O przetwarzaniu odcisków palców pracowników
 Oceń wpis
   

Exploring Abandoned Teufelsberg

Na ciekawy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego zwrócił uwagę we wczorajszym tekście Piotr Waglowski: pracodawcy nie wolno przetwarzać danych o liniach papilarnych pracowników w celu ewidencjonowania czasu pracy, nawet jeśli pracownik wyraża na to zgodę.

Klamka zapadła -- nie pierwszy raz zresztą (por. wyrok NSA z 1 grudnia 2009 r., I OSK 249/09) -- w sprawie, w której pracodawca (skądinąd Urząd Skarbowy) postanowił zainwestować w czytniki linii papilarnych, które miały mu ułatwić życie z prowadzeniem dokumentacji czasu pracy pracowników. W tym celu urząd pobrał sobie od pracowników dane o odciskach palców, przetworzył je sobie cyfrowo i wprowadził do jakiegoś tam zbioru danych osobowych. Na to wszystko przyszedł GIODO i -- pozwólcie, że będę upraszczał -- pogroził paluszkiem, wydając decyzję nakazującą zaprzestania przetwarzania danych biometrycznych pracowników ze względu na brak podstawy prawnej.

art. 22(1) kodeksu pracy:
§ 1. Pracodawca ma prawo żądać od osoby ubiegającej się o zatrudnienie podania danych osobowych obejmujących:
  1)   imię (imiona) i nazwisko,
  2)   imiona rodziców,
  3)   datę urodzenia,
  4)   miejsce zamieszkania (adres do korespondencji),
  5)   wykształcenie,
  6)   przebieg dotychczasowego zatrudnienia.
§ 2. Pracodawca ma prawo żądać od pracownika podania, niezależnie od danych osobowych, o których mowa w § 1, także:
  1)   innych danych osobowych pracownika, a także imion i nazwisk oraz dat urodzenia dzieci pracownika, jeżeli podanie takich danych jest konieczne ze względu na korzystanie przez pracownika ze szczególnych uprawnień przewidzianych w prawie pracy,
  2)   numeru PESEL pracownika nadanego przez Rządowe Centrum Informatyczne Powszechnego Elektronicznego Systemu Ewidencji Ludności (RCI PESEL).
§ 3. Udostępnienie pracodawcy danych osobowych następuje w formie oświadczenia osoby, której one dotyczą. Pracodawca ma prawo żądać udokumentowania danych osobowych osób, o których mowa w § 1 i 2.
§ 4. Pracodawca może żądać podania innych danych osobowych niż określone w § 1 i 2, jeżeli obowiązek ich podania wynika z odrębnych przepisów.
§ 5. W zakresie nieuregulowanym w § 1-4 do danych osobowych, o których mowa w tych przepisach, stosuje się przepisy o ochronie danych osobowych.
Naczelnik urzędu skarbowego od decyzji GIODO się odwołał, wskazując, że przecież każdy z pracowników, których dane są przetwarzane w ramach owego czarodziejskiego systemu wyraził na to zgodę. A zatem podstawą do przetwarzania danych będzie art. 22(1) par. 5 kodeksu pracy, w myśl którego w zakresie nieuregulowanym w art. 22(1) par. 1-4 do danych osobowych, o których mowa w tych przepisach, stosuje się przepisy o ochronie danych osobowych.

W pierwszej instancji warszawski WSA skargę na decyzję oddalił (II SA/Wa 151/10) wskazując, że nie można rozszerzać zamkniętego katalogu danych osobowych pracownika, które może przetwarzać pracodawca (art. 22(1) par. 1 kp) z powołaniem się na zgodę pracownika (art. 23 ust. 1 pkt 1 UoODO), a to z tej przyczyny, że prowadziłoby to do naruszenia zasady adekwatności (art. 26 ust. 1 pkt 3 UoODO).

Niezadowolony chlebodawca wniósł od niekorzystnego rozstrzygnięcia skargę kasacyjną, jednak NSA podzielił stanowisko sądu pierwszoinstancyjnego. Jak czytamy w uzasadnieniu wyroku "wyrażona na życzenie pracodawcy pisemna zgoda pracownika na pobranie i przetworzenie jego danych osobowych w opisanym zakresie narusza prawa pracownika i swobodę wyrażenia przez niego woli. Za tak sformułowanym stanowiskiem przemawia zależność pracownika od pracodawcy. Generalnie więc brak równowagi w relacji pracodawca-pracownik stawia pod znakiem zapytania dobrowolność w wyrażeniu zgody na pobieranie i przetworzenie danych osobowych (biometrycznych)". Dlatego też ograniczenie przez ustawodawcę katalogu danych osobowych pracownika, do przetwarzania których uprawniony jest pracodawca jest niemożliwe, także dlatego, że prowadziłoby do naruszenia zakazu adekwatności przetwarzania danych osobowych. Czyli: skoro kodeks pracy wprost mówi jakiego rodzaju dane osobowe chlebodawca może przetwarzać, to innych danych przetwarzać nie może -- bo to byłoby, mówiąc potocznie, przegięcie.

