Żądam zagwarantowania prawa do darcia łacha z polityków
 Oceń wpis
   

The candidate that gave up billboards

A więc (zdania nie zaczyna się od "więc", więc zacząłem je od "a") mamy do czynienia z Krucjatą Przyzwoitości. Hasło rzucone przez ministra Sikorskiego najsamprzód podjęła białostocka policja -- wyłapując i karząc sprawców publicznego okazywania lekceważenia Prezesowi Rady Ministrów ("Tusk ty matole, twój rząd obalą kibole") -- na następnie twórczo rozwinęła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego robiąc wjazd na kwaterę człowiekowi, który był na tyle naiwny, że zamiast pić piwo i oglądać pornole na YouTube -- wziął się za robienie stronki poświęconej urzędującemu prezydentowi.

Na początek drobna dygresja: ośmioosobowe komando wystawione przeciwko twórcy stronki Antykomor.pl (znaczy się oceniają go na 20% Bin Ladena...) wzbudził silne emocje u polityków Prawa i Sprawiedliwości. I tak prezes Jarosław Kaczyński był łaskaw powiedzieć, że władza nie toleruje wolności w internecie, a w ten sposób zwalcza społeczną kontrolę tejże władzy w internecie, z oburzenia nie posiadają się także p.p. Ziobro i Kurski... No to ja może przypomnę, że nie tak dawno deputowani tejże partii powołali Zespół ds. Promocji Wolności Przekazu i Poszanowania Zasad Dialogu Społecznego w Komunikacji, którego zadaniem miało być wychwytywanie przypadków obrażania osób w internecie -- i donoszenie organom ścigania. Może zatem jest tak, że to któryś z nadgorliwych parlamentarzystów nadał temat Antykomora?

z kodeksu karnego:
art. 133 Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
art. 135 § 2 Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

z kodeksu wykroczeń:
art. 49 § 1 Kto w miejscu publicznym demonstracyjnie okazuje lekceważenie Narodowi Polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej lub jej konstytucyjnym organom, podlega karze aresztu albo grzywny.

z Konwencji Praw Człowieka:
art. 10 ust. 1 . Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Niniejszy przepis nie wyklucza prawa Państw do poddania procedurze zezwoleń przedsiębiorstw radiowych, telewizyjnych lub kinematograficznych.
Wracając ad rem. Bez względu na to, co było na stronie Antykomor.pl -- nawet jeśli były tam prostackie bluzgi, a nie satyra -- poranna operacja ABW jest piekielnym nadużyciem władzy. Tej samej władzy, której na tyle nie dość czołobitności pospólstwa, że musi wpisać do kodeksów: publiczne znieważenie Narodu lub Rzeczypospolitej Polskiej (art. 133 kk -- do lat 3 za kratami) oraz publiczne znieważenie Prezydenta RP (art. 135 par. 2 kk -- ale sankcja taka sama), a także demonstracyjne okazywanie lekceważenia Narodowi Polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej lub jej konstytucyjnym organom (art. 49 par. 1 kw -- za co można nawet trafić do aresztu!).

Te przepisy są perfidnym nadużyciem władzy i stoją w jasnej sprzeczności z Europejską Konwencją Praw Człowieka, która w art. 10 wyraźnie mówi, że każdy ma prawo do wolnego słowa -- wolnego, czyli niezależnego od ingerencji państwa.
Jeśli ktoś ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości czy EKPCz ma coś do sprawy Antykomor.pl, to polecam sprawę Oberschlick vs. Austria (oraz Prager i Oberschlick przeciwko Austrii) kiedy to Trybunał wyraźnie powiedział, że wolność słowa obejmuje także nazwanie polityka "idiotą" -- zaś osoby postawione na świeczniku muszą mieć grubszą skórę i być przygotowane na nawet zbyt ostrą i brutalną krytykę.
(W Polsce, jak to w Polsce, pewne rzeczy z trudem przebijają się nie tylko do powszechnej świadomości -- my to raczej przed władzą najchętniej na baczność stajemy, bo władza ma zawsze rację -- i proszę na mnie nie donosić za demonstracyjne okazywanie lekceważenia Narodowi Polskiemu!).

Jak to się zatem ma do ścigania kogoś za transparent z napisem "Tusk ty matole" albo do posyłania służb specjalnych (miał fuksa, że to nie "Trzy dni Kondora"...) przeciwko chłopakowi, który robi stronkę o prezydencie i jego lapsusach?... Albo człowieka, który robi googlebombing stronie Prezydent.pl...

