręgowy, że odpowiedzialność pozwanych jako usługodawców zależy od istnienia pozytywnej wiedzy na temat bezprawnego charakteru treści i dowód ten w istocie obciąża powoda. Oczywistym jest też, na co słusznie wskazał Sąd I instancji, że w[y]łączenie odpowiedzialności pozwanych nie jest uzależnione od zachowania aktów staranności, w szczególności polegających na kontrolowaniu przechowywanych danych. Wskazać należy, że przy takim brzmieniu przepisów cyt. wyżej ustawy ustalenie odpowiedzialności usługodawcy jest relatywnie trudne. Nie ma on, bowiem obowiązku monitorowania sieci, a co więcej nie ma też obowiązku podejmowania kroków w celu wdrożenia oprogramowania monitorującego. Jedyną, więc sytuacją prowadząca bez wątpienia do odpowiedzialności usługodawcy jest istnienie po jego stronie stanu wiedzy o fakcie naruszenia, czy też bezprawnym charakterze naruszenia (por. J. Gołaczyński, K. Kowalik - Brańczyk, A. Majchrowska, M. Świerczyński Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Komentarz, Oficyna 2009 r., G. Rączka "Prawne zagadnienia hostingu", Przegląd Prawa Handlowego, kwiecień 2009 r.).
Tego rodzaju interpretacja przepisów ustawy o świadczeniu usług droga elektroniczną nie pozostaje też w sprzeczności z postanowieniami dyrektywy 2000/31/EC handlu elektronicznym (Dz. Urz. Z 17 lipca 2000 r. OJL178/1). Co prawda cyt. wyżej art. 14 ustawy nie czyni rozróżnienia między reżimem odpowiedzialności cywilnej i karnej, jak to ma miejsce w przypadku postanowień dyrektywy, jednak również i one wymagają w odniesieniu do odpowiedzialności cywilnej istnienia świadomości faktów lub okoliczności wskazujących w oczywisty sposób na tę bezprawność. Zastosowane w prawie polskim rozwiązanie nie budzi, zatem wątpliwości, co swej zgodności z ustawodawstwem unijnym (G. Rączka, tamże)
Z taką też sytuacją mamy, zdaniem Sądu Apelacyjnego, do czynienia w okolicznościach rozpoznawanej sprawy. Po pierwsze pozwani, jako administratorzy strony internetowej tworząc ją i udostępniając celem prowadzenia dyskusji i wymiany poglądów nie tylko zamieścili ostrzeżenie o moderacji (ingerencji) i usuwaniu wpisów niespełniających określonych reguł, (choć bezsprzecznie nie ciążył na nich taki obowiązek w świetle ustawy), ale też zatrudnili w tym celu pracownika, którego zadaniem było przeglądanie tych wpisów na bieżąco pod tym właśnie kątem (pozwany k. 61). Skoro, zatem tak, a dowodem powyższego jest również szybka reakcja na wpis z dnia 30 listopada 2008 r. i usunięcie go już tego samego dnia (bezsporne), to nie sposób uznać, że nie mieli oni pozytywnej wiedzy o bezprawnym charakterze kwestionowanych wpisów.
W konsekwencji też ponoszą odpowiedzialność za brak ich usunięcia bez zbędnej zwłoki i uczynienie tego dopiero po wielu miesiącach, na żądanie powoda.
Zatem nie budzi wątpliwości sama treść tych wpisów, naruszająca dobra osobiste powoda w postaci godności, dobrego imienia i pomówienia go cechy i właściwości dyskredytujące go w życiu osobistym i zawodowym, (art. 23 k.c.). Ocena zachowań powoda prezentowana w kwestionowanych wypowiedziach internautów bezsprzecznie wykracza poza społecznie akceptowane standardy. Nastąpiły też, jak to wskazano wyżej okoliczności skutkujące przyjęciem odpowiedzialności pozwanych (brak wyłączenia ich odpowiedzialności w rozumieniu art. 14 i 15 cyt. wyżej ustawy). Zatem powództwo zmierzające do ochrony dóbr i usunięcia skutków naruszenia, co do samej zasady należy uznać za usprawiedliwione.
Z tych też wszystkich względów zaskarżone orzeczenie podlegało zmianie z mocy art. 386 § 1 k.p.c.
Żądanie przeproszenia winno jednak zostać zmodyfikowane tak, co do treści jak i zakresu w porównaniu z wnioskami apelacji. Po pierwsze pozwani mogą odpowiadać wyłącznie za swe zawinione zaniechanie, którym było zbyt późne usunięcie dyskryminowanych
[chyba inkryminowanych -- O.R.] wpisów. Nie ulega, bowiem wątpliwości, że administrator sieci nie ma możliwości ich uprzedniego zablokowania, zanim faktycznie zostaną zamieszczone. Nie ma też dalej idących możliwości ingerowania w ukazujące się wpisy. Koniecznym było też podkreślenie w treści przeprosin, że to nie pozwani są autorami obraźliwych wpisów i nie na tego rodzaju ich bezpośrednim działaniem zostały dobra osobiste powoda naruszone.
Biorąc pod uwagę, że do naruszenia dóbr osobistych powoda doszło na stronie internetowej prowadzonej przez pozwanych, taki też sposób i formę publikacji przeprosin Sąd Apelacyjny uznał za najwłaściwszy, kierując się przy tym utrwalonym w tym zakresie stanowiskiem Sądu Najwyższego, w świetle, którego osobie, której dobra osobiste naruszono przysługuje prawo do uzyskania przeprosin w takiej formule, w jakiej doszło do naruszenia (por. wyrok SN z 8 lutego 2008 r., I CSK 345/07).
Skoro zaś częściowo jedynie żądania skarżącego zostały uwzględnione, to i odpowiednia suma przeznaczona na cel społeczny (art. 24 § 1 k.c.) winna być niższa, co skutkowało uwzględnieniem apelacji do kwoty 5.000 zł.
W pozostałym zakresie powództwo i apelacja, jako pozbawione uzasadnionych podstaw podlegały oddaleniu, na zasadzie art. 385 k.p.c.
W szczególności nie ma racji skarżący, gdy odwołuje się do regulacji prawa prasowego, z tej jedynie przyczyny, że pozwani w oparciu o te regulacje prowadzą działalność. Podzielić w tej mierze należy, bez ponownego przytaczania, stanowisko Sądu I instancji, jako prawidłowe i uzasadnione.
O kosztach procesu za obie instancje orzeczono na zasadzie ich stosunkowego rozdzielenia, kierując się zasadą odpowiedzialności za wynik procesu (art. 100 k.p.c. w zw. z art. 391 § 1 k.p.c.).

