W poszukiwaniu granic bzdury
 Oceń wpis
   

The Tomb of Luise John from Peiskerwitz / Piskorzowice

Jakie tematy zainteresowały naszą prokuraturę na tyle mocno, by wszcząć -- teraz, w połowie maja 2011 roku -- śledztwa? Temat pierwszy to tajemnicze pojawienie się pod Strzałkowem tablicy mówiącej o rzekomym zamordowaniu żołnierzy Armii Czerwonej w polskich obozach śmierci; temat drugi to śledztwo dotyczące internetowych komentarzy dotyczących ministra Sikorskiego.

W sprawie tablicy organy ścigania wspięły się na Everest swoich możliwości: z corpus delicti zebrano linie papilarne (trzeba wierzyć, że są to odciski sprawców), będą podjęte próby identyfikacji osób posługujących się tymi odciskami palców. 
Nie gorzej rozwija się akcja w sprawie internowanych internetów: okazało się, że interes publiczny wymagał wszczęcia postępowania z art. 212 kk z urzędu (nadal się zastanawiam jakie są kryteria tego wspaniałomyślnego gestu), szef MSZ otrzymał status pokrzywdzonego. Teraz ustalane są adresy IP komputerów, z których wyszły rzeczone posty, a w dodatku "dosłownie w tej chwili siedzi adwokat-notariusz [ki diabeł?] który spisuje te wpisy po to, żeby móc je przedstawić sądowi".

Wpisywanie do kodeksów przestępstw polegających na stawianiu różnych pomników -- różnych od aktualnego zapatrywania lokalnych władz -- jest równie absurdalne jak łapanie aktorów za chodzenie w mundurach albo w majestacie prawa winnych opowiadania głupot. Wszystkie te straszne rzeczy są o wolności słowa, a -- ja się będę upierał choćby nie wiem co -- nie można sadzać ludzi do więzienia za opowiadanie niestworzonych rzeczy. Z punktu widzenia realizacji prawa do gadania głupot nie ma znaczenia czy mołojcy z Krasnoj Armii zostali zamordowani w obozach śmierci, czy też po prostu zmarli na tyfus, toteż marnowanie publicznego grosiwa na zbieranie odcisków palców z tablicy, na której głupoty te wypisano jest zbyteczne.
Jakby na to nie patrzeć radzieckie patrzenie na zbrodnię Katyńską także różni się od naszego -- jeszcze tego brakuje, żeby moskiewscy prokuratorzy występowali z listami gończymi za Polakami...

Nie inaczej samo zapatruję się na krucjatę ministra Sikorskiego; a zresztą: nawet jeśli chce mu się zmieniać świat, powinien robić to za swoje -- tymczasem z niejasnych dla mnie przyczyn w sukurs idzie mu aparat państwa, wszczynając postępowanie z urzędu. Że niby polski Minister Spraw Zagranicznych jest tak słaby, że głupawy anonimowy bluzg jest w stanie poniżyć go w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danej działalności?!

I jeszcze jedno: nie wiem czego ma dowieść badanie odcisków zdjętych z tablicy, ale obawiam się, że prokuratorzy mogą zechcieć pójść -- podobnie jak w znanych mi przypadkach dotyczących pomówienia w sieci -- po linii najmniejszego oporu. Otóż po ustaleniu adresu IP organy ścigania nie wychodzą poza schemat: wystąpić do dostawcy internetu o dane abonenta usługi i... przedstawić zarzuty (albo nawet załadować wyrok nakazowy) na nazwisko owego abonenta! Utożsamianie osoby, która płaci za łącze internetowe z autorem wszystkiego, co się w internecie opublikuje z tego łącza jest nagminnym błędem organów ścigania -- i jest to jeszcze jedna przyczyna, dla której nie ufam reakcjom na krucjatę szefa MSZ.
(Na marginesie, bo mi się przypomniało: równie niepoważne jest poważne traktowanie dowodów na treść strony internetowej w postaci poświadczonych przez notariusza wydruków -- bo o tym chyba mówi minister Sikorski -- ponieważ zmanipulowanie treścią tego co zobaczy rejent jest wcale nie takie trudne.)

