Zdrada białoruskiego opozycjonisty ceną fiskalnej tyranii
 Oceń wpis
   

Radek Sikorski przeprasza na Twitterze za wydanie danych rachunków białoruskiej opozycji reżimowi Łukaszenki Z pewnym takim jakby niedowierzaniem obserwuję koncert obłudy w sprawie wydania przez polskie organy ścigania siepaczom Łukaszenki dowodów w sprawie rzekomego przestępstwa karnoskarbowego popełnionego przez białoruskiego opozycjonistę -- co umożliwiło jego aresztowanie. (Przypomnieć w tym miejscu warto, że rzecz polega na tym, że Białoruś nie toleruje nie tylko wolnej prasy i knowań przeciwko władzy, ale i zbierania na te knowania kasy poza granicami kraju.)

W repertuarze obłudników pojawiły się zapewnienia, że dane dotyczące Alesia Bialackiego i jego procederu  "ukrywania dochodów" zostały wydane przez nadgorliwość polskiej prokuratury -- i przez pomyłkę. Bo przecież polscy śledczy, realizując wniosek o pomoc prawną, nie znaleźli w nim "żadnych informacji, które mogłyby wskazywać na to, że dotyczył on działacza opozycyjnego lub jego działalności opozycyjnej".
Przecież to normalne, że totalitarne reżimy powinny informować, iż żądane informacje posłużą do represjonowania opozycji, dzięki czemu demokratyczna władza będzie miała szansę się zastanowić -- współpracować czy odmówić.

Odrębną partyturę zapisuje -- oczywiście na ulubionym Twitterze -- szef naszego MSZ, który raczył przeprosić "w imieniu Rzeczpospolitej" (prawidłową nazwę naszego państwa przypomniał sobie dopiero po jakimś czasie...) za "karygodny błąd".

No ja właśnie w ten "karygodny błąd", w to bicie się w piersi -- nie wierzę.

Owszem, nigdy nie powiem, że polska prokuratura współpracuje z reżimem Łukaszenki. Rzecz w tym, że polskie państwo współpracuje -- przytomnie zauważa to Klaus Bachmann w felietonie dla "Gazety Wrocław" -- z każdym państwem, które jest stroną tych samych międzynarodowych konwencji o ściganiu piorących brudne pieniądze czy o łapaniu terrorystów, etc.
Stąd też nie widzę możliwości -- chociaż bardzo bym tego chciał! -- żeby nasze władze odmówiły Białorusi podania na tacy dokumentów na przepływy finansowe Alesia Bialackiego. Niechby raz to uczyniono, niechby ludzie Łukaszenki to sobie zapisali -- a już mielibyśmy pewność, że wszyscy nasi "skarbowi terroryści" wialiby z rodziną i kasą za wschodnią granicę -- pewni, że nikt ich stamtąd do Polski nie wyda.

Problemem nie jest bowiem walka z demokratyczną opozycją czy też wspieranie tych zmagań przez polski rząd. Problemem jest wyposażanie się państw w uprawnienia do tyranizowania swoich obywateli -- choćby na tle podatkowym -- oraz podejmowanie przez te państwa wzajemnej współpracy we wzajemnym zaprowadzaniu tyranii (choćby podatkowej). Dopóki będą takie narzędzia, dopóty byle reżim będzie miał możliwość ich używania dla swoich -- wybitnie niecnych -- celów.

Komentarze (21)
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
 Oceń wpis
   

prezydent odmówił udostępnienia treści opinii prawnych w sprawie OFEA więc stało się: jak pisze "Gazeta Wyborcza" warszawski WSA orzekł, iż odmowa udostępnienia treści opinii prawnych, na podstawie których Prezydent RP podjął decyzję o podpisaniu ustawy o skoku na OFE -- z argumentacją, iż do ekspertyz tych nie mają zastosowania przepisy o dostępie do informacji publicznej -- jest bezprawna, albowiem dane te są informacją publiczną.

Przypomnijmy nie-stałym Czytelnikom Lege Artis, iż rzecz zaczęła się w kwietniu, kiedy to prezydent Komorowski zdecydował się podpisać ustawę zmieniającą zasady ograbiania przyszłych emerytów z ich ciężko zarobionych pieniędzy. W odpowiedzi parę osób -- w tym ja i Leszek Balcerowicz ;-) -- zdecydowało się poprosić o przekazanie treści owych ekspertyz, które podobno miały być dla projektu rządowego niekorzystne (mną powodowała, kryć nie będę, chęć dowalenia naszej władzy, która -- jestem tego pewien -- potrafi na siłę, świadomie i celowo przepchnąć złe i nielegalne prawo).

