Dwa wesela i pogrzeb wolnego słowa
 Oceń wpis
   

A dziś, przy piątku, o dwóch próbach szachrajstwa, które się nie udały -- i o jednym, które się udało, bo tak prawo chciało:

  • temat pierwszy to pompowanie sprzedaży przez "Wall Street Journal". Otóż okazuje się (a wyczaił to nieoceniony "Guardian"), że należący do Ruperta Murdocha dziennik miał w zwyczaju układać się z europejskimi przedsiębiorstwami: w zamian za powoływanie się na prezesów i dyrektorów w artykułach, kierowane przez nich firmy kupowały dziesiątki tysięcy egzemplarzy gazety za cenę 1 centa od sztuki. Co ciekawe, do pewnego momentu ustawione firemki kupowały gazety za własne pieniądze, ale jak im się odechciało, to News Corp. zaczęła nawet przepychać pieniądze (przez pośredników), żeby tyko łańcuszek się nie urwał.
    Chodziło -- a jakże -- o wykazywanie przed reklamodawcami lepszej cyrkulacji; a było o co się starać, bo tylko holenderski Executive Learning Partnership zapewniała 16% europejskiej sprzedaży "Wall Street Journal".
    Po wykryciu machinacji człowiek stojący za chytrym planem musiał odejść z pracy, zaś News Corp. musi liczyć się z retorsjami zarówno ze strony rynku, a i być może konkurenci nie darują przekrętów (bo pompowanie sprzedaży to przecież czyn nieuczciwej konkurencji);
  • temat drugi to nasz rodzimy OFE Polsat, któremu -- piszę za "Rzeczpospolitą" -- KNF zarzuca sztuczne zawyżanie wartości jednostki funduszu emerytalnego. Mechanizm był dość prosty: 30 września wartość jednostki rozrachunkowej nieoczekiwanie wzrosła o 20 groszy -- a to dlatego, że cudownie wzrosły kursy akcji paru spółek (w dodatku tych mniej płynnych; prasa nic nie pisze wskutek jakich to działań kursy tych akcji wzrosły, a to chyba też byłoby ciekawe?). Dzięki takiemu zabiegowi trzyletnia stopa wzrostu OFE Polsat miała pójść znacząco w górę, przez co mógłby on liczyć m.in. na znacznie lepszą pozycję przy losowaniu szczęściarzy, którzy własnoręcznie nie wybrali funduszu.
    I tym razem się nie udało: Komisja Nadzoru Finansowego próbę window dressing wyczaiła, do obliczeń wzięto dane z 29 września -- a ja się zastanawiam czy to koniec historii?;
  • i trzecia opowieść: niemiecki "Handelsblatt" zdecydował się na opublikowanie wywiadu z prezesem francuskiego BNP Paribas, w którym były tylko pytania -- bez odpowiedzi...
    Serwis Press.pl pisze, że w taki sposób dziennikarze tego ekonomicznego tytułu postanowili zaprotestować przeciwko prawu ograniczającemu wolność słowa, albo -- bo tak rozumiem przesłanie informacji -- przeciwko przepisom umożliwiającym osobie udzielającej wywiadu na manipulację własnymi słowami.
    Otóż po przesłaniu wywiadu do autoryzacji prezes Baudoin Prot zaczął wielokrotnie przeredagowywać własne wypowiedzi, aby w końcu -- miało trwać to miesiąc -- wycofać zgodę na publikację wywiadu.
    Nie da się ukryć, że przepisy dotyczące autoryzacji wypowiedzi -- zwłaszcza rozumiane jako uprawnienie do zmiany sensu wypowiedzi (bo nie mówię o korekcie oczywistych błędów rzeczowych, zwłaszcza jeśli popełni je dziennikarz spisując słowa interlokutora) -- to chore prawo i dobrze, że znajdują się czasem dziennikarze (nawet jeśli będą to przedstawiciele niemieckich redakcji...), którym chce się w jawny sposób zaprotestować przeciwko temu absurdowi.
Komentarze (10)
Prawo przeciwko krwopijcom i lepszym polepszeniu wszystkiego
 Oceń wpis
   

wzrost kursu franka a banki mają musieć przyjmować franka w gotówce, w kasie ;-)

Wielka ulga: prezydent podpisał ustawę od której stanieją franki szwajcarskie. Albo tak się wydaje politykom, którym -- powtarzam tę mantrę nie od dziś -- nadal się wydaje, że herbata się robi słodka od samego mieszania.