Z tego co się mówi nie planowano tam porwania Bronisława Komorowskiego, nie planowano także zamachu na głowę państwa. Uprośćmy: po prostu krytykowano tam prezydenta (mniejsza z tym nawet, że prezydent ten wybitnie nadaje się do krytykowania), pewnie nawet nierzadko w niewybredny sposób. Cóż, wszystko wskazuje na to, że na tym właśnie polega owa wolność słowa, której większość polityków ma pełne usta (w fazie deklaracji), ale która uwiera jak kamień w bucie (i stąd w kodeksie karnym nadal straszy nieszczęsny art. 212 kk oraz inne podobne mu przepisy).

No to nie pozostaje mi chyba nic innego jak zażądać pełnej i nieskrępowanej wolności (tak! wolności -- nie prawa!) do: nazywania premiera matołem, złośliwego wyłapywania prezydenckich lapsusów, darcia łacha z szefa największej partii opozycyjnej, a nawet nazywania zakłamanego szefa innej partii opozycyjnej Nabieralskim.

Komentarze (23)
7 z tygodnia (XXI)
 Oceń wpis
   
  • Informacja tygodnia: były prezydent RP, znany ze swojej (rzekomej) pryncypialności w sprawach zasadniczych prezydent ułaskawił był swego czasu pewnego przestępcę, a przestępca ów po niedługim czasie zaczął robić interesy z mężem córki tego prezydenta. Dla polepszenia ostrości obrazu warto dodać, że wniosek o ułaskawienie składał ojciec prezydenckiego zięcia, zaś bluzgi i groźby pod adresem dziennikarza poszły właśnie na pytanie o ową  a f e r ę .
    Nie, to nie działo się w Burundi, nie w Azerbejdżanie, ani nawet w Paragwaju.
    Pryska mit uczciwego i czystego "szeryfa" Kaczyńskiego, który -- jak się mawiało: może na polityce się nie znał, może miał te swoje pepeesowskie ciągoty -- ale na pewno był czysty i uczciwy. O mecenasie Dubienieckim nawet nie wspominając;
  • "prezydent mąci wodę i wpycha kij w mrowisko" -- mówią posłowie PiS o wypowiedzi Bronisława Komorowskiego, który przypomniał, że po wyborach prezydent nie ma obowiązku wskazać kogokolwiek jako premiera (a na pewno nie musi być do lider partii zwycięskiej, ani nawet osoba wspierana przez taką partię -- por. mój tekst o tym czy Tusk może żądać, by prezydent powołał go na premiera). Nie ma też w tym zakresie, nawet po 1997 r., w Polsce zwyczaju: liderem zwycięzców nie byli ani Jerzy Buzek, ani Marek Belka, ani K. Marcinkiewicz;
  • kolejny cyrk to oczywiście: kiedy te wybory i jak długo mają trwać? Spór w rodzaju typowo "jak oni tak, to my siak" -- faktycznie trudno sobie wyobrazić głosowanie 30 października, jednak dla ukojenia emocji przydałoby się raz na zawsze na sztywno wpisać datę elekcji do ustawy zasadniczej (podobnie jak w USA), niechby nawet był to ten pierwszy wtorek po pierwszym poniedziałku listopada. (Natomiast dwudniowe głosowanie to chyba faktycznie jakiś niewczesny pomysł);
  • ciekawe: czy niedochowanie obietnic danych przez polityków można traktować jako naruszenie dóbr osobistych? Zdaniem sądu, który oddalił pozew (o symboliczną złotówkę) zawiedzionego wyborcy przeciwko Platformie Obywatelskiej -- o to, że PO nie wprowadziła jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do izby poselskiej -- nie. Abstrahując od lekko operetkowego powództwa: nie ten adresat. Prawa w Polsce póki co nie stanowi pojedyncza partia, lecz czyni to legislatywa, zaś partie, i owszem, można rozliczać za złamanie obietnic wyborczych -- ale wyłącznie politycznie (casus stu milionów Wałęsy). No ale zawsze można za czas jakiś pozwać prezydenta RP ;-)
  • pozwu (albo i nie tylko) powinni obawiać się natomiast goście "robiący porządek" przy pewnym hipermarkecie we Wrocławiu. Jego zarządca wynajął prywatną firmę, by zakładała blokady na koła aut "za długo" stojących na parkingu. Za zdjęcie blokady trzeba zapłacić kilkaset złotych, ale goście od blokad się nie boją, bo podobno mają papier z policji, że coś takiego wolno im robić. Mnie coś mówi, że bez względu na cokolwiek prywatne auto jest prywatnym autem...
  • krótko trwała polka pt. "Staszewski i Malanowski i wspólnicy" żądają usunięcia cytatu z utworu Staszewskiego Kazimierza z blogaska prowadzonego przez dziennikarza "Gazety Wyborczej". Tym razem artysta Staszewski "ODPUSZCZA" -- chociaż już półtora miesiąca temu parę dobrze życzących mu osób zachęcała go, by przestać odpuszczać takim przekrętom -- a mi się podoba informacja, że pełnomocnik artysty "wie o tym postanowieniu swojego klienta, ale nie informuje o tym ani Agory, ani Miączyńskiego". Jak to szło? "Adwokat ma obowiązek dążyć do rozstrzygnięć pozwalających zaoszczędzić klientowi kosztów oraz doradzać ugodowe zakończenie sprawy, gdy jest to uzasadnione interesem klienta"?
  • tragedia narodowa: Adam Małysz podał się do dymisji.
Komentarze (8)
Mamy prezydenta a ja chcę wiceprezydenta
 Oceń wpis
   

