Informacja publiczna: art. 5a to typowe tajne/poufne
 Oceń wpis
   

tajne przez poufne - nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej (senator Rocki)A teraz coś z zupełnie innej beczki.

Przeszmuglowanie przez senat za podszeptem senatora Rockiego (ale nie Balboa, lecz tego, dla którego ktoś kto ma psa jest "może wojującym ekologiem" -- oszczędź nam Boże takich ludzi w Senacie Rzeczypospolitej VIII kadencji) i przyklepanie przez Izbę Poselską poprawki do ustawy o dostępie do informacji publicznej, w myśl którego prawo to będzie ograniczone ze względu na ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa m.in. w zakresie, w jakim utrudniłoby to ochronę interesów majątkowych RP lub Skarbu Państwa w postępowaniu przed sądem, trybunałem lub innym organem orzekającym to wyraźny dowód, że tonący brzydko się chwyta.

art. 5 ust. 1a ustawy o dostępie do informacji publicznej [czeka na podpis Prezydenta RP]:
Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa w zakresie i w czasie, w jakim udostępnienie informacji:
1) osłabiłoby zdolność negocjacyjną Skarbu Państwa w procesie gospodarowania jego mieniem albo zdolność negocjacyjną Rzeczypospolitej Polskiej w procesie zawierania umowy międzynarodowej lub podejmowania decyzji przez Radę Europejską lub Radę Unii Europejskiej;
2) utrudniłoby w sposób istotny ochronę interesów majątkowych Rzeczypospolitej Polskiej lub Skarbu Państwa w postępowaniu przed sądem, trybunałem lub innym organem orzekającym.
z art. 61 Konstytucji RP:
1. Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.
3. Ograniczenie prawa (...) może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa.
Owszem, może sen. Rocki tłumaczyć, że źle go zrozumiano, bo po pierwsze konstytucja zezwala na wprowadzenie tego rodzaju ograniczeń w dostępie do informacji publicznej (art. 61 ust. 3), a w dodatku dziennikarze znów coś przekręcili, bo urzędnik nie będzie mógł nadużywać swojego uprawnienia -- więc wszystko pozostanie po staremu.

Abstrahując od ogólnego parcia na coraz większą tajność -- ja się z tym uspokajającym głosem nie zgadzam. Przyjęty przez parlament i czekający na podpis Bronisława Komorowskiego art. 5 ust. 1a pkt 2 nie daje dysponentowi informacji publicznej najmniejszego luzu przy podjęciu decyzji o udostępnieniu danych lub ich objęciu ową klauzulą. Tam nie jest napisane "może podlegać", co dałoby możliwość ujawnienia części materiałów dotyczących interesów majątkowych i związanych z jakiegoś rodzaju postępowaniem -- o tyle, o ile ktoś uznałby, że dane dokumenty nie kwalifikują się do ich utajnienia.
Przepis wprost mówi: nie pokazywać, mimo tego, że dane nie wpadły do przegródki "informacje niejawne" (o czym przecież mówi art. 5 ust. 1 ustawy w obecnym brzmieniu). Wystarczy, że zgromadzone materiały będą dotyczyły interesów majątkowych państwa i będą miały zastosowanie w toku jakiegokolwiek postępowania przed organem orzekającym.

(Interesujące: nawet po wejściu w życie normy Kancelaria Prezydenta będzie miała obowiązek ujawnić tajne opinie prawne dotyczące reformy OFE... no właśnie: czyżby tylko dopóty, dopóki skok na OFE nie zostanie zaskarżony do Trybunału Konstytucyjnego?! Bo niby są to nasze, podaniczo-emeryckie pieniądze, ale jakby na to nie patrzeć interes majątkowy rząd w tym wszystkim też ma dość wyraźny...)

