Jak wygląda strona internetowa SR w Ostrowie Wielkopolskim
 Oceń wpis
   

kontakt do SR Ostrów WielkopolskiA na weekend -- smaczek przesłany przed chwilką przez Czytelnika: jeśli najdzie Was potrzeba zerknięcia na stronę internetową Sądu Rejonowego w Ostrowie Wielkopolskim, nie przeraźcie się komunikatem, iż odwiedzenie tej witryny może spowodować uszkodzenie komputera (tak to prezentuje się w przeglądarce Chrome, której ostatnio zacząłem używać jako mojego nr 1).

złośliwe oprogramowanie Sąd Rejonowy w Ostrowie Wielkopolskim

Komunikat zignorowałem, na stronę wszedłem -- żyję, mam się dobrze, komputer działa. Koledzy w komentarzach piszą, że jednak jest tam jakaś wredna paskuda ukryta w kodzie -- więc błagam, lepiej nie próbujcie przejść na tę stronę, nawet jeśli jesteście wyposażeni w oprogramowanie, dzięki któremu nie musicie korzystać z wirusów czy innego świństwa.

O sprawie pozwoliłem sobie napisać wprost do sądu -- zabawne: Sąd Rejonowy w Ostrowie Wielkopolskim ma konto pocztowe u... lokalnego operatora telewizji kablowej (sic!) -- oraz (bo przecież nie mam pewności czy czytają), do rzecznika prasowego Ministerstwa Sprawiedliwości.
Jakby na to nie patrzeć jakoś te rachunki bankowe czy numer telefonu do sekretariatu trzeba sprawdzić, nie?

Komentarze (15)
Na co idzie Twoja kasa, podatniku? [działanie 8.1]
 Oceń wpis
   

biteo.pl 8.1O programie "Wspieranie działalności gospodarczej w dziedzinie gospodarki elektronicznej
Program Operacyjny -- Innowacyjna Gospodarka Działanie 8.1" napisano już całkiem niemało, m.in. całkiem ciekawe omówki można znaleźć na Antywebie. Grzegorz Marczak omawiał swego czasu Biteo.pl, czyli kolejny serwis, który dostał dofinansowanie z 8.1 -- ba, okrągłe 200 tys., na co zwrócili uwagę jego Czytelnicy w komentarzach -- i wcale się nie zachwycił.

biteo.pl rejestracja firmyOsobiście nie zwróciłbym uwagi na jakieś Biteo.pl, gdyby nie kolejny tekst na Gazetaprawna.pl o "batalii o prawa autorskie" -- to dalszy ciąg wiadomo czego -- w którym odniesiono się do mojego poglądu na temat wiadomej spółki na A (jakby nigdy nic...)
Ale coś mnie skłoniło, żeby przejść na stronę tego skrzyżowania Fotolii i Allegro za -- przypominam: nasze 200 tysięcy. (Zabawne: dofinansowanie dostają podmioty, które nie istnieją -- spółkę wpisano do rejestru dopiero 27 stycznia 2010 r.)
Nic ciekawego.

Zwróciłem jednak uwagę na formularz rejestracyjny, w którym uprasza się mnie o podanie numeru PESEL (owszem, art. 18 ust. 1 pkt 2 UoŚUdE zezwala na jego przetwarzanie), jednak sama klauzula jest niezgodna z art. 24 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych (przede wszystkim nie jesteśmy informowani o celu zbierania danych, nie ma też wzmianki o dobrowolności podania danych; nieprawidłowo jest także określona promulgacja ustawy -- to już jest Dz.U. nr 101 poz. 926 z 2002 r.). Nie znajduję też zgłoszenia bazy danych osobowych Biteo.pl w e-GIODO (no ale może jeszcze nie zdążyli...)

Zabawniejsza jest natomiast nadgorliwość w zakresie przetwarzania danych osobowych przedsiębiorców -- jak sobie wybierzecie "typ konta -- firma", to pojawia się ta sama czarodziejska formułka "Wyrażam zgodę na gromadzenie, przetwarzanie i wykorzystywanie przez BITeo.pl moich danych zgodnie z polskim prawem, w szczególności Zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r. (Dz. U. nr133 poz. 883). Wiem, że przysługuje mi prawo wglądu do swoich danych oraz prawo do ich poprawiania."

Ale w sumie to jest drobnica. Jedno czego się naprawdę czepiam to te 200 tys. złotych -- bo czy bez Biteo.pl nasz kraj byłby jakoś mniej zaawansowany jeśli chodzi o innowacyjność gospodarki elektronicznej?