To bardzo miło, że w odpowiedzi na galopujący kurs waluty spod znaku czekoladek i scyzoryków posłowie postanowili "coś" zrobić. Jest dość oczywistym, że każdy (nie tylko konsument -- co ciekawe ustawa nadaje owe "antyspreadowe" uprawnienia tylko im) powinien mieć możliwość spełnienia świadczenia pieniężnego w każdy możliwy sposób -- także w gotówce, w kasie bankowej -- a nie "tylko pieniędzmi kupionymi od nas, tylko przelewem, tylko w piątek przed południem".

z nowelizacji ustawy prawo bankowe:
art. 69 ust. 3 W przypadku umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska, kredytobiorca może dokonywać spłaty rat kapitałowo-odsetkowych oraz dokonać przedterminowej spłaty pełnej lub częściowej kwoty kredytu bezpośrednio w tej walucie. W tym przypadku w umowie o kredyt określa się także zasady otwarcia i prowadzenia rachunku służącego do gromadzenia środków przeznaczonych na spłatę kredytu oraz zasady dokonywania spłaty za pośrednictwem tego rachunku.
Art. 75b. 1. Wykonanie uprawnienia, o którym mowa w art. 69 ust. 3, nie może wiązać się z poniesieniem przez kredytobiorcę dodatkowych kosztów.
2. Bank nie może uzależnić wykonania przez kredytobiorcę uprawnienia, o którym mowa w art. 69 ust. 3, od wprowadzenia dodatkowych ograniczeń, w szczególności nie może zobowiązać kredytobiorcy do nabywania waluty przeznaczonej na spłatę rat kredytu, jego całości lub części, od określonego podmiotu. (...)
Aż chciałoby się powiedzieć, że to wstyd, że banki wygłupiają się na zdzieraniu dodatkowej kasy poprzez wprowadzanie ekstra rozrzutu między ceną sprzedaży i zakupu pieniędzy...
... no ale właśnie: czy ów nieszczęsny spread jest takim prostym spekulancko-kułackim mechanizmem, który musi nam ustawodawca utrącić -- czy może jednak jest to po prostu jakiś rodzaj marży, który jest nie dlatego, że banki są bezwzględnymi krwiopijcami -- lecz raczej dlatego, że życie jest bezwzględnym krwiopijcą, zaś każdy biznes z definicji nastawiony jest na zysk, więc skoro jest popyt, to (i tu sobie można dośpiewać resztę) -- ale za to jakby nie było popytu, to banki miałyby innego rodzaju politykę??

Czytając zaklęcia polityków i ekspertów od ustawy antyspreadowej -- jak to teraz będzie dobrze, bo każdy będzie mógł pójść do kantoru, nakupować tych franków choćby do czterech toreb od Gucciego -- zaczynam się zastanawiać: a co będzie, jeśli interes zwietrzą krwiopijcy z kantorów? Jeśli naturalną reakcją będzie "idą do nas po te franki? No to trzeba zwiększyć cenę!"? Czy należy się wówczas spodziewać -- wymagałaby tego konsekwencja w działaniu -- kolejnej nowelizacji, tym razem wprowadzającej nakaz sprzedaży walut po określonej cenie w kantorach?

(Nie chcę krakać, ale coś mi mówi, że -- jeśli podpisana wczoraj przez prezydenta Komorowskiego "ustawa antyspreadowa" chwyci -- to wkrótce dojdziemy i do tego tematu ;-)

A na zakończenie smętna refleksja: skoro zawirowanie z frankiem jest m.in. efektem nadmiernego zadłużania się USA -- i spadku ratingu tego państwa -- to skąd pomysł, że ratunek powinien polegać na gaszeniu ognia benzyną (bo jak inaczej nazwać zgodę na zwiększenie poziomu tego długu?)?

Komentarze (25)
Czy przetarg na BZ WBK naprawdę skończył się aferą?
 Oceń wpis
   

A my mamy to w dupie

Po informacji, że to Santander jest zwycięzcą zorganizowanego przez AIB przetargu na Bank Zachodni WBK dostałem od P.T. Czytelników kilka listeli -- wskazujących na prawdopodobieństwo, że doszło podczas niego do nieprawidłowości i wzywających mnie do zajęcia się tą aferą.