Komentarze (9)
Przykre konsekwencje moderacji forum internetowego
 Oceń wpis
   

Bubble fly

Zapowiada się interesująco: minister Sikorski zapowiedział pozwy przeciwko wydawcom "Pulsu Biznesu" i "Faktu" -- za antysemickie treści w komentarzach użytkowników pojawiających się na forach internetowych (część z nich miała dotyczyć małżonki ministra) i jeśli wszystko pójdzie tak, jak się zapowiada, za czas jakiś powinniśmy mieć trochę orzecznictwa odnoszącego się do odpowiedzialności e-usługodawcy za treści "społecznościowe", tj. pochodzące od jego użytkowników.

Informacja o wniesieniu przez Radosława Sikorskiego nie wzbudziła mojego większego zainteresowania (podobnie jak nie udało się przykuć mojej uwagi mec. Giertychowi, który ma reprezentować ex-kolegę z rządu Jarosława Kaczyńskiego). Jednak opisywane przez prasę działania wydawcy "PB" zaostrzyły mój apetyt: mogło się rozejść po kościach (z ewentualnym minusem dla pełnomocnika powoda), a tak -- zanosi się na radosną klęskę.

Przypomnijmy (pisałem o tym tak często, że w detale nie chce mi się znów wchodzić), że co do zasady art. 14 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną zwalnia usługodawcę za bezprawne treści dostarczone przez użytkowników, o ile nie wie o ich bezprawności, zaś po otrzymaniu wiarygodnej lub urzędowej informacji -- uniemożliwi dostęp do tych danych (co to znaczy "wiarygodne zgłoszenie" też pisałem -- także w kontekście planowanych zmian w przepisach).
Oznacza to, najprościej rzecz ujmując, że prawo zwalnia takiego usługodawcę z wszelkich konsekwencji rozpowszechnienia opinii pochodzących od czytelników, o ile w procesie redakcyjnej obróbki nie podlegały one jakiemukolwiek przejrzeniu czy zatwierdzeniu do publikacji. Co więcej, zgodnie z art. 15 UoŚUDE e-usługodawca nie ma obowiązku uprzedniego sprawdzania treści dostarczanych przez użytkowników. Może to robić (a więc forum moderowane jest dopuszczalne), ale nie musi (zdanie to dedykuję pewnemu redaktorowi naczelnemu, który niedawno do mnie pisał elaboraty w tej sprawie).