Ja bym od siebie dodał, że pomysł na rozszerzenie zakresu danych przetwarzanych przez pracodawców z powołaniem się na art. 22(1) par. 5 kp jest o tyle absurdalny, że przepis ten brzmi przecież "W zakresie nieuregulowanym w § 1-4 do danych osobowych, o których mowa w tych przepisach, stosuje się przepisy o ochronie danych osobowych" -- przeto stosowanie UoODO jest dopuszczalne wyłącznie posiłkowo, ale nadal przetwarzać można tylko dane wskazane w art. 22(1) par. 1 kp.
Ma to zastosowanie zarówno do danych biometrycznych osób -- sprawa pieruńsko istotna z punktu widzenia prywatności jednostek i naszej wolności osobistej -- jak też i na przykład przynoszenia przez pracowników zaświadczeń z KRK o niekaralności, chociaż żaden przepis nie daje pracodawcy prawa do przetwarzania takich danych (i nie zastąpi tego zgoda pracownika, nawet jeśli zostanie on "zachęcony do dobrowolnego przedstawienia zaświadczenia"). 

Słowem: nie da się i nie ma bata, żeby się dało.

 

PS na zdjęciu: zachodnioberlińska stacja nasłuchowa NSA Teufelsberg, fot.: Eddie Codel, CC BY-NC-SA 2.0. Można i tak szpiegować otoczenie.

Komentarze (42)
Prawnicy pro bono bez podatku VAT
 Oceń wpis
   

Ciekawe: jak pisze e-Prawnik.pl (tak, to ten serwis, który ma redakcję prawie pod Wawelem) zgodnie z wyrokiem NSA z 23 marca 2010 r. (I FSK 326/09) kancelaria prawna, działająca pro bono -- czyli bez uzyskania wynagrodzenia od reprezentowanej strony -- nie musi odprowadzać od wartości swoich usług podatku VAT.

Takie są konsekwencje orzeczenia, w którym oddalono skargę kasacyjną Ministra Finansów na orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 10 grudnia 2008 r. (III SA/Wa 1355/08) uchylające zaskarżoną interpretacją podatkową. Zdaniem podatnika świadczenie przez profesjonalnych pełnomocników bezpłatnej pomocy prawnej na rzecz organizacji pozarządowych w porozumieniu z fundacją, która prowadzi program Centrum Pro Bono powinno podlegać zwolnieniu ze względu na fakt, iż prowadzi do kształtowania wizerunku kancelarii, która -- jest to konsekwencją ograniczeń nałożonych przez korporacje zawodowe -- nie może prowadzić reklamy swoich usług (dotyczy to głównie adwokatów, ponieważ z etyki radcowskiej wykreślono zakaz reklamy), zatem nie powinna być opodatkowana na podstawie art. 8 ust. 2 ustawy o VAT.

wyrok NSA w Warszawie z 23 marca 2010 r., I FSK 326/09 oraz wyrok WSA w Warszawie z 10 grudnia 2008 r., III SA/Wa 1355/08

Zdaniem fiskusa pogląd podatnika był nieprawidłowy, ponieważ (cytuję za orzeczeniem sądu I instancji) "w sytuacji gdy świadczone są usługi nieodpłatnej pomocy prawnej przez podmiot zajmujący się komercyjnie świadczeniem takich usług, nie można o takim świadczeniu usługi mówić, iż jest ona związana z prowadzeniem przedsiębiorstwa. Świadczenie takiej usługi nie wynika z istoty prowadzonego przedsiębiorstwa, lecz stanowi usługę samą w sobie, która z chęci przedsiębiorcy stała się nieodpłatna. (...) Usługa bezpłatnej pomocy prawnej stanowi przedmiot działalności, nie jest zaś związana z funkcjonowaniem przedsiębiorstwa jako takiego".

Zdaniem warszawskiego WSA stanowisko ministra było nieprawidłowe. Kancelaria prowadzącej działalność pro bono nie musi opodatkować wartości bezpłatnej pomocy prawnej, ponieważ bezpłatne usługi podlegają podatkowi VAT tylko wówczas, gdy podatnik miał prawo odliczyć podatek zapłacony przy zakupach związanych z tymi usługami, a ich świadczenie nie jest związane z prowadzonym przedsiębiorstwem.

Dlaczego poświęcam tej nudnej (bo podatkowej) sprawie uwagę na łamach Lege Artis? To bardzo proste: utrzymujący się pogląd o konieczności zapłacenia podatku VAT od wartości bezpłatnej pomocy prawnej dość skutecznie mrozi szereg tego rodzaju inicjatyw, a to dlatego, że adwokaci czy radcowie prawni nie byli skłonni ani podejmować ryzyka, ani też dopłacać 22% do bezpłatnego prowadzenia czyichś spraw.
Ba, zdarzyło mi się nawet osobiście -- jako pełnomocnikowi pozwanego, mając po drugiej stronie powoda reprezentowanego przez profesjonalnego pełnomocnika -- nie zawrzeć korzystnej dla obu stron ugody sądowej tylko dlatego, że warunkiem ugody była rezygnacja z kosztów, a pan mecenas postawił wyraźne weto -- bo popłynąłby właśnie na vacie.

