Kto ma odwagę stanąć w obronie Zbigniewa Ziobro?
 Oceń wpis
   

Jak to mówią: Zbigniew Ziobro zawsze ma szczęście. Tym razem ma szczęście, że jest tylko w PiS, nie w NKWD. Bo w jego partii dyskusja o wyniku wyborów i przyszłości jest możliwa -- pod warunkiem, że krytycznymi wypowiedziami zajmuje się rzecznik dyscypliny. Tymczasem w NKWD dyskusji nie było i jak się Stalinowi znudził Jagoda, to zastąpił go Jeżow, zaś po kolejnych dwóch latach za Jeżowa przyszedł Beria (który Stalinowi nigdy się nie znudził, dopiero Malenkow i Chruszczow mieli go dość).

Tymczasem Zbigniew Ziobro nadal może występować w prasie i udzielać wywiadów, w których żąda demokratyzacji Prawa i Sprawiedliwości lub rozwinięcia "manewru węgierskiego" (co jest przez część funkcyjnych rozumiane jako groźba podziału partii).

art. 188 pkt 4 Konstytucji RP:
Trybunał Konstytucyjny orzeka w sprawach: zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych
Ta złośliwa paralela przyszła mi na myśl po lekturze dwóch niedawnych tekstów Jacka Sierpińskiego, który najsamprzód wystąpił do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem w sprawie zbadania zgodności quasi-instytucji dyscypliny poselskiej z konstytucją (bo dyscyplina poselska jest gwałtem na tejże konstytucji) -- a następnie zdziwił się, że mu z biura ombudsmana napisali, że o co chodzi, bo przecież "zarzuty wobec niektórych partii partii politycznych dotyczą przepisów wewnętrznych tych partii dotyczących działalności parlamentarzystów wchodzących w skład klubów sejmowych lub senackich, nie zaś celów stawianych przez partie i metod ich działalności". A to -- zdaniem RPO -- nie uzasadnia wniosku o złożenie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie zgodności działalności partii politycznych z konstytucją.
(Na marginesie: to ciekawe, że o niemożliwości badania przepisów wewnętrznych partii nie wiedział Trybunał Konstytucyjny, zajmując się, na wniosek Sądu Okręgowego w Warszawie, statutem partii na "S", której nazwy nadal tu nie wypowiadam -- sprawa prowadzona była pod sygnaturą Pp 1/02 i dotyczyła statutu tejże partii. Albo nie wiedział o tym Marek Jurek, składając podobny wniosek w "aferze wekslowej" w tej samej partii.) 

Reguły te można z powodzeniem zastosować do prób zaszczucia eurodeputowanego, który publicznie się wypowiada na tematy związane z działalnością jego partii. Jeśli statut Prawa i Sprawiedliwości pozwala na wszczęcie postępowania dyscyplinarnego za mówienie o wyniku wyborczym i przyszłości partii, to faktycznie powinien się tym zająć Trybunał Konstytucyjny (i to przed nawet sprawą posłujących prokuratorów w stanie spoczynku). -- a może nawet Rzecznik Praw Obywatelskich, bo się przecież Ziobrze próbuje ograniczać jego wolność słowa.

Reasumując wszystko wskazuje na to, że z PiS -- przynajmniej w ujęciu poputczików Prezesa (który sam się na temat "wybryków" Ziobry nie wypowiada) -- jest podobnie jak z Fordem T, który każdy mógł mieć w dowolnym kolorze, pod warunkiem, by był to kolor czarny. Zbigniew Ziobro z sobie tylko znanych przyczyn postanowił zbadać głębokość tej zasady (do czego ma prawo), natomiast my mamy prawo chcieć zbadać jakimi to mechanizmami rządzą się partie polityczne, które uzurpują sobie prawo do szarpania się o ster w państwie.

Komentarze (9)
Kandydat bez swojego imienia
 Oceń wpis
   

PiS Godna płaca i pracaMiałem nadzieję, że w tym roku odpuszczę sobie tematykę wyborów parlamentarnych, ale nie -- pękłem: będą 2 teksty. Dziś pierwszy, z cyklu J'accuse, wkrótce drugi -- czyli moja zwyczajowa indoktrynacja polityczna (i nie, tym razem nie będzie bojkotu wyborów; tym razem pójdę i oddam ważny głos).