Komentarze (12)
"Szanuję nie kopiuję"
 Oceń wpis
   

szanuję nie kopiuję"Cztery ogólnopolskie dzienniki wspólnie walczą z piractwem w internecie. Jeśli prawo autorskie nie zostanie uporządkowane, media czeka zapaść finansowa." -- niech będzie pozwolone (bo wolno) zacytować lead z tekstu "Front wydawców przeciw piractwu", który -- niepodpisany ;-) więc jak tu zastosować się do porady "za każdym razem należy również przytoczyć imię i nazwisko autora i źródło, z którego nastąpiło zapożyczenie" -- znalazł się na stronach Gazety Prawnej.

(A może to w ogóle prosta informacja prasowa, o której mowa w art. 4 pkt 4 pr.aut. -- w sumie 7 zdań, 1/3 tekstu to cytaty -- albo chociaż krótkie sprawozdanie o aktualnym wydarzeniu z art. 25 ust. 1 pkt 1 lit. "a" pr.aut. -- co by oznaczało, że mógłbym rozpowszechniać ten utwór bez konieczności odprowadzenia honorarium autorskiego?)

Dość rzec, że 4 konkurujące ze sobą tytuły prasowe -- których tu nie wymienię, ale nie dlatego, iżby nie robić im reklamy: po prostu obawiam się, że przepisując nazwy tych gazet mógłbym zarobić na zarzut naruszenia prawa cytatu ;-) -- po raz kolejny zebrały się na sympozjum poświęconym zarzynaniu prasy papierowej przez internet.

Zabawne: zajawkę o seminarium jumnęło także parę jumaczych serwisów, nawet ten gdzie "nowości dla każdego faceta - sport, laski, samochody" czy "motoryzacja, sex, sport i pieniądze -- męski świat". Traficie tam przez Gógla.

(Na marginesie: nie mam pojęcia dlaczego organizowane przez GPW seminarium "Własność intelektualna w spółkach giełdowych - zarządcze pułapki i ryzyka" zostało przedstawione jako "wczoraj ramię w ramię" wydawców prasy? wszakże żaden z wydawców tych tytułów nie jest spółką giełdową.)

Jest bowiem tak -- to fakt niezaprzeczalny -- że szereg serwisów internetowych żyje z wrednej jumy.
Ale zdarza się -- to fakt, któremu zaprzeczyć ciężko -- że i prasie papierowej zdarza się bardzo głęboko "zainspirować" internetem; najczęściej są to gorące tematy z Wykopu, które (już po tym, jak stają się gorące) trafiają na strony gazet, nierzadko jest też tak, że źródłem inspiracji jest czyjeś konkretne blogopisanie. (Prosty przykład: 2 lata temu z Marcina Jagodzińskiego zrzynała jedna z gazet, która teraz -- po przekształceniu wprawdzie -- stoi na czele koalicji "szanuję nie kopiuję").
Dziś jest nieco inaczej, prasa papierowa się nauczyła, że z "poczytalnych" blogów czy serwisów zrzynać się nie da, ale z drobnicy... bo i kto się drobnicą przejmuje?

PS [disclaimer] tak, to prawda, że jeden z tych wydawców wystąpił do nas o zapłatę odszkodowania za przeklejanie ich tekstów przez użytkowników MyStock.pl oraz blogerów na Bblog.pl. Dokładnie na tej samej zasadzie, na jakiej swego czasu pretensje miał Pan Map1.
Równocześnie -- nadal bez nazw -- ten sam wydawca ma problem z realizacją dyspozycji pt. "cofam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych".

To co, piszemy tekst: "Front internautów przeciwko spamowaniu przez wydawców prasy papierowej"? ;-)

Komentarze (11)
Prokuratura: nie ma takiego przestępstwa jak phishing
 Oceń wpis
   

Ciekawostka: zdaniem organów ścigania czyn polegający na podrobieniu strony internetowej w celu wyłudzenia haseł i loginów dostępowych -- po prostu phishing jak ten -- można oceniać wyłącznie pod kątem przełamania szczególnego zabezpieczenia danych, czyli art. 267 par. 1 kk, aczkolwiek sprawcy (phisherowi) jakichkolwiek zarzutów i tak nie można postawić, ponieważ użytkownicy korzystający z jego fałszywej strony internetowej... dokonywali logowań dobrowolnie (sic!).