Równie krytyczny jestem wobec zaproponowanego brzmienia pkt 2, w części, w jakiej -- znów bez żadnych szans na luz -- mówi się o zdolności negocjacyjnej w procesie gospodarowania mieniem Skarbu Państwa. Marzy mi się sytuacja, w której każdy ma równe szanse w przyłączeniu się do gospodarowania owym mieniem (hłe hłe) -- albo chociaż poznania zasad gospodarowania nim.
Podejrzewam, że projektodawcy mieli na myśli różne tam prywatyzacje stoczni, hut, kopalń i innych takich, ale -- czytajcie dokładnie! -- bardzo możliwe, że stosowanie normy będzie powodowało konflikty w zakresie postępowania przetargowego. Jeden przepis (starszy, acz być może szczegółowy) mówi: publikować przetargi, ale przepis nowszy (a może ten jest szczegółowy? bo który jest bardziej lex specialis? ten, co mówi "mów", czy ten co mówi "cicho siedź!"?) mówi: jeśli może to pogorszyć zdolności negocjacyjne w zakresie gospodarowania mieniem Skarbu Państwa (a więc sprzątania w gmachu Sejmu RP) -- ani pary z gęby.

(Wymyśliwszy tę sprytną konstrukcję przyznać muszę, że osobiście nie mam nic przeciwko wyjęciu spod ustawy o dostępie do informacji publicznej materiałów związanych z negocjowaniem umów międzynarodowych lub wypracowaniem przez rząd stanowiska w organach pan-europejskich (ale: dlaczego nie ma tam Komisji Europejskiej?).

I na zakończenie smutna konstatacja: chodzą ludziska po tych kancelariach, minister Boni obiecuje coś tam coś tam, większą jawność obiecuje Prezes Rady Ministrów -- a jak przychodzi co do czego, to senator Rocki ma poprawkę, a potulna większość ma wystarczającą ilość szabel...

Komentarze (27)
7 z tygodnia (XXVII)
 Oceń wpis
   

W ostatnim tygodniu zauważyłem, ale nie miałem czasu/chęci się wysłowić o:

  • tajnym Wieloletnim Planie Finansowym Państwa, dostęp do którego -- chociaż Plan ma charakter dokumentu normatywnego -- był więcej niż utrudniony już na etapie projektowania, a jak już (zlitowawszy się nad dziennikarzem) udostępnili go redakcji Money.pl to pod embargiem (sic!). Ba, taki sam kaganiec założono na usta ekonomistom, którym dokument został zaprezentowany -- fenomenalne!
  • z drugiej strony chyba nie ma się co dziwić sekretności, z jaką rząd obchodzi się z Wieloletnim Planem Finansowym. Sęk w tym, że wszystko wskazuje na to, że kroi się nam kolejna podwyżka podatków; tym razem rząd -- ten, który obiecywał 3x15%, likwidację belkowizny i jeszcze paru innych głupot -- marzy o znacznym zwiększeniu wpływów z CIT, ekonomiści zaś twierdzą, że nie będzie to możliwe bez zwiększenia stawek daniny płaconej przez osoby prawne;
  • w tym samym momencie uchwala się ustawę o Systemie Informacji Oświatowej, zakładającą gromadzenie w tym specjalnym zbiorze wielu informacji, w tym danych osobowych (w tym sensytywnych) o uczniach. Mniejsza z tym co tam będą zbierać i po co (aczkolwiek z punktu widzenia prywatności uczniów wcale nie jest to takie nieistotne), ale warto zwrócić uwagę na uspokajającą wypowiedź wiceministerki od kredy i tablic, zdaniem której system będzie miał wszelkie niezbędne zabezpieczenia uniemożliwiające wyciek danych, zaś problemu generalnie nie ma, ponieważ ustawa zmienia tylko techniczny sposób tworzenia zbioru: zamiast papieru, będzie teraz komputer i internet.
    To jest naprawdę masakra, że człowiek z rządu nie rozumie, że problem z bezpieczeństwem naszych danych osobowych zaczyna się właśnie od cyfryzacji zbiorów...
  • 9000 blogerów piszących za darmo na platformie Huffington Post postanowili wystąpić przeciwko serwisowi z pozwem zbiorowym. Żądają stu milionów dolarów za "darmową pracę", a zmobilizowała ich do tego niedawna transakcja, w której gigant AOL kupił HuffPo za $315 milionów -- z czego "niewolnikom" tworzącym treść, którą to treść kupił AOL, nie skapnęło nic a nic. W sumie zabawne i można to skwitować wzruszeniem ramion, ale jak się okazuje były już za Oceanem rozstrzygnięcia, które mogą stawiać sprawy w innym świetle (New York Times Co. v. Tasini);
  • absurd: zdaniem Trybunału Konstytucyjnego prawo do wspólnego rozliczenia PIT z dzieckiem ma tylko ten rodzic, który mieszka razem z dzieckiem, nawet jeśli nie łoży na utrzymanie, zaś całkiem prawidłowe jest to, że pozbawiony tego prawa jest rodzic, który płaci -- ale nie mieszka (bo mu ten drugi rodzic nie pozwala). Wyrok ma sygnaturę SK 62/08 (zgadnijcie ile trwało rozpatrzenie skargi!) i wpisuję go na krótką listę najgłupszych wyroków wydanych przez TK (obok tego o bezpłatnym szarwarku);
  • ale nie wszystkie instancje szaleją: długi poczynione przez jednego z małżonków mogą być spłacane z majątku wspólnego tylko wówczas, jeśli małżonek dłużnika wyraził na to zgodę, zaś sama zgoda musi być wyraźna -- i nie można jej domniemywać np. z tego, że udzielono pełnomocnictwa do prowadzenia interesów w imieniu małżonka-przedsiębiorcy. Jakby na to nie patrzeć od pełnomocnictwa do współprowadzenia biznesu droga jeszcze daleka i aż się dziwię, że niektórzy chcieliby sobie ją skracać;
  • a na zakończenie coś do poczytania o tym jak się jadło polskie jadło i co może wyniknąć z nadmiaru dostatku.
Komentarze (9)
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
 Oceń wpis
   