Na razie -- piętnuję. Piętnuję kandydatów, którzy kryjąc się pod pięknym nazwiskiem nie przyznają się do swojej prawdziwej tożsamości.

Oto jeden z billboardów pięknie umajających ulice mojego miasta: CZARNECKI -- Ostatni na liście -- pierwszy w pracy:

CZARNECKI -- ostatni na liście -- pierwszy w pracy billboard wyborczy 2011

Skojarzenie, któremu ulega zapewne 98% patrzących na tablicę (która może być, bo taka jest wolność słowa...): oto Richard "Ryszard" Czarnecki zdecydował się na porzucenie dobrej europejskiej posady i wspiera swoich nowych-starych przyjaciół w staraniach o mandaty do Izby Poselskiej. (Co by skądinąd nieco kolidowało ze sloganem Prawa i Sprawiedliwości: "Polacy zasługują na więcej. Godna praca i płaca" -- bo co jak co, ale nawet parlamentarzysta krajowy nie może się równać do euro-deputowanego jeśli chodzi o wysokość pensji...)

Ci z Państwa, którzy wzięli powyższą narrację za dobrą monetę, znajdują się obecnie w mylnym błędzie. To nie Richard Henry, to Czarnecki, Przemysław Czarnecki ubiega się o krzesełko w gmachu na Wiejskiej. A jako że zdaje sobie -- Czarnecki, Przemysław Czarnecki -- sprawę z tego, że to nie jest tak, że znane nazwisko pomaga osiągać sukces (polecam gładki wywiad z kandydatem Czarneckim, Przemysławem Czarneckim w wPolityce.pl), więc głosi, iż:

Znane nazwisko to za mało by osiągnąć sukces. Ciężko pracuję na własny rachunek, by zdobyć  i utrzymać zaufanie wyborców. Oczywiście w jakimś stopniu może być mi łatwiej, bo inni -- szczególnie młodzi politycy -- muszą swoje nazwisko odpowiednio wypromować. Ja tego już robić nie muszę.

Chciałoby się rzec: jasne, a świstak siedzi i zawija w sreberka.

Drodzy P.T. Czytelnicy! Nie głosujcie na obłudników i kandydatów, którzy mają nazwisko tatusia, lecz brak im swojego własnego imienia!!