The candidate that gave up billboards

[przy piątku, a całkiem na poważnie]
A więc stało się: po czterech miesiącach i czterech dniach bez czterech dni Rzeczpospolita Polska znów ma prezydenta. Zaprzysiężenie Bronisława Komorowskiego przed Zgromadzeniem Narodowym kończy nieprawdopodobnie długi okres, w którym mieliśmy aż trzech wykonujących obowiązki Prezydenta RP oraz niemały zamęt: przyspieszone wybory, dywagacje co wolno marszałkowi izby poselskiej pełniącemu obowiązki głowy państwa (pamiętny spór o "wykonanie woli" Lecha Kaczyńskiego), a przed czym powinien się powstrzymywać oraz zakończenie wojny polsko-polskiej, która okazała się li tylko przerwą przed jej kolejną fazą.

Osobiście nadal jestem zdania, że polskie prawo nie jest przygotowane na czarny scenariusz, zaś kilkumiesięczny stan zawieszenia -- jakkolwiek możemy się przekonywać, że wszystko idzie gładko (nie idzie: na przykład ostatnio się okazało, że być może marszałek Schetyna uważa, że należy mu się za ten czas wynagrodzenie prezydenckie) -- nie jest sytuacją prawidłową.

Dlatego podtrzymuję też postulat, by w ramach planowanej (?) reformy konstytucyjnej utworzyć urząd wiceprezydenta, który po opróżnieniu stolca prezydenckiego po prostu dokańczałby kadencję (oczywiście wiceprezydent mógłby mieć jeszcze inne obowiązki, w tym także wyręczając głowę państwa w wykonywaniu niektórych powinności). Uniknęlibyśmy w ten sposób całego szeregu absurdów -- od kłócenia się co wolno głowie państwa pro tempore -- poprzez kilkumiesięczny okres zawieszenia.
Dodam, że tym razem owo zawieszenie przypadło w zupełnie spokojnych czasach, ale niechby się zdarzyło, że historia poddałaby nas troszkę poważniejszej próbie, uniemożliwiając przeprowadzenie kolejnych wyborów -- mogłoby być różnie.

Komentarze (15)
Dlaczego pójdę na wybory i jak zagłosuję
 Oceń wpis
   

Niecały tydzień przed wyborami prezydenckimi to chyba dobry czas na jedyny przedwyborczy komentarz agitujący. Będzie krótko i konkretnie, czyli w punktach:

