A teraz coś całkiem z innej beczki: za Oceanem złożono wniosek patentowy dotyczący... nowego, jeszcze lepszego, sposobu lepienia bałwana śniegowego.
Mało tego, że wniosek został złożony: USPTO udzielił patentu na taką innowację.
O dziwacznej polityce ochrony własności intelektualnej w Stanach pisałem parę razy (i nawet mimo tego Apple nie przestało ścigać ludzi za różne wariacje na temat jabłuszka, ale już T-Mobile zdecydowało się przemalować Erę na fuksjowo), zatem dziś sobie podaruję dalsze dworowanie.
Nadmienię tylko, że nie wiem jak w świetle patentu na bałwanka ze śniegu oceniać różne takie narzekania, że Polska jest mało innowacyjna -- skoro Komisja Europejska bierze pod uwagę także ilość udzielonych patentów. Bo skoro nad Potomakiem można uzyskać skuteczną ochronę dla takich rzeczy, to może nie jest z nami aż tak źle?
A ku pokrzepieniu serc jeszcze jeden obrazek z 25-stronicowego dokumentu. O to właśnie w tym chodzi:

PS Patent na bałwanka śniegowego ma numer 8,001,991, a udzielono go 6 sierpnia 2011 r. (via Techdirt.com).



