Jak to z tym wyciekiem z Urbancard i agitspamem było
 Oceń wpis
   

Otrzymuję sporą liczbę listeli z pytaniami o rozwój wypadków po wycieku ze zbioru danych osobowych Wrocławskiej Karty Miejskiej -- skutkiem czego tysiące użytkowników Urbancard otrzymało spam agitacyjny -- oraz planowanymi przeze mnie krokami prawnymi. Postanowiłem zatem podzielić się z P.T. Czytelnikami tym, co udało mi się dotąd -- przy użyciu standardowych narzędzi prawnych -- ustalić.

Idąc od końca: wyciągnięcie z Freshmail informacji kto powierzył im do przetwarzania moje dane osobowe zajęło mi kilka godzin i wymianę paru listeli. W sumie początkowo, ze względu na tajemnice biznesowe, odmówiono mi tej wiedzy, jednak -- chcę wierzyć, że nie tylko ze względu na ryzyko sankcji karnej (art. 54 ustawy o ochronie danych osobowych) -- otrzymałem informację, że zlecającym wysyłkę była spółka Ideacto sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu.
W kontekście wycieku danych i nieautoryzowanej agitacji politycznej Freshmail nie poczuwa się do odpowiedzialności -- i w sumie całkiem słusznie, zakładając rzecz jasna, że z powierzonymi do przetwarzania danymi osobowymi postępuje się tam jak należy (mam na myśli np. usunięcie całego zbioru, który został rzekomo przekazany wyłącznie do jednorazowej wysyłki).
Można natomiast mieć pewne zastrzeżenia do samej formy wiadomości: nie była to wprawdzie informacja handlowa w rozumieniu UoŚUDE, co nie zmienia jednak faktu, że nadawca powinien wyraźnie wskazać w jej treści kto ją wysłał i na czyje zlecenie.

(Na marginesie: ów Freshmail ma ogólny problem informacyjny: treść stronki kontakt kwalifikuje się na grzywnę ze względu na brak danych usługodawcy (tj. art. 23 w zw. z art. 5 ust. 2 pkt 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną) -- nie powinno być tak, byśmy się wszystkiego musieli dowiadywać ze strony GUS.)

Jako się już rzekło udało się ustalić, iż bezpośrednim zleceniodawcą wysyłki była wrocławska spółka Ideacto.W oparciu o ten sam art. 32 UoODO zwróciłem się do nich -- jako do procesora danych -- z żądaniem udzielenia informacji kto jest administratorem danych, który powierzył realizację wysyłki do określonego zbioru danych osobowych.
I tym razem uzyskanie odpowiedzi zajęło troszkę czasu (nie mam pojęcia dlaczego proste pytanie tak paraliżuje podmioty zaangażowane w przetwarzanie danych osobowych?!), jednak po paru godzinach dowiedziałem się, że wprawdzie spółka nie uważa, by art. 32 ustawy dotyczył procesora danych (błąd, procesora nie dotyczy art. 33 ustawy, ale art. 32 -- pozwalający przecież właśnie namierzyć podmiot, który inicjuje całą operację gromadzenia i przetwarzania naszych danych osobowych -- jak najbardziej określa obowiązki procesora; polecam także wiadomy komentarz BiM, str. 678, teza 1), jednak jako także pokrzywdzona w sprawie zdecydowała się na poinformowanie, iż zlecającym przeprowadzenie spamerskiej kampanii agitacyjnej był p. Jan Żarski.

(Tu kolejna dygresja, nieco poza tematem ochrony danych osobowych i tego co ja, jako pokrzywdzony, mogę: jakim cudem Ideacto mogło przyjąć od jakiegoś Pana Żarskiego, który jak sądzę nie mógł wyglądać jak administrator danych osobowych, zlecenie na przetwarzanie danych osobowych? Jakim cudem można zamówić wysyłkę takiego mejlingu, i zgodzić się, by zlecający przeprowadzenie kampanii ukrył się pod kryptonimem "Michał Kadyński"? Rozsądnemu człowiekowi w takich momentach chyba naprawdę zaświeciłaby się jakaś lampka ostrzegawcza... No i ostatnia ciekawostka: ciekawym jak wyglądała faktura wystawiona na p. Żarskiego -- i jak teraz on za to wszystko zapłaci?)

Tak czy inaczej, mając niezbędną wiedzę, mogłem wykonać dalsze kroki: do administratora danych posłałem (z kopią do procesora, stąd pewnie rzecznik prasowy Mennicy Polskiej ma mój adres poczty elektronicznej) żądanie zaprzestania przetwarzania niektórych danych osobowych zgromadzonych w zbiorze użytkowników Wrocławskiej Karty Miejskiej oraz udzielenia paru informacji, w tym o tym komu moje dane zostały przekazane. Zaś do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Stare Miasto przesłałem wniosek ws. statusu pokrzywdzonego w sprawie (art. 49 kodeksu postępowania karnego) oraz zamiaru działania w charakterze oskarżyciela posiłkowego (art. 53 kpk) -- oczywiście zdaję sobie sprawę, że oświadczenie to składa się dopiero po wniesieniu aktu oskarżenia, ale wydaje mi się, że lepiej będzie, jeśli prokurator będzie miał świadomość, że oto pokrzywdzony zamierza dość czynnie brać udział w sprawie.

Jak będę wiedział coś więcej, nie omieszkam poinformować P.T. Czytelników za pośrednictwem Lege Artis.

Komentarze (6)
Kolejne klauzule niedozwolone w... O społeczeństwie informacyjnym...

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]