Ustaw podatkowych i okołopodatkowych z założenia nie czytam (lubię bowiem lektury przejrzyste i pożyteczne), nie zwróciłbym przeto uwagi na pewne zmiany w ustawie o kontroli skarbowej, które weszły w życie jeszcze w marcu -- gdyby jeden z P.T. Czytelników nie zwrócił mi uwagi na pewien interesujący problem.
Oto zgodnie z art. 2 ust. 2a organy kontroli skarbowej mogą -- w ramach prowadzonej kontroli rzetelności opłacania się fiskusowi, ujawniania niezgłoszonej działalności gospodarczej oraz poszukiwania nieujawnionych źródeł majątku -- prowadzić czynności w celu rozpoznawania, wykrywania, zapobiegania i zwalczania przestępstw i wykroczeń przeciwko prawom własności intelektualnej.
z art. 2 ustawy o kontroli skarbowej:
1. Do zakresu kontroli skarbowej należy:
1) kontrola rzetelności deklarowanych podstaw opodatkowania oraz prawidłowości obliczania i wpłacania podatków (...);
2) ujawnianie i kontrola niezgłoszonej do opodatkowania działalności gospodarczej;
3) kontrola źródeł pochodzenia majątku oraz przychodów (...) pochodzących ze źródeł nieujawnionych; (...)
2a. W ramach kontroli skarbowej prowadzonej w zakresie, o którym mowa w ust. 1 pkt 1-3, kontrola może obejmować również rozpoznawanie, wykrywanie, zapobieganie i zwalczanie przestępstw i wykroczeń przeciwko prawom własności intelektualnej.Słowem: przedsiębiorca, który będzie miał problemy, może mieć także dodatkowe komplikacje ze względu na to, że postanowił "oszczędzić" na windowsie czy innym fotoszopie -- uszczuplając w ten sposób przychody Skarbu Państwa. Takoż i fryzjer, który zdecydował się puszczać muzyczkę w zakładzie (i zapomni o tantiemach). A nawet inny przedsiębiorca, który zdecyduje się skorzystać z utworów rozpowszechnionych na darmowej licencji -- przy czym taki niuans może nie być zrozumiany.
Na swój sposób rozumiem intencje przyświecające projektodawcom: z punktu widzenia dochodów podatkowych każde jumanie powoduje, że nie odprowadzamy nieszczęsnych 23% VAT, a sprzedawca czy licencjodawca nie ma nadającego się do opodatkowania przychodu -- z punktu widzenia władzy, która dla paru groszy jest w stanie oskubać człowieka do ostatniego piórka, to nie lada gratka.
Obawiam się jednak, że taki przepis może się okazać wodą na młyn różnych cwaniaczków żerujących na powszechnej naiwności i braku rozeznania w przepisach. Dotąd można było tylko straszyć prokuratorem -- z różnym skutkiem ;-) -- jednak od dwóch tygodni można także straszyć skarbówką.