 

PS na zdjęciu grób Louise John (a raczej to, co z niego zostało) we wsi Peiskerwitz (a raczej tym, co z niej zostało). Nie róbmy ściemy, jest mnóstwo strasznie wstydliwych rzeczy pochowanych i zapomnianych wokół nas.

Komentarze (9)
Internet internowany
 Oceń wpis
   

Z listy Rafała Dutkiewicza kandydują zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego

Szaleństwa ciąg dalszy: w ramach protestu przeciwko chamstwu w sieci wydawca "Wprost" zdecydował się pójść dalej nawet, niż "Puls Biznesu" i -- całkowicie wyłączył swoje forum internetowe: i tak w chwili obecnej adres forum.wprost.pl przekierowuje na główną stronę Wprost.pl.

Administratorzy forum "Wprost" wyprzedzają wszelkie trendy. Taki PB.pl -- chociaż w duchu "przepraszamy i prosimy o wybaczenie", szuka porozumienia z Radosławem Sikorskim, co może być gestem ładnym acz z procesowego punktu widzenia stanowczo spóźnionym -- nadal pozwala czytać swoje forum, chociaż -- jak mi się wydaje (nigdy wcześniej tam nie zaglądałem) -- mocno odchudził zasoby archiwalne. 
A "Wprost" po prostu skasował swoje forum -- albo też przesunął je do czyśćca, skąd któregoś pięknego dnia objawi się ono w pełnej krasie...

Jestem pewien, że tak zdecydowane i niedojutrkowe działania spodobają się ministrowi Sikorskiemu, który -- zapowiadając szereg pozwów przeciwko wydawcom -- z pewnością nie spodziewał się wywołania takiej burzy. Jakby na to nie patrzeć zamykanie internetów podobne jest do zamykania stadionów, a przecież walka z chuligaństwem na stadionach jest obecnie priorytetem Rady Ministrów.
Ba, skoro Polacy popierają zamykanie stadionów przez wojewodów -- nawet jeśli jest to tylko zaproszenie do rozmowy -- to pewnie też można liczyć na to, że Polacy poprą zamykanie internetów przez wydawców i dostawców usług.

Mało tego: jeśli się okaże, że chamstwo przeniesie się do esemesów (a przecież wiemy, że już się przeniosło), to należy oczekiwać nie tylko zamknięcia esemesów, ale i całych sieci telefonicznych -- w pierwszym rzędzie operatorzy powinni odmówić świadczenia usług swoim klientom. A jeśli bolączką naszych ulic jest chamstwo kierowców (i powodowane tym wypadki) to nie widzę prostszego rozwiązania jak zamknięcie ulic.
(Hmm właśnie sobie przypomniałem, że 5 lat temu Roman Giertych proponował wprowadzenie godziny policyjnej dla małolatów -- więc w sumie było już blisko...)

PS obrazek zupełnie bez związku.

Komentarze (20)
Cenzura słuszna i niesłuszna
 Oceń wpis
   

§ 1. Jak się okazuje od deliberacji czy moderować forum internetowe, czy też lepiej nabrać wody w usta, niektórzy wolą metodę na gajowego ("przyszedł gajowy i wygonił wszystkich z lasu"). Bo chociaż Ringier Axel Springer, pozwany przez ministra Radosława Sikorskiego wydawca "Faktu", wydaje się nie błądzić twierdząc, że nie ponosi odpowiedzialności za aktywności swoich użytkowników, to jednak... zdecydował się zamknąć swoje fora internetowe (tymczasowo).

W cytowanym przez prasę komunikacie mówi się o tym tak: "nie chcemy bowiem, by na naszych witrynach pojawiały się komentarze o charakterze antysemickim, urągające mniejszościom narodowym czy religijnym. Nie chcemy też postów obrażających poszczególne osoby czy grupy ludzi niezależnie od ich orientacji, narodowości czy przekonań" -- a mnie się od razu nasuwa porównanie do akcji zamykania ledwie co wyremontowanych stadionów: niektórzy rozrabiają, cierpią na tym wszyscy.
(Na marginesie: prezes PiS protestuje przeciwko zamykaniu stadionów, a tymczasem parę lat temu -- bo przecież fala owej "walki z chuligaństwem" to żadna nowość -- pisowski namiestnik Warszawy chciał tego samego...).