Komentarze (2)
Opodatkowanie pożyczek w serwisach social lending
 Oceń wpis
   

moneyWażne dla zainteresowanych pożyczkami społecznościowymi, czyli zwijającą się chyba dziedziną biznesu: gdański WSA podtrzymał stanowisko fiskusa wyrażone w interpretacji podatkowej dotyczącej opodatkowania odsetek uzyskanych tytułem pożyczek udzielonych w takiej formie, zgodnie z którą pożyczanie pieniędzy w formie P2P stanowi działalność zarobkową wykonywaną w sposób zorganizowany i ciągły, a zatem wymaga zarejestrowania działalności gospodarczej.

wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z 9 marca 2010 r., sygn. akt I SA/Gd 17/10Wnioskodawca zwrócił się o wydanie indywidualnej interpretacji podatkowej wskazując, że zamierza za pośrednictwem wyspecjalizowanego internetowego serwisu kojarzącego pożyczkodawcę i pożyczkobiorców lokować wolne środki finansowe, pochodzące z przychodów uzyskiwanych ze stosunku pracy. Zadając pytanie czy udzielanie pożyczek poprzez serwis social lending będzie stanowiło prowadzenie działalności gospodarczej w rozumieniu art. 5a pkt 6 ustawy o PIT wskazał, iż jego zdaniem okazjonalne pożyczanie pieniędzy nie spełnia wymogu zorganizowania i ciągłości, m.in. dlatego, że wysokość inwestowanych środków zależeć będzie od uzyskiwanego z tytułu pracy wynagrodzenia oraz realizacji bieżących potrzeb.
Poza tym okazjonalność zajęcia wynika także z faktu, iż działalność w zakresie udzielania pożyczek poprzez serwisy social lending prowadzona będzie poza stosunkiem pracy (w czasie wolnym).

Minister finansów nie podzielił tego stanowiska. Zdaniem fiskusa na zorganizowany charakter prowadzonej działalności wskazywać będzie to, że... pożyczkodawca musi posiadać komputer i dostęp do internetu (sic!). Równocześnie udzielanie jednej pożyczki w miesiącu sprawia, że -- zgodnie z interpretacją podatkową -- można już mówić o ciągłości zajęcia.
W odpowiedzi na interpretację podatnik wniósł wezwanie do usunięcia prawa, a następnie skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku, wskazując przy tym, że udzielanie pożyczek w formie P2P jest bliższe dochodom z lokat bankowych (a więc ich opodatkowanie powinno być takie samo jak dochodów z kapitałów pieniężnych), a ponadto wykluczone jest samodzielne podejmowanie decyzji, ponieważ jest on związany regulaminem portalu za pośrednictwem którego następuje kojarzenie klientów.

Gdański WSA odrzucił taki tok myślenia, albowiem:

  • działalność podatnika ma charakter zarobkowy, jest bowiem niewątpliwie nastawiona na uzyskiwanie zysku w postaci odsetek od udzielonych pożyczek;
  • nie można mówić o braku zorganizowanego charakteru działalności, a świadczy o tym "wybór sposobu udzielania pożyczek, dokonanie i wybór portalu internetowego, zapewnienie sobie możliwości stałego korzystania z określonych narzędzi informatycznych niezbędnych do realizacji zaplanowanych celów, czy to poprzez wykorzystanie sprzętu już posiadanego, nabycie nowego, czy też korzystanie z tego, który stanowi własność osób trzecich";
  • faktu prowadzenia zorganizowanej działalności dowodzi także to, że pożyczkodawca będzie musiał się koncentrować na "podejmowaniu działań zmierzających do nawiązywania kontaktów z klientami zarówno na etapie zawierania umowy, jak i w trakcie jej realizacji". W tym celu będzie m.in. informował potencjalnych pożyczkobiorców o sposobie zwrotu pożyczonych kwot, o możliwościach kontaktu -- wszystkie te czynności nadają jego działalności charakter zorganizowany;
  • o ciągłości natomiast świadczy, zdaniem sądu, okoliczność, iż "dla istnienia ciągłości nie jest bowiem konieczna systematyczność udzielania pożyczek, lecz zamiar, który wskazuje na to, że czynności te będę podejmowane przez podatnika wielokrotnie, choćby w nieregularnych odstępach czasu. Istotą działań ciągłych jest bowiem ich kontynuowanie w określonym czasie, a przeciwieństwem ciągłości nie jest sporadyczność działań, lecz ich jednorazowość" (nie ma przy tym znaczenia czy jest to dla podatnika działalność uboczna, wykonywana poza codzienną zawodową pracą);
  • argument o związaniu użytkownika serwisu social lending regulaminem także sądu nie przekonał. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że przedsiębiorcy zawsze działają w warunkach pewnych ograniczeń, nawet jeśli są to tylko zwyczaje handlowe. Korzystanie z usług pośrednika nie wyłącza gospodarczego charakteru prowadzonej działalności.

