Po wypadku Tramwaju Plus czas na prokuratora
 Oceń wpis
   

Warto zapytać: czy prokurator zajął się już sprawą sprowadzenia bezpośredniego zagrożenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym -- a teraz, kiedy właśnie mamy dziesiątki rannych w kolejnym zderzeniu trzech tramwajów, to już nawet nie jest zagrożenie, lecz katastrofę -- przez wrocławskie MPK?

Przypomnijmy, że najnowszy super-wynalazek władz Wrocławia -- czyli jakże reklamowany Tramwaj Plus -- okazał się bublem nie tylko ze względu na brak obiecywanej prędkości (de facto wrocławskie tramwaje nadal poruszają się z prędkością słabej rowerzystki (przypomnijmy, że niezła rowerzystka umie się rozpędzić do 18 km/h), ale i dlatego, że żre mnóstwo prądu -- co powodowało wywalenie korków w podstacjach i masowe zatrzymywanie się tramwajów.
Teraz się okazuje, że wywalone korki nie oznaczają wyłącznie problemu z ruszaniem tramwajów. Brak prądu w sieci to także niedziałające hamulce -- i taka zdaje się była przyczyna dzisiejszej katastrofy.

z kodeksu karnego:
art. 173. § 1. Kto sprowadza katastrofę w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach,
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
§ 4. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 2 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
art. 174. § 1. Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
I tak ma być -- przynajmniej jak obiecują spece z MPK -- do końca grudnia, bo dopiero wówczas ma być tak przebudowana instalacja, żeby jazda tramwajami była bezpieczna. Słowem wychodzi na to, że jeszcze przez 2 miesiące Wrocławianie wsiadają do tramwaju wyłącznie na własne ryzyko!!

Bo warto chyba przypomnieć, że dzisiejsze zderzenie tramwajów to już drugi przypadek w tym tygodniu -- przecież nie dalej jak we wtorek też się stało coś podobnego -- i też parę osób odniosło rany. Może warto poprawić dane zawarte w tej tabelce i przestać robić wodę ludziom z mózgu, jakoby komunikacja zbiorowa była najbezpieczniejsza?

I wcale nie na marginesie warto jeszcze zestawić parę faktów dotyczących tego jak to wspaniale się dzieje we Wrocławiu:

  • trzy pierwsze imprezy zorganizowane na wzniesionym w pocie czoła stadionie (walka Klliczko-Adamek, Monster Jam i koncert) przyniosły prawie 1,5 mln strat;
  • te straty magistrat będzie musiał jakoś pokryć -- no ale przecież sobie nie zabiorą, zapłacimy my wszyscy (także ja, jak i każda inna osoba, która stadion ma w nosie);
  • na szczęście okazuje się, że prawie 2 mln można oszczędzić na... wrocławskich tramwajach i autobusach -- zrobi się cięcia w rozkładach i już będzie kasa na dopłatę do jeszcze jednej imprezy.

Aż chce się zapytać: może zamiast dopłacać do jubli na stadionie lepiej było od razu dać kasę na ten prąd do tramwajów, bo jak tak dalej pójdzie niedługo porozbijają się wszystkie piękne nowe Skody, a kwoty na odszkodowania dla pasażerów przerosną wszelkie wyobrażalne oczekiwania?

Pisałem niedawno -- przy okazji międzynarodowego dnia bez samochodu -- o niemych bohaterach, którzy codziennie pchają się autami przez miasto, po to tylko, by tramwaje jako-tako mogły jeździć. Dziś wychodzi na to, że największymi bohaterami, twardzielami -- ale i ryzykantami -- są pasażerowie wrocławskich tramwajów, bo przecież wsiadając do takiego pudła nigdy nie wiadomo czy nie przemieni się ono w rozpędzoną, pozbawioną hamulców trumnę -- tylko dlatego, że jakiś dupek* z urzędu czy innego MPK nie zadbał w porę o dostosowanie instalacji prądowej do nowych maszyn na torach.