Nie da się także uniknąć pytań o uległość przedsiębiorstw działających w sferze mediów wobec -- choćby prywatnych (chociaż nie wiem jaki charakter mają pozwy szefa MSZ) -- pretensji wysoko postawionych urzędników i polityków. Dlaczego za wybryki paru zdebilałych antysemitów ma ponosić konsekwencje większość internautów?

§ 2. I przykład cenzury innego rodzaju. Oto bardzo znane (pewnie dziś się powinno mówić "memetyczne") zdjęcie przedstawiające Baracka Obamę i jego urzędników obserwujących operację zabicia Osamy Bin Ladena, które w oryginale wygląda tak:

Barack Obama situation room

(zaś w wyobraźni niektórych internautów mogłoby wyglądać zupełnie inaczej) zostało w dość specyficzny sposób ocenzurowane przez ortodoksyjną nowojorsko-żydowską gazetę "Di Tzeitung":

Di Tzeitung censored Situation Room photo

Jak widać z obrazka po prostu usunięto Hilarię Clinton i Audrej Tomason -- tylko dlatego, że są kobietami -- cóż za orwerllowski gest!

Zabawnie przy tym wygląda oświadczenie "Di Tzeitung": fotoedytor się pomylił, bo nie zauważył warunków rozpowszechniania zdjęć (rzekomy -- bo faktycznie w licencji tego nie ma -- zakaz tworzenia utworów zależnych) -- zaś co do usuwania wizerunku kobiet ze zdjęć to: "nasze zasady redakcyjne wytycza Rada Rabinacka, biorąc zatem pod uwagę zasady skromności wykluczone jest publikowanie zdjęć kobiet. Czytelnicy Di Tzeitung wierzą, że kobiety powinny być cenione za to kim są i co robią, a nie jak wyglądają, zaś żydowski szacunek dla skromności są wyrazem szacunku dla kobiet, a nie odwrotnie".

No i teraz sam już nie wiem która cenzura jest słuszna, a która niesłuszna...

Komentarze (9)
Przykre konsekwencje moderacji forum internetowego
 Oceń wpis
   

Bubble fly

Zapowiada się interesująco: minister Sikorski zapowiedział pozwy przeciwko wydawcom "Pulsu Biznesu" i "Faktu" -- za antysemickie treści w komentarzach użytkowników pojawiających się na forach internetowych (część z nich miała dotyczyć małżonki ministra) i jeśli wszystko pójdzie tak, jak się zapowiada, za czas jakiś powinniśmy mieć trochę orzecznictwa odnoszącego się do odpowiedzialności e-usługodawcy za treści "społecznościowe", tj. pochodzące od jego użytkowników.

Informacja o wniesieniu przez Radosława Sikorskiego nie wzbudziła mojego większego zainteresowania (podobnie jak nie udało się przykuć mojej uwagi mec. Giertychowi, który ma reprezentować ex-kolegę z rządu Jarosława Kaczyńskiego). Jednak opisywane przez prasę działania wydawcy "PB" zaostrzyły mój apetyt: mogło się rozejść po kościach (z ewentualnym minusem dla pełnomocnika powoda), a tak -- zanosi się na radosną klęskę.

Przypomnijmy (pisałem o tym tak często, że w detale nie chce mi się znów wchodzić), że co do zasady art. 14 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną zwalnia usługodawcę za bezprawne treści dostarczone przez użytkowników, o ile nie wie o ich bezprawności, zaś po otrzymaniu wiarygodnej lub urzędowej informacji -- uniemożliwi dostęp do tych danych (co to znaczy "wiarygodne zgłoszenie" też pisałem -- także w kontekście planowanych zmian w przepisach).
Oznacza to, najprościej rzecz ujmując, że prawo zwalnia takiego usługodawcę z wszelkich konsekwencji rozpowszechnienia opinii pochodzących od czytelników, o ile w procesie redakcyjnej obróbki nie podlegały one jakiemukolwiek przejrzeniu czy zatwierdzeniu do publikacji. Co więcej, zgodnie z art. 15 UoŚUDE e-usługodawca nie ma obowiązku uprzedniego sprawdzania treści dostarczanych przez użytkowników. Może to robić (a więc forum moderowane jest dopuszczalne), ale nie musi (zdanie to dedykuję pewnemu redaktorowi naczelnemu, który niedawno do mnie pisał elaboraty w tej sprawie).