KOBIZETytuł dzisiejszego felietonu jest dość psychodeliczny, ale rację ma P.T. Czytelnik, który jakiś czas temu podesłał mi namiary -- co tam namiary! to był w zasadzie gotowy wpis, tylko go wrzucić na stronę i do kasy po wierszówkę iść! -- na KOBIZE, czyli Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami.

Ośrodek ten, jak sam o sobie ładnie pisze na swojej stronie, powołany został na podstawie ustawy o systemie zarządzania emisjami gazów cieplarnianych, a jego zadania polegają na zapewnieniu funkcjonowania "Krajowego systemu bilansowania i prognozowania emisji, w tym prowadzenie Krajowej bazy o emisjach gazów cieplarnianych i innych substancji" -- co chyba generalnie sprowadza się do prowadzenia jakiejś tam bazy internetowej, do której przedsiębiorcy muszą dosyłać informacje dotyczące tejże emisji. (Zainteresowanych albo po prostu cierpiących na bezsenność odsyłam na tę stronę.)

Stronka jest tak ważna, że sposób jej funkcjonowania doczekał się nawet własnego aktu wykonawczego, tj. wydanego w dniu 28 grudnia 2010 r. przez Ministra Środowiska rozporządzenia w sprawie wzoru formularza raportu oraz sposobu jego wprowadzania do Krajowej bazy o emisjach gazów cieplarnianych i innych substancji.
Czytamy w nim m.in., iż przedsiębiorca wprowadza raport o emisji za pośrednictwem strony internetowej krajowabaza.kobize.pl, że oczywiście najsamprzód należy założyć tam konto (acz wniosek o założenie konta w KOBIZE należy przesłać "w postaci elektronicznej, za pośrednictwem strony internetowej, oraz w formie pisemnej" (to uwaga cenna dla tych z P.T. Czytelników, którzy niedawno się zapierali, że przecież "internet" to też "pismo"). Po rozpoznaniu takiego wniosku KOBIZE nadaje użytkownikowi login i hasło (zaskakujące, prawda?), w konsekwencji czego można już sobie wprowadzać do bazy różne dane "w trybie bezpośredniego połączenia teleinformatycznego" (w sumie wygląda to jakby na jakimś seminarium na wydziale prawa próbowano opisać procedurę rejestracji w Facebooku ;-)

Generalnie ma być nowocześnie, internetowo, formularzowo i w ogóle zarąbiście.
Ale było chyba -- dla niektórych (wielu?) -- zbyt internetowo i zbyt nowocześnie. I tu zaczyna się coś najśmieszniejszego: otóż pieczołowicie rozpisana przez ministra od świeżego powietrza procedura... rozsypała się jak domek ze znaczonych kart.