Zanim jednak na klientów serwisów pożyczkowych -- i nie tylko, o czym więcej poniżej -- padnie blady strach, warto przypomnieć (nadal nieprawomocny) wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 29 października 2009 r. (III SA/Wa 1013/09), w którym sąd zajął kompletnie kompletnie stanowisko.
Otóż zdaniem warszawskiego WSA przychody z odsetek od udzielonych pożyczek oczywiście są przychodami z kapitałów pieniężnych, zatem nawet jeśli ich udzielanie ma charakter ciągły, nie pociąga za sobą konsekwencji w postaci zakwalifikowania przychodów jako pochodzących z działalności gospodarczej. (Warto też jednak zwrócić uwagę, iż WSA wskazał, że podatnik w pytaniu nie doprecyzował stanu faktycznego -- nie określił czy zamierza udzielać pożyczek w sposób zorganizowany, czy tylko sporadycznie -- co uniemożliwiało organowi skarbowemu wydanie prawidłowej interpretacji; to była jedna z podstaw uchylenia wydanej interpretacji.)

A teraz dwa krytyczne zdania odnoszące się do poglądów sądu (a może bardziej ustawodawcy, który mógłby zrobić coś z przepisami, skoro mogą one czasem -- tj. przy tego rodzaju interpretacji -- odstraszać od robienia czegokolwiek).
Po pierwsze biada nam wszystkim, jeśli utrwali się przekonanie, że korzystanie z prywatnego komputera i aktywne korzystanie z usług wyspecjalizowanych serwisów świadczy o zorganizowanym charakterze naszych czynności. W następnym kroku okaże się, że niczym innym będzie wyprzedaż egzemplarzy płyt z własnej płytoteki za pośrednictwem Allegro, a jeszcze później -- że przecież polując na okazje w serwisach akcyjnych nie zajmujemy się niczym, co by nie było zorganizowane i ciągłe.

Po drugie biada nam, że o tak doniosłych skutkach -- czy popełniam szereg wykroczeń i prowadzę "nielegalną niezarejestrowaną działalność gospodarczą" -- decydują takie niuanse. To naprawdę powinno być proste.

Komentarze (11)
Bezczynność organu w sprawie o wydanie zaświadczenia
 Oceń wpis
   

Tropiąc dalej ciekawostki z cyklu "co wolno wojewodzie, a co tobie, zwykły... kocie" trafiłem na świeży wyrok NSA dotyczący możliwości wniesienia skargi do sądu administracyjnego na bezczynność organu, który zwleka z wydaniem zaświadczenia, o którym mowa w art. 217 i nast. kpa (wyrok z 11 lutego 2010 r., sygn. II OSK 128/10).

Zaświadczenie to urzędowe potwierdzenie faktów bądź stanu prawnego, wydane na żądanie osoby, która wykaże interes prawny w jego otrzymaniu. Ponieważ dotyczy to zwykle prostych rzeczy, wynikających z prowadzonych przez urząd dokumentów i nie wymaga przeprowadzenia postępowania administracyjnego (wyjątek -- art. 218 par. 2 kpa), przepis nakazuje organowi wydanie zaświadczenia bez zbędnej zwłoki, nie później jednak, niż w ciągu 7 dni.

art. 217 kodeksu postępowania administracyjnego:
§ 1. Organ administracji publicznej wydaje zaświadczenie na żądanie osoby ubiegającej się o zaświadczenie.
§ 2. Zaświadczenie wydaje się, jeżeli:
  1)   urzędowego potwierdzenia określonych faktów lub stanu prawnego wymaga przepis prawa,
  2)   osoba ubiega się o zaświadczenie ze względu na swój interes prawny w urzędowym potwierdzeniu określonych faktów lub stanu prawnego.
§ 3. Zaświadczenie powinno być wydane bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie siedmiu dni.

