Poproszono mnie o dwa słowa komentarza w kontekście informacji, że ZAiKS dogadał się z YouTube i oto multimegamedialnoświatowy koncern będzie płacił tantiemy na polskich wykonawców, za filmiki z YT... a ja tak sobie myślę, że co tu komentować, skoro nic nie wiadomo, a działalność tej supertajnej organizacji jest tak przejrzysta jak butelka Coca-Coli (ostatni wpis w dziale Aktualności to oficjałka sprzed przeszło 2 miesięcy...
Ale tak się zastanawiam: chociaż cytowany przez "Dziennik" Andrzej Kuśmierczyk nie wie lub nie chce powiedzieć o jakiej kasie rozmawia się z Góglem -- ani też w ogóle nie wiadomo co z tego przypadnie artystom, którzy mają przyjemność bycia "w stajni" ZAiKS -- może warto pomyśleć o założeniu jakiejś kapelki, wrzucić kilka filmików na YT, nakręcić wokół nich małe oglądactwo -- i pójść do ZAiKS po kasę?
Dostałem parę listeli, w których ludzie śmieją się z tego, co powiedział przedstawiciel ZAiKS. Na zdrową chłopską logikę macie rację, cytuję "skoro ZAiKS dostanie pieniądze dla piosenkarzy, to przecież powinien im je oddać, najwyżej po potrąceniu jakiejś prowizji za zarządzanie".
Taka jest zwykła logika, Moi Drodzy Czytelnicy. Logika polskiego prawa, na którym opiera się działalność organizacji zbiorowego zarządzania prawami opiera się zwykłej logice.
Warto bowiem przypomnieć, że zgodnie z całkiem świeżym wyrokiem Sądu Najwyższego (z 19 czerwca 2008 r., V CSK 22/08) z tego, że ozz zebrała pieniądze od korzystających z utworów, nie oznacza, że ma obowiązek podzielić się honorariami z twórcami.
Dosłownie brzmi to ładniej (teza jest taka: "Roszczenie o opłaty z tytułu sprzedaży urządzeń reprograficznych umożliwiających kopiowanie w całości lub części egzemplarza opublikowanego utworu przysługuje organizacjom zbiorowego zarządzania, działającym na rzecz twórców lub wydawców, a nie twórcom i wydawcom (art. 20 ust. 1 pkt 2 pr.aut.)", jednak sprowadza się właśnie do takiego założenia, jak napisałem powyżej.
Nie oznacza to jednak, że nie warto spróbować. Kiedyś przez kilka miesięcy próbowałem trzymać w ręku gitarę basową (palcyma kochani, na basie gra się palcyma!), szukam zatem klawiszowca, perkusisty, saksofonisty i atrakcyjnej śpiewaczki.
Zagramy, nagramy, wrzucimy i pójdziem po kasę do ZAiKS.
A na dziś chciałem dać zarobić Skibie i jego ekipie. Kilkajcie, niech mają troszkę kasy:
A może damy jeszcze zarobić Kukizowi, skoro taki biedniaszek z niego (wyłączamy wizję, bo głupia, ale napawamy się przekazem tekstowym) -- mam nadzieję, ze za ten kawałek ZAiKS też zapłaci:



Dzień bez muzyki to dzień stracony. Stracony (?) wydaje się być chyba także Jaguar, którego zamierza 