  • w przeciwieństwie do mojej postawy sprzed roku -- tym razem na wybory pójdę. Cokolwiek by nie mówić o urzędzie prezydenta RP ("prestiż, pałac i żyrandol") i jakkolwiek oceniać pozycję głowy państwa (tak, nadal uważam, że marnujemy potencjał urzędu) -- takie wybory to nie przelewki;
  • wrażenia mam podobne jak Jacek Sierpiński: ja też nie mam kandydata, z którego poglądami mógłbym się jednoznacznie identyfikować (w teście, o którym pisze J. Sierpiński wyszło mi: Janusz Korwin-Mikke - 76,74%, Waldemar Pawlak - 61,63% (!) i Andrzej Olechowski - 58,14%);
  • z tymi internetowymi zabawami wyborczymi jest w ogóle mały problem. W teście Latarnika dla odmiany wyszła mi następująca czołówka: JKM (13 zgodności), Andrzej L. (9 zgodności - sic!) i Napieralski/Jurek/Morawiecki (7 zgodności, przy czym z Napieralskim aż 9 niezgodności) -- ale jak tu odpowiedzieć rozsądnie na tak tendencyjnie zadane pytanie jak np. "W publicznej służbie zdrowia należy wprowadzić niewielkie opłaty za korzystanie z usług medycznych"? -- bo jeśli co do zasady jestem zwolennikiem: prywatyzacji "służby zdrowia" i likwidacji "kłamstwa medycznego", jednak chcąc wyjść na liberała w tym pytaniu muszę zaznaczać "zgadzam się". Podobnie tendencyjne jest pytanie "Rolnicy powinni płacić składki ubezpieczeniowe na takich samych zasadach, jak wszyscy inni obywatele (likwidacja KRUS)" -- zostawmy to co w nawiasie za całe pytanie, a najlepiej dopiszmy tam ZUS, to podpiszę się oburącz -- ale jeśli mnie ktoś pyta czy idealnym modelem jest zusowska grabież (co sugeruje pytanie), to moja odpowiedź brzmi: ktoś powinien za to solidnie beknąć;
  • jak już zaznaczyłem: na wybory 20 czerwca pójdę i oddam głos ważny. Większego dylematu -- chociaż w znacznej mierze podzielam opinię Macieja Dudka -- z wyborem nie mam: zagłosuję na JKM. To nie jest idealny kandydat (nie mam już 25 lat, wkręcić się nie dam ;-) i chciałoby się westchnąć: 20 lat minęło, a JKM jest jaki był (z drugiej strony zdziwilibyście się jak wiele "starych" postulatów UPR zostało zrealizowanych!), jednak lepszej możliwości nie widzę;
  • głosowanie na JKM będzie przyjemnym powrotem do dawnej pryncypialności w poglądach. Niestety, przez ostatnią dekadę -- ściśle: od 2000 r. w wyborach prezydenckich (Olechowski) i 2001 r. w wyborach do parlamentu -- głosowałem na łżeliberałów (początkowo faktycznie urzeczony możliwością realizacji choćby kawałka liberalnego programu, później troszkę na zasadzie "zawsze może być gorzej"), jednak z czasem człowiek ostatecznie otrzeźwiał (ostatnie liberalne zmiany, czyli obniżka PIT i poluzowanie podatku od wdów i sierot, to zasługa PiS);
  • warto też w tym miejscu zarysować scenariusz na lipiec. Zakładając, że będzie druga tura, i że w drugiej turze zabraknie JKM ;-) na lipcową dogrywkę pójdę i -- o ile czeka nas to, co zapowiadają sondaże -- oddam głos przeciwko obu kandydatom.
    Sprawa jest prosta: realnej różnicy między Jarosławem Kaczyńskim a Bronisławem Komorowskim -- różni ich w zasadzie tylko stosunek do Donalda Tuska -- a zatem skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać? (Nie dam się także wrobić w "wybór" jakże trafnie obśmiany w poprzedniej "Polityce" przez Henryka Sawkę: "nie lubię tego Kaczyńskiego, bo przez niego będę musiał zagłosować na Komorowskiego");
  • z drugiej strony, biorąc pod uwagę, że sondaże się nie mylą ;-) powiem tak: niech wygra Komorowski, niech Platforma i rząd Tuska swobodnie ukażą swój liberalizm, niech zasypią parlament projektami ustaw, których nie było sensu tam kierować, bo i tak prezydent by je zawetował. Czekam z niecierpliwością!
  • i ostatnia uwaga, w zasadzie moja zabawa we wróżkę: sądzę, że w sztabie Kaczyńskiego też się mogą całkiem ucieszyć z jego porażki, którą może udać się przekuć na zwycięstwo PiS w wyborach do parlamentu 2011 roku. Jeśli bowiem Komorowski zasiądzie w Pałacu (czy w Belwederze), partii Kaczyńskiego będzie łatwiej przekonać wyborców do głosowania na siebie -- a przeciwko "monopolowi władzy".

To pierwszy i ostatni tekst okołowyborczy na tym blogasku. Następny będzie, jeśli w ogóle, po 4 lipca.

Komentarze (33)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]