To ja się teraz jeszcze raz zapytam: czy prokuratura raczy wreszcie powiązać te fakty -- dzisiejszy poważny wypadek i dziesiątki rannych w ciągu 3 dni -- z tym, że ktoś nie raczył się przygotować, ale -- zapewne widząc czym to grozi -- dopuścił do tego, żeby ten bubel w ogóle zaczął pracować?

PS przypomnijmy, że członkiem zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego sp. z o.o. we Wrocławiu jest polit-kumpel Dutkiewicza, niedoszły burmistrz Wałbrzycha, radny wojewódzki -- Patryk Wild.

 

* zgodnie z orzecznictwem europejskim można nazwać dupka dupkiem, jeśli jest dupkiem, i kara za to nikogo nie może spotkać (a powinna nagroda)

Komentarze (21)
O bohaterach komunikacji zbiorowej w Dzień bez Samochodu
 Oceń wpis
   

dzień bez samochodu zaklejony kasownik we WrocławiuOto i dziś jest ten wielki dzień: kolejny Europejski Dzień bez Samochodu, który prasa od paru dni anonsowała: komunikacja zbiorowa za darmo (znów ktoś się wysilił i pozalepiał kasowniki), możliwość dwugodzinnych darmowych przejażdżek rowerami Nextbike (to oczywiście we Wrocławiu) -- generalnie robi się wszystko, żeby ludzie zostawili auta pod domami i pojechali do roboty autobusami i tramwajami (lub rowerami).

Mnie tam namawiać -- do tego ostatniego, bo na pewno nie do komunikacji miejskiej ;-) -- specjalnie nie trzeba, mam jednak rzecz jasna do dodania swoje 0,03 PLN:

Traffic jam, Wrocław, Długa

Dlatego też myślę, że korzystając z tego, że to Dzień bez Samochodu, należy złożyć -- właśnie dziś! -- najserdeczniejsze życzenia i podziękowania ludziom, dzięki którym ta cała komunikacja zbiorowa jeszcze jakoś dycha, tramwaje nie są zawsze megaprzepełnione, autobusy zabierają prawie każdego z przystanku: kierowcom aut, którzy codziennie, z mozołem, wytrwale, decydują się na podróż do pracy zakupionymi za wcale nie takie małe pieniądze, zatankowanymi wcale nie tak tanim paliwem.

Bez nich uporu i odwagi te wszystkie tramwaje raz-dwa szlag by trafił, i to niezależnie od tego, czy torowiska zostaną wydzielone na części czy całości tras.

Komentarze (17)
Rusza sprawa wycieku danych osobowych z Urbancard
 Oceń wpis
   

uliczny terminal Wrocławskiej Karty Miejskiej (Urbancard)

Ogłoszenie parafialne: na dziś wyznaczono pierwszą rozprawę w sprawie wycieku danych osobowych ze zbioru Urbancard, w której -- obok oskarżonego Jana Ż. (z adwokatem) -- udział wziął niżej podpisany (w charakterze pokrzywdzonego i oskarżyciela posiłkowego) oraz kol. Rafał (nazwisko do wiadomości redakcji), który też nie daje sobie w kaszę dmuchać ;-)
... no i, jasna rzecz, sprawa spadła ;-)

W sumie ciekawe: prokuratura z sobie tylko znanych przyczyn doszła do przekonania, że przestępstwo polegające na zajumaniu danych osobowych może naruszać wyłącznie interes publiczny, bo... nie narusza interesu jednostek, których dane zostały zassane (sic!).
Do wprost przeciwnego stanowiska doszedł sąd, którego zdaniem oczywiście w sprawie o naruszenie danych osobowych dochodzi do naruszenia interesu tych osób -- a więc przysługuje im status pokrzywdzonego -- w związku z czym zdecydował się zlecić publikację w prasie ogłoszenia informującego wszystkich zainteresowanych o możliwości wzięcia udziału w postępowaniu. Niestety -- a może stety, bo dzięki temu będę mógł jakoś tam spróbować sądowi pomóc -- "Gazeta Wyborcza" ogłoszenie zgubiła (sic!), więc sądowi nie pozostało nic innego jak odroczenie.