art. 52 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi:
§ 1. Skargę można wnieść po wyczerpaniu środków zaskarżenia, jeżeli służyły one skarżącemu w postępowaniu przed organem właściwym w sprawie, chyba że skargę wnosi prokurator lub Rzecznik Praw Obywatelskich.
§ 2. Przez wyczerpanie środków zaskarżenia należy rozumieć sytuację, w której stronie nie przysługuje żaden środek zaskarżenia, taki jak zażalenie, odwołanie lub wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, przewidziany w ustawie.
§ 3. Jeżeli ustawa nie przewiduje środków zaskarżenia w sprawie będącej przedmiotem skargi, skargę na akty lub czynności, o których mowa w art. 3 § 2 pkt 4 i 4a, można wnieść po uprzednim wezwaniu na piśmie właściwego organu - w terminie czternastu dni od dnia, w którym skarżący dowiedział się lub mógł się dowiedzieć o wydaniu aktu lub podjęciu innej czynności - do usunięcia naruszenia prawa.
§ 4. W przypadku innych aktów, jeżeli ustawa nie przewiduje środków zaskarżenia w sprawie będącej przedmiotem skargi i nie stanowi inaczej, należy również przed wniesieniem skargi do sądu wezwać na piśmie właściwy organ do usunięcia naruszenia prawa. Termin, o którym mowa w § 3, nie ma zastosowania.
Na postanowienie o odmowie wydania zaświadczenia lub zaświadczenia o treści odbiegającej od żądania przysługuje zażalenie (art. 219 kpa).

W sprawie będącej przedmiotem kasacji do NSA skarżący A.K. w dniu 22 maja 2009 r. zażądał od burmistrza Gniewkowa wydania zaświadczenia. Ponieważ sprawa nie została załatwiona w zakreślonym 7-dniowym terminie, w dniu 10 czerwca A.K. wezwał organ do usunięcia naruszenia prawa, jako jego postawę wskazując art. 52 par. 3 ppsa. Przepis ten stanowi samodzielną podstawę do wystąpienia ze skargą do sądu administracyjnego w sprawach, w których nie zachodzi przesłanka wyczerpania środków zaskarżenia (czyli jeśli stronie nie przysługuje zażalenie, odwołanie lub wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy), jak np. w przypadku innych aktów lub czynności z zakresu administracji publicznej dotyczących uprawnień lub obowiązków (tak art. 3 par. 2 pkt 4 ppsa).

(Warto też zwrócić uwagę, iż zgodnie z art. 3 par. 2 pkt 8 ppsa sądy administracyjne sprawują kontrolę działalności administracyjnej w zakresie bezczynności organów; zarazem jednak "normalnym" trybem w takim przypadku jest zażalenie na bezczynność organu (art. 37 kpa).

W reakcji na bezczynność burmistrza żądający wydania zaświadczenia zdecydował się na wniesienie wezwania do usunięcia naruszenia prawa, a następnie -- skargę do bydgoskiego WSA.
Postanowieniem z 13 października 2009 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy (sygn. II SAB/Bd 36/09) skargę odrzucił, a to dlatego, że wyszedł z założenia, że prawidłowym trybem w przypadku bezczynności organu w przedmiocie wydania zaświadczenia jest złożenie skargi, o której mowa w art. 37 kpa, a dopiero w następnej kolejności dopuszczalne jest wystąpienie do sądu.
Na to postanowienie A.K. wniósł skargę kasacyjną, wskazując, że "wydanie zaświadczenia nie jest sprawą administracyjną, a jedynie czynnością z zakresu administracji publicznej dotyczącą uprawnienia wynikającego z przepisu prawa. Postępowanie o wydanie zaświadczenia nie kończy się również rozstrzygnięciem sprawy administracyjnej. Stąd też w takiej sytuacji nie znajduje zastosowania art. 37 § 1 kpa" (cytat za uzasadnieniem wyroku NSA).

Mówiąc najprościej: o ile dobrze zrozumiałem, zdaniem skarżącego, zważywszy na fakt, że "Wydawanie zaświadczeń" to w kodeksie postępowania administracyjnego Dział VII (w przeciwieństwie do "Postępowania", którego zasady określone są w Dziale II), zaś zażalenie na bezczynność organu znajduje się w rozdziale 7 Działu I ("Załatwianie spraw") -- zarazem art. 52 par. 3 ppsa związany jest z art. 3 par. 2 pkt 4 ppsa, który mówi o "aktach bądź czynnościach", które nie są decyzją administracyjną bądź zaskarżalnym postanowieniem administracyjnym (tymczasem zaświadczenie to niewątpliwe czynność administracyjna, niewymagająca formy decyzji), art. 37 kpa nie może mieć zastosowania -- a co za tym idzie, nie będzie go miał także art. 52 par. 1 ppsa.
(Muszę przyznać, że jak czytam to co sobie tu powyżej rozpisałem, to uważam, że takie wnioskowanie -- patrząc na przepisy ppsa -- ma sens; jednak rozważania w zakresie "sprawy administracyjnej" budzą pewne wątpliwości.)

