Rozwiązanie największej zagadki kryminalnej Wrocławia
 Oceń wpis
   

powódź 2010 quadem po waleDostałem niedawno parę pytań o zakończenie historii z quadem rozjeżdżającym wał przeciwpowodziowy w czasie majowej powodzi (najwytrwalsi Czytelnicy pamiętają, że w tej sprawie nawet zeznawałem na policji).

Po raz kolejny -- jak zawsze -- policja mnie zaskoczyła. Oto otrzymałem parę dni temu pismo, z którego wynika, że prowadzone przez policję czynności nie dały podstaw do skierowania wniosku o ukaranie sprawcy rozjeżdżania wałów, a to z powodu "niewykrycia i nie ustalenia sprawcy".
Nie wiem jakim cudem to możliwe -- PTU *555 widać jak wół, a nawet jeśli widać tylko PTU **55 to na pewno w powiecie tureckim na pewno nie ma aż tak wielu quadów, żeby dało się obadać choćby od strony dwóch piątek -- ale jak widać zasada jest taka, że jak ma się dać, skoro się nie da.
Inna sprawa, że naprawdę wzięli się za pilnowanie terenów zalewowych -- od powodzi nie ma tygodnia, bym nie widział radiowozu albo straży miejskiej nad Odrą na Osobowicach -- czyli tam, gdzie wędkarze masowo przejeżdżają przez wał (a niektórzy to nawet stawiają swoje wspaniałe graty 2 metry od rzeki).

A tak to wygląda w przyrodzie:

policja w sprawie quada na wale

Przy okazji: też jakiś czas temu dostałem odpowiedź z wrocławskiej policji na temat liczby połączeń pod 997 w interesującym mnie czasie oraz ich skuteczności.
Okazuje się, że "2 maja br. w godzinach 21.14 - 21.40 odnotowano 49 połączeń na numer alarmowy 997 / 112. Połączenie z operatorami linii alarmowej w tym czasie uzyskało 34 zgłaszających. Pozostałe to połączenia oczekujące. W wymienionym okresie linię alarmową obsługiwało 5 konsoli telefonicznych".

Jak dla mnie jest to strasznie słaby wynik: przeszło 30% dzwoniących po pomoc na policję nie ma szans uzyskać połączenia, i to w sytuacji, gdy na jedno stanowisko przypada średnio tylko 0,37 telefonu na minutę.
Biorąc jednak pod uwagę ślamazarność i ewidentne targowanie się "mojego" dyżurnego przestaje mnie to dziwić: coś, co można było załatwić w 45 sekund, policjant nie załatwił w 2 minuty.
Może dlatego właśnie zżera to im aż tyle czasu?

Komentarze (18)
O laniu wody i skutecznym rad sposobie
 Oceń wpis
   

mieszkasz na Kozanowie? warto mieć łódkę przed domemBardzo ciekawe i jakże bardzo Polskie: jeszcze woda nie wszędy opadła, jeszcze nie każdy bóbr dał głowę pod topór, a już się okazuje -- winni powodzi są działkowcy. Na ten przykład na wrocławskim Kozanowie nie ma wałów powodziowych, bo -- jak to ślicznie ujął Jacek Harłukowicz -- "inwestycję od lat sabotują właściciele terenów, przez które wał ma przebiegać: działkowcy i jeden z mieszkańców osiedla".
Znaczy się już wiemy kto jest sabotażystą i leje wodę na wiadome kręgi określonych kół, teraz, po solidnym przygotowaniu dziennikarskim, będzie można urwać łeb hydrohydrze.

Ja zaś nieodmiennie się dziwię: jak to możliwe, że w sprawie odebrania ziemi pod budowę zajezdni autobusowej można napuszczać na ludzi służby specjalne i nawet zmieniać prawo, żeby łatwiej było wywłaszczać bez udziału właściciela nieruchomości w postępowaniu (!) -- tylko dlatego, że działania te podejmuje się w ramach operacji "Euro 2012" -- zaś jeśli chodzi o temat jakże powszechnego zagrożenia życia i zdrowia ludzkiego politycy zachowują się jakby się nomen omen zachłysnęli.