sprawę o naruszenie przepisów dotyczących ochrony danych osobowych użytkowników Wrocławskiej Karty Miejskiej "Urbancard" prowadzi Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia V Wydział Karny pod sygn. akt V K 693/11I teraz tak -- to jest clou dzisiejszego felietonu -- każdy pokrzywdzony, którego dane osobowe też pofrunęły z systemu Urbancard, wskutek czego dostał ten nieszczęsny wyborczy spam, może złożyć do sądu pismo informujące, że jest pokrzywdzonym w sprawie i oświadczenie o zamiarze wzięcia udziału w charakterze oskarżyciela posiłkowego (na razie nie będę się rozpisywał o tej instytucji, dość chyba rzec, że występuje on w procesie jako strona, a więc może m.in. składać wnioski dowodowe, przeglądać akta, wnosić o karę, a także choćby apelować od orzeczenia).

W tym celu należy -- napiszę to jeszcze raz: dotyczy to tylko tych osób, których dane osobowe wyciekły z systemu Urbancard (co jak sądzę najprościej poznać po tym, że się otrzymało spam wyborczy Komitetu Rafała Dutkiewicza) -- złożyć do sądu następujące pismo (wzór jest maksymalnie uproszczony, oczywiście można sobie to rozwijać, jeśli ktoś chce):


                                                                    Wrocław, 3 sierpnia 2011 r.

                                          Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia
                                          V Wydział Karny

                                          ul. Podwale 30
                                          50-950 Wrocław


                                                       oskarżyciel posiłkowy: imię i nazwisko,
                                                       adres

sygn. akt V K 693/11

                                Pismo oskarżyciela posiłkowego

Działając w imieniu własnym oświadczam, że jako użytkownik Wrocławskiej Karty Miejskiej "Urbancard" moje dane osobowe także zostały wykorzystane w celu przesłania na mój adres poczty elektronicznej rzekomej reklamy wyborczej Komitetu Wyborczego Rafała Dutkiewicza, przez co jestem pokrzywdzonym w sprawie.
Stosownie do powyższego informuję, że zamierzam wziąć udział w sprawie w charakterze oskarżyciela posiłkowego.

[podpis]

Pismo (wraz z odpisem) posyłamy pocztą lub składamy osobiście w biurze podawczym (zaraz przy wejściu od Podwala 30).

Aha, temat został odroczony do 13 października, godz. 9.00, sala 21 -- ale tak czy inaczej nie warto czekać do samego końca ;-)

Komentarze (12)
Zanim we Wrocławiu zrobią metro...
 Oceń wpis
   

Plakat Komitetu Wyborców Rafała Dutkiewicza

W Europejskiej Stolicy Kultury może będzie metro (czytają i boją się), a na pewno będą naukowcy badali czy metra Wrocław potrzebuje.
Moim zdaniem potrzebuje.

Zanim jednak naukowcy wezmą się do roboty -- a eksperci z magistratu do przeżuwania rezultatów ich pracy -- warto, by się owi eksperci zastanowili nad tym, co już jest -- i dlaczego jest to czasem takie głupie.

Zanim dojdziemy do metra (za ćwierć wieku, jak dobrze pójdzie i uda się spłacić kredyt na stadion), zatrzymam się na chwilę przy (moich ulubionych) rowerach.
Władze Europejskiej Stolicy Kultury, jak wiadomo, rowery popierają i zachęcają mieszkańców i przyjezdnych do poruszania się na dwóch kółkach. Stąd coraz liczne kontrpasy, śluzy rowerowe (co z tego, że budowane na chybił-trafił), no i miejska wypożyczalnia bicyklów (pomysł jak się okazuje "chwycił").

