Nie trzeba być prawnikiem, trzeba będzie mieć komputer
 Oceń wpis
   

Złapawszy znów fazę na pstrykanie nie zauważyłbym projektu ustawy o zmianie ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych wymyślonego przez Rządowe Centrum Legislacji, gdyby nie napisał o tym nieoceniony Vagla.

Racja: dodając art. 2a ust. 2 do obowiązującej ustawy

Dzienniki urzędowe, z wyłączeniem Dziennika Urzędowego Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski B”, wydaje się w formie elektronicznej.

projekt ustawy eliminuje papierowe egzemplarze Dziennika Ustaw RP i pozostawia je wyłącznie w formie publikacji elektronicznej (internetowej). Forma papierowa (dosłownie) zostaje tylko na czarną godzinę (art. 23a) -- pewnie na czas powodzi albo godzinę "W".

Komputerowcy się cieszą, ja też powinienem się cieszyć... ale nie byłoby tekstu, jakbym nie miał w zanadrzu szpili.

A head inside a mouth

Ja po prostu uważam, że taka nowoczesność to jest robienie z ludzi wała. Owszem, nie ma nic durniejszego, niż stos siejących pylicą roczników Dz.U. -- widok to przerażający, deprymujący i irytujący -- ale świadomość, że ktoś chce ograniczyć możliwość (ba: prawo, i to konstytucyjne) do zapoznania się z obowiązującym prawem wyłącznie do osób, które posiadają komputer, w dodatku podłączony do internetów -- sprawia, że krew mnie zalewa.

Super, bym powiedział, wprawdzie nie ma jeszcze ustawy o tym, że każdy z nas musi mieć komputer (jakże ułatwiłoby to życie różnym służbom, w tym także mojemu ulubionemu wrzodowi IVRP, który w 3/4RP czuje się nie mniej doskonale), ale jeśli ta zbieranina szumnie zwana ustawodawcą przegłosuje taki przepis, rychło okaże się, że nie będą już potrzebni prawnicy (w dużym uproszczeniu -- osobiście bardzo bym chciał, żeby legislatura tak pisała ustawy, by do ich czytania prawnik nie był nikomu potrzebny), będą trzeba mieć komputer.

Tak, ja rozumiem, że szkoda papieru, że wieszcząc nieuniknione -- w przypadku dzienników w ciągu 5-7 lat -- zejście prasy papierowej, dziwnie jakoś denerwować się, że publikatory aktów normatywnych wychodzą z ograniczeń 15-wiecznej formy, ale z drugiej strony ogarnia mnie jakiś niepokój.

PS na zdjęciu alegoryczne przedstawienie tego, co nasz Lewiatan z nami robi -- przy burzliwych oklaskach pożeranych. Pamiętajcie o tym także 20 czerwca!

Komentarze (24)
Trybunał EU: każde państwo może zakazać hazardu w internecie
 Oceń wpis
   

A więc, jakby ktoś miał wątpliwości (albo może choćby nadzieję): zgodnie z dzisiejszym wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości EU państwa członkowskie (chciałoby się rzec: prowincje podbite) mogą swobodnie regulować (czyt.: ograniczać) zasady organizowania gier hazardowych w internecie. Nie stoi temu na przeszkodzie art. 49 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską. Oznacza to, że po raz kolejny rację miało Ministerstwo Finansów -- bez znaczenia jest przy tym, czy MF chce zezwolić, czy raczej zakazać hazardu w sieci.

Zdaniem Trybunału art. 49 traktatu -- to ten, dzięki któremu w zasadzie nie wolno ograniczać swobody prowadzenia działalności gospodarczej przez przedsiębiorcę w innej niż jego macierzysta prowincji (zakaz ograniczania swobody usług) -- nie stoi na przeszkodzie wprowadzaniu ograniczeń w prowadzeniu biznesu, jeśli jest to uzasadnione celami, zaś zakazy są proporcjonalne do okoliczności.
Wniosek o wydanie orzeczenia prejudycjalnego złożony został w sprawie "Betfair" [achtung! ten link niedługo może być zakazany!] przeciwko niderlandzkiemu Ministerstwu Sprawiedliwości (C-203/08), w której spór dotyczył przepisów prawnych uzależniających prowadzenie działalności w zakresie organizowania hazardu od uzyskania zezwolenia władz holenderskich (w dodatku możliwe jest udzielenie tylko jednej zgody dla każdej z dozwolonych gier losowych -- dzięki czemu praktycznie monopolistą jest De Lotto) oraz generalnego zakazu organizowania hazardu internetowego.