Są winni braku wałów działkowcy? No to ja w ogóle nie widzę problemu: ani pielęgnujący marchewkę działkowiec, ani jego czapa w postaci PZD nie są właścicielami tych gruntów (zgodnie z przepisami ustawy dotyczącej pracowniczych ogródków działkowych z 1995 r. ziemia pod ogródki jest wyłącznie albo przekazywana w nieodpłatne użytkowanie, albo w oddawana w użytkowanie wieczyste, zaś osoby fizyczne mogą co najwyżej zawrzeć umowę o użytkowanie działek. Jej właścicielem cały czas pozostaje gmina bądź Skarb Państwa (i tak jest nadal -- por. art. 14 ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych), co nie zmienia faktu, że mimo wszystko w przypadku przeznaczenia takiej nieruchomości na cele publiczne nadal stosuje się przepisy o wywłaszczeniu (art. 113 ust. 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami).

art. 17 ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych:
1. Likwidacja rodzinnego ogrodu działkowego w każdym przypadku następuje na warunkach niniejszej ustawy.
2. Likwidacja rodzinnego ogrodu działkowego odbywa się za zgodą Polskiego Związku Działkowców.
3. Do likwidacji rodzinnego ogrodu działkowego na cel publiczny w rozumieniu ustawy o gospodarce nieruchomościami, przepisy tej ustawy dotyczące wywłaszczenia stosuje się odpowiednio z zachowaniem warunków określonych w ust. 1 i 2(...).

Jak to zatem możliwe, żeby Skarb Państwa czy gmina, zainteresowana przecież budową wałów przeciwpowodziowych, nie mogła odzyskać jej własności? Ach, jest jeszcze ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych z 2005 r. A w niej art. 17, podług którego likwidacja pracowniczego ogródka działkowego może nastąpić wyłącznie za zgodą Polskiego Związku Działkowców, i to nawet jeśli planowane jest przymusowe wywłaszczenie na cele publiczne.
Słowem: bez zgody PZD nie ma możliwości niczego stamtąd ruszyć; a nawet jak się zgodzą (i ruszą), to należy się nowa miejscówka na ogródki (plus odtworzenie urządzeń i budynków -- czytajcie art. 21 ust. 1 oraz art. 19-20 ustawy) oraz odszkodowanie za to, co zostało. Ba, jeśli PZD się nie zgodzi, nie można nawet iść do sądu, aby ten przymusił działkowców do wyrażenia takiej zgody.

Dlaczego zatem mamy się dziwić -- w dodatku insynuując sabotaż -- komuś, komu po prostu ustawa daje konkretne narzędzia. Mało tego: jak piszą sami działacze PZD w kontekście nieszczęsnego Kozanowa: "Okręgowy Zarząd Polskiego Związku Działkowców we Wrocławiu oświadcza, że do dnia dzisiejszego do organów Polskiego Związku Działkowców nie wpłynął formalnie żaden wniosek o likogródki dozorowane przez policjęwidację terenów ogrodów działkowych pod budowę wałów"
Co jak co, ale prawdziwość tego zaprzeczenia można łatwo zweryfikować i mógłby to zrobić nawet red. Harłukowicz: pokolędować po różnych biurach i poprosić o papiery na stół. Przynajmniej byśmy wiedzieli, czy faktycznie coś próbowano zrobić, czy tylko teraz -- klasycznie -- szuka się winnego "gdzieś".

Bo może rzeczywiście wyjdzie, że żadnej dywersji nie było, lecz po prostu municypałki -- jak ten rząd Tuska -- żadnych propozycji nie składa, "bo i tak nie przejdzie", albo zasadniczo z oszczędności, bo trzeba zaproponować ten zamiennik?

No i jeszcze można pokolędować wśród legislatorów: skąd takie cudo w ustawie o ogródkach, skąd ochrona ich posiadania większa, niż każdego właściciela? No a jeśli to błąd, to może dałoby się -- szybką ścieżką legislacyjną -- zmienić przepis?