Warto też przypomnieć, że doradcy prezydenta twierdzili wówczas, że są to dokumenty wewnętrzne, a jako takie nie podlegają przepisom umożliwiającym społeczną kontrolę działań władzy, zaś samo żądanie jest "niestosowne" (w takich opowieściach przodowali -- nie bójmy się nazwisk -- prof. Nałęcz i prof. Osiatyński). Opowieści te rzecz jasna nie miały większego sensu: o tym, że opinia prawna też jest informacją publiczną już wcześniej orzekały sądy administracyjne, zaś Kancelaria Prezydenta nie jest wyjęta nad prawo.

(Też na marginesie: mimo licznych inspiracji nie zdecydowałem się na zaskarżenie mojej odmowy. Wychodzę bowiem z założenia -- nie od dziś przecież -- że jestem tu bardziej felietonistą, niż aktywistą.) 

No i oto okazało się, że jednak racji nie mieli, zaś WSA przyjął, iż "Nie ma wątpliwości, że zarówno w rozumieniu konstytucji, jak i ustawy o dostępie do informacji publicznej opinie i ekspertyzy zamawiane przez organy władzy publicznej czy podmioty wykonujące zadania publiczne są informacją publiczną. Zarówno ich treść, jak i autorstwo czy otrzymane przez autora honorarium. Art. 61 konstytucji musi być interpretowany w sposób poszerzający, a nie zawężający dostęp do informacji. Odmowa udostępnienia informacji może nastąpić tylko w prawem przewidzianych przypadkach, jak ochrona informacji niejawnej czy prawa do prywatności".
Oznacza to, że -- o ile Kancelaria nie zdecyduje się na odwołanie od wyroku -- będzie trzeba albo ujawnić treść tych dokumentów, albo się bardziej wysilić przy kolejnej odmowie (która to odmowa zresztą znów będzie zaskarżalna).

Feler w tym wszystkim jest taki, że tak naprawdę nadal nie wiemy jakie dane miał prezydent -- zaś urzędnicy nadal bawią się z nami w kotka i myszkę: za nasze własne, podatnicze, wydarte nam pieniądze.

Komentarze (17)
Odyseja 2012 trwa już czwarty rok
 Oceń wpis
   

temat zastępczy kibiceGdym cztery lata temu opisywał moje profetyczne wizje jaki to świat będzie piękny już niedługo -- i to tylko dlatego, że przyznano nam organizację Euro 2012 -- parę osób pukało się znacząco w czoło, bo przecież nie mogło się nie udać.
Dziś, kiedy okazało się, że oczywiście miałem rację, dopiero mają prawo pukać się znacząco.
No to po kolei.

Martwiłem się, że te 4-5 lat to za mało czasu, by zdążyć z całą obiecywaną infrastrukturą. Okazuje się, że całkowicie niepotrzebnie, ponieważ -- zgodnie z planem -- zasadniczo nie zdążyliśmy prawie z niczym. Miały być setki kilometrów autostrad, ale skończyło się na ministrze Grabarczyku i różnych wesołych planach. W Warszawie miała być druga nitka metra, ale przecież nie będzie -- i nikomu włos z głowy nie spadnie.
Ba, nawet autor mojej ulubionej bufonady -- "Do Euro zostały cztery lata, a już teraz wiemy, co chcemy zrobić. Przykładowo, już planujemy dociągnięcie do Stadionu Narodowego nitki metra. Austriacy zrobili to samo w Wiedniu dopiero przedwczoraj, trzy tygodnie przed imprezą. Jesteśmy na etapie rozmów o szczegółach, konkretnych ulicach" -- jest nim p. Marcin Herra, prezes PL.2012 nadal piastuje swoje zaszczytne i odpowiedzialne stanowisko.

To samo tyczy się super-szybkiej kolei, która miała wozić kibiców -- a tu się okazuje, że być może nawet nie będzie aż tak powoli, ale tylko dzięki, że... wstrzyma się obecnie prowadzone remonty (sic!). Słabo jest też z obiecywanymi przez urzędnikami hotelami -- ich też nie będzie, ale to już dlatego, że hotele robi prywatna inicjatywa, która się zna -- i dlatego nie wierzy (we Wrocławiu po Hiltonie została tylko dziura w ziemi). Jest szansa, że lepiej będzie z dworcami, które oczywiście miały być wyremontowane na Euro 2012...no i może będą...

Cud -- tak, to cud -- że pewnie uda się skończyć stadiony (pamiętajmy, że jest to jednak warunek sine qua non przyjazdu tej całej jet set z Platinim na czele) i to mimo tego, że we Wrocławiu były poważne zawirowania z wykonawcami, ale i tu się okazuje, że prywatna inicjatywa w postaci Zygmunta Solorza nie jest aż tak naiwna.