W ramach tego samego programu kilka tygodni temu na skrzyżowaniu Świętego Mikołaja i Nowego Światu pojawiła się pierwszy w mieście sygnalizator tylko dla rowerów, dzięki któremu cykliści mieli móc (po zapowiadanym przedłużeniu kontrpasa) polecieć z Rynku w kierunku Legnickiej.

sygnalizator rowerowy Wrocław Świętego Mikołaja

Niestety (przechodzę od papierowych zachwytów do twardej rzeczywistości), zaparcia i odwagi starczyło tylko na przyczepienie czegoś, co może służyć teraz tylko jako karmnik dla ptaków. Otóż municypałki tak bardzo przestraszyły się swoich sukcesów, że... postanowiły wycofać się z realizacji swoich pomysłów: nie będzie dłuższego kontrpasa wzdłuż ul. Św. Mikołaja, bo oznacza to zlikwidowanie miejsc parkingowych dla aut (sic!).

Ja tego po prostu nie rozumiem: malowanie kontrpasów zawsze wiąże się z ograniczeniem możliwości poruszania się i parkowania w tym miejscu pojazdów mechanicznych, przeto ktoś, kto kazał powiesić tam sygnalizator dla rowerów, musiał brać tę okoliczność pod uwagę -- skąd zatem teraz taka gwałtowna wolta?
A może jest tak, że wśród władz Europejskiej Stolicy Kultury znów zwycięża programowa dojutrkowość: tak jak z pętlą tramwajową, na którą nie mieściły się tramwaje; z obwodnicą autostradową, której nie można było otworzyć w środku tygodnia (bo jest tradycja, że robi się to w nocy z soboty na niedzielę -- no ale w przypadku kolejnego odcinka obwodnicy śródmiejskiej tradycji tej nie było, chyba dlatego, że burmistrz Dutkiewicz sam mógł wziąć udział w ceremonii otwarcia).

No i na koniec dwa obrazki zamiast dłuższego podsumowania o dojutrkowości. Oto przy zjeździe z mostu Grunwaldzkiego z chodnika odpadła jedna płytka. W normalnym świecie ktoś by przyszedł i uzupełnił dziurę, żeby było ładnie i żeby się nie powiększała.
Ale nie, to nie jest takie proste w Europejskiej Stolicy Kultury. Tutaj dziur się nie łata, tutaj jakiś kretyn każe stawiać ostrzegawczy słupek, którego podstawa idealnie wypełnia lukę po kaflu:

brak płytki chodnikowej na moście Grunwaldzkim -- stawiają słupek zamiast naprawić

Ludziom to przeszkadza niewymownie -- bo szykana stoi na samym środku i tak paskudnie wąskiego ciągu rowerowo-pieszego -- więc od czasu do czasu jakiś rozsądny człowiek odsunie ów słupek na bok, ale nie, debil z Europejskiej Stolicy Kultury przytarga go znów w to miejsce i postawi na dowód tego, że we Wrocławiu dba się o takie szczegóły bardzo.

most Grunwaldzki Wrocław przeszkoda na ciągu pieszo-rowerowym ||| Trek 2nd District

Komentarze (9)
Dość łgarstw dot. niedziałających automatów Urbancard
 Oceń wpis
   

uliczny terminal Wrocławskiej Karty Miejskiej (Urbancard)

Na takie smaczki, jeśli mowa o moim ukochanym systemie Urbancard, nie sposób nie zwrócić uwagi. Najwyżej potwierdzi się teoria, że wszystko to przeze mnie, jak raczył się wyrazić p. Mariusz Przybylski, rzecznik prasowy Mennicy Polskiej.