No ale wówczas mogłoby się okazać, że całe to lanie wody w prasie i gderanie wrocławskiej PO na Dutkiewicza psu na budę się nadaje, a to już byłby poważniejszy problem.

PS na górnym zdjęciu: łódka przed blokiem na Kozanowie (zamiast drugiego auta część rodzin powinna pomyśleć o łajbie właśnie), zdjęcie z 26 maja. Poniżej: taka tabliczka straszy włóczących się właśnie przez te kozanowskie ogródki działkowe. Zdjęcie z 24 stycznia -- w tle charakterystyczny zimowy śnieg, bo zwróćcie uwagę, że jak zaczęło padać w pierwszy piątek tego roku, to pada w zasadzie do teraz.

Komentarze (14)
Legislacyjnie gotowi na walkę ze skutkami powodzi...
 Oceń wpis
   

powódź we Wrocławiu 2010Ciekawostka (a dla mnie okazja do włożenia kolejnego kija w mrowisko): rząd polski, w celu ulżenia doli powodzianom, ułatwia im odbudowę domostw zniszczonych przez żywioł. W blisko 600 polskich gminach wyremontowanie budynku o kubaturze mniejszej niż 1000 metrów sześciennych oraz wysokości nie wyższej niż 12 metrów nie będzie wymagało przejścia biurokratycznej mitręgi (Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 28 maja 2010 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie gmin i miejscowości, w których stosuje się szczególne zasady odbudowy, remontów i rozbiórek obiektów budowlanych zniszczonych lub uszkodzonych w wyniku działania żywiołu, Dz.U. nr 92 poz. 597).

Albo -- jak ripostuje ten straszny Wajrak -- swoim łaskawym gestem naraża tych nieszczęśników na ryzyko przez następne lata, równocześnie obciążając podatników kosztami udzielania im pomocy przez następne lata (dekady?).

Jeśli chodzi o zwalczanie skutków powodzi to jesteśmy całkiem nieźle -- legislacyjnie -- przygotowani. Jest Ustawa z dnia 11 sierpnia 2001 r. o szczególnych zasadach odbudowy, remontów i rozbiórek obiektów budowlanych zniszczonych lub uszkodzonych w wyniku działania żywiołu, która upoważnia Radę Ministrów do wydania rozporządzenia, dzięki któremu poszkodowani przez powódź mogą odbudować część obiektów budowlanych bez stosownego zgłoszenia lub pozwolenia budowlanego.

Dzięki temu, biorąc pod uwagę, że powódź zwykle zdarza się w miejscach, które są zagrożone powodzią -- tu pozwolę sobie na zacytowanie felietonu Adama Wajraka -- "ponosimy ogromne koszty, na ich zabezpieczanie obwałowaniami, a gdy te nie wytrzymają na akcję ratowniczą. Każdy, kto ma choć trochę oleju w głowie wie, że najlepiej było by gdyby państwo pomogło tym ludziom zmienić miejsce zamieszkania. Niestety państwo swoimi przepisami nie tylko nie z

2010 flooding, Kozanów, Wrocław, Poland

abrania się tam budować, ale wręcz to ułatwia. Po co się gdzieś przenosić i przechodzić całą biurokratyczną gehennę związaną z budową w nowym miejscu, gdy tam gdzie nas zalało możemy to załatwić prawie bez jednego papierka?"

No dobrze, można powiedzieć (i ja tak chętnie powiem): być może ktoś lubi ryzyko, krwiożercze bobry za sąsiadów, życie na krawędzi i kipiel dookoła niego -- dlaczego mielibyśmy mu zabraniać budowania się na obszarach zalewowych? Ja jestem za tym, żebyśmy nie musieli (nie mogli!) niczego takiego zabraniać -- ale ze wzajemnością: my nie zabraniamy, ale z drugiej strony miłośnik ekstremum nie biegnie później po pomoc z okrzykiem "dzie je prezydęt! dzie je wojewóda! dzie rząd jest nasz?"