Najpierw okazało się, że przepisy są zbyt rygorystyczne -- ale zamiast zmieniać przepisy... "Kierownictwo Ministerstwa Środowiska zaakceptowało propozycję Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami dotyczącą czasowego (na najbliższe dwa lata) ograniczenia podmiotów wprowadzających raporty do Krajowej bazy do prowadzących instalacje, którzy na terenie zakładu eksploatują co najmniej jedną instalację wymagającą pozwolenia zintegrowanego lub pozwolenia na wprowadzanie gazów lub pyłów do powietrza" (to cytat za wyjaśnieniami "uproszczenie -- dla małych podmiotów" -- por. komunikat KOBIZE z 3 stycznia 2011 r.).
Znaczy się jest teraz tak, że wprawdzie rozporządzenie każe, ale pan minister od świeżego powietrza napisał do KOBIZE, i KOBIZE już nie każe...

KOBIZE ułatwia życie małym podmiotom

Za łaskawą decyzją Ministra Środowiska i KOBIZE poszły dalsze czyny w duchu deregulacji. Już 21 stycznia pojawiła się kolejna notatka ("w związku z licznymi telefonami" ROTFL), w której wyraźnie napisano, żeby małe podmioty się odczepiły od KOBIZE -- pewnie ktoś się wystraszył potencjalnej lawiny wniosków o założenie konta w bazie -- więc jeszcze raz potwierdzono, że owszem, że rozporządzenie może i nakazuje przesyłanie danych przez stronę, ale generalnie to nikt nie zamierza traktować tego poważnie i odtąd jedyną przyjętą formą dla "małych podmiotów" jest "formularz w formacie Excel" (w sumie piękna reklama, ale KOBIZE chyba wie na czym świat stoi, bo w innych miejscach można znaleźć reklamy Adobe).
KOBIZE namawia do łamania prawa

Muszę przyznać, że rzadko spotyka się instytucje działające na podstawie "dedykowanego" mu prawa (mam na myśli owo rozporządzenie ministra od świeżego powietrza), które tak jawnie i wprost namawiają do łamania prawa innych adresatów tej normy.

Generalnie jest to doskonały przykład dobrze pojmowanej samoregulacji urzędniczej (możliwe chyba tylko w świeżo upieczonych instytucjach -- po 5 latach funkcjonowania KOBIZE raczej żądałoby wpisania sankcji karnej za niemanie konta w systemie): zły przepis zwalczaj choćby ogniem, a na pewno ignoruj go jak tylko się da. Kazali zakładać konta w systemie? Olej to, wystarczy tabelka w Excelu.

A w praktyce wygląda to teraz tak: po lewej system "na legalu", po prawej partyzantka KOBIZE.

logowanie do KOBIZE

To genialne w swojej prostocie rozwiązanie chciałem dedykować wszystkim modernizatorom, którym marzy się: nagrywanie rozpraw sądowych, sądzenie kiboli stadionowych przez telewizor, a także dowód osobisty "z czipem" (ponoć MSWiA już wie, że nie zdąży na zapowiadany termin) czy internetowa promulgacja aktów prawnych.

Komentarze (5)
201,1% normy w wyszukiwarce
 Oceń wpis
   

trafność 201%Poszukując dodatkowych informacji o planowanej zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną -- z treści "założeń" wnosić można, że w temacie było robione coś wcześniej -- trafiłem na wyszukiwarkę, której możliwości można chyba tylko pozazdrościć.

Oto jeśli wpisać w szukajce na stronie BIP naszego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji jakąś frazę (przyznaję bez bicia: testowałem tylko "ustawa o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną") otrzymujemy wyniki które mają trafność -- 201,1%, 198,7% bądź tylko 191,7%.
Tak! Algorytm wyszukiwarki zaimplementowanej na stronie BIP.MSWiA.gov.pl dopuszcza uzyskanie rezultatu zgodnego z naszymi oczekiwaniami w przeszło 200%!