Jak dowiadujemy się z uzasadnienia orzeczenia Betfair to legalne przedsiębiorstwo działające w oparciu o prawo Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej (jeśli ktoś się jeszcze dziwi, że jestem monarchistą, niech kliknie tu i porówna to do naszego bezhołowia) oraz prawo maltańskie. Zamierzając wejść na rynek niderlandzki Betfair wystąpiła do władz tej prowincji z pytaniem czy musi uzyskać zezwolenie na prowadzenie działalności hazardowej oraz równocześnie wniosła o udzielenie zezwolenia na organizowanie hazardu w internecie.
Niderlandzkie ministerstwo odmówiło, w odpowiedzi na co Betfair wniosła odwołanie -- aż w końcu sprawa trafiła do sądu, gdzie przedsiębiorca podniósł, iż skoro prowadzi legalny biznes w Zjednoczonym Królestwie, to zgodnie z art. 49 WE -- czyli jednej z najsensowniejszych zasad, które "dała nam Unia" -- namiestnik prowincji niderlandzkiej nie może sprzeciwiać się prowadzeniu przez nich takiej samej działalności na obszarze Holandii.

Niestety, po raz kolejny się okazało, że Unia umie dać, ale umie też zabrać. Co z tego, że art. 49 Traktatu nakazuje równe traktowanie przedsiębiorstw bez różnicy na kraj ich pochodzenia, skoro art. 45 pozwala na jej ograniczenie ze względu na "porządek publiczny, bezpieczeństwo publiczne i zdrowie publiczne". A zatem "w tym kontekście względy moralne, religijne lub kulturowe, jak też konsekwencje moralnie i finansowo szkodliwe dla jednostek i społeczeństwa, które wiążą się z grami i zakładami, mogą uzasadniać istnienie dyskrecjonalnych uprawnień władz krajowych wystarczających dla ustalenia wymogów w zakresie ochrony konsumentów i porządku społecznego".
Tak jakby oddawanie się internetowemu hazardowi groziło AIDS-em, masowymi bijatykami na ulicach Rotterdamu -- albo chociaż świnką!

Reasumując Trybunał doszedł do wniosku, iż:

1) Artykuł 49 WE należy interpretować w ten sposób, że nie stoi on na przeszkodzie stosowaniu regulacji państwa członkowskiego, takiej jak analizowana w sprawie przed sądem krajowym, na podstawie której organizowanie lub promowanie gier losowych odbywa się w systemie wyłączności przysługującej jednemu podmiotowi i która zakazuje wszelkim innym podmiotom, w tym podmiotom z siedzibą w innym państwie członkowskim, oferowania za pośrednictwem Internetu usług objętych tym systemem na terytorium pierwszego państwa członkowskiego.
2) Artykuł 49 WE należy interpretować w ten sposób, że zasada równego traktowania i wynikający z niej obowiązek przejrzystości znajdują zastosowanie do procedur przyznawania i przedłużania zezwoleń na rzecz jednego podmiotu w dziedzinie gier losowych, o ile podmiot ten nie jest podmiotem publicznym, którego zarząd podlega bezpośredniemu nadzorowi państwa, lub podmiotem prywatnym, nad którego działalnością władze publiczne są w stanie sprawować ścisłą kontrolę.

 

co można rozumieć wyłącznie w taki sposób: kochani poddani EUrokracji: pamiętajcie, że cokolwiek się zdarzy, urzędnik i tak wie lepiej co dla was będzie dobre.

