Krótki poradnik -- jak sobie zrobić ozz
 Oceń wpis
   

Pojawiły się niedawno na tych łamach rozważania komentatorów, z których mogłoby wynikać, że istnieje coś takiego jak "ułomna" organizacja zbiorowego zrządzania prawami autorskimi -- to jest stowarzyszenie, które prowadziłoby tego rodzaju działalność bez decyzji MKiDN i bez ogłoszenia jej w Monitorze Polskim, na zasadach cywilnoprawnych. Świadczyć o tym ma rzekomo redakcja art. 104 pr.aut., zgodnie z którym o zezwolenie, o której mowa w ust. 2 pkt 2 ustawy może wystąpić wyłącznie już istniejąca ozz.
Różnica miałaby się sprowadzać li tylko właśnie do możliwości podjęcia działalności określonej w ustawie.

art. 104 pr.aut.:
1. Organizacjami zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi, zwanymi dalej „organizacjami zbiorowego zarządzania”, w rozumieniu ustawy, są stowarzyszenia zrzeszające twórców, artystów wykonawców, producentów lub organizacje radiowe i telewizyjne, których statutowym zadaniem jest zbiorowe zarządzanie i ochrona powierzonych im praw autorskich lub praw pokrewnych oraz wykonywanie uprawnień wynikających z ustawy.
2. Do organizacji, o których mowa w ust. 1, stosuje się przepisy prawa o stowarzyszeniach, z tym że:
1) członkiem organizacji może być również osoba prawna;
2) podjęcie przez organizacje działalności określonej w ustawie wymaga zezwolenia ministra właściwego do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego;
3) nadzór nad organizacjami sprawuje minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego.
3. Minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego udziela zezwolenia, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, organizacjom dającym rękojmię należytego zarządzania powierzonymi prawami.
(...)
6. Decyzja ministra (...) o udzieleniu lub o cofnięciu zezwolenia na podjęcie wykonywania przez organizacje zbiorowego zarządzania uprawnień określonych w ust. 1 podlega ogłoszeniu w (...) „Monitor Polski”.

Szczerze mówiąc czytając omawiane przepisy nie mam najmniejszych wątpliwości, że czym jest ozz każdy widzi, a jak nie widzi -- powinna wystarczać lektura ze zrozumieniem:

