O odpowiedzialności za archiwalne ogłoszenia
 Oceń wpis
   

Zapytano mnie ostatnio podchwytliwie o ewentualną odpowiedzialność serwisów ogłoszeniowych, które nie usuwają zdeaktualizowanych ogłoszeń -- powiedzmy: o sprzedaży nieruchomości (bo to dość istotne) -- lecz je trzymają i prezentują urbi et orbi.

A słowo odpowiedzialność pojawia się stąd, że przecież -- tak mi to przedstawiono -- taka lekkomyślność może powodować szkodę majątkową u niektórych osób; a dokładnie miałoby to wyglądać tak:

  • jest sobie ogłoszenie o sprzedaży ziemi, na które natrafia Pan A. Cena jest fajna, więc Pan A nieruchomość nabywa;
  • ponieważ cel nabycia był wyłącznie -- jakby się to kiedyś powiedziało -- "spekulacyjny", Pan A oferuje ziemię ponownie na sprzedaż, jednak już w "prawidłowej" cenie;
  • pojawia się zainteresowany, który już-już prawie kupiłby działkę, ale -- ponieważ jest sprytny -- przerzuca parę wywrotek internetu i trafia w sieci na "stare i nikomu niepotrzebne" ogłoszenie, z którego wcześniej skorzystał Pan A. I widzi, że to-to tyle warte jednak nie jest;
  • komunikuje więc sprzedającemu, że jednak nic z tego nie będzie;
  • no i Pan A traci klienta i zarobek -- a zostaje mu niepotrzebna ziemia za miastem.

No i jest (całkiem na serio zadane) pytanie: czy nieszczęsny Pan A, który przez to, że z portalu nie zdejmuje się starych ogłoszeń stracił klienta -- a więc i parę złotych -- może mieć roszczenie do portalu o naprawienie wyrządzonej w ten sposób szkody?

Pytanie zadano na serio, więc na serio odpowiadam: czy wyście już, ludzie, oszaleli?!

Póki świat światem nośnik pełen ogłoszeń (czy to gazeta, czy serwis internetowy) nie jest od tego, żeby szczególnie kogokolwiek dopieszczać. Celem tego wszystkiego jest przecież możliwość zapośredniczenia w kontakcie pomiędzy zbywającym a ewentualnym nabywcą -- jednak słup ogłoszeniowy nie działa ani w interesie tego pierwszego, ani tego drugiego.
Ba, archiwalne ogłoszenia mają jeszcze jedną fajną funkcję: pozwalają właśnie stabilizować rynek, a to właśnie w ten sposób, że dzięki nim każdy zainteresowany może sobie prześledzić jak wyglądały ceny dóbr w określonym czasie i miejscu.

Myśl, że portal, który nie zdejmuje takich ogłoszeń i pozwala nadal wyszukać sakramenckie "0,5 ha w pobliżu Wadowic, pod lasem", może odpowiadać za jakąś wyimaginowaną szkodę wyrządzoną owemu zbywcy-nabywcy wygląda kuriozalnie, ale -- wierzę, że znajdzie się jakiś doradca, który wyjaśni owemu nieszczęśnikowi, że jak najbardziej da się z tym powalczyć i ściągnąć ową różnicę.
Jakby na to nie patrzeć są nawet różni inni doradcy -- którzy doradzają, czasem nawet za pieniądze -- jak nie przepłacić, i to zarówno w segmencie nieruchomości, usług finansowych, jak i różnych innych. Czy mam rozumieć, że sprzedawca samochodów, który przekonał człowieka, że lepiej kupić auto u niego, zamiast u konkurencji, ma temu konkurentowi zapłacić odszkodowanie za utracony zarobek?

Warto pamiętać, że kupujący zawsze będzie do ostatniego momentu zastanawiał się nad ceną, nad tym, czy nabywane dobro warte jest jakichś tam pieniędzy. Może i powinien w tym celu korzystać z każdego dostępnego mu narzędzia, w tym także archiwalnych ogłoszeń, by porównać cenę dziś i historycznie.
I nie można mieć do nikogo pretensji, że daje temu kupującemu takie narzędzia. Nawet gdyby robił to na zlecenie i za pieniądze.

Komentarze (19)
O laniu wody i skutecznym rad sposobie
 Oceń wpis
   

mieszkasz na Kozanowie? warto mieć łódkę przed domemBardzo ciekawe i jakże bardzo Polskie: jeszcze woda nie wszędy opadła, jeszcze nie każdy bóbr dał głowę pod topór, a już się okazuje -- winni powodzi są działkowcy. Na ten przykład na wrocławskim Kozanowie nie ma wałów powodziowych, bo -- jak to ślicznie ujął Jacek Harłukowicz -- "inwestycję od lat sabotują właściciele terenów, przez które wał ma przebiegać: działkowcy i jeden z mieszkańców osiedla".
Znaczy się już wiemy kto jest sabotażystą i leje wodę na wiadome kręgi określonych kół, teraz, po solidnym przygotowaniu dziennikarskim, będzie można urwać łeb hydrohydrze.