Komentarze (12)
Lekkie zmiany w karalności pomówienia
 Oceń wpis
   

Już za tydzień przyjdzie nam żyć w nieco innym państwie. Nie, nie mam na myśli czegokolwiek związanego z wyborami prezydenckimi (o moim wyborze, a jakże napiszę -- za czas jakiś).
Już za tydzień będzie funkcjonował zmieniony art. 212 par. 1 kodeksu karnego (a nawet par. 2), a także art. 213 kk. Będzie troszkę więcej wolności słowa (o czym już pisałem).

z kodeksu karnego (od 8 czerwca 2010 r.):
art. 212 § 1  Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2 Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
(...)
art. 213 § 2 Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 § 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut:
1) dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub
2) służący obronie społecznie uzasadnionego interesu.
Jeżeli zarzut dotyczy życia prywatnego lub rodzinnego, dowód prawdy może być przeprowadzony tylko wtedy, gdy zarzut ma zapobiec niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia człowieka albo demoralizacji małoletniego.
Podstawowa zmiana wynikająca z uchwalonej 5 listopada 2009 r. ustawy o zmianie kodeksu karnego (i paru jeszcze ustaw karnych) to uchylenie przepisu pozwalającego na wtrącenie do więzienia osoby, która -- może i nadużywając wolności słowa -- dopuściła się pomówienia innej osoby. W miejsce obecnego "podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku" pojawia się "podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności". Zmiany nie nazwę kolosalną -- uważam, że obgadywaniem innych osób w ogóle nie powinien zajmować się sąd karny -- jednak biorąc pod uwagę nastawienie naszych elit politycznych (i nie tylko) to jest niemały krok naprzód.

Jest także zmiana w art. 213 par. 2 kk, zgodnie z którą nie będzie już podlegało karze publiczne podnoszenie lub rozgłaszanie zarzutów dotyczących postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną. Dotąd przepis wprost zezwalał na uchylenie się od odpowiedzialności sprawcy, jeśli zarzut taki służył obronie społecznie uzasadnionego interesu (przeto brak tego interesu de facto nie zwalniał od odpowiedzialności!), na co zwrócił uwagę dopiero Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 12 maja 2008 r. (SK 43/05).

Żeby nikt mnie nie posądzał o popadanie w nieuzasadniony zachwyt: niestety, w art. 212 par. 2 kk (pomówienie za pomocą środków masowego komunikowania) -- a więc przepis wymierzony wprost w prasę i dziennikarzy -- nadal zostaje zagrożenie w postaci jednorocznej odsiadki (dotąd były 2 lata, ulga to raczej niewielka).

Jest w zmienionym art. 212 par. 1 kk jeszcze jeden babol, który -- wierzę i mam nadzieję -- ścigani za pomówienie jednostek organizacyjnych (ach, jak żałuję, że dotyczy to tylko tych nieszczęsnych jednostek...) wykorzystają. Otóż w obecnym brzmieniu ochronie podlegały "jednostki organizacyjne nie mające osobowości prawnej", po nowelizacji będą to natomiast ""jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej". Różnica niby niewielka, ale z pewnością da pole do popisu prawnikom z głową na karku.
A jeśli ktoś nie wierzy, niechaj poczyta o historii przecinka w art. 156 par. 1 pkt 2 kk oraz źle postawionemu przez ustawodawcę przecinku w art. 171 prawa bankowego, dzięki któremu rzekomy zakaz używania słowa "bank" w nazwie przedsiębiorstwa jest... no właśnie, jest tylko rzekomym zakazem.

Komentarze (9)
Proszę nie reagować na próby wyłudzenia opłat przez AG-REK
 Oceń wpis
   

Z ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy:
art. 19d Agencja zatrudnienia od osób, dla których poszukuje zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej, lub którym udziela pomocy w wyborze odpowiedniego zawodu i miejsca zatrudnienia, nie może pobierać kwot innych niż określone w art. 85 ust. 2 pkt 7.
art. 121 ust. 2. Kto, prowadząc agencję zatrudnienia, pobiera od osoby, dla której poszukuje zatrudnienia, innej pracy zarobkowej lub której udziela pomocy w wyborze odpowiedniego zawodu i miejsca zatrudnienia, dodatkowe opłaty inne niż wymienione w art. 85 ust. 2 pkt 7, podlega karze grzywny nie niższej niż 3.000 zł.

Ponieważ internety się aż zagotowały od domysłów i próśb o pomoc w sprawie skutków odpowiedzi na feralne ogłoszenie pt. "poszukujemy statystów - 750 zł za dzień zdjęciowy", które "Agencja Reklamowa ag-rek.com" (Mobile Solutions Wieczorek Und Partner Ltd, company no. 07095413) rozrzuciła po dziesiątkach serwisów internetowych (my to nieszczęście pociągnęliśmy od jednego z partnerów...), wydaje mi się, że warto sprawie poświęcić trzy zdania.