  • pierwszym etapem jest niewątpliwie powołanie zwykłego stowarzyszenia, którego celem będzie zarządzanie prawami oraz ogólnie pojęta tematyka związana z prawem autorskim i ochroną praw twórców (to jest także zarządzanie prawami!). Zgodnie z art. 8 ust. 5 pkt w prawa o stowarzyszeniach nadzór nad działalnością takiego stowarzyszenia sprawuje starosta właściwy ze względu na jego siedzibę;
  • teraz organizacja społeczna ma troszkę czasu by okrzepnąć, wykazać się jakąś znajomością tematu, może troszkę popracować na rzecz twórców. Stowarzyszenie takie nie może natomiast wszczynać postępowań sądowych bądź brać udziału w toczących się postępowaniach (art. 8 w zw. z art. 61 kpc). Może jednak zgłosić udział w postępowaniu karnym (art. 90 kpk). Ba, organizacja twórców (nie będąca ozz) może także występować z powództwem o ochronę jego osobistych praw autorskich (art. 78 ust. 4 pr.aut.)
  • w tym czasie można zacząć myśleć o złożeniu do MKiDN stosownego wniosku, który oprócz tego wszystkiego, co o wszczęciu postępowania mówi kodeks postępowania administracyjnego (art. 61 i nast. kpa) powinien zawierać uzasadnienie przekonujące ministra, że organizacja daje rękojmię należytego zarządzania powierzonymi prawami. Na tym też etapie jest czas zadbać o takie rzeczy jak zmiany w statucie stowarzyszenia, m.in. zmiana organu nadzoru ze starosty na MKiDN;
  • (SasQ był uprzejmy wyrazić w komentarzu pod tekstem pogląd, iż sprawę załatwił fakt przekazania wniosku organowi nadzoru przez sąd rejestrowy na podstawie art. 13 ust. 2 prawa o stowarzyszeniach, więc skoro minister nie zgłosił zastrzeżeń na tym etapie, to "można to rozumieć jako udzielenie przez ministra zgody na zbiorowy zarząd", a to dlatego, że przecież "ustawa nie stawia żadnych wymagań odnośnie formy, w jakiej minister ma udzielić tego zezwolenia". Otóż niestety nie można domniemywać istnienia decyzji administracyjnej, to raz, a dwa, że prawo autorskie nie jest od określania formy wydania decyzji administracyjnej -- od tego jest właśnie kodeks;
  • po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego i zbadaniu czy zachodzą przesłanki określone w ustawie -- tu jest miejsce na element ocenny, bo "rękojmia należytego zrządzania" może być rozumiana w różny sposób (a na pewno przesłanką będzie sposób realizacji celów stowarzyszenia przed złożeniem wniosku) -- minister wydaje właściwą decyzję administracyjną. W przypadku wydania decyzji niekorzystnej dla wnioskodawcy przysługuje mu cała gama środków prawnych, włącznie do skargi sądowoadministracyjnej (i o tym jest sprawa Repropolu, o której pisze Vagla). Decyzja pozytywna jest ogłaszana w Monitorze Polskim, tak, aby nikt zainteresowany nie mógł czuć się niepoinformowany;
  • dopiero od tego momentu organizacji zbiorowego zarządzania przysługują uprawnienia wynikające z ustawy, czyli np. uprawnienie do zarządzania i ochroną w zakresie wskazanych pól eksploatacji oraz legitymacja procesowa (art. 105 ust. 1 pr.aut.), uprawnienie do zbierania tantiem (art. 70 ust. 3 pr.aut.), zastępowania twórcy w wykonywaniu autorskich praw osobistych (art. 8 ust. 3 pr.aut.), pobierania 3-proc. haraczu od importerów nośników (art. 20 ust. 1 pkt 3 pr.aut.) oraz wskazywania kandydatów do Komisji Prawa Autorskiego (art. 108 pr.aut.).

Mógłbym tu jeszcze napisać dlaczego jestem przeciwnikiem organizacji zbiorowego zarządzania i dlaczego uważam, że minister kultury powinien chętniej korzystać z przysługującego mu na podst. art. 105 ust. 5 pr.aut. uprawnienia (o, na przykład dlatego albo dlatego), ale się ograniczę do elementów poradnikowych.

Komentarze (44)
Gwoli wyjaśnienia, bo już mi uszami wychodzi...
 Oceń wpis
   

logo AuthaliaPonieważ nie lubię jak się mnie robi w balona -- a Pan Wojciech chce zrobić ludzi w balona w wywiadzie dla Dziennika Internautów -- mam na myśli zdanie "Pan Rudak otrzymał od nas materiał, z którego wynika, że możemy korzystać ze słowa "partner" w odniesieniu do PWPW SA. Jak to zostało wykorzystane przez Pana Rudaka, może Pan sam sprawdzić w jego czasopiśmie..." -- do czego dokłada się Wiarygodny Bloger w komentarzu u Sławka Wilka -- czuję się zobowiązany (to dobre słowo) raz jeszcze zabrać głos w sprawie serwisu, który wydaje certyfikaty autorstwa.

Zacznę od tego jak było, a później będzie co ja o tym sądzę.
Kwestię moich kontaktów z PWPW SA oraz "sprostowania" rzecznika PWPW SA wyjaśniłem w tym tekście. Piszę "sprostowania", chociaż było to raczej wyjaśnienie -- nigdy nie pytałem o patronat, lecz o partnerstwo, to widać w treści pytania, które też tam znajdziecie.

