I jeszcze nawracając na sekundę do informacji publicznej (ale nie u nas): wydawca New York Timesa zdecydował się na pozwanie rządu federalnego, ponieważ... rząd waszyngtoński posługuje się tajną interpretacją Patriot Act i nie chce jej ujawnić.
Przyczynkiem wniesienia powództwa (na podstawie Freedom of Information Act z 1966 r.) jest przekonanie, że rząd federalny interpretuje kluczowe zasady tej niezwykle kontrowersyjnej ustawy w sposób odbiegający od powszechnej opinii. A skoro to rząd wyposażony jest w narzędzia nadane mu na mocy Patriot Act -- to powinien chociaż ujawnić ewentualne instrukcje dotyczące stosowania prawa. Z wnioskiem o ujawnienie tej interpretacji wystąpił reporter Charlie Savage, jednak pozwany Departament Sprawiedliwości odmówił -- wskazując, że interpretacja przepisów została objęta klauzulą tajności...
Patrząc na niedawne pierepałki z nowelizacją ustawy o dostępie do informacji publicznej -- albo z posłami, którzy konstytucyjnie muszą się spowiadać, ale nie ma siły, która by ich do tego zmusiła -- mógłbym rzec, że nie tylko my mamy problem z władzą, która uderzając w tony tajne/poufne gubi się w legalności i konstytucyjności preferowanych rozwiązań. Marne to jednak pocieszenie.