Tak też zresztą ocenił lubelski Sąd Apelacyjny w wyroku ze stycznia 2011 r. (to jedyne orzecznictwo przywołane w "Leksie" do tego przepisu), którego zdaniem usługodawca nie ma żadnych obowiązków w zakresie monitorowania sieci, będzie jednak odpowiadał, jeśli "istnieje po jego stronie stan wiedzy".

Usługodawca nie ma obowiązku monitorowania sieci, co więcej nie ma też obowiązku podejmowania kroków w celu wdrożenia oprogramowania monitorującego. Jedyną sytuacją prowadząca bez wątpienia do odpowiedzialności usługodawcy jest istnienie po jego stronie stanu wiedzy o fakcie naruszenia, czy też bezprawnym charakterze naruszenia -- z wyroku Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 18 stycznia 2011 r., I ACa 544/10Takie też stanowisko przyjąć miał Axel Springer: "jest nam niezwykle przykro, że pan Radosław Sikorski i jego żona zostali obrażeni komentarzami opublikowanymi m.in. na forum fakt.pl i z osobistych powodów zdecydowali się wstąpić na drogę prawną. (...) Sądzimy jednak, że na gruncie polskiego prawa pozew pana Sikorskiego jest bezzasadny". "Fakt" nie musi sprawdzać komentarzy czytelników, nie było uprzedniego zgłoszenia, nie można zatem ciągać go za to po sądach. Kropka.

Fajniejszy chciał być "Puls Biznesu": przeprasza za swoich użytkowników i przypomina, że zgodnie z regulaminem za zamieszczone na forum komentarze odpowiadają internauci, jednak -- i tu wskazówka poziomu wtopy wychyla się na czerwone pole -- "jednocześnie staramy się sami moderować nasze forum. Niestety, system w niektórych przypadkach okazał się nieszczelny (...). Obraźliwe wpisy usunęliśmy".

Jak można rozumieć takie oświadczenie? W bardzo prosty sposób: wydawca "PB" nie korzysta z możliwości jaką daje mu art. 15 UoŚUDE, a zatem -- skoro generalnie moderuje swoje forum, a przyczyną pojawienia się bezprawnych treści była "nieszczelność systemu" -- to można przyjąć, że wie o treściach dostarczanych przez użytkowników -- a zatem nie może czekać na jakiekolwiek (wiarygodne bądź urzędowe) zgłoszenie. Co by oznaczało, że jest ugotowany.

Na marginesie, ale wcale nie takie nieważne: mimo tej niewątpliwej wpadki nie należy tracić nadziei, ponieważ nawet w przypadku ustalenia, że usługodawca sprawdzał treści dostarczane przez użytkowników, sąd będzie musiał rozstrzygnąć, czy owo "nie wie" z art. 14 ust. 1 UoŚUDE oznacza literalnie "brak wiedzy" (co by oznaczało, że jeśli mimo sprawdzania danych pod kątem bezprawności usługodawca  n i e  w i e d z i a ł  o ich bezprawności, to można się uchylić od odpowiedzialności), czy też jednak z faktu wdrożenia systemu moderacji należy wnosić, że usługodawca powinien był dochować należytej staranności w badaniu treści -- a więc  p o w i n i e n  b y ł  w i e d z i e ć.
W świetle cytowanego powyżej wyroku SA w Lublinie (sygn. akt I ACa 544/10) można przyjąć, że skoro usługodawca monitoruje forum i zatrudnia nawet w tym celu pracownika, to wie o bezprawności treści -- zatem będzie ponosił odpowiedzialność za ewentualne naruszenie dóbr osobistych. A to oznacza problem dla wydawcy "Pulsu Biznesu".

PS na zdjęciu powyżej dowód, że czasem lepiej nabrać wody w usta.

Komentarze (8)
Jeszcze o bezpieczeństwie kart płatniczych [wyciek z Sony]
 Oceń wpis
   

karta kredytowaOtrzymałem od P.T. Czytelników sporo korespondencji w kontekście wycieku danych użytkowników Sony -- najsamprzód z systemu Sony PlayStation, a później z czegoś innego -- a zagrożeń z tego wynikających.
Poszły nazwiska, daty urodzin, loginy i hasła, adresy poczty elektronicznej, adresy zamieszkania użytkowników (po co Soniemu nawet adres domowy?) -- a także dane kart kredytowych.

