Tak się w sumie zastanawiam: co ma zrobić osoba, od której w toku postępowania karnego oczekuje się wydania dowodów, które i owszem, posiada -- jednak sąd nieprawidłowo oznacza podstawę prawną swojego żądania?
Zagadnienie może i wygląda na wrzutkę do akademickiej dyskusji (nie będę ukrywał, że patrząc na to, co się ostatnio w Polsce dzieje mam wrażenie, że wszystko staje się tematem akademickim), jednak wyobraźmy sobie następujący schemat:
z ustawy prawo telekomunikacyjne:
art. 180a. 1. Z zastrzeżeniem art. 180c ust. 2 pkt 2, operator publicznej sieci telekomunikacyjnej oraz dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych są obowiązani na własny koszt:
1) zatrzymywać i przechowywać dane, o których mowa w art. 180c, generowane w sieci telekomunikacyjnej lub przez nich przetwarzane, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, przez okres 24 miesięcy, licząc od dnia połączenia lub nieudanej próby połączenia, a z dniem upływu tego okresu dane te niszczyć, z wyjątkiem tych, które zostały zabezpieczone, zgodnie z przepisami odrębnymi;
2) udostępniać dane, o których mowa w pkt 1, uprawnionym podmiotom, a także sądowi i prokuratorowi, na zasadach i w trybie określonym w przepisach odrębnych;
(...)
Art. 180c. 1. Obowiązkiem, o którym mowa w art. 180a ust. 1, objęte są dane niezbędne do:
1) ustalenia zakończenia sieci, telekomunikacyjnego urządzenia końcowego, użytkownika końcowego:
a) inicjującego połączenie,
b) do którego kierowane jest połączenie;
2) określenia:
a) daty i godziny połączenia oraz czasu jego trwania,
b) rodzaju połączenia,
c) lokalizacji telekomunikacyjnego urządzenia końcowego.
(...)
Art. 180d. Przedsiębiorcy telekomunikacyjni są obowiązani do zapewnienia warunków dostępu i utrwalania oraz do udostępniania uprawnionym podmiotom na własny koszt, a także sądowi i prokuratorowi, przetwarzanych przez siebie danych (...).
- administrator prowadzący forum internetowe, albo bloga, albo portal (wsio rawno) -- jakiś serwis wypełniany treścią przez użytkowników -- dostaje postanowienie w przedmiocie wydania dowodów na potrzeby toczącego się postępowania;
- jako podstawę żądania wskazuje się przepisy prawa telekomunikacyjnego, dokładnie jeden z tych, co mówi się w nim, że przedsiębiorca telekomunikacyjny musi za darmo szpiegować swoich użytkowników i donosić na nich odpowiednim służbom (tj. art. 180a-180d ustawy prawo telekomunikacyjne);
- równocześnie wspaniałomyślny sąd zwalnia owego administratora z obowiązku zachowania tajemnicy telekomunikacyjnej (art. 180 kpk) -- bo bez tego ujawnienie danych użytkowników mogłoby skończyć się nawet odsiadką (wie o tym człowiek, któremu -- to jedyny taki przypadek w życiu -- udało się załatwić wpis do KRK);
- traf jednak chce (a Wysokiemu Sądowi sprawdzić się nie chce), że akurat adresat postanowienia nie jest przedsiębiorcą telekomunikacyjnym, zatem ani art. 180c, ani art. 180d PT, ani też art. 180 kpk (ponieważ nie chodzi tu o tajemnicę dziennikarską) nie mają zastosowania;
- przedsiębiorcą telekomunikacyjnym jest bowiem ten, kto dostarcza publiczne sieci telekomunikacyjne albo świadczy inne usługi telekomunikacyjne (art. 2 pkt 27 prawa telekomunikacyjnego) -- jako żywo prowadzenie portalu czy forum, a nawet udostępnianie miejsca na serwerze na blogi się tam nie mieści;
- prawidłowym natomiast byłoby zwykłe żądanie wydania danych (w tym przypadku: pełnego adresu IP użytkownika forum internetowego) w oparciu o standardową procedurę dowodową w takich przypadkach (tj. art. 217 w zw. z art. 236a kpk);
- powiedzmy, że skutkiem tego nadzwyczajnego zbiegu okoliczności jest powstanie takiego dokumentu:

No i ja się teraz zastanawiam: czy adresat powinien wskazane dane udostępnić, biorąc pod uwagę, że treść żądania jest jasna i zrozumiała, podstawą do udzielenia odpowiedzi tak czy inaczej jest art. 217 i 236a kodeksu postępowania karnego, a nie dotyczą go inne, równie daleko idące jak PT przepisy o ochronie danych użytkowników sieci?
A może jednak -- skoro adres IP to dane osobowe -- udzielając sądowi odpowiedzi administrator popełni przestępstwo z art. 51 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych? Więc lepiej byłoby odpisać sądowi, że owszem, chętnie, ale najsamprzód niechaj jednak poprawi postanowienie?
PS na zdjęciu dowód na to, że tajemnica telekomunikacyjna powinna być świętością, jak tajemnica spowiedzi. Niestety, nietrafne decyzje sądu sprawiają, że można stracić zaufanie -- nie tylko wobec sądu, ale i całego systemu.




W sprawie zmian w regulaminie programu AdWords przyszło trochę korespondencji zaraz po tym jak Google zapowiedziało, że zamierza
Dobre: kupowanie w internetowych sklepach z okazjami wydaje się ludziom całkiem ryzykowne -- opisany przeze mnie przypadek dowodzi, że jak się wie co się chce, to przynajmniej się nie straci.
Śmiesznostka: jako prenumerator "National Geographic" (półki już mi od tego pękają -- mam prawie każdy numer od 1991 roku, a i kilkanaście wcześniejszych) otrzymałem z najnowszym numerem magazynu specjalną ofertę przedłużenia prenumeraty. Za jedyne 119 złotych na cały kolejny rok.
Na ciekawy serwis internetowy zwrócił wczoraj mą uwagę kolega Szymon.
neyBookers zapłacić się nie da (brak linka w serwisie), natomiast wszystko co zostaje to ów wysokopłatny esemes, który -- pamiętajmy, że mowa o serwisie dla frajerów -- oczywiście nie chwali się swoją wysokopłatnością. Więc frajer go pośle, licząc, że za złotówkę i dwadzieścia dwa grosze będzie miał dostęp do różnych fajnych rzeczy.