Tak też zresztą ocenił lubelski Sąd Apelacyjny w wyroku ze stycznia 2011 r. (to jedyne orzecznictwo przywołane w "Leksie" do tego przepisu), którego zdaniem usługodawca nie ma żadnych obowiązków w zakresie monitorowania sieci, będzie jednak odpowiadał, jeśli "istnieje po jego stronie stan wiedzy".

Usługodawca nie ma obowiązku monitorowania sieci, co więcej nie ma też obowiązku podejmowania kroków w celu wdrożenia oprogramowania monitorującego. Jedyną sytuacją prowadząca bez wątpienia do odpowiedzialności usługodawcy jest istnienie po jego stronie stanu wiedzy o fakcie naruszenia, czy też bezprawnym charakterze naruszenia -- z wyroku Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 18 stycznia 2011 r., I ACa 544/10Takie też stanowisko przyjąć miał Axel Springer: "jest nam niezwykle przykro, że pan Radosław Sikorski i jego żona zostali obrażeni komentarzami opublikowanymi m.in. na forum fakt.pl i z osobistych powodów zdecydowali się wstąpić na drogę prawną. (...) Sądzimy jednak, że na gruncie polskiego prawa pozew pana Sikorskiego jest bezzasadny". "Fakt" nie musi sprawdzać komentarzy czytelników, nie było uprzedniego zgłoszenia, nie można zatem ciągać go za to po sądach. Kropka.

Fajniejszy chciał być "Puls Biznesu": przeprasza za swoich użytkowników i przypomina, że zgodnie z regulaminem za zamieszczone na forum komentarze odpowiadają internauci, jednak -- i tu wskazówka poziomu wtopy wychyla się na czerwone pole -- "jednocześnie staramy się sami moderować nasze forum. Niestety, system w niektórych przypadkach okazał się nieszczelny (...). Obraźliwe wpisy usunęliśmy".

Jak można rozumieć takie oświadczenie? W bardzo prosty sposób: wydawca "PB" nie korzysta z możliwości jaką daje mu art. 15 UoŚUDE, a zatem -- skoro generalnie moderuje swoje forum, a przyczyną pojawienia się bezprawnych treści była "nieszczelność systemu" -- to można przyjąć, że wie o treściach dostarczanych przez użytkowników -- a zatem nie może czekać na jakiekolwiek (wiarygodne bądź urzędowe) zgłoszenie. Co by oznaczało, że jest ugotowany.

Na marginesie, ale wcale nie takie nieważne: mimo tej niewątpliwej wpadki nie należy tracić nadziei, ponieważ nawet w przypadku ustalenia, że usługodawca sprawdzał treści dostarczane przez użytkowników, sąd będzie musiał rozstrzygnąć, czy owo "nie wie" z art. 14 ust. 1 UoŚUDE oznacza literalnie "brak wiedzy" (co by oznaczało, że jeśli mimo sprawdzania danych pod kątem bezprawności usługodawca  n i e  w i e d z i a ł  o ich bezprawności, to można się uchylić od odpowiedzialności), czy też jednak z faktu wdrożenia systemu moderacji należy wnosić, że usługodawca powinien był dochować należytej staranności w badaniu treści -- a więc  p o w i n i e n  b y ł  w i e d z i e ć.
W świetle cytowanego powyżej wyroku SA w Lublinie (sygn. akt I ACa 544/10) można przyjąć, że skoro usługodawca monitoruje forum i zatrudnia nawet w tym celu pracownika, to wie o bezprawności treści -- zatem będzie ponosił odpowiedzialność za ewentualne naruszenie dóbr osobistych. A to oznacza problem dla wydawcy "Pulsu Biznesu".

PS na zdjęciu powyżej dowód, że czasem lepiej nabrać wody w usta.

Komentarze (8)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]