Oto długi czas zastanawiali się mędrcy jak to jest, że ustawione przez Mennicę wspólnie i w porozumieniu z magistratem Urbanmaty psują się i psują. Oczywiście nikt zanadto się tym nie zamartwiał, bo przecież -- jak przyznał municypalny rzecznik prasowy -- umowa jaką Wrocław zawarł z Mennicą Polską jest taka, że nawet jeśli system w ogóle nie będzie działał, to wykonawca nie poniesie żadnych tego konsekwencji... albo dokładnie: Mennica karze się sama, bo "firma zarabia na prowizji od sprzedaży biletów. Poza tym to spółka giełdowa, która musi dbać o swój dobry wizerunek." (czyli nadal są ludzie, którzy mają mgliste pojęcie o tym czym jest spółka publiczna...)

Później było nawet śmieszniej. Automaty do sprzedaży i kodowania biletów miały się psuć ze względu na pogodę. Nie służyły im burze i wyładowania elektryczne (wiosną) albo mróz (to zimą).
Ale ostra zima trwała tylko w grudniu, więc nieco później p. Przybylski postawił nową, odważną tezę: urbanmaty się wysypują bo... są za nowe! A wiadomo, że każde urządzenie na dotarciu ma swoje fochy...

Tajemnicę awarii maszyn ujawnił rzecznik Mennicy po kolejnych paru dniach. Otóż automaty szwankują, ponieważ... zostały podłączone do latarni ulicznych, zatem nie ma się co dziwić, że działają, póki świecą się latarnie -- i wyłączają się wkrótce po ich zgaśnięciu. Automat taki ma wprawdzie wbudowany akumulator, ale na długo on starczyć nie może, choćby dlatego, że w środku są 4 komputery i grzałka. To rozwiązanie miało być i nadal jest tylko tymczasowe, a wybrano je ze względu na formalne trudności z zapewnieniem wszystkich niezbędnych pozwoleń.

Tego nie wytrzymał już nawet -- a jakże -- rzecznik prasowy naszego magistratu: "kompletnie nie interesuje nas, jak zasilane są biletomaty. Mogą pracować nawet na baterie paluszki. Zgodnie z umową mają działać i tyle." Wkrótce w miasto ruszą kontrole, a jeśli urzędnicy będą niezadowoleni z pracy systemu Urbancard, to Mennica nie może liczyć na przedłużenie "krótkoterminowej umowy", którą zawarto do... grudnia 2013 roku (sic! -- "krótkoterminowa" umowa trwa 3,5 roku!).

I tu robi się najśmieszniej -- czyli dokładnie tak, że aż postanowiłem skrobnąć ów felietonik. Nastrój grozy trwał dokładnie jeden dzień; dokładnie po takim czasie Mennica powiedziała, że problem z niedziałającymi urbanmatami na pewno nie będzie rozwiązany, zaś w odpowiedzi rzecznik Czuma wyraził się, że "To, że chcieliśmy, by do środy problem był rozwiązany, nie znaczy, że w to wierzyliśmy" (sic!). Miasto bowiem wiedziało i wie, że urządzenia działać nie będą, aczkolwiek liczy na to, że Mennica coś z tym zrobi -- przy czym Mennica nic z tym zrobić nie zamierza, ponieważ kolejne maszyny czekają w kolejce na podłączenie do prądu, a to jak się okazuje zależeć ma jednak od łaskawości urzędników wrocławskiego magistratu...

Słowem: zamiast konkretnego walnięcia w stół i postawienia sprawy jasno: albo dziadowski system zwany Wrocławską Kartą Miejską zacznie wreszcie działać jak należy, albo fora ze dwora, po raz kolejny zafundowano nam tanią operetkę wyreżyserowaną przez rzecznika wrocławskiego magistratu do spółki z rzecznikiem wykonawcy, tylko po to, by ukryć, że cały czas robi się nas w balona, ukrywając to, że bublowaty system jest bublowato przyłączony do latarni ulicznych -- i wciskając równocześnie różne słabe bajki o burzach, prądach, urządzeniach na dotarciu...

Komentarze (10)
1 | 2 | 3 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]