Oskarżenia brzmią poważnie: prezes PKO BP mówi o wyraźnym preferowaniu Hiszpanów, którzy mieli lepszy wgląd w papiery BZ WBK (być może nawet doszło do złamania tajemnicy bankowej), na specjalnej audiencji przez prezesa Santandera miał zostać przyjęty zarząd Banku Zachodniego. A wszystko to rzekomo dlatego, że iberyjski potentat obiecał Irlandczykom odkupić w pakiecie udziały w jakimś podupadającym amerykańskim banku.
Nie są też chyba zachwyceni pracownicy BZ WBK -- Santander ponoć ma taki styl, że w poszukiwaniu zysków wszystko ustawia po swojemu, można się zatem spodziewać cięć i zmian w ofercie produktów -- a ze swojej strony mogę dodać, że także znajomi klienci tego banku zaczynają się zastanawiać nad zmianą (w sumie to ciekawe, że dopiero teraz, czyli w momencie, kiedy w sumie nie wiadomo czy zmiany wyjdą im na lepsze).

Cała nadzieja -- wydają się mówić niezadowoleni z decyzji obecnych właścicieli BZ WBK -- w Komisji Nadzoru Finansowego, która musi wyrazić zgodę na transakcję (czyli może jej nie wyrazić), bo nawet premier, który był zwolennikiem quasi-nacjonalizacji banku (bo czym innym byłby zakup akcji przez kontrolowany przez państwo PKO BP?) powiedział, że "trzeba się z tym pogodzić".
Słowem: prywatny bank sprzedaje prywatny bank prywatnemu bankowi, ale całkiem nieprywatny urząd musi mieć coś o tym do powiedzenia.

Niestety, jak zapewne trafnie przypuszcza większość P.T. Czytelnicy -- ja w tym wszystkim afery nie widzę. Rzecz w tym, że skoro właściciel banku (będący jego właścicielem ;-) chciałoby się dodać dla wymowności) podejmuje decyzję o sprzedaży swojej własnej własności, to jest jego sprawą komu to sprzeda i za ile. Dawał inny klient więcej od kupującego? No być może, ale gdzie jest napisane, że muszę sprzedać moją własną własność za najlepszą cenę? No i gdzie jest powiedziane, że nie mogę przy okazji obiecać, że odkupię od sprzedawcy coś jeszcze, coś, czego on bardzo chce się pozbyć?

Dla przykładu: załóżmy, że szukałbym kupca na mojego Leonka, no i jakiś dres dawałby parę złotych więcej od uprzejmej sąsiadki -- skąd miałby wynikać obowiązek sprzedania auta akurat temu dresowi, nawet jeśli sąsiadka byłaby gotowa zapłacić mniej?
A jeśli sąsiadka się zaoferuje, że jeszcze czasem na zupę mnie zaprosi -- to co, biorąc pod uwagę całokształt, w tym ryzyko uszczerbku dla wizerunku ("patrzcie, autami po tym gościu tylko dresy mogą się wozić"), nie mogę wybrać jej propozycji?

Przecież o statusie i prestiżu transakcji mówi nie tylko cena, ale i to kto od Ciebie coś kupuje. Myślę, że ta zasada jest równie ważna i przy transakcjach dotyczących używanych pojazdów, jak i przy zakupie akcji banków.
Mogę sobie zatem wyobrazić, że dla Irlandczyków lepszym kontrahentem był właśnie Santander, bo po pierwsze lepiej robić z nimi biznesy niż z polskim rządem (nawet jeśli działa przez podstawiony bank), a po drugie zawsze można z nimi zrobić jeszcze jakiś biznes.
Polakom zaś -- to chyba kwestia genetycznej predylekcji do nieuczciwości -- każda taka operacja musi kojarzyć się z przekrętem, oszustwem lub choćby faworyzowaniem jednego z oferentów (jakby w faworyzowaniu było coś złego).

Reasumując: panowie z Allied Irish Bank mogli sprzedać polski bank komukolwiek, podobnie jak mogli go nie sprzedawać. A czy korzystniejsze byłoby -- dla nas -- budowanie pozycji PKO BP poprzez renacjonalizację Banku Zachodniego WBK, to już jest inna para kaloszy.

PS na zdjęciu proroczy jak się okazało gest Gerarda Depardieu -- à la gare!

Komentarze (32)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]