O bohaterach komunikacji zbiorowej w Dzień bez Samochodu
 Oceń wpis
   

dzień bez samochodu zaklejony kasownik we WrocławiuOto i dziś jest ten wielki dzień: kolejny Europejski Dzień bez Samochodu, który prasa od paru dni anonsowała: komunikacja zbiorowa za darmo (znów ktoś się wysilił i pozalepiał kasowniki), możliwość dwugodzinnych darmowych przejażdżek rowerami Nextbike (to oczywiście we Wrocławiu) -- generalnie robi się wszystko, żeby ludzie zostawili auta pod domami i pojechali do roboty autobusami i tramwajami (lub rowerami).

Mnie tam namawiać -- do tego ostatniego, bo na pewno nie do komunikacji miejskiej ;-) -- specjalnie nie trzeba, mam jednak rzecz jasna do dodania swoje 0,03 PLN:

Traffic jam, Wrocław, Długa

Dlatego też myślę, że korzystając z tego, że to Dzień bez Samochodu, należy złożyć -- właśnie dziś! -- najserdeczniejsze życzenia i podziękowania ludziom, dzięki którym ta cała komunikacja zbiorowa jeszcze jakoś dycha, tramwaje nie są zawsze megaprzepełnione, autobusy zabierają prawie każdego z przystanku: kierowcom aut, którzy codziennie, z mozołem, wytrwale, decydują się na podróż do pracy zakupionymi za wcale nie takie małe pieniądze, zatankowanymi wcale nie tak tanim paliwem.

Bez nich uporu i odwagi te wszystkie tramwaje raz-dwa szlag by trafił, i to niezależnie od tego, czy torowiska zostaną wydzielone na części czy całości tras.

Komentarze (17)
Auto na "F" coraz bliżej finalnego fikołka
 Oceń wpis
   

Mawiają, że jeden obraz wart jest tyle, co 1000 słów. Nie wiem ile obecnie wart jest Citroen, o którym pisałem 3 dni temu, aczkolwiek jego wartość spada z dnia na dzień. Jeszcze dziś rano lewa szyba była cała, ale do popołudnia jakiś jełop musiał cisnąć w nią kamieniem.

Rzecz jasna nadal każdego dnia obok trupa przejeżdżają patrole policji, dziś rano ul. Gnieźnieńską -- formalnie to przy tej "ulicy" stoi cytronetka -- przemknął radiowóz straszników miejskich. Pies z kulawą nogą (czyli nie mój) nie zainteresował się szczątkami pojazdu.

rozszabrowany Citroen C2 we Wrocławiu

Rzecz jasna nadal można bić pianę:

  • czy raczej właściciel powinien dbać o swój majątek, czy może jednak policja mogłaby się w końcu zainteresować sprawą?
  • czy ktoś powinien zająć się odpadem zaśmiecającym ulice naszych miast (lada moment z auta zaczną wyciekać różne smary, paliwo)?

Bo moim zdaniem sprawa jest prosta: albo samochód stał tam od 4 miesięcy -- mimo mojego (i nie tylko mojego, z tego co wiem) zgłoszenia -- bo taka była wola kierowcy, więc obecnie osoba ta może czuć się pokrzywdzona (acz niemało pretensji powinna mieć do siebie) -- jednak mimo prawa do żądania znalezienia sprawców zdewastowania i okradzenia auta powinna zostać wezwana do uprzątnięcia jego szczątków. Albo rzeczywiście sprawa jest śmierdząca, więc ktoś powinien dostać po uszach za zignorowanie telefonów z prośbą o zainteresowanie się dziwnym przypadkiem.

Mi coś mówi, że rozszabrowany Citroen posłuży mi za przyczynek do paru jeszcze felietonów, bo sytuacja zaczyna się rozwijać coraz bardziej dynamicznie.

Komentarze (25)
Opuszczone auto 4 miesiące czekało na swój los... i ma
 Oceń wpis
   

Ponieważ siedzę ostatnio dość mocno w moto-tematach -- co pozwoliło P.T. Czytelnikom nieco odetchnąć od mojej twórczości (ale to się już w zasadzie skończyło) -- postanowiłem zwrócić uwagę na jeszcze jedną postać przypadłości, na którą cierpi nasza policja -- olejstwa.

Zaprezentowany na fotografii poniżej Citroen C2 -- wówczas jeszcze jako kompletny przedstawiciel swojego gatunku -- stał na skrzyżowaniu ul. Gnieźnieńskiej i Długiej od końca października lub początku listopada. To dość specyficzne miejsce, nie dziwcie się zatem, że po kilkunastu dniach obserwacji zdecydowałem się przedzwonić na komendę Stare Miasto z prośbą o zainteresowanie się autem. Bo może kradzione albo coś ("a może się zepsuł?" -- filozoficznie odparł dyżurny).

zmarnowany citroen C2 Wrocław Gnieźnieńska Długa

Minęły 4 miesiące, w czasie których pojazd zdążył m.in. stracić tablice rejestracyjne, ewidentnie też udało się komuś spenetrować jego wnętrze. Nadal jednak pies z kulawą nogą nie zainteresował się cytronetką, i to mimo tego, że od czasu do czasu przejeżdżały obok niej patrole policyjne czy wozy straszników miejskich.
I tak do ostatniego weekendu, po którym moim oczom ukazało się to, co widzicie Państwo powyżej. Tak autko wyglądało dziś rano, co będzie jutro -- diabli wiedzą.