Komentarze (24)
7 z tygodnia (V)
 Oceń wpis
   
  • To już jest naprawdę horror: w ubiegłym roku organy ścigania skierowały do operatorów telekomunikacyjnych przeszło milion zapytań o połączenia abonenckie! Wszystko wskazuje jednak na to, że ta -- zatrważająca: 27,5 przypadków na tysiąc mieszkańców -- liczba nie jest efektem wyjątkowej przestępczości w Polsce albo choćby tego, że przestępcy chętnie omawiają swoje sprawy przez telefon. Po prostu myszkowanie jest banalnie proste -- ustawa nakazuje operatorom (już od 2002 czy 2003 r. -- pamiętam, bo pracowałem wówczas w branży telekomunikacyjnej) bezpłatne udostępnienie "wtyczki", co więcej -- grzebanie w billingach nie podlega żadnej kontroli sądowej...;
  • nie powinno zatem dziwić, że narzędzi tych można użyć przeciwko kibicom piłkarskim zgrupowanym w różnych inicjatywach przeciwnych PZPN. Pisałeś źle o "dziadkach leśnych" w internetach? Bardzo możliwe, że teraz oto prokurator prowadzący postępowanie w sprawie "publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa na szkodę PZPN za pośrednictwem strony Koniecpzpzn.pl w nieustalonych miejscach na terenie RP" żąda od administratora tego serwisu twoich danych. 
    Na razie chodzi o IP (miejmy nadzieję, że usługodawca był na tyle rozsądny, by nie zbierać o swoich użytkownikach innych danych!) -- a ja mam nadzieję, że nie będzie nawet tych adresów IP. Bo -- u licha, dość tego państwa policyjnego -- nie ma przepisu nakładającego na usługodawcę obowiązku gromadzenia tych IP-ków przez jakikolwiek czas. W zasadzie wystarczy ustawić sobie retencję danych na 24 godziny, żeby mieć kompletny spokój z takimi roszczeniami;
  • państwo jest fajne: nie dość, że z urzędu zajmuje się osobami niekochającymi PZPN, to jeszcze "10 listopada br. Wydział do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Stołecznej Policji w Warszawie przeprowadził kontrolę w jednym z warszawskich klubów muzycznych. W wyniku przeprowadzonej kontroli ustalono, że klub nie posiada wymaganych umów z organizacjami zbiorowego zarządzania, natomiast pracujący w klubie DJ korzystał z nielegalnych nośników, nie posiadając licencji DJ-skiej".
    Pewnie mieli pecha, bo o swoim procederze -- skoro weszła PG, to musiał być to proceder -- rozmawiali przez telefon, ale ja się nadal będę pytał: jak to jest, że jeśli złamię warunki takiej umowy, to ingeruje policja, ale już wieloma innymi zobowiązaniami prywatnymi organy ścigania się nie interesują?
  • idą wybory municypalne, a ja -- wszystkim zachwyconym oraz zadziwionym, że ja się nie zachwycam -- polecam ten tekst o miałkości i banalności samorządu w moim województwie. I ten cytat: "Andrzej Łoś, były marszałek sejmiku, doskonale przypomina sobie, jak przyszedł do niego Zbigniew Chlebowski z prośbą o znalezienie pracy dla swojego zięcia. - Nie tylko on, wtedy przychodziły do mnie całe tabuny lokalnych polityków z takimi żądaniami. Czasami musiałem, niestety, ulec, dlatego zięć Chlebowskiego, Robert Jagła, dostał stanowisko dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Wałbrzychu"
    To ja się spytam: czy radny Łoś już sprostował te rewelacje? A jeśli nie -- to czy prokurator już prowadzi postępowanie? A może na razie zbiera billingi z połączeń Zbyszka i Jędrka?
  • podobną metodę zdobywania popularności preferuje ministerka Fedak, z tą różnicą, że nawet się z tym nie kryje. Jej najnowszy pomysł: tylko frajerzy płacą na ZUS i OFE, przecież my się i tak możemy złożyć się na twoją emeryturę. W sumie racja: skoro ładujemy kasę w różne uprzywilejowane -- wcale nie takie niewielkie -- mniejszości, to dlaczego nie możemy wreszcie uprzywilejować większości? 
    Podziwiam takie osoby jak ministerka Fedak, ponieważ z wielką dumą i odwagą prezentują to, co mają najlepszego -- poczucie, że nieważne co się ma w głowie, ważne jest to, co się ma do powiedzenia;
  • wesoło jest też w PiS. Najpierw wyrzucili te dwie za bycie "przeciw" (tymczasem dziś rano w Radiu Zet posłanka Jakubiak dała taki popis uwielbienia dla prezesa Kaczyńskiego, że aż strach...), później sam wyrzucił się poseł Ołdakowski, a teraz okazuje się, że kolejny "niezadowolony" stawia ultimatum: podziękuje kolegom, chyba że natychmiast przywrócą Kluzik-Rostkowską i Jakubiak.
    Jeśli ktoś nie wierzy w niemożliwe scenariusze przypominam niegdysiejszy trójskok: (i) "Warcholstwa w żadnym razie nie możemy tolerować", (iii) "Chamstwo, chamstwo i jeszcze raz chamstwo!" -- "Kochajmy się!")
  • i najlepsze: od jutra będzie zakaz palenia papierosów tu i tam

PS godzi się jeszcze wspomnieć o paradzie z 11 Listopada. Polecam ten rysunkowy komentarz.

Komentarze (14)
Nie głosujcie na skoczków!
 Oceń wpis
   

Wroclaw, Plac Grunwaldzki

Zanim napiszę jakiś tekst dlaczego (mimo wszystko) w wyborach na burmistrza[1] Wrocławia zagłosuję na Rafała Dutkiewicza, pomyślałem sobie, że dobrze będzie wyjaśnić -- dlaczego nie zagłosuję na żadnego skoczka.