Takie rewelacje można wyczytać w postanowieniu Prokuratury Rejonowej w Zawierciu o umorzeniu dochodzenia z 28 stycznia 2010 r. (RSD-201/09 -- tutaj można kliknąć i poczytać w całości).

prokuratura w zawierciu -- dobrowolny phishing

Ba, mało tego: zdaniem prokuratora Grzegorza Treli o przestępstwie (naruszenia tajemnicy korespondencji?) można mówić tylko wówczas, gdyby sprawca dokonywał zmian lub nowych wpisów w informacjach sporządzonych przez użytkowników serwisu -- czyli, przenosząc to na przykład bankowego phishingu, zdaniem prokuratury przestępstwem byłoby dopiero ściągnięcie sobie pieniędzy z kont bankowych -- zarazem skoro phisher tego nie zrobił, to nie naruszył interesów prawych użytkowników.

z kodeksu karnego:
Art. 267 §1. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do całości lub części systemu informatycznego.
(...)
§ 5. Ściganie przestępstwa określonego w § 1-4 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Art. 269b § 1. Kto wytwarza, pozyskuje, zbywa lub udostępnia innym osobom urządzenia lub programy komputerowe przystosowane do popełnienia przestępstwa określonego w art. 165 § 1 pkt 4, art. 267 § 3, art. 268a § 1 albo § 2 w związku z § 1, art. 269 § 2 albo art. 269a, a także hasła komputerowe, kody dostępu lub inne dane umożliwiające dostęp do informacji przechowywanych w systemie komputerowym lub sieci teleinformatycznej,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
(...)
Przemyślenia tego rodzaju pozwoliły prokuraturze na wydanie postanowienia o umorzeniu postępowania ze względu na brak ustawowych znamion czynu zabronionego (art. 17 par. 1 pkt 2 kpk).
Słowem: dopóki przestępca będzie tylko zbierał dane za pośrednictwem podrobionej strony internetowej, ale nie będzie starał się ich użyć, to nie można mu postawić żadnych zarzutów. Zwłaszcza, że nie ma przełamania lub ominięcia zabezpieczeń -- a nie ma, bo ludzie sami przecież wklepują tam swoje dane...

To coś jak "palił ale się nie zaciągał", lecz w tym przypadku jednak zaciągał (dane), ale nie stwierdzono, iżby coś z nimi robił.

Zadziwiające, że prokurator całkowicie pominął w swoich rozważaniach art. 269b kodeksu karnego, penalizujący wytwarzanie i obrót "narzędziami hakerskimi" oraz pozyskiwanie haseł komputerowych, kodów dostępu i innych danych umożliwiających dostęp do informacji przechowywanych w systemie komputerowym (system ten to zarówno baza użytkowników serwisu społecznościowego jak i ebankowość!) lub sieci teleinformatycznej.

Ale może pominął dlatego, że biorąc pod uwagę taką kwalifikację czynu trzeba by się pewnie bardziej wysilić z uzasadnieniem umorzenia postępowania ze względu na bcp.

Na zakończenie smaczek. Wprawdzie phishing może być dla zawierciańskiej prokuratury za trudny, ale jak powszechnie wiadomo w takiej sytuacji sprawcy robi się kompleksowy kipisz, w trakcie którego zawsze trafią się "dysk HDD oraz płyty CDR z oprogramowaniem komputerowym skopiowanym z naruszeniem prawa autorskiego". A na piractwie... o tak, na piractwie to się prokuratura zna na tyle dobrze, żeby wątek ten wyłączyć z umorzonego dochodzenia w celu prowadzenia w odrębnym postępowaniu.

wyłączenie wątku piractwa

Słuszną linię ma nasza władza, chciałoby się westchnąć...

Komentarze (23)
Ach, czyli to nazywa się SERM... ;-)
 Oceń wpis
   

Na dziś polecam ciekawy wpis napisany przez Mirka Połyniaka, który ukazał się na blogu Jacka Gadzinowskiego -- pt. "SERM, czyli zarządzanie reputacją w wyszukiwarkach".
Nie żebym się przerzucił na marketing, ale temat pośrednio dotyka i mnie (zawodowo) -- a jak ludzie się nakręcą, to dotknie mnie wielokrotnie mocniej.