Oto jak wygląda przykładowe ogłoszenie (uwaga! nie wszyscy ogłoszeniodawcy zdążyli je zdjąć, można jeszcze się na to-to napatoczyć):

ogłoszenie Ag-rek.com

Odpowiadając na to ogłoszenie można było otrzymać następujący rachunek:

ag-rek.com rachunek

(rachunek za Trójmiasto.pl)

Przypomnijmy, że osoby, które postanowiły spróbować szczęścia w kinematografii najsamprzód otrzymały wezwania do zapłaty o następującej treści:

Szanowny Użytkowniku
Z uwagi na to, że poprzez rejestrację na stronie Agencja Reklamowa i tym samym zawarcie umowy o świadczenie usług rejestracyjnych na podstawie ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144 poz. 1204), oraz obsługi profilu użytkownika, przesyłamy niniejsze wezwanie do zapłaty.

Informujemy, iż zgodnie z warunkami zawartej umowy którą użytkownik zawarł podczas rejestracji w naszym serwisie, jednocześnie akceptując nasz regulamin i nie złożył rezygnacji w ciągu 10 dni, jest zobowiązany wnieść opłatę rejestracyjna w wysokości 50 zł, w ramach której można dowolnie korzystać ze wszystkich aktualnych ofert znajdujących się aktualnie w naszym serwisie.

Należność należy opłacić w terminie 5 dni.
W załączniku znajduje się druk wpłaty.

Z poważaniem
Agencja Reklamowa

aby następnie -- czyli po tym, jak zdecydowały się zrobić z owym wezwaniem to, co należy z takimi wezwaniami robić, otrzymać dodatkowe wezwanie:

Informujemy, że pomimo wcześniejszych wezwań do zapłaty
wierzyciel nie odnotował wpłaty na wskazanym rachunku bankowym.
Na dzień 2010-04-26 do zapłaty pozostaje kwota zgodnie ze specyfikacją zamieszczoną
w załączonym rachunku.

Jednocześnie informujemy, iż brak wpłaty do dnia 02.05.2010 r.
będzie skutkował skierowaniem sprawy na drogę sądową,
co wiąże się z pokryciem kosztów procesowych zgodnie z art. 98 § 1 kpc (Dz.U.64.43.296)

Z poważaniem
Roman Wieczorek

(treść korespondencji za ForumPrawne.org)

Wyjaśniam -- także jako osoba bezpośrednio zainteresowana, bo przez ostatnie parę dni udzieliłem kilku(nastu?) odpowiedzi indywidualnych użytkownikom Money.pl, którzy także się nacięli na to oszustwo -- że ogłoszeniem i próbami wyłudzenia rzekomej należności zainteresowała się już policja, która prowadzi stosowne postępowanie.

Na wezwania oczywiście nie należy reagować, niezależnie od tego co mają do powiedzenia cytowani przez Trójmiasto.pl adwokaci. Warto bowiem pamiętać, iż zgodnie z art. 19d ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy agencja zatrudnienia nie może pobierać żadnych opłat od osób poszukujących pracy, z wyłączeniem wynikających z art. 85 ust. 2 ustawy -- acz należnych wyłącznie w przypadku skierowania do pracy za granicą -- zwrotu kosztów faktycznie poniesionych przez agencję pracy m.in. na: dojazd do pracy czy badania lekarskie.

Agencja reklamowa Ag-rek.com -- jeśli w ogóle jest agencją zatrudnienia -- mogłaby dochodzić takich opłat, aczkolwiek wyłącznie pod warunkiem ich faktycznego poniesienia oraz -- wstydźcie się, Panowie Adwokaci! ludzie czytają i się boją, bo skoro prasa cytuje adwokatów, którzy mówią, że "Jeśli informacje o opłacie zostały wskazane w regulaminie, który był dostępny publicznie, to z pewnością nie ma mowy o oszustwie. Nigdzie nie wskazywano, iż usługa ma charakter darmowy. Zawiadomienie prokuratury jest więc tutaj bezzasadne" to można się wystraszyć-- na podstawie pisemnej umowy (art. 85 ust. 2 ustawy).

Równocześnie warto pamiętać, iż zgodnie z art. 121 ust. 2 ustawy pobieranie takich opłat podlega karze grzywny w kwocie nie niższej niż 3000 złotych. Zważywszy na skalę zjawiska powiadomienie organów ścigania o popełnionym wykroczeniu (oraz wszczęcie postępowania) jest jak najbardziej zasadne i prawidłowe.