Klasycznym skoczkiem jest Wojciech Olejniczak, który kandyduje na municypalski urząd w Warszawie (i ma nawet być ich "czarnym koniem").
Klasyczny model kariery skoczka: poseł i minister, któremu partia "kazała" kandydować w wyborach europejskich, żeby pociągnął jej listę -- co skończyło się przeskokiem do Parlamentu Europejskiego -- więc rzuca mandat poselski i jedzie do Strasburga i Brukseli. Na Wiejskiej zwalnia się miejsce po pośle Olejniczaku, więc wskakuje tam kolejny -- już mocno przypadkowy -- kandydat z listy.
Teraz zaś partyjni macherzy wyliczyli, że eurodeputowany Olejniczak może i ma szanse na powalczenie z HGW -- więc jeśli mu się uda, sytuacja znów się powtórzy: na zwolniony strasbursko-brukselski mandat wskoczy kolejny przypadkowy gość z listy wyborczej.

Podobna sytuacja jest we Wrocławiu, gdzie klasycznym skoczkiem jest Dawid Jackiewicz kandydujący na burmistrza z ramienia PiS. Będąc rajcą miejskim przez rok z haczykiem (2002-2003) zrezygnował (a więc zwolniony mandat w radzie objął jakiś przypadkowy człowiek), bo mu Dutkiewicz zaproponował etat w magistracie. Po 2 latach zrezygnował i z tego, ponieważ udało mu się wejść do sejmu z listy PiS. Teraz Dawid Jackiewicz jest skłonny zrezygnować z mandatu poselskiego i wrócić na posadę w magistracie (co oznacza, że na wiejską znów wszedłby kolejny przypadkowy dwutysięcznik...).

(Wcale nie na marginesie: podobnie odbieram kandydaturę Sławomira Piechoty -- którego naprawdę bardzo lubię -- pewnie i samorządowca z krwi i kości i to związanego z Wrocławiem, który (za zasługi?) poszedł w posły, a teraz chce wrócić do magistratu, rzecz jasna -- robiąc miejsce na Wiejskiej kolejnemu z listy...)

Słowem: nie ufam politykom, którzy co rok kandydują gdzie popadnie, tylko dlatego, że partyjna wierchuszka uważa go za doskonały generator głosów wyborców. Jeszcze gorzej, jeśli skutkiem tych roszad jest permanentne zwalnianie zajmowanych stanowisk i obsadzanie ich przez całkowicie już przypadkowe osoby.
Bo jak tu zaufać komuś, dla kogo zajmowane stanowisko jest tylko odskocznią do następnej fuchy -- skąd z łatwością można przeskoczyć jeszcze dalej?...

 

[1] dla mnie włodarz miasta to burmistrz, pasowanie burmistrzów większych miasteczek na "prezydentów" wydaje mi się jakieś pretensjonalne

Komentarze (38)
7 z tygodnia (II)
 Oceń wpis
   

(tym razem bez zbędnego wstępu):