Na takim też stanowisku stanął NSA, którego zdaniem:

Postępowanie w sprawie wydawania zaświadczeń ma na celu wyjaśnienie stanu faktycznego lub prawnego, który ma być przedmiotem zaświadczenia. Kodeks w dziale VII nie precyzuje, według jakich zasad ma być prowadzone to postępowanie oraz nie zawiera odesłania do odpowiedniego stosowania przepisów ogólnego postępowania administracyjnego. W doktrynie wielokrotnie podkreślano jednak, że w tym przypadku powinno się stosować odpowiednio przepisy kpa, dotyczące postępowania przed organem pierwszej instancji. Stanowisko takie zajął między innymi Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 26 marca 1997 r. sygn. akt III RN 9/97 (OSNAP z 1997 r., Nr 20, poz. 395), uznając, że organy, do których zwrócono się o wydanie zaświadczenia, w kwestiach nieuregulowanych w dziale VII kpa, obowiązane są w każdym przypadku do odpowiedniego stosowania przepisów o postępowaniu jurysdykcyjnym, zwłaszcza tam, gdzie kodeks używa tych samych określeń, takich jak: postępowanie wyjaśniające, postanowienie, zażalenie.

Co należy interpretować w taki sposób, że nawet jeśli postępowanie w sprawach o wydanie zaświadczenia jest wyodrębnione z postępowania administracyjnego ("sąd rozpoznający niniejszą sprawę w pełni akceptuje pogląd, że umiejscowienie regulacji prawnej dotyczącej trybu wydawania zaświadczeń w k.p.a. nie oznacza, że jest to postępowanie administracyjne ogólne"), to jednak także w zakresie wydawania zaświadczeń należy odpowiednio stosować zasady ogólne. Równocześnie sąd wyszedł z założenia, że wezwanie do usunięcia naruszenia prawa jest przepisem szczególnym, możliwym do zastosowania wyłącznie w przypadku, kiedy nie istnieje inny odpowiedni przepis.

Zarazem skoro art. 219 kpa przewiduje wydanie postanowienia o odmowie wydania zaświadczenia, dopuszczalna jest także kontrola instancyjna bezczynności organu administracyjnego. Wynika to z tego, że nawet w ramach postępowań odrębnych (zaświadczenia, skargi i wnioski, rozstrzyganie sporów o właściwość) zastosowanie mają przepisy ogólne (tj. art. 1-60 kpa).

wyrok NSA z dnia 11 lutego 2010 r., sygn. akt II OSK 128/10Strona powinna była zatem w takim przypadku skorzystać z normalnej drogi -- wnieść zażalenie na bezczynność organu -- które jest "najprostszym, a zarazem realizującym zasadę pierwszeństwa drogi administracyjnej przed drogą sadową, środkiem prawnym wymuszającym sprawność działania organu. Przyznanie osobie ubiegającej się o wydanie zaświadczenia możliwości złożenia zażalenia na bezczynność organu w sytuacji niewydania zaświadczenia ma istotne znaczenie dla ochrony praw jednostki przed bezczynnością organu administracji publicznej. Realizowana jest przy tym - odpowiednio zasada szybkości postępowania oraz zasada dwuinstancyjności, od której wezwanie do usunięcia naruszenia prawa jest odstępstwem".

Komentarze (19)
Ochrona danych osobowych członków związków zawodowych
 Oceń wpis
   

Informowanie pracodawcy przez związki zawodowe o składzie osobowym organizacji od zawsze budzi poważne wątpliwości. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy pracodawca decydował się na wystosowanie do działającej u niego organizacji zakładowej z żądaniem przekazania mu imiennej listy osób, które korzystają z prawa do obrony w sprawach indywidualnych (w ogólności będzie to wymóg zawiadomienia ZZ o zamiarze i przyczynie rozwiązania umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony -- art. 38 par. 1 kp).

art. 38 kodeksu pracy:

§ 1. O zamiarze wypowiedzenia pracownikowi umowy o pracę zawartej na czas nie określony pracodawca zawiadamia na piśmie reprezentującą pracownika zakładową organizację związkową, podając przyczynę uzasadniającą rozwiązanie umowy.
§ 2. Jeżeli zakładowa organizacja związkowa uważa, że wypowiedzenie byłoby nieuzasadnione, może w ciągu 5 dni od otrzymania zawiadomienia zgłosić na piśmie pracodawcy umotywowane zastrzeżenia.
§ 5. Po rozpatrzeniu stanowiska organizacji związkowej, a także w razie niezajęcia przez nią stanowiska w ustalonym terminie, pracodawca podejmuje decyzję w sprawie wypowiedzenia.

z ustawy o związkach zawodowych:

art. 7 ust. 2 W sprawach indywidualnych stosunków pracy związki zawodowe reprezentują prawa i interesy swoich członków. Na wniosek pracownika nie zrzeszonego związek zawodowy może podjąć się obrony jego praw i interesów wobec pracodawcy.

art. 25(1) ust. 2 Organizacja (...) przedstawia co kwartał (...) informację o łącznej liczbie członków tej organizacji (...).

art. 30 ust. 2(1) W indywidualnych sprawach ze stosunku pracy, w których przepisy prawa pracy zobowiązują pracodawcę do współdziałania z zakładową organizacją związkową, pracodawca jest obowiązany zwrócić się do tej organizacji o informację o pracownikach korzystających z jej obrony (...). Nieudzielenie tej informacji w ciągu 5 dni zwalnia pracodawcę od obowiązku współdziałania z zakładową organizacją związkową w sprawach dotyczących tych pracowników.

z ustawy o ochronie danych osobowych:

art. 27 ust. 1 Zabrania się przetwarzania danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, jak również danych o stanie zdro wia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym oraz danych dotyczących skazań, orzeczeń o ukaraniu i mandatów karnych, a także innych orzeczeń wydanych w postępowaniu sądowym lub administracyjnym.