Wtopa jakich mało; pal licho, jakby się to zdarzyło w jakimś średniej wielkości europejskim mieście albo na jakiejś uczelni technicznej. Ale zdarzyło się to gigantowi, który za swoje usługi bierze całkiem niezłą kasę -- i nie potrafi prawidłowo upilnować interesów swoich klientów. Śmieszniejsze, że początkowo Sony "nie wykluczał", że przestępcy wykradli także dane kart płatniczych i uczulał by sprawdzać stany rachunków -- zamiast po prostu kazać klientom zastrzegać karty, których numery mogły wpaść w ręce przestępców.

W równie interesujący sposób do bezpieczeństwa swoich klientów podszedł także mBank, który -- na swoim, bardzo poczytnym, forum internetowym -- ograniczył się do stwierdzenia, że "istnieje możliwość zastrzeżenia kart, którymi dokonywano transakcji w serwisach należących do Sony". Moim skromnym zdaniem rolą banku powinno być w takiej sytuacji automatyczne zablokowanie wszystkich kart, które mają w swojej historii ślady operacji przeprowadzonych w każdym serwisie, który padł ofiarą kradzieży danych (i poinformować o tym klientów) -- zaś pisanie o "istniejącej możliwości" brzmi niepotrzebnie uspokajająco.

Ostatni temat to oczywiście pytanie: na ile ewentualne transakcje dokonane przy pomocy karty, której dane wyciekły, będą obciążać jej posiadacza?
Po pierwsze bez dwóch zdań klientowi, który podał dane karty w takim serwisie jak Sony (czy Amazon lub PayPal, bo przecież ci usługodawcy działają na podobnych zasadach) nie można zarzucać naruszenia obowiązków określonych art. 16 ust. 1 ustawy o elektronicznych instrumentach płatniczych (więcej o zasadach odpowiedzialności tutaj i tutaj i tutaj). Oczywiście jego powinnością (dla własnego dobra) będzie zastrzec kartę, co do której choćby istnieje ryzyko nieprawidłowego użycia -- wprawdzie w przypadku "skompromitowania" karty bez jej utraty nie sposób znaleźć w ustawie odpowiednika art. 22 ust. 1 EIP, który wprost mówi tylko o "utracie lub zniszczeniu" -- jednak zdrowy rozsądek należy zachować zawsze (to szczególnie ważne w świetle takich komunikatów jak cytowana powyżej wypowiedzi mBanku!)

Istnieje natomiast pewnego rodzaju wątpliwość wynikająca z tego, że wynikająca z art. 28 ust. 1-4 ochrona posiadacza karty płatniczej (m.in. ograniczenie odpowiedzialności do 150 euro), dotyczy wyłącznie problemów wynikających z fizycznej utraty karty -- zaś reguły odnoszące się do transakcji wykonywanych na odległość (art. 28 ust. 5-6) są dla klientów banków nieco mniej korzystne. Moim zdaniem jednak w tej sytuacji -- kiedy odkryto masowy wyciek danych, o czym zostały powiadomione banki (które mają możliwość błyskawicznego odfiltrowania transakcji wskazujących na objęcie jakiejś karty ryzykiem) -- każdy klient co do zasady powinien móc spać spokojnie, ponieważ posiadacz karty nie ponosi odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez osobę trzecią, jeśli doszło do niej wskutek niedopełnienia obowiązków przez wystawcę karty lub akceptanta w zakresie bezpieczeństwa jej używania.

Komentarze (22)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-09 02:39
100 lat:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
40 lat minelo jak jeden dzien: http://www.youtube.com/watch?v=7od4JA2Y274 100 lat...
2012-02-09 02:35
fgaf:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
"czy naprawdę chodzi o to, że tyrania może zostać wprowadzona, pod warunkiem, że wypowie się[...]
2012-02-08 23:45
GŁUPI JASIO ZE WSI:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Olgierdzie, Regularnie ruszaj sobie skórką. To pozwala utrzymać równowagę hormonalną.[...]
2012-02-08 23:32
_MJK_:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Wszystkiego najlepszego z okazji 4 krzyżyka. A Bossowi cierpliwości, aby wytrzymał ze[...]
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]