Jedno co się nam naprawdę udało, to narobić pod tę całą imprezę długów, które będą spłacać przyszłe pokolenia. Boisko we Wrocławiu -- na którym nie będzie nawet meczu otwarcia! -- to kredyt na pół miliarda na 14 lat, a przecież burmistrz Dutkiewicz chciałby się jeszcze bardziej zadłużać... o jest wielokrotnie więcej, niż całe województwo dolnośląskie wyda na naprawę i utrzymanie wałów przeciwpowodziowych -- więc mnie już nawet nie chce się zadawać głupich pytań o realne priorytety.

PS zdjęcie jumnąłem z internetów. Pasuje jak ulał.

Komentarze (13)
Jeszcze o tajnych rządowych projektach aktów normatywnych
 Oceń wpis
   

Od paru dni przychodzi sporo korespondencji poświęconej tajnym opiniom prawnym sporządzonym na zlecenie Kancelarii Prezydenta RP w sprawie nowelizacji przepisów o naszych OFE-składkach, pomyślałem sobie zatem, że warto -- także w kontekście przebojów P.T. Kolegów z redakcji Money.pl, którzy nie mogli wydębić od rządu Wieloletniego Planu Finansowego Państwa -- napisać jeszcze parę słów na temat jawności procesu tworzenia prawa w kontekście przepisów o dostępie do informacji publicznej.

Z owym Wieloletnim Planem Finansowym sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa. Zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy o dostępie do informacji publicznej jej przedmiotem jest w szczególności informacja o projektowaniu aktów normatywnych.
Oznacza to, że uchwała nr 36 Rady Ministrów z dnia 5 kwietnia 2011 r. w sprawie aktualizacji Wieloletniego Planu Finansowego Państwa na lata 2011-2014, opublikowana w Monitorze Polskim nr 29 poz. 324 (link zadziała pewnie dopiero we wtorek, może środę ;-) już na etapie prac rządowych powinna być nie tylko udostępniana każdemu chętnemu -- a więc i Łukaszowi -- na jego życzenie, ale i na bieżąco publikowana w Biuletynie Informacji Publicznej.

Wynika z tego, że odmowa udostępnienia prasie projektu aktu normatywnego (uchwała rady ministrów, chociaż nie jest aktem powszechnie obowiązującym, jest aktem normatywnym) stanowi naruszenie obowiązującego prawa. Takim samym naruszeniem prawa jest litościwe udostępnienie dokumentu -- parę dni po złożeniu pisemnego wniosku, po licznych telefonach -- jednak z zastrzeżeniem embarga informacyjnego.

Proszę Państwa, polski rząd opracowuje dokument, który ma być podstawą założeń ekonomicznych na najbliższe lata -- i robi wszystko, by uniemożliwić nam wcześniejsze zapoznanie się z jego treścią. Mnie się od razu przypomina Sejm Wielki, który uchwalił Konstytucję 3 Maja 1791 roku podstępem -- wyczekawszy aż się opozycja rozjechała na przerwę, skrywawszy uprzednio swoje zamierzenia.

Kończąc ten nudnawy wpis odsyłam P.T. Czytelników do ciekawej opinii Mikołaja Barczentewicza (pozdrawiam!) w serwisie Wyborcza.biz, z której wynika, że urzędnicy Kancelarii Prezydenta RP -- odmawiając udostępnienia treści tych nieszczęsnych opinii prawnych (bo "Ja jestem doradcą prezydenta i uważam za coś absolutnie niestosownego, by o moim doradzaniu informować media" albo "nie ma takiej praktyki") -- po prostu łamią prawo: bo opinie prawne powinny być udostępniane na podstawie przepisów ustawy, chyba że dotyczą spraw "niepublicznych" (tj. np. indywidualnego sporu cywilnego, etc.)

Komentarze (47)
O tajnych opiniach prawnych dotyczących nowelizacji OFE
 Oceń wpis
   

powiedz ZUSWracając jeszcze na chwilę do bezprawia.
Przeczytawszy parę dni temu o Leszku Balcerowiczu proszącym prezydenta o udostępnienie treści opinii prawnych na temat (nie)konstytucyjności planowanych zmian w systemie OFE (warto przypomnieć, że minister Nałęcz wyraził się wówczas, że się nie da) pomyślałem sobie, że może Balcerowiczowi nie dadzą, ale Polakowi-szarakowi, który wystąpi w trybie ustawy o informacji publicznej, to chyba nie odmówią?