Regulujący tę kwestię przepis art. 30 ust. 2(1) ustawy o związkach zawodowych, zgodnie z którym pracodawca powinien zwrócić się do organizacji związkowej o udostępnienie informacji o pracownikach korzystających z obrony związkowej w indywidualnych sprawach można rozumieć dwojako:

  • jako generalne uprawnienie do żądania imiennej listy pracowników chronionych; w takim przypadku brak przekazania danych osób korzystających z przywileju w ciągu 5 dni zwalniałby pracodawcę z konieczności współdziałania z zakładową organizacją związkową w sprawach dotyczących pracowników niewskazanych na liście;
  • jako podstawę do ubiegania się o informację na temat konkretnych, wskazanych we wniosku pracowników, wobec których pracodawca zamierza w najbliższej przyszłości podjąć pewne kroki.

Różnica na pozór znikoma, ale w praktyce bardzo istotna.
W pierwszym wariancie pracodawca zadaje ogólne pytanie (kto?), a w odpowiedzi otrzymuje wykaz pracowników, którzy są członkami związku zawodowego bądź poddali się jego opiece. Pracodawca musi konsultować się ze związkami w przypadku jakichkolwiek decyzji personalnych dotyczących wskazanych osób. Taki sposób zdaje egzamin przede wszystkim w małych i średnich firmach, albo w takich, gdzie nie ma dużej rotacji zatrudnienia.
Drugi wariant wymaga złożenia wniosku wskazującego konkretne nazwiska: (czy Kowalski? czy Nowakowski?) -- zaś organizacja związkowa udziela precyzyjnej odpowiedzi na w ten sposób postawione pytanie.

Minusem przyjęcia takiego rozwiązania jest konieczność każdorazowego, precyzyjnego, występowania o udzielenie stosownej informacji, co przecież -- bo związki nie są zobowiązane do zachowania tego faktu w sekretności -- może wzbudzić uzasadniony popłoch wśród zatrudnionych. Pod tym względem wariant pierwszy wydaje się idealny -- chlebodawca otrzymuje pełną listę podwładnych objętych obroną związkową i w ramach takiej wiedzy może działać.

Prawomocny wyrok WSA w Warszawie z 28 października 2009 r., II SA/Wa 16/09, do poczytania tutajWariant idealny nie oznacza -- moim zdaniem -- rozwiązania zgodnego z przepisami. Uważam bowiem, że żaden z przepisów ustawy o związkach zawodowych nie daje pracodawcy uprawnienia do domagania się od organizacji związkowej ogólnej listy osób objętych obroną w sprawach indywidualnych, ani też nie daje uprawnienia do udostępnienia listy nazwisk zakładowej organizacji związkowej.
Podstawą taką nie będzie z pewnością art. 25(1) ust. 2 ustawy związkowej, który nakłada na organizację zakładową powinność wyłącznie w zakresie poinformowania o łącznej liczbie jej członków. Ale nie będzie prawidłowe także wskazanie art. 30 ust. 2(1) ustawy, który i owszem, daje pracodawcy prawo do zwrócenia się z żądaniem udzielenia imiennej informacji, acz ze względu na redakcję zdania ostatniego ("nieudzielenie...zwalnia pracodawcę od obowiązku współdziałania w sprawach dotyczących tych pracowników") -- co osobiście rozumiem jako wskazówkę, że sam wniosek powinien także odnosić się do konkretnych, wskazanych przez pracodawcę, osób.

I teraz najciekawsze: nie tak dawno kwestia udostępniania nazwisk osób korzystających z opieki zakładowej organizacji związkowej była przedmiotem rozważań Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (wyrok z 28 października 2008 r., II SA/Wa 16/09).
Oto spółka prawa handlowego zażądała od działającej zakładowej organizacji związkowej imiennego wykazu osób korzystających z ochrony. W odpowiedzi kierownictwo komisji zakładowej zwróciło się do GIODO z wnioskiem o wydanie zakazu przetwarzania tych danych osobowych, w szczególności ze względu na fakt, iż dane o przynależności związkowej należą do tzw. "danych sensytywnych" (art. 27 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych). GIODO nie znalazł przy tym przesłanek do zastosowania przepisów uprawniających do przetwarzania danych wrażliwych (ust. 2).

Przy okazji padło dość ciekawe sformułowanie, które pozwolę sobie powtórzyć za uzasadnieniem przywołanego wyroku WSA. Otóż Inspektor przyjął, że

Przepisy art. 30 ust. 2(1) ustawy o związkach zawodowych oraz art. 232 kp nie upoważniają pracodawcy pozyskiwania od związku zawodowego w formie imiennej listy pracowników korzystających z ochrony wyżej wymienionego związku zawodowego, bowiem narusza to jedną z podstawowych zasad przetwarzania danych osobowych, jaką jest zasada adekwatności, zaś pracodawca pozyskuje w ten sposób dane osobowe pracowników objętych ochroną związkową również na zapas (ewentualna realizacja trybu z art. 38 Kodeksu pracy, może ale nie musi się rozpocząć), co w świetle przepisów ustawy jest niedopuszczalne. Ponadto GIODO nie kwestionuje prawa do pozyskiwania informacji o pracownikach korzystających z ochrony związkowej, ale jedynie sposób realizacji tego prawa i stąd też, mając na uwadze unormowania wynikające przede wszystkim z przepisów ustawy o ochronie danych osobowych, powinien realizować prawo z art. 30 ust. 2(1) ustawy poprzez indywidualne wystąpienie odnoszące się do poszczególnego pracownika.

Nie będę ukrywał, że pogląd ten uważam za zdecydowanie prawidłowy, zarazem oparcie zarzutów pracodawcy na art. 27 ust. 2 pkt 6 ustawy o ochronie danych osobowych -- który zezwala na przetwarzanie danych wrażliwych jeśli jest to niezbędne do wykonania zadań administratora w zakresie zatrudniania pracowników -- za naciągane. (Naciągane, albowiem i owszem -- przepis upoważnia pracodawcę do przetwarzania danych pracowników, o których mowa w art. 30 ust. 1(2) ustawy o związkach zawodowych, ale właśnie w zakresie, w jakim został złożony wniosek -- a wniosek generalny jest co do zasady niezgodny z tym przepisem.)

Dlatego też wskazane w uzasadnieniu wyroku przesłanki rozstrzygnięcia wydają mi się bardzo niejasne.
Z jednej strony bowiem WSA pisze, że "pracodawca miał nie tylko prawo, lecz wręcz obowiązek zażądać od związku zawodowego wykazu osób, bądź danych osobowych osoby, o ile związałby tę powinność (żądania od organizacji związkowej) ze ściśle określonymi celami wynikającymi z Kodeksu pracy. Zaś tym celem może być np. zamiar wypowiedzenie pracownikowi umowy o pracę zawartą na czas nieokreślony", z drugiej zaś wskazuje się, że "Innymi słowy mówiąc, pracodawca ma obowiązek poznać stanowisko organizacji związkowej co do imiennie oznaczonych osób korzystających z jego ochrony, jednakże tylko pod warunkiem, że w swoim żądaniu przedstawi jego cel, tzn. powoła się na zamiar przewidziany np. w art. 38 lub 52 kp i bez znaczenia w przedmiotowej sprawie jest, czy wskaże w tym żądaniu ściśle określone osoby, czy też powoła się ogólnie na ów zamiar".

A jeszcze dalej -- i to już jest w ogóle najlepsze -- "Natomiast z drugiej strony nie sposób podzielić stanowiska organu, że pracodawca nie ma prawa do zbierania tych danych w formie imiennej listy pracowników. Jeżeli w swoim żądaniu określi wskazany już wyżej cel, podając np. imienną listę pracowników, którym zamierza wypowiedzieć umowę o pracę lub też rozwiązać z nimi umowy o pracę bez wypowiedzenia, to w takiej sytuacji - w ocenie Sądu - nie można mu zarzucić, że narusza wskazane już wyżej przepisy ustawy o ochronie danych osobowych."

No właśnie tu jest pies pogrzebany! -- chciałoby się zakrzyknąć -- najpierw imienna lista podwładnych, co do których pracodawca zamierza podjąć pewne kroki, a następnie odpowiedź związków zawodowych -- odnosząca się do wskazanych przez pracodawcę we wniosku nazwisk.

Ciekawe, że tak czy inaczej WSA stanął na stanowisku, że złożony przez pracodawcę (konkretny) wniosek był zbyt ogólnikowy, a zatem nie spełniał wymogu adekwatności przetwarzania danych osobowych (art. 26 ust. 1 pkt 3 UoODO).

Wyrok jest prawomocny, co oznacza, że Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych najwyraźniej podzielił stanowisko sądu (ale jak je zrozumiał?) i nie skorzystał z możliwości wniesienia skargi kasacyjnej.
Dużo wyjaśniłaby wiedza na temat dalszych losów sprawy (WSA uchylił decyzję GIODO, więc Inspektor powinien, po zakończeniu postępowania, wydać kolejną decyzję) oraz ostateczne stanowisko organów.
Może o sprawie jeszcze uda się coś poczytać.

Komentarze (19)
1 | 2 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D