Nie chodzi mi o to, by policja rozwiązywała za właścicieli aut ich problemy życiowe. Jednak pobłażliwość tego rodzaju -- która kończy się publicznym zdewastowaniem i rozkradzeniem mienia -- w oczywisty sposób napędzać będzie podobne zjawiska w przyszłości. Tu aż się prosi o program "zero tolerancji" -- dla złodziei, którzy rozkradli porzucone auto, dla policji, która zignorowała informacje o podejrzanym autku -- ale i dla osób odpowiedzialnych za zanieczyszczenie ulicy (w tym właściciela owego Citroena).

Komentarze (35)
Škoda, że ta promocja jest fikcyjna
 Oceń wpis
   

Przebiegłe życie skłoniło mnie do odwiedzenia parę dni temu salonu Škody. Kupić nie kupić, potargować zawsze można. A jeszcze jak sobie pomyślałem, że koniec odliczenia VAT spowodował, że krach zajrzał w oczy producentom i sprzedawcom, przez co klient z wielkimi honorami witany będzie, w mankiet może nawet ktoś go cmoknie...

Moją uwagę zwróciła oferta wyprzedażowa nowej Octavii Tour (rocznik 2010): upust do 8499 złotych, w ramach którego klient za darmo otrzymuje instalację gazową. Fajne auto za fajną kasę. 

Przeszedłem się zatem do salonu -- nie mam daleko -- spytać co i jak.
A tam: zdziwko i konsternacja: wzmiankowana przeze mnie promocja jest tylko w reklamach, bo nowa Octavia Tour pojawiła się w "45 tygodniu 2010 roku", więc raczej trudno powiedzieć, by cokolwiek mogło uchować się w ramach tradycyjnych wyprzedaży. A w dodatku upust w postaci dokładania gratisowej instalacji gazowej ma dotyczyć tylko aut wyprodukowanych w bieżącym roku.
Jak ktoś bardzo chce taką Octavię, to proszę bardzo -- można zamówić nawet teraz, a odbiór będzie... w czerwcu (!); cena popularności (nie dziwię się, bo auta są świetne i cena też jest super).

Ja jednak o czymś z całkowicie innej beczki. Takie działanie -- głośne zachwalanie możliwości promocyjnego zakupu auta przy faktycznym jego niewystępowaniu na rynku -- to klasyczna reklama przynęta w rozumieniu ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, która w art. 7 pkt 5 definiuje ją jako działanie polegające na "propozycji nabycia produktu po określonej cenie, bez ujawniania, że przedsiębiorca może mieć uzasadnione podstawy, aby sądzić, że nie będzie w stanie dostarczyć lub zamówić u innego przedsiębiorcy dostawy tych lub równorzędnych produktów po takiej cenie, przez taki okres i w takich ilościach, jakie są uzasadnione, biorąc pod uwagę produkt, zakres reklamy produktu i oferowaną cenę".

Założenie Škody, jak zrozumiałem sprzedawców w salonie, jest proste: wyprzedażowych Octavii nie ma i nie będzie, jednak zwabiony klient może nie wyjdzie bez zamówienia na lato... i tak to jakoś się kręci.

Jak dla mnie bomba, ale nie ma problemu. Do salonu Seata też mam niedaleko ;-) 