6 stycznia otrzymałem od Pana Wojciecha przedziwny listel (sygnalizowałem go w ostatnim wpisie poświęcony Authalii... to naprawdę miał być ostatni wpis...). Nie ujawniłem niczego z jego treści, albowiem Pan Wojciech był łaskaw poprzedzić go zdaniem "piszę do Ciebie ten e-mail jako osoba prywatna. Proszę abyś nie publikował tego listu, a informacje jakie są w nim zawarte są tylko dla Twojej wiadomości. Część z nich stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa" (tak, już wiecie -- zdanie "tak się nie da" odnosiło się do propozycji skumplowania się...).
Jako załącznik otrzymałem skan umowy (pocięty), z którego miał wynikać partnerski status spółki Authalia.com sp. z o.o. oraz Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA.

Wprawdzie zdziwiło mnie to, że ten dość istotny czynnik mam zachować dla siebie, ale uszanowałem to.
Natomiast dziś czytam, że "Pan Rudak otrzymał od nas materiał, z którego wynika, że możemy korzystać ze słowa "partner" w odniesieniu do PWPW SA. Jak to zostało wykorzystane przez Pana Rudaka, może Pan sam sprawdzić w jego czasopiśmie..."

Jeśli Pan Wojciech nie ma jeszcze certyfikatu na ten cytat, to radzę się spieszyć. Niedługo będzie on dużo wart.

Oto i skan, który otrzymałem (troszkę go wyprostowałem, ale treściowo jest to 100% materiału). Publikuję, ponieważ wobec opowiadania takich bzdur przez Pana Wojciecha, prokurenta spółki Authalia sp. z o.o. nie mogę przejść obojętnie:

Authalia PWPW -- kto jest czyim partnerem?

 

A teraz merytorycznie. Zdanie brzmi

"Na potrzeby prowadzonej przez Authalia kampanii reklamowej na rzecz Projektu Authalia, PWPW-SIGILLUM PCCE wyraża zgodę na posługiwanie się przez Authalia określeniem "Partner" oraz przekazywanie informacji dotyczących faktu współpracy z PWPW-SIGILLUM PCCE w zakresie usług certyfikacyjnych (...)"

Jak wół napisane: "posługiwanie się przez Authalia", co oznacza, że to Authalia jest partnerem  PWPW-SIGILLUM PCCE, nie zaś PWPW SA partnerem Authalia sp. z o.o.
Nie ma ani słowa o znaku towarowym Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA, który cały czas wisi na jedynce serwisu, ani o statusie PWPW SA jako partnera Authalii.

Jest Authalia -- partner PWPW-SIGILLUM PCCE. Spółka może sobie pisać "Authalia jest partnerem PWPW-SIGILLUM PCCE". Na inną treść zgody nie ma.

A jeśli nawet spółka interpretuje to inaczej (bo precyzją ta wielce wynegocjowana klauzula nie grzeszy...), to Panie Wojciechu, proszę pamiętać, że dostałem to 6 stycznia i to z wiadomym zastrzeżeniem.

I tyle na ten temat. Authalia uszami już mi się wylewa.

PS tak mi się wydaje, że faktycznie to doskonały przypadek na szkolenia dla PR-owców: jak skopać temat, który był słaby, ale nikt tego by nie dostrzegł, gdyby ludzie nie zaczęli drążyć.

Komentarze (114)
Jasio żąda: niech Muzeum odda plagiat jego obrazu
 Oceń wpis
   

Wpadł dziś do mnie mój 11-letni sąsiad i podrzucił kopię listu, który wysłał do Muzeum Narodowego w Warszawie. W skrócie -- Jaś ma certyfikat autorstwa na pewien utwór, zaś w zbiorach Muzeum znajduje się żywy plagiat jego dzieła.
Poczytajcie zresztą sami:

 

do Dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie,

Drogi Panie Dyrektorze,
Zwracam się do Pana w sprawie bezprawnego przechowywania w zbiorach MNW plagiatu mojego obrazu pt. "Wielka beka pod Grunwaldem". Jak może Pan się dowiedzieć,
utwór ten jest mojego autorstwa, na co posiadam stosowny certyfikat wystawiony przez spółkę Authalia.com sp. z o.o. przy udziale partnera, Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Zgodnie z deklaracjami moc takiego certyfikatu jest równorzędna dacie pewnej potwierdzonej przez notariusza, zatem skutkiem uzyskania takiego dokumentu jest powstanie nieusuwalnej pewności co do mojego autorstwa i moich praw do utworu.

