2011-03-06 22:11
- Informacja tygodnia: były prezydent RP, znany ze swojej (rzekomej) pryncypialności w sprawach zasadniczych prezydent ułaskawił był swego czasu pewnego przestępcę, a przestępca ów po niedługim czasie zaczął robić interesy z mężem córki tego prezydenta. Dla polepszenia ostrości obrazu warto dodać, że wniosek o ułaskawienie składał ojciec prezydenckiego zięcia, zaś bluzgi i groźby pod adresem dziennikarza poszły właśnie na pytanie o ową a f e r ę .
Nie, to nie działo się w Burundi, nie w Azerbejdżanie, ani nawet w Paragwaju.
Pryska mit uczciwego i czystego "szeryfa" Kaczyńskiego, który -- jak się mawiało: może na polityce się nie znał, może miał te swoje pepeesowskie ciągoty -- ale na pewno był czysty i uczciwy. O mecenasie Dubienieckim nawet nie wspominając; - "prezydent mąci wodę i wpycha kij w mrowisko" -- mówią posłowie PiS o wypowiedzi Bronisława Komorowskiego, który przypomniał, że po wyborach prezydent nie ma obowiązku wskazać kogokolwiek jako premiera (a na pewno nie musi być do lider partii zwycięskiej, ani nawet osoba wspierana przez taką partię -- por. mój tekst o tym czy Tusk może żądać, by prezydent powołał go na premiera). Nie ma też w tym zakresie, nawet po 1997 r., w Polsce zwyczaju: liderem zwycięzców nie byli ani Jerzy Buzek, ani Marek Belka, ani K. Marcinkiewicz;
- kolejny cyrk to oczywiście: kiedy te wybory i jak długo mają trwać? Spór w rodzaju typowo "jak oni tak, to my siak" -- faktycznie trudno sobie wyobrazić głosowanie 30 października, jednak dla ukojenia emocji przydałoby się raz na zawsze na sztywno wpisać datę elekcji do ustawy zasadniczej (podobnie jak w USA), niechby nawet był to ten pierwszy wtorek po pierwszym poniedziałku listopada. (Natomiast dwudniowe głosowanie to chyba faktycznie jakiś niewczesny pomysł);
- ciekawe: czy niedochowanie obietnic danych przez polityków można traktować jako naruszenie dóbr osobistych? Zdaniem sądu, który oddalił pozew (o symboliczną złotówkę) zawiedzionego wyborcy przeciwko Platformie Obywatelskiej -- o to, że PO nie wprowadziła jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do izby poselskiej -- nie. Abstrahując od lekko operetkowego powództwa: nie ten adresat. Prawa w Polsce póki co nie stanowi pojedyncza partia, lecz czyni to legislatywa, zaś partie, i owszem, można rozliczać za złamanie obietnic wyborczych -- ale wyłącznie politycznie (casus stu milionów Wałęsy). No ale zawsze można za czas jakiś pozwać prezydenta RP ;-)
- pozwu (albo i nie tylko) powinni obawiać się natomiast goście "robiący porządek" przy pewnym hipermarkecie we Wrocławiu. Jego zarządca wynajął prywatną firmę, by zakładała blokady na koła aut "za długo" stojących na parkingu. Za zdjęcie blokady trzeba zapłacić kilkaset złotych, ale goście od blokad się nie boją, bo podobno mają papier z policji, że coś takiego wolno im robić. Mnie coś mówi, że bez względu na cokolwiek prywatne auto jest prywatnym autem...
- krótko trwała polka pt. "Staszewski i Malanowski i wspólnicy" żądają usunięcia cytatu z utworu Staszewskiego Kazimierza z blogaska prowadzonego przez dziennikarza "Gazety Wyborczej". Tym razem artysta Staszewski "ODPUSZCZA" -- chociaż już półtora miesiąca temu parę dobrze życzących mu osób zachęcała go, by przestać odpuszczać takim przekrętom -- a mi się podoba informacja, że pełnomocnik artysty "wie o tym postanowieniu swojego klienta, ale nie informuje o tym ani Agory, ani Miączyńskiego". Jak to szło? "Adwokat ma obowiązek dążyć do rozstrzygnięć pozwalających zaoszczędzić klientowi kosztów oraz doradzać ugodowe zakończenie sprawy, gdy jest to uzasadnione interesem klienta"?
- tragedia narodowa: Adam Małysz podał się do dymisji.
Komentarze (8)
Kategoria
zdanie odrębne