  • pogłębiania politycznej poprawności ciąg dalszy: islamscy terroryści nie są już muzułmanami, przynajmniej... w rządowych amerykańskich materiałach dotyczących polityki bezpieczeństwa. Wszystko przez to, by nie pogłębiać różnic religijnych -- czyli nie dawać ortodoksom powodów do oskarżania Ameryki o wrogość wobec religii Allacha -- albo (jak mówią niektórzy przeciwnicy obecnego gospodarza Białego Domu) by nie drażnić Obamy, który jest ukrytym muzułmaninem;
  • wszystko wskazuje na to, że Rada Etyki Mediów ma poważny problem z etyką wewnętrzną. Po wpadce z oskarżeniem dziennikarza "Super Expressu" (który ponoć miał się przemycić na pokład autobusu jadącego do ofiar wypadku na niemieckiej autostradzie) tym razem REM dała plamę z krytyką "Naszego Dziennika". Gazeta rzekomo miała pisać o rzekomym telefonie BOR-owika z pokładu rozbitego Tu-154, za co została surowo skrytykowana przez medialnych etyków... a po paru dniach się okazało, że ND nic takiego nie napisał. Mocne; a najmocniejsze jest to, że szefowa REM uważa, że nie ma za co przepraszać;
  • witamy na planie "Raportu mniejszości": policja w Rotterdamie testuje system "znakowania" włamywaczy poprzez opryskiwanie markerami DNA. System jest tak skuteczny, że policja łapie przede wszystkim pracowników biur, którzy zapominają go wyłączyć przy drzwiach, natomiast jak dotąd nie udało się dokonać ani jednego aresztowania przestępcy w oparciu o taki dowód.
    Ze swojej strony mogę się założyć, że z czasem przyjdą następne problemy: oblani tym całym DNA złodzieje będą pozywać twórców systemu za różnego rodzaju szkody zdrowotne i... pewnie mogą nawet wygrywać;
  • u nas nadal trwa przepychanka wokół zadziwiającego zainteresowania służb specjalnych billingami dziennikarzy -- polecam wywiad z ex-zastępcą prokuratora generalnego Olejnikiem w piątkowej Wyborczej ("powinno być tak, że wszystkie działania, które ingerują w konstytucyjne swobody, mogą mieć miejsce tylko w ściśle określonych zapisanych w ustawie sytuacjach. I tylko pod kontrolą sądu"), tymczasem za Wielką Wodą służby chcą przywołać do porządku dziennego telekomy, które unowocześniając oprogramowanie i wprowadzając nowe usługi... utrudniają podsłuchiwanie rozmów. A miał być z tego Obamy taki demokrata...
  • i jeszcze coś o telefonach, lepsze nawet (bo Polskie): ledwie co polscy dyplomaci dostali ulubiony gadżet owego demokraty -- znaczy się MSZ wydał mnóstwo kasy na urządzenia BlackBerry dla 2/3 pracowników resortu (!) -- a tu... trzeba było te urządzenia powyłączać, bo się w ministerstwie dowiedzieli, że ta cała poczta przechodzi przez Kanadę.
    Jestem już pełen obaw, bo przecież ledwie co odtrąbiono inny sukces: resort ministra Sikorskiego wywalił kasę na telefony satelitarne (co będzie jak się dowiedzą, że Polska nie ma swoich satelitów?!?); mało tego -- za 74 mln złotych chcą budować... globalną sieć dla polskich dyplomatów...;
  • minister Sikorski może się jeszcze fascynować gadżetami (i zatrudniać córkę kolegi z pracy), tymczasem (nie po raz pierwszy i na pewno nie po raz ostatni) okazało się, że najsłabszym punktem zawsze są ludzie. Nie byłoby wycieku 400 tys. najtajniejszych dokumentów dotyczących amerykańskich operacji w Iraku, gdyby na przełożonych nie wkurzył się Bradley Manning -- niskiej rangi analityk wywiadu, którego zakapował "nawrócony" cracker i "dziennikarz"... Fascynująca historia, którą na pewno za góra 3 lata zobaczymy w kinach, a ja może nawet na to pójdę (w przeciwieństwie filmu u Facebooku, który mnie kompletnie nie interesuje);
  • jaki kraj taki terroryzm, chciałoby się sparafrazować klasyka: jaki jest najgroźniejszy zawód w Polsce? Oczywiście polityk, a zwłaszcza poseł albo eurodeputowany. Ochronę BOR dostał Jacek Kurski (teraz będzie miał swój własny konwój, nie będzie musiał jeździć na kufrze innym), wielkie niebezpieczeństwo groziło także Zbigniewowi Ziobro.
    Przypomnijmy, że od wtorkowego ataku wariata na łódzkie biuro PiS na polskich drogach zginęło statystycznie 75 osób, co rzecz jasna nie budzi niczyjego niepokoju. Ani ex-premier Kaczyński nie żąda od nikogo podpisania deklaracji, nikt nie składa żadnych kwiatów, nikt nikogo za nic nie przeprasza. Oczywiście byłoby inaczej, gdyby jakiś poseł zginął w katastrofie komunikacyjnej -- od ręki media zaroiłyby się dziesiątkami analiz, rozwiązań i "ważkich pytań", ktoś by od kogoś żądał uderzenia się w czyjeś piersi, ktoś by się z tego tłumaczył.
    A tak... wiadomo.
Komentarze (12)
1 | 2 | 3 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D