Patrząc na udostępniony publiczności obraz niejakiego Jana Matejki "Bitwa pod Grunwaldem" dostrzegam -- cóż za koincydencja -- uderzające podobieństwo do mojego obrazu, który jest chroniony w 164 krajach na całym świecie.

W związku z powyższym uprzejmie proszę o bezzwłoczne wycofanie obrazu będącego plagiatem z ekspozycji oraz wydanie mi jego egzemplarza. W przeciwnym razie będę zmuszony zgłosić Muzeum do Authalii, za co otrzymam 100000 punktów.

Z poważaniem, Jaś Majetko

 

PS1 Sławek Wilk postawił ciekawe pytanie: dlaczego listele z zawoalowanymi zapowiedziami pozwu Authalia kieruje także do PWPW SA? To faktycznie interesujące; ja natomiast poprosiłem rzecznika tego przedsiębiorstwa o wyjaśnienia -- jakie jest stanowisko Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA wobec faktu, że dzięki jej usłudze Jaś Majetko mógł zrobić co zrobił? Jak tylko uzyskam odpowiedź (a wierzę, że uzyskam -- tym razem poprosiłem o wypowiedź pisemną, żeby nie było wątpliwości...), podzielę się tą wiedzą z Wami.

PS2 a teraz jeszcze lepsze. Dostałem dziś kolejnego listela od Pana z Authalii. Poproszono mnie o zachowanie jego treści w tajemnicy, co uczynię. Dość jednak rzec, że jego treść i forma jest zdumiewająca...
... mogę jednak udzielić za pośrednictwem Lege Artis odpowiedzi. Panie Wojtku, tak się po prostu nie da.

Komentarze (57)
Jaś Majetko, "Wielka beka pod Grunwaldem"
 Oceń wpis
   

Jaś Majetko, Wielka beka pod GrunwaldemOdwiedził mnie dziś mój 11-letni sąsiad, Jaś Majetko. Chłopak niezwykle zdolny i inteligentny.
Jaś namalował obraz, który nazwał "Wielka beka pod Grunwaldem". A ponieważ obawia się, że koledzy z dzielni zajumają mu jego twórczość -- a słyszał ode mnie o Authalii -- namówił mnie na pożyczenie mu komputera i wspólne przejście procesu rejestracji utworu.

Wybraliśmy Certyfikat Autorstwa III stopnia (CA3) za 2,40 zł (Jaś jako chłopak bez przychodów oraz -- nie bójmy się tego słowa -- bez zdolności do czynności prawnych, poprosił mnie, bym pożyczył mu na to kasę).
Formularz rejestracyjny okazał się więcej niż prosty: w zasadzie wymaga się tylko podania imienia i nazwiska lub pseudonimu oraz wskazania utworu.

Jaś Majetko, Wielka beka pod Grunwaldem, rejstracja w Authalia

Po wypełnieniu wszystkiego co trzeba system przeniósł nas do potwierdzenia warunków transakcji. Tu Jaś Majetko miał pierwszą nauczkę: w świecie dorosłych 2,40 zł może równie dobrze okazać się 6,10 zł (czyli 5 zł plus VAT). Przynajmniej tyle Authalia.com policzyła sobie za certyfikat, który dwie strony wcześniej zaoferowano mi za 2,40!

w Authalii 2,40 to w sumie 6,10

Po kliknięciu w "wykonaj płatność" przeniosło nas na stronę Płatności.pl, gdzie zostaliśmy poproszeni o wysłanie esemesa premium o ściśle określonej (i dość skomplikowanej treści) na numer 7568. Przypomnijmy: zapłata esemesem wynosiła 6,10 złotych -- za certyfikat, który Authalia obiecała sprzedać za 2,40, ale ponieważ była to opłata za uzyskanie Certyfikatu Autorstwa (pamiętacie: data pewna, więc lepiej niż u notariusza), więc warto było. Zwłaszcza, że Jaś obiecał, że weźmie od mamy tę kasę i mi odda.