Słuszną linię ma nasza władza, chciałoby się rzec.

Komentarze (7)
Ontologiczna ekspektatywa płacenia cudzych rachunków
 Oceń wpis
   

Parę dni temu gruchnęła niespodzianka: nie wiadomo skąd i po co Ministerstwo Sprawiedliwości planuje nowelizację przepisów, zgodnie z którą nabywcy mieszkań od deweloperów zaciągających kredyty na sfinansowanie inwestycji i zabezpieczających te kredyty hipoteką, będą obciążeni także częścią tej hipoteki.
W konsekwencji to na lokatorze będzie spoczywała część odpowiedzialności za zobowiązania dewelopera i to jemu przyjdzie borykać się ze spłatą (części) długu, jeśli przedsiębiorcy coś pójdzie nie tak. Mało tego: dodatkowy wpis hipoteczny będzie oznaczał pomniejszenie wartości jego mieszkania oraz zdolności kredytowej.

Podobno (projektu nie czytałem, zajmuję się tu opisem zjawiska, a nie opiniowaniem projektu ustawy) nie wiadomo skąd wziął się taki pomysł i czemu ma on służyć. Wiadomo, że posłowie grzecznie podnieśli rączki nad projektem przysłanym z rządu, zaś pytani przez dziennikarze eksperci z ministerstwa umywają (swoje) rączki. Winnego nie ma, a pytania cui bono zawisają w próżni (chociaż wszystko wskazuje na to, że ktoś, być może zmartwiony długami deweloperów i pogorszeniem rynku, zalobbował za zmianami).
Układ niewątpliwie bardzo wygodny, choć -- być może -- krótkowzroczny. Co z tego, że lokatorzy dołożą się do biznesu deweloperów, skoro mogą nie mieć z czego?

Ale to nie jedyny przypadek obciążenia ryzykiem biznesowym osób praktycznie niezwiązanych z prowadzoną działalnością. Oto 1 września 2010 r. weszła w życie nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym (tj. ustawa z 22 lipca 2010 r., Dz.U. nr 151 poz. 1013), zmieniająca m.in. art. 69 ust. 1-2 ustawy regulujący tak fascynujące rzeczy jak zabezpieczenie akcyzowe na poczet mogących powstać zobowiązań podatkowych.

Oto skutkiem zmian gwarant nie tylko jest zobowiązany ex lege do zapłaty świadczenia podatkowego, którego spełnienie zdecydował się zagwarantować (co jest normalną konsekwencją udzielenia gwarancji), ale -- MinFin raczył pójść dalej, a posłowie grzecznie przegłosowali -- gwarant odpowiada całym swoim majątkiem za zobowiązania podatkowe podatnika, solidarnie z tym podatnikiem, jego następcami prawnymi oraz innej osobie, której udzielił gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej, i to do czasu wygaśnięcia tego zobowiązania -- tyle dobrego, że do wysokości udzielonej gwarancji (nb. redakcja art. 69 ust. 2 ustawy pozostawia wiele do życzenia -- ale co się dziwić, przecież to jeszcze jedna ontologiczna ekspektatywa promulgatywy).
Dotąd gwarant odpowiadał wyłącznie w terminie, na jaki udzielono gwarancji, ale teraz jest lepiej -- w praktyce miecz Damoklesa może nad nim wisieć okrągłe 6 lat...

Słowem: bank, który chciałby udzielić przedsiębiorcy zabezpieczenia na poczet zobowiązań podatkowych z tytułu akcyzy musi się sześć razy zastanowić czy skórka jest warta wyprawki i czy ryzyko jest warte zachodu. Nic to, że może to utrudnić życie przedsiębiorcom -- i zwiększyć koszt usług bankowych (bo przecież gdzieś ten bank będzie musiał ryzyko przerzucić, prawda?)

Komentarze (13)
1 | 2 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D