W skrócie wpis jest o tym, żeby zaglądać do Wujka Gógla i patrzeć co piszą o nas, bo jak piszą źle to lepiej reagować w czas, nie ma bowiem nic gorszego -- dla nas, dla naszego biznesu -- jak internetowy pamflet z dobrą pozycją w wyszukiwarce.
Autor zilustrował swój tekst grafiką, na widok której przeszły mnie ciarki (ale mimo wszystko pozwalam sobie ją zajumać):

SERM SERM ;-)

(Na marginesie: tu i tak nie jest tragicznie, bywa bowiem znacznie gorzej -- czyli tak, że pamflet pojawia się nawet przed stroną domową zainteresowanego przedsiębiorstwa... -- nie będę ukrywał, że siła Forum Money.pl jest tak wielka, że zdarza się to wcale nierzadko...)

A dlaczego przeszły mnie ciarki na ten widok? Z bardzo prostej przyczyny: Mirek Połyniak podpowiadając co w takich przypadkach należy uczynić słusznie pisze, że "jeśli treści są nieprawdziwe, obraźliwe lub naruszają prawo możemy próbować skontaktować się z administratorem serwisu, czy forum i wnioskować o usunięcie" -- jednak obawiam się, że dla wielu Czytelników zastrzeżenie może być nie dość jasne.

O przepisie art. 14 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz wynikającą z tego zasadą, że administrator niemoderowanego serwisu, w którym każdy może się wypowiedzieć na każdy temat nie ponosi odpowiedzialności za treść nawet bezprawnych wpisów, jeśli o nich nic nie wie, a natychmiast po otrzymaniu wiarygodnej bądź urzędowej wiadomości uniemożliwia dostęp do treści pisałem niejednokrotnie.
Nadal mam niestety wrażenie, że piszę o tym za mało -- a myśl ta bierze się z tego, że każdego tygodnia spływa do mnie (tak, tak, to na moich wątłych barkach spoczywa ocena zażaleń na takie pamflety w odniesieniu do zasobów Forum Money.pl i pokrewnych...) niemało wezwań do usunięcia takich wpisów "pod rygorem", a ich autorzy nie baczą na to, że -- pozwólcie, że jeszcze raz zacytuję Mirka Połyniaka -- żądanie usunięcia wpisu ma sens o tyle, o ile "treści są nieprawdziwe, obraźliwe lub naruszają prawo".

Większość tego rodzaju pism sprowadza się do jednego: źle o nas napisali, kłamią, nie mają prawa, robią nam czarną kampanię. Usuńcie, bo inni już usunęli (to jest w ogóle masakra -- sądząc po tej korespondencji większość serwisów usuwa jak leci...), bo jak nie usuniecie, to sąd, kara, odszkodowanie, miazga... Mało kto zada sobie trudu przedstawienia jakiejkolwiek argumentacji, może nawet dowodów (ostatnio jakiś ekspert pisał, że na oczerniającego go ma wyrok, ale na pytanie o jego treść nabrał wody w usta "nie mogę pokazać, bo to wyrok!").
Pal licho jeśli wpis jest wulgarny czy obraźliwy (takie warto kasować od ręki, bo niemerytoryczna krytyka nie jest krytyką), ale cóż zrobić, jeśli po prostu piszą niezadowoleni klienci, byli bądź niedoszli pracownicy?

Ba, mistrzostwem było niedawna korespondencja od wynajętej przez pewnego znanego raczej z "argentyny" pośrednika finansowego -- wielokrotnie karanego przez UOKiK i uwielbianego przez ogół klientów -- pani od PR i komunikacji, która (ach, teraz rozumiem, że to się właśnie nazywa SREM ;-) zaczęła z wysokiego tonu: że tu się narusza dobra osobiste jej klienta, że natentychmiast należy to usunąć, bo jak nie to odszkodowanie, zadośćuczynienie i art. 212 kk...
Na szczęście wystarczało tej pani przesłać linki do stosownych dokumentów urzędowych poświęconych jej klientowi (acz w sumie musiałem to zrobić dwukrotnie -- za pierwszym razem nie skapowała o co chodzi ;-) aby zrozumiała, że oszustom nigdy nie uda się zastraszyć opinii konsumenckiej, a na pewno nie będzie do tego ręki przykładał portal Money.pl -- i nawet przeprosiła za zamieszanie (!).

(Tu uwaga natury ogólnej: bardzo się cieszę, że profesjonaliści biorą się za ten cały SERM, ale wydaje mi się, że czasem warto, zanim wyskoczy się z żądaniem usunięcia wpisów, sprawdzić czy aby nie są one stuprocentowo prawdziwe, a w dodatku łatwo weryfikowalne przez każdego zainteresowanego.)

 

Komentarze (4)
9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]