Zwolennikom e-wszystkiego -- e-wyborów (najlepiej przez internet), e-wymiany e-danych przez e-urzędy (najlepiej, żeby z e-widencji e-ludności szło wszystko po e-kablach do e-fiskusa) -- chciałem trochę zmącić e-wizję e-przyszłości.
Oto drugi dzień z rzędu próbuję odebrać (papierowy) kwit o pewnej spółce z Krajowego Rejestru Sądowego -- a to dlatego, że przy każdej zmianie na lepsze rząd trzyma nas w długiej niepewności, chyba tylko po to, żeby prasa mogła się dłużej zachwycać jak to teraz będzie lepiej -- i drugi dzień z rzędu słyszę "nie mamy połączenia z systemem".
Sytuacja jest o tyle inna od tej, którą opisywałem prawie 2 lata temu (por. "KRS TOTAL DELETE"), że wówczas była zapowiadana konsekracja systemu -- po której system nie powstał -- dziś zaś nawet na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości nie ma nawet wzmianki (hmm może to dlatego, że dr Gowin jest filozofem i na wszystko patrzy z pewną taką wstrzemięźliwością? ;-)
Sprawa, w której potrzebuję owego odpisu, może trochę poczekać (ale co by było, gdybym musiał jeszcze dziś wnosić pozew? nie pozostałoby nic innego jak dawać kwity jakie mam i donosić ów nieszczęsny KRS), ale generalna uwaga jest taka: do bani z takimi e-atrakcjami.
Tu akurat -- to moje zdanie -- można było łatwo zapobiec aż takim konsekwencjom: zamiast centralnego serwera, wystarczałoby zezwolić na zapasowe gromadzenie danych w ośrodkach regionalnych (dzięki czemu interesant mógłby chociaż otrzymać odpis z ostatniego dnia przed awarią).
Ale jeśli zaczniemy sobie opowiadać o e-wyborach parlamentarnych, to nawet jeśli przyjmie się jakąś wielostopniową strukturę (od lokalu do komisji okręgowej, do PKW), to przecież awaria choćby jednego z wieluset (wielu tysięcy raczej...) modułów sprawi, że na wyniki elekcji będzie trzeba poczekać. Dołóżmy do tego generalne ryzyko padu większego -- a otrzymujemy całkiem nieciekawy obrazek.
A że nie jest to scenariusz sci-fi: przypomnijmy sobie awarię systemu Pixel podczas liczenia wyników wyborów samorządowych w 2002 r. -- która to awaria do dziś pozwala na budowanie kolejnych spiskowych wizji dziejów.



Ciekawe rzeczy piszą w
Nie minęło jeszcze pół roku odkąd emocjonowaliśmy się 