Ja zaś nieodmiennie się dziwię: jak to możliwe, że w sprawie odebrania ziemi pod budowę zajezdni autobusowej można napuszczać na ludzi służby specjalne i nawet zmieniać prawo, żeby łatwiej było wywłaszczać bez udziału właściciela nieruchomości w postępowaniu (!) -- tylko dlatego, że działania te podejmuje się w ramach operacji "Euro 2012" -- zaś jeśli chodzi o temat jakże powszechnego zagrożenia życia i zdrowia ludzkiego politycy zachowują się jakby się nomen omen zachłysnęli.

Są winni braku wałów działkowcy? No to ja w ogóle nie widzę problemu: ani pielęgnujący marchewkę działkowiec, ani jego czapa w postaci PZD nie są właścicielami tych gruntów (zgodnie z przepisami ustawy dotyczącej pracowniczych ogródków działkowych z 1995 r. ziemia pod ogródki jest wyłącznie albo przekazywana w nieodpłatne użytkowanie, albo w oddawana w użytkowanie wieczyste, zaś osoby fizyczne mogą co najwyżej zawrzeć umowę o użytkowanie działek. Jej właścicielem cały czas pozostaje gmina bądź Skarb Państwa (i tak jest nadal -- por. art. 14 ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych), co nie zmienia faktu, że mimo wszystko w przypadku przeznaczenia takiej nieruchomości na cele publiczne nadal stosuje się przepisy o wywłaszczeniu (art. 113 ust. 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami).

art. 17 ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych:
1. Likwidacja rodzinnego ogrodu działkowego w każdym przypadku następuje na warunkach niniejszej ustawy.
2. Likwidacja rodzinnego ogrodu działkowego odbywa się za zgodą Polskiego Związku Działkowców.
3. Do likwidacji rodzinnego ogrodu działkowego na cel publiczny w rozumieniu ustawy o gospodarce nieruchomościami, przepisy tej ustawy dotyczące wywłaszczenia stosuje się odpowiednio z zachowaniem warunków określonych w ust. 1 i 2(...).

Jak to zatem możliwe, żeby Skarb Państwa czy gmina, zainteresowana przecież budową wałów przeciwpowodziowych, nie mogła odzyskać jej własności? Ach, jest jeszcze ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych z 2005 r. A w niej art. 17, podług którego likwidacja pracowniczego ogródka działkowego może nastąpić wyłącznie za zgodą Polskiego Związku Działkowców, i to nawet jeśli planowane jest przymusowe wywłaszczenie na cele publiczne.
Słowem: bez zgody PZD nie ma możliwości niczego stamtąd ruszyć; a nawet jak się zgodzą (i ruszą), to należy się nowa miejscówka na ogródki (plus odtworzenie urządzeń i budynków -- czytajcie art. 21 ust. 1 oraz art. 19-20 ustawy) oraz odszkodowanie za to, co zostało. Ba, jeśli PZD się nie zgodzi, nie można nawet iść do sądu, aby ten przymusił działkowców do wyrażenia takiej zgody.

Dlaczego zatem mamy się dziwić -- w dodatku insynuując sabotaż -- komuś, komu po prostu ustawa daje konkretne narzędzia. Mało tego: jak piszą sami działacze PZD w kontekście nieszczęsnego Kozanowa: "Okręgowy Zarząd Polskiego Związku Działkowców we Wrocławiu oświadcza, że do dnia dzisiejszego do organów Polskiego Związku Działkowców nie wpłynął formalnie żaden wniosek o likogródki dozorowane przez policjęwidację terenów ogrodów działkowych pod budowę wałów"
Co jak co, ale prawdziwość tego zaprzeczenia można łatwo zweryfikować i mógłby to zrobić nawet red. Harłukowicz: pokolędować po różnych biurach i poprosić o papiery na stół. Przynajmniej byśmy wiedzieli, czy faktycznie coś próbowano zrobić, czy tylko teraz -- klasycznie -- szuka się winnego "gdzieś".

Bo może rzeczywiście wyjdzie, że żadnej dywersji nie było, lecz po prostu municypałki -- jak ten rząd Tuska -- żadnych propozycji nie składa, "bo i tak nie przejdzie", albo zasadniczo z oszczędności, bo trzeba zaproponować ten zamiennik?

No i jeszcze można pokolędować wśród legislatorów: skąd takie cudo w ustawie o ogródkach, skąd ochrona ich posiadania większa, niż każdego właściciela? No a jeśli to błąd, to może dałoby się -- szybką ścieżką legislacyjną -- zmienić przepis?

No ale wówczas mogłoby się okazać, że całe to lanie wody w prasie i gderanie wrocławskiej PO na Dutkiewicza psu na budę się nadaje, a to już byłby poważniejszy problem.

PS na górnym zdjęciu: łódka przed blokiem na Kozanowie (zamiast drugiego auta część rodzin powinna pomyśleć o łajbie właśnie), zdjęcie z 26 maja. Poniżej: taka tabliczka straszy włóczących się właśnie przez te kozanowskie ogródki działkowe. Zdjęcie z 24 stycznia -- w tle charakterystyczny zimowy śnieg, bo zwróćcie uwagę, że jak zaczęło padać w pierwszy piątek tego roku, to pada w zasadzie do teraz.

Komentarze (14)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D