Polityk łeb musi mieć jak sklep. Trzeba wiedzieć swoje zarówno na temat katastrofy smoleńskiej, rozgrywek w piłce nożnej -- jak i o powodzi.
Swoje wie także kandydat "Grzegorz jestem i lubię surfować" Napieralski, który wprawdzie nie wie jeszcze jaki ma program -- ale jego zdaniem podczas powodzi zabrakło koordynacji działań. Słowem: trzeba było robić: tak, tak, tak, a nie robić: nie, nie, nie.

Najfajniejsza jest jednak ilustracja do tekstu o pomysłach kandydata Napieralskiego, który, a jakże, w ogniu kampanii rzucił się uśmierzać wodę i nieść powodzianom promyk nadziei. Oto obok przebranego za strażaka (a może straszaka?) kandydata z marsową miną stoi wiceprezes naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej (nie wiem czy szef będzie zachwycony).
Ale że deszcz padał -- wszakże mowa o powodzi -- i mógłby zmoczyć kandydatowi jego fryzurę, znalazł się także uczynny asystent z parasolem.
Zresztą co ja będę pisał, zobaczcie sobie sami naszego dzielnego strażaka.