Komentarze (25)
7 z tygodnia (XVIII)
 Oceń wpis
   
  • Biznesowy temat tygodnia (?) to zapowiedziany mariaż (a może miraż?) Nokii i Microsoftu. Osobiście jednak nie interesuje mnie ani telefon z WP7 ani nic innego, co może powstać w wyniku wchłonięcia fińskiego producenta kaloszy przez giganta z Redmont -- zastanawiam się jednak jak sojusz Microsoftu i Nokii przyjmą to anty-koncentracyjne organy KE? Czy nie okaże się, że Komisja zażąda od MS-Nokia umożliwienia klientom wyboru jakiego rodzaju system chcą mieć zainstalowany -- więc czyżby już niedługo podczas pierwszego uruchomienia telefonu miało pojawić się pytanie znane europejskim użytkownikom Windowsa?
  • tydzień temu pisałem o "Uważam Rze" (jutro idę do kiosku po kolejny numer -- ciekawe czy będę o tym pamiętał w kolejny poniedziałek?) -- dziś wspomnę tylko o "The Daily", czyli najnowszym pomyśle Ruperta Murdocha: e-gazecie, której nie poczytasz, jeśli nie kupisz sobie ipada. Gdzieś tam wyczytałem, że przedsięwzięcie się zbilansuje, jeśli roczną prenumeratę kupi mniej-więcej połowa czytelników NYT (Murdoch miał zainwestować w "The News" ponad 30 mln dolarów) -- dziwi mnie więc, że można było wpaść na pomysł takiej dystrybucji, która od razu odetnie olbrzymią większość potencjalnych czytelników od wydawnictwa. (No chyba że już niedługo "The News" zostanie uwolnione, tj. będzie można sobie całkiem oficjalnie zasubskrybować dziennik nawet za pomocą najzwyklejszego peceta;spam SMS Orange loteria
  • jakikolwiek system będzie teraz instalowany na telefonach Nokia, warto, by posiadał wbudowane zabezpieczenia nie tylko przed spamerskimi esemesami -- ale i przed udziałem w różnych telefonicznych loteriach (a może "łoteriach"?), w których można ponoć wziąć udział... nie czyniąc w zasadzie nic. (Nawiasem mówiąc w tych łoteriach dziwi mnie, że operatorzy -- którzy przecież nie są organizatorami tych głupich "zabaw" -- wchodzą w to jak w masło, tracąc równocześnie opinię u swoich klientów... Chociaż pewnie odpowiedź o przyczynę jest prosta i na imię jej kasa -- no cóż, za tymi bzdetami musi iść potworna kasa, skoro gra jest warta świeczki...);
  • mocne: BofA, który miał być kolejnym celem WikiLeaks wynajął fachowców od... czarnej pijaroboty, którzy podpowiadali bankierom w jaki sposób rozsiewać fałszywe informacje o Julianie Assange i jego kompanii, tak aby siać przestrach i oburzenie -- konsekwencją czego byłoby skompromitowanie organizacji w oczach społeczeństwa. Jedna z porad: podrzucać trefne dokumenty, aby następnie bić na alarm, że dzieje się krzywda (też dobre: szukać dziur w systemie, dzięki którym uda się wyciągnąć dane whistleblowerów, co miało ostudzić ich zapał). Nie wiadomo czy Bank of America użył zaproponowanych metod, ale faktycznie można się przerazić;
  • kiedy będzie u nas tak jak w Ameryce? Na pewno nie wcześniej jak wówczas, kiedy łgarstwo polityków zacznie się traktować jak łgarstwo polityków -- zaś obłudę będzie się traktować jak obłudę. Przykład: przyłapany na kłamstwie amerykański kongresmen -- kłamstwo to dość specyficzne, ukryć się nie da, bo dotyczyło poszukiwania przygód w internecie -- po próbie wykręcenia się sianem przeprasza i składa mandat. Dla kontrastu: wałbrzyski senator Ludwiczuk, przyłapany na próbie politycznego skorumpowania lokalnego konkurenta, o dymisji nawet nie pomyślał -- jedyna kara to... relegacja z szeregów PO. Paradoksalnie, identyczna kara grozi posłowi Węgrzynowi, który poczucie humoru ma może żołnierskie, ale -- niech kamieniem rzuci ten z posłów, który nie podpisałby się pod jego słowami... Grunt to robienie wody z mózgu;promo pr marketing szemrany
  • internety niektórym naprawdę szkodzą, a im więcej ludziska słyszą o okropnościach w sieci, tym chętniej wydadzą frajerskie pieniądze na frajerskie usługi jak np. "marketing szemrany". Tym razem golą lekarzy, którym jakaś anonimowa -- i coraz bardziej anonimowa: jeszcze w piątek na ich stronie był numer telefonu, dziś został tylko adres poczty i numerek gg (to się kwalifikuje na grzywnę z art. 23 UoŚUDE) -- firemka "Promo PR" wciska rzewny kit pt. "pochwały zachwyconych pacjentów na forach internetowych". Zanim ktoś się zdecyduje, proszę pamiętać: kryptoreklama to czyn nieuczciwej konkurencji, zaś dopuszcza się go zarówno zlecający jak i reklamiarz (art. 16 ust. 4 i art. 17 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji).
    Słowem: nie warto korzystać z usług nieuczciwych marketingowców, nawet jeśli wydaje się to być znakomitym sposobem na zrobienie sobie dobrej opinii;
  • i na zakończenie coś... sam już nie wiem czy jestem za czy przeciw ;-) Od kilku dni wszystkie sprzedawane w EU auta muszą mieć automatycznie załączane światła do jazdy dziennej. Jestem przeciw, bo zasadniczo nie podoba mi się obowiązek jeżdżenia na światłach mijania za dnia (choćby dlatego, że co 10 auto ma źle ustawione reflektory i fatalnie oślepiają); jestem za, ponieważ światła do jazdy dziennej są znakomitym rozwiązaniem problemu postawionego przed średnikiem (i dlatego jakiś czas temu zaordynowałem zamontowanie baterii LED-ów w moim pojeździe).
    Najgorsze, że -- tak to się zwykle kończy -- urządzonka, które nie kosztują więcej niż 300 złotych spowodują teraz znacznie większe obciążenie kieszeni kierowców.
Komentarze (11)
1 | 2 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D