Komentarze (36)
Polowanie z nagonką na Chomikuj.pl
 Oceń wpis
   

jakie przestępstwo popełnił serwis OdSiebie.com?Ludzie prasę czytają... pewnie w internecie ;-) czego dowodem jest szereg pytań i uwag, które otrzymałem od P.T. Czytelników po lekturze tekstu Nowa wojna w sieci. Kto będzie górą?

Podstawowa sprawa: nie, nie zmieniłem zdania na temat "afery Odsiebie.com"; nadal zdecydowanie uważam, że właściciel serwisu, w którym można umieścić jakiś plik, a inna osoba może ten plik pobrać, nie odpowiada za to, że ten plik jest "nielegalny", czyli narusza prawa wydawców (muzyki, filmów, książek) albo godzi w dobra osobiste innych osób, albo cokolwiek.
Chyba że sam go tam wrzucił lub po prostu wie, że ma tam lewiznę. Jednak ważne: to musi być wiedza dotycząca konkretnego pliku, a nie ogólna wiedza "no tak, wiemy, że u nas ludzie wrzucają nielegale" -- przy czym, co ważne, usługodawca nie ma obowiązku przeglądać czy moderować zawartości serwera (por. art. 15 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną). Albo chyba że dostał zgłoszenie dotyczące bezprawnego charakteru konkretnego pliku (czyli znów nie na zasadzie "panie, tam u was jest mnóstwo piratów, proszę natychmiast coś z tym zrobić") i nie uniemożliwił dostępu do tego materiału.

Rozumiem twórców i wydawców, którzy wkurzają się, że zamiast liczyć tantiemy wpływające na konto bankowe, muszą liczyć pliki poniewierające się w plikowniach. Jednak nawet bezsilna złość (ale czy aby naprawdę bezsilna? mnie DRM może wkurzać, ale jak ktoś chce, to niech zabezpiecza w ten sposób swoją produkcję; albo znaczy pliki w niedawno odkryty sposób -- z uwagą, że mogliby jednak o tym informować użytkowników) nie zmienia faktu, że nie można dziabać siekierką gdzie popadnie, wychodząc z założenia "może nie dopadnę sprawcy, ale przynajmniej komuś się dobiorę do 4 liter".

Zwłaszcza, że zaczną od właściciela serwisu, a później dojdą do użytkowników, po których przejadą się walcem sprawiedliwości zgodnie z nowoczesną zasadą "złapmy wszystkich, Pan Bóg wskaże niewinnych". Trzeba bowiem pamiętać, że tak YouTube jak i Chomikuj pełne są treści, którym jak najbardziej nie można niczego zarzucać -- od przysłowiowych filmików z imienin u cioci, aż do notatek z wykładów (nawiasem mówiąc dziwię się niektórym prowadzącym zajęcia w szkołach wyższych, że zachęcają studentów do dzielenia się materiałami poprzez Chomikuj -- dziwię się, bo powinni wiedzieć, że w ten sposób nieumyślnie i nierozważnie narażają ich na potencjalne komplikacje...)

Nie wiem czym to się skończy -- czy to kolejna fasadowa operacja w rodzaju "Szanuję nie kopiuję", czy pójdą za tym kolejne kuriozalne wypowiedzi prominentnych urzędników choćby porównujące dozwolony użytek do przestępstwa (które później można będzie sprostować) -- ale bez dwóch zdań wolałbym, żeby wydawcy nie zaczynali od najgorszej strony.

Komentarze (6)
5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-09 02:39
100 lat:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
40 lat minelo jak jeden dzien: http://www.youtube.com/watch?v=7od4JA2Y274 100 lat...
2012-02-09 02:35
fgaf:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
"czy naprawdę chodzi o to, że tyrania może zostać wprowadzona, pod warunkiem, że wypowie się[...]
2012-02-08 23:45
GŁUPI JASIO ZE WSI:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Olgierdzie, Regularnie ruszaj sobie skórką. To pozwala utrzymać równowagę hormonalną.[...]
2012-02-08 23:32
_MJK_:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Wszystkiego najlepszego z okazji 4 krzyżyka. A Bossowi cierpliwości, aby wytrzymał ze[...]
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]