Zwróciłem się zatem do Kancelarii Prezydenta z prośbą o udostępnienie treści w.w. opinii, powołując się na oczywisty moim zdaniem fakt, że dokumenty te spełniają warunki opisane w wiadomej ustawie, a to ze względu na fakt, że:

  • dotyczą zamierzonych działań władzy ustawodawczej oraz wykonawczej (art. 6 ust. 1 pkt 1 lit. a), oraz;
  • programów w zakresie realizacji zadań publicznych -- bo owo zabezpieczenie emerytalne jest chyba zadaniem publicznym? (art. 6 ust. 1 pkt 1 lit. c);
  • w dodatku stanowią dokument urzędowy (art. 6 ust. 1 pkt 4 lit a);
  • a nawet jeśli nie, to choćby są wyrazem stanowiska zajętego w sprawach publicznych przez organ władzy publicznej lub przez funkcjonariusza publicznego (art. 6 ust. 1 pkt 4 lit. b);
  • a nawet jeśli nie, to już na pewno zawierają treści ocen dokonanych przez organ władzy publicznej (art. 6 ust. 1 pkt 4 lit. c).

A jeśli ktoś miałby jeszcze jakieś wątpliwości, to nie powinien ich mieć, ponieważ opinie prawne także podlegają udostępnieniu na podstawie przepisów o informacji publicznej, a to dlatego, że (wybaczcie autocytat): "Udostępnieniu na podstawie przepisów o informacji publicznej podlegają wszystkie dokumenty, choćby zostały wytworzone przez prywatne podmioty -- np. kancelarie prawne -- jeśli tylko dotyczą ona sfery publicznej i służą wykonywaniu zadań publicznych. Nie ma przy tym znaczenia czy treść dokumentu powstała bezpośrednio w urzędzie, czy też autorem jest osoba trzecia i jej też przysługują ewentualne prawa autorskie." (tak ocenił NSA w wyroku z 13 stycznia 2011 r., I OSK 1855/10).

Minęło parę dni i oto dowiaduję się, że prezydent podpisał rzeczoną ustawę, mimo jak rozumiem licznych wątpliwości -- wątpliwości, co może podkreślę, natury prawnej, wręcz ustrojowej, niekoniecznie ekonomicznej; chociaż dla mnie nacjonalizacja emerytur jest klęską także ekonomiczną -- zgłaszanych nawet przez byłych sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Nie wiem czy i kiedy poznamy treść opinii, którymi dysponował Bronisław Komorowski, wierzę jednak, że -- skoro (bezprawnie) odmówiono ich ujawnienia -- to musiały być dla rządowego projektu druzgoczące. Czytam jednak, że posłowie PiS i PJN zapowiedzieli zaskarżenie nowych przepisów do TK (jezu, żeby umieli napisać wniosek!) -- a zresztą nawet jeśli im się nie uda, to wierzę, że sprawa wróci choćby za przyczyną skargi konstytucyjnej jakiegoś golonego wkurzonego emeryta in spe.
Wystarczy -- podpowiem -- po nieprzekazaniu całości składki (tj. 7,3%) przez ZUS zwrócić się o przesłanie do odpowiedniego OFE brakujących środków, a następnie -- po otrzymaniu decyzji odmownej -- przejść całą drogę odwoławczą. Będzie to trwało pieruńsko długo, ale kiedyś się skończy.

Szkoda jednak, że jakkolwiek ma to wszystko wyglądać, na koniec i tak zawsze po kulach dostaniemy my tylko. Nawet jeśli TK uchyli niekonstytucyjne przepisy -- i może okaże się, że trzeba zwracać niedopłacone środki -- to przecież owe "odszkodowania" i tak będą zapłacone z naszych podatków.
Wszystko dlatego, że mamy rząd, który zamiast brać się do roboty myśli tylko od wyborów do wyborów.

Komentarze (32)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-08 23:45
GŁUPI JASIO ZE WSI:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Olgierdzie, Regularnie ruszaj sobie skórką. To pozwala utrzymać równowagę hormonalną.[...]
2012-02-08 23:32
_MJK_:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Wszystkiego najlepszego z okazji 4 krzyżyka. A Bossowi cierpliwości, aby wytrzymał ze[...]
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]
2012-01-30 12:53
sędzia - ona:
"Słynne masło roślinne"
Może i Olgierd się czepia, ale ma rację, bo nazwa "masło" jest zastrzeżona dla produktów -[...]
2012-01-30 11:34
raj001:
"Słynne masło roślinne"
Moge tylko potwierdzic wpisy innych komentujących, że sie czepiasz. Może Tobie akurat ta nazwa[...]