Niestety, w ramach przygotowania legislacyjnego mamy jeszcze jedną wesoły akt prawny: Ustawa z dnia 8 lipca 1999 r. o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielonych na usuwanie skutków powodzi, zgodnie z którą państwo zobowiązane jest do udzielania dopłat do oprocentowania kredytów udzielanych właścicielom lokali i budynków mieszkalnych zniszczonych przez powódź.

Znaczy się: jeśli w swojej niefrasobliwości wybudujemy się w miejscu, które kocha woda, to jeśli ta woda odbierze co jej, to jedna ustawa pozwoli nam na bezproblemowe odbudowanie się -- a druga da na to tani kredyt nawet na 100% kosztorysu takich prac (plus jeszcze bezzwrotne zapomogi dla powodzian). Po jej zastosowaniu kredytobiorca korzysta z oprocentowania równego 2% rocznie (art. 5 ust. 3 ustawy).

Reasumując: w ten sposób faktycznie można się latami bawić w rybkę i rybaka. Przyjdzie woda i zabierze, to przyjdzie rząd i da. A co rząd da, to woda później znów zabierze, ale ryzyko jest niewielkie, bo przecież jak rząd znów przyjdzie i znów da. I tak w kółko Macieju.
A my wywalamy nasze podatnicze pieniądze na tanie kredyty, zapomogi i inne akcje dla powodzian.

Komentarze (11)
Bobry na Madagaskar!
 Oceń wpis
   

bobry to bardzo niebezpieczne i agresywne zwierzęta, w dodatku sprowadziły na nas powódź 2010Zdaniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji winne powodzi są bobry. Przeciwko tym potwornym zwierzętom z olbrzymimi zębami -- proszę uwierzyć, że bóbr jest zdolny przegryźć najgrubsze drzewo, więc co może zrobić z człowiekiem, który nieboraczek stanie mu na drodze?! -- zostaną podjęte odpowiednie kroki ("Bobry na Madagaskar!").
Zarazem miejscowa ludność zostanie poinformowana, że za ukrywanie bobrów będzie można trafić do więzienia na 2 lata.

Większego absurdu dawno z ust kogoś związanego z MSWiA nie słyszałem (wypowiedź ministra Millera bije na głowę "dozwolony użytek i inne jakby nie przestępstwa"). Nie trzeba być wojującym ekologiem (chociaż coraz częściej mam ochotę nim zostać: warto troszkę odetatyzować i zliberalizować to środowisko) -- wystarczało nie spać w podstawówce na lekcjach fizyki -- żeby pojąć, że wepchnięcie wody w prostą rurę (tzw. "regulacja rzek") spowoduje wyłącznie przyspieszenie jej spływu, a w konsekwencji -- powódź.

(Myślę, że jak ktoś nie wierzy, to można zrobić doświadczenie w domu, w wannie, ściskając z różną siłą nieekologiczną butelkę PET. A jak nadal nie wierzy, to przeczytać to zdanie: "W 1880 r zauważono, że przekopy skracając bieg rzeki, powodują zwiększenie spadku podłużnego i szybszy spływ wód w dół rzeki, gdzie następuje nagromadzenie wód i wylewy na tereny przyległe (Born, 1948). Takie zjawisko obserwowano w czasie powodzi 1993 i 1995 roku na Renie, którego bieg istotnie skrócono w XVIII-XIX w. i ostatniej powodzi na Odrze na odcinku granicznym z Niemcami").to bobry są winne powodzi 2010

Niemcy już to zauważyli -- czuję, że niewielu Czytelników pamięta jak wylał Ren w 1995 r. (poklikajcie po tych fotkach) albo w 2007 r. (przeklikajcie się przez to) -- a to jest ponoć najbardziej wyregulowana rzeka w Europie.
Za kajzera regulowano także Odrę -- jak się okazuje jej przebieg we Wrocławiu nijak nie mieści się w historycznym korycie -- więc nie ma dziwne, że się stało, co się stało.

Zanim jednak uda się dojść do prawidłowych wniosków, można wziąć za łeb te paskudne bobry.

Komentarze (35)
Tępe łby tępić, łby chytre urwać hydrze chwytem sprytnym
 Oceń wpis