Authalia opłata za certyfikat autorstwa

Po wykonaniu tej operacji wyświetliło się wspaniałe podziękowanie za skorzystanie z usług ("Twoja aktywacja zakończyła się pomyślnie"). Po raz kolejny przypomniano nam też, że opłata za uzyskanie Certyfikatu Autorstwa wyniosła 6,10 zł, a kaskę otrzymał sklep authalia.com.

wielka beka pod grunwaldem, potwierdzenie płatnościJasiu Majetko się jednak naprawdę bardzo ucieszył, a to dlatego, że na kolejnym ekranie był już upragniony ceryfikat autorstwa, który zaświadczał (pamiętacie: dokument urzędowy, lepiej niż notariusz, każdy sąd to potraktuje bardzo poważnie), że Jaś Majetko jest autorem dzieła "Wielka beka pod Grunwaldem".

Certyfikat jest bardzo dostojny, wygląda prawie jak przedwojenne obligacje (oto zrzut ekranu, troszkę niżej będzie link do całego certyfikatu):

wielka beka pod grunwaldem certyfikat autorstwa

zaś Authalia przysyła na pocztę aż trzy linki:

Link do Certyfikatu w wersji elektronicznej: http://authalia.com/upload/getcertificatebyfilename/filename/29aa28738833f9ad6b8b3f8987030a7bd9cabb77/electronic/true/ (tu jest po prostu plik html z certyfikatem).

Stąd możesz pobrać certyfikat w formie PDF (do wydruku):
http://authalia.com/upload/getcertificatebyfilename/filename/29aa28738833f9ad6b8b3f8987030a7bd9cabb77/electronic/false/ (tu można sobie pociągnąć PDFa z certyfikatem -- na wszelki wypadek zamieściłem go też w swojej własnej skarbnicy ciekawostek).

Oto poświadczenie elektroniczne oznakowania czasem: http://authalia.com/upload/getproofbyfilename/filename/29aa28738833f9ad6b8b3f8987030a7bd9cabb77/ (a tu jest jakiś plik tar.gz -- czuję, że dla wielu internautów rozszerzenie to samo w sobie wygląda dość tajemniczo...)

 

Reasumując: 11-letni Jaś Majetko, dzieciak bez zdolności do czynności prawnych, bez pieniędzy, z pożyczoną komórką, oświadczył sobie, że jest autorem utworu o tytule "Wielka beka pod Grunwaldem". W tym celu zamówił Certyfikat Autorstwa III stopnia (CA3) w serwisie Authalia.com o wartości 2,40 zł, za który zapłacił 6,10 zł (z podatkiem VAT).
Po kilku minutach otrzymał certyfikat, który -- będę cytował Bartka Dymeckiego -- oznacza, że "kluczem jest to, że certyfikat “wywołuje skutki prawne daty pewnej” (Art. 7.2 Ustawy o podpisie elektronicznym). To oznacza, że dokument ma bardzo poważną rangę", w dodatku "Dokument wystawia PWPW S.A., która działając na mocy upoważnienia Ministra Gospodarki wydaje poświadczenia o oznakowaniu czasem. Wystawia go więc państwowa jednostka organizacyjna. Z Kodeksu Cywilnego wynika, że dokument z datą pewną, powstały w wyniku oznaczenia go czasem musi być dokumentem urzędowym!", a jakby ktoś miał wątpliwości, to warto pamiętać, iż "Poświadczenie daty rejestracji utworu jest tak pewne, jak jego poświadczenie przez notariusza. Tutaj definicja daty pewnej. Certyfikat jest więc dokumentem potwierdzającym, że w dniu tym, a tym określony utwór został zarejestrowany przez pana Jana Kowalskiego. W sporze z osobami naruszającymi prawa pana Kowalskiego, będzie on posiadać żelazny dowód" -- a to wszystko, pamiętajcie, w 164 krajach. 

