Prasa nie odpowiada za treść depesz przysłanych przez PAP
 Oceń wpis
   

Wcale nie na marginesie sprawy o ochronę dóbr osobistych (por. Pisząc o naruszeniu dóbr osobistych nie naruszamy ich) warto poruszyć pewne zagadnienie, które przewinęło się w toku postępowania.

Oto zgodnie z art. 42 ust. 1 ustawy prawo prasowe redaktor nie ponosi odpowiedzialności m.in. za treść opublikowanych depesz nadesłanych przez Polską Agencję Prasową. Przepis, choć kulawy (wzmiankowana z nazwy jest tylko PAP, co było może i zasadne w 1984 r., natomiast dziś działają na rynku także inne agencje prasowe), powinien być dość prosty -- acz nie jest.

z ustawy prawo prasowe:
art. 34.1. Redaktor naczelny jest obowiązany opublikować nieodpłatnie, w miejscu i w czasie właściwym ze względu na tematykę i na charakter publikacji, komunikat urzędowy pochodzący od naczelnych i centralnych organów państwowych, w tym pochodzący od naczelnych i centralnych organów administracji państwowej, jeżeli został nadesłany przez rzecznika prasowego rządu ze wskazaniem, że publikacja jest obowiązkowa.
2. Obowiązek określony w ust. 1 dotyczy również:
1) wydanych na podstawie ustaw obwieszczeń, uchwał lub zarządzeń pochodzących od organów administracji rządo­wej w województwie, nadesłanych w formie zwięzłych komunikatów w celu ogłoszenia w dzienniku lub odpo­wiednim czasopiśmie na terenie jego działania;
2) komunikatów przekazywanych przez organy administracji rządowej i samorządu terytorialnego w zakresie sytuacji kryzysowych (...).
3. Komunikaty, o których mowa w ust. 1 i 2, należy opublikować, w uzgodnionym terminie, bez dokonywania zmian, zamieszczania uwag i zaprzeczeń, a w razie braku uzgodnienia terminu - w najbliższym przygotowywanym wydaniu.
art. 35.1. Redaktor naczelny dziennika jest obowiązany opublikować odpłatnie we wskazanym lub uzgodnionym terminie:
1) prawomocny wyrok sądu lub inne orzeczenie zawierające klauzulę o opublikowaniu,
2) ogłoszenie sądu lub innego organu państwowego.
2. Redaktor naczelny dziennika jest obowiązany opublikować nieodpłatnie, we wskazanym lub uzgodnionym terminie, list gończy.
art. 42.1. Redaktor nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji nadesłanych przez Polską Agencję Prasową oraz za treść komunikatów urzędowych, o których mowa w art. 34, jak również za treść orzeczeń i ogłoszeń, o których mowa w art. 35.
2. Wydawca i redaktor nie ponosi odpowiedzialności za treść ogłoszeń i reklam opublikowanych zgodnie z art. 36.
art. 47. Kto wbrew obowiązkowi wynikającemu z art. 34 i 35 uchyla się od opublikowania komunikatu urzędowego, ogłoszenia sądu lub innego organu państwowego, jak również listu gończego - podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
Tak czy inaczej w toku postępowania zdecydowałem się wskazać tę normę jako zwalniającą Money.pl z odpowiedzialności za ewentualne naruszenie dóbr osobistych. Moje rozumowanie było (i nadal jest) proste: skoro notatki, które miały godzić w dobre imię powoda, pochodzą z serwisu PAP, to powód nie może pozywać nas. Jednak w następnym piśmie procesowym pełnomocnik powoda (powód był reprezentowany przez renomowaną krakowską kancelarię) -- na pozór, moim zdaniem, słusznie -- stwierdził, iż art. 42 ust. 1 pr.pr. może i zwalnia, ale redaktora, nie zaś wydawcę. Wydawca zaś jak najbardziej może ponosić odpowiedzialność za treść depesz pociągniętych z PAP-owskich serwisów.

Moim zdaniem pogląd taki, choć literalnie zgodny z treścią art. 42 ust. 1 ustawy, gdzie mowa jest tylko o "redaktorze", nie zaś o "wydawcy" (por. ust. 2, który mówi także o wydawcy jako wolnym od odpowiedzialności za treść ogłoszeń), prowadziłby do konsekwencji niespójnych z pozostałymi regulacjami prawa prasowego.

Proszę zwrócić uwagę, że norma mówi nie tylko o artykułach dostarczonych przez PAP, ale i o treści urzędowych: komunikatów, ogłoszeń i obwieszczeń, a także prawomocnych wyroków, które zawierają klauzulę o obowiązku publikacji jego treści w mediach oraz listów gończych (art. 34-35 prawa prasowego). Obowiązkiem wskazanego wydawcy jest opublikować te materiały w wydawanym piśmie: bez zmian, skrótów, uwag i we wskazanym przez uprawniony urząd terminie -- i to pod rygorem odpowiedzialności karnej (art. 47).

Znaczy się: gazeta musi za darmo opublikować na swoich łamach urzędowe obwieszenia, a jeśli tego nie uczyni, osoba odpowiedzialna za zaniechanie będzie mieć problemy.

Wynikałoby z tego, że owszem, list gończy lub komunikat państwowy rozpowszechniony być musi -- i redaktor faktycznie nie poniesie za to odpowiedzialności -- ale już wydawca prasowy nie może być już aż tak pewien swego. Właśnie dlatego, że art. 42 ust. 1 wprost zwalnia z odpowiedzialności wyłącznie redaktora (ale nie wydawcę) -- w przeciwieństwie do art. 42 ust. 2, w którym nie zapomniano i o wydawcy.

A przecież państwo nie może celowo narażać osoby zobowiązanej pod rygorem sankcji karnej do opublikowania tekstów na polecenie uprawnionego podmiot na równoczesne ryzyko poniesienia odpowiedzialności za ewentualne wyrządzenie szkody w treści tych tekstów.

Komentarze (3)
Czy informacja może mieć właściciela
 Oceń wpis
   

who owns the newsCiekawostka: ugodą zakończył się spór Polskiej Agencji Prasowej SA i Polskapresse sp. z o.o. dotyczący rzekomego bezprawnego wykorzystywania serwisów PAP przez wydawnictwo (zarząd Polskapresse -- tak, tej samej Polskapresse -- ładnie nazwał to "piractwem informacyjnym").

W dużym skrócie: swego czasu Polska Agencja Prasowa zarzuciła wydawcy dziennika "Polska The Times" jumanie informacji agencyjnych. Otóż po rozwiązaniu umowy z PAP wydawca miał nie zaprzestać wykorzystywania agencyjnych newsów, kupując je jednak nie wprost od PAP-u, lecz od pośredników. Oczywiście PAP nie widział z tego złamanego centa.

W toku sporu zarząd Polskapresse wydał ciekawe oświadczenie, które można traktować nawet jako swego rodzaju manifest wolnościowy (m.in. określono roszczenia agencji jako "próbę zmonopolizowania przez PAP relacjonowania, dostarczania i obiegu ogólnodostępnych informacji, których PAP nie jest (i nie może być) właścicielem", a także wskazano, że "zbieżność publikowanych wiadomości może wynikać z zaczerpywania ich z innych źródeł ogólnie dostępnych (które nie powoływały się na serwis PAP), własnych ustaleń dziennikarzy oraz z publicznie wygłoszonych wypowiedzi osób cytowanych w publikacjach" (to już cytat z notki Iwony Bodziony w Interaktywnie.com).

Dziś wychodzi na to, że wydawnictwo spuściło z tonu. Wyborcza.biz pisze, że w wypowiedzi Karola Moesa, pełnomocnika PAP (czy mogę cytować?!?) padło sformułowanie, iż strony "zgodnie stwierdzają, że w przeszłości intencją żadnej ze stron nie było świadome naruszanie praw autorskich ani też naruszanie dóbr osobistych drugiej strony" -- co można rozumieć jako wycofanie się Polskapresse ze stanowiska, że jednak nie można zawłaszczyć informacji jako takiej -- co by zresztą potwierdzała informacja (czy mogę ją tu przytoczyć?!?), że konsekwencją zawartej ugody jest ponowne zawarcie umowy między Polskapresse a Polską Agencją Prasową.

Nie zamierzam się jednak rozwodzić nad niespójnością poglądów Polskapresse. Zaciekawiła mnie przywołana wypowiedź reprezentującego PAP adwokata Andrzeja Karpowicza, który miał powiedzieć (znów cytuję, ale czy mogę?!?) o owych "pirackich" tekstach ukazujących się w wydawnictwach Polskapresse, iż: "Czasem były to teksty przeredagowane, ale zachowana była nawet osobliwość stylu. W innych przypadkach były to relacje z wydarzeń, w których uczestniczył tylko dziennikarz PAP, więc pozostałe redakcje nie mogły opublikować swoich informacji w tym samym czasie co agencja".

No dobrze, abstrahując od modelu biznesowego -- zarabiania na prostych informacjach prasowych, które jakby na to nie patrzeć, nie są utworem (a jest to konsekwencją wyraźnego wyłączenia ich w art. 4 pkt 4 pr.aut.) -- jakby tak przeprowadzić egzegezę wypowiedzi adw. Karpowicza, to by się okazało, że skoro nie można informować o czymś, czego się nie widziało, to Lege Artis nie mogło być niezadowolone z wyboru Baracka Obamy (wszakże ja jako autor w ogóle nie widziałem Obamy na oczy własne!), nie powinienem też chyba wspominać o Donaldzie Tusku, albowiem widziałem go na oczy własne tylko raz, na spotkaniu na Uniwersytecie Wrocławskim, kole 1997 r. (tak, wtedy jeszcze potrafił pochwalić Augusta Pinocheta Ugarte) -- ale skąd w sumie mogę wiedzieć, u licha, że został on Prezesem Rady Ministrów?

Czyżby jednak zdaniem Polskiej Agencji Prasowej SA -- oraz wydawnictwa Polskapresse sp. z o.o., która chce płacić za coś, co jeszcze pół roku temu nie miało i nie mogło mieć właściciela -- oznacza, że jednak można zawłaszczyć informację -- czyli wolność słowa w najprostszym słowa tego rozumieniu jednak nie istnieje, jeśli słowa tego sobie nie kupimy?

PS zadziwiające: adw. Karpowicz świadczy usługi w ramach Kancelarii Juris spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (KRS 193520). Tam u licha, czy art. 4a ustawy prawo o adwokaturze (oraz art. 8 ustawy o radcach prawnych) już zostały uchylone?

Komentarze (21)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]
2012-01-30 12:53
sędzia - ona:
"Słynne masło roślinne"
Może i Olgierd się czepia, ale ma rację, bo nazwa "masło" jest zastrzeżona dla produktów -[...]
2012-01-30 11:34
raj001:
"Słynne masło roślinne"
Moge tylko potwierdzic wpisy innych komentujących, że sie czepiasz. Może Tobie akurat ta nazwa[...]
2012-01-30 09:52
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
@olgierd Czepiasz się :). Tak samo jak "masło śmietaknowe" ma zawartość tłuszczu ok 60%[...]
2012-01-30 09:43
masło roślinne:
"Słynne masło roślinne"
Przecież jest wyraźnie napisane, że roślinne i nie sądzę, aby ktokolwiek się pomylił i wziął to[...]