Wprawdzie ja mam wrażenie, że jakby 11-letni Jaś Majetko przyszedł do notariusza, to ten najsamprzód sprawdziłby jego dowód osobisty (zdolność do czynności prawnych!), następnie obejrzał tę jego "Wielką bekę pod Grunwaldem", poprosił o numer telefonu do rodziców, przedzwoniłby po mamę Jasia -- i z głowy. Ale ja się nie znam.

Proszę Państwa, oto Jaś Majetko i "Wielka beka pod Grunwaldem"! Enjoy it!

Jan Matejko, Bitwa pod Grunwaldem

PS zainteresowanych tematem a nie będących na bieżąco Czytelników odsyłam do wcześniejszych tekstów: Authalia.com -- czyli kup pan patent na utwór, Authalia.com prostuje i zarzuca Lege Artis nierzetelność, Urwali się jak bombka z choinki, Błędy i nieścisłości w modelu prawnym Authalia, Jak to z tym "partnerstwem" czy "patronatem" było, Stowarzyszenie Authalia.org już bez nadzoru MKiDN.

Komentarze (115)
Stowarzyszenie Authalia.org już bez nadzoru MKiDN
 Oceń wpis
   

Wracając na chwilkę do sprawy Stowarzyszenia Authalia.org, które nie ma statusu organizacji zbiorowego zarządzania -- ale uzurpuje sobie ten fakt na podstawie przesłanek, które wielkiego znaczenia nie mają (jeszcze raz odsyłam do pewnego Niewiarygodnego Blogera) -- przypomnijmy, że zdaniem Panów z Authalii status ozz wynika z faktu wpisania w rejestrze sądowym (KRS) Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego jako organu nadzoru nad stowarzyszeniem (co jest jedną z wielu bzdur) -- warto wspomnieć o postanowieniu SR w Olsztynie VIII Wydział Gospodarczy KRS z 21 grudnia 2009 r.

tu można zapoznać się z treścią postanowienia Sądu Rejonowego w Olsztynie w sprawie Stowarzyszenia Authalia.orgOtóż postanowieniem tym (jak sądzę nadal nieprawomocnym) sąd wykreślił MKiDN jako organ nadzoru nad Stowarzyszeniem Authalia.org i wpisał Starostę Powiatu Olsztyńskiego.
Oto twardy dowód (za udostępnienie postanowienia dziękuję Departamentowi Prawnemu MKiDN):

postanowienie KRS ws. Authalia.org

W uzasadnieniu (zachęcam do lektury dokumentu) sąd zwrócił uwagę, iż zgodnie z art. 104 ust. 2 pkt 2 pr.aut. podjęcie przez stowarzyszenie działalności w zakresie organizacji zbiorowego zarządzania wymaga zezwolenia ministra właściwego ds. kultury, a jest ono wydawane po spełnieniu przez organizację kumulatywnie wszystkich przesłanek określonych w ustawie.

Tymczasem MKiDN zezwolenia takiego nie wydało (ba, jak wiemy -- Stowarzyszenie Authalia.org nawet go nie złożyło...), co pozwoliło sądowi na konstatację, iż "w chwili obecnej Stowarzyszenie Authalia.org nie jest organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi w rozumieniu ustawy".

Oto i to, co było dla każdego rozsądnego człowieka oczywistą oczywistością, zostało napisane czarno na białym przez sąd -- ten sam sąd, który zdaniem Panów z Authalii udzielił im deus ex machina statusu ozz.
Ciekawym co na to Authalia oraz Kupiony Bloger?
Ba, ciekawym nawet jak PWPW SA zapatruje się na fakt, że są/nie są "partnerem" (vel "partnerem technologicznym") przedsięwzięcia, które ma takie problemy z rozsądnym osądem stanu prawnego?

PS zainteresowanych tematem odsyłam do kolejnych tekstów: Urwali się jak bombka z choinki, Błędy i nieścisłości w modelu prawnym Authalia, Jak to z tym "partnerstwem" czy "patronatem" było, Jaś Majetko, "Wielka beka pod Grunwaldem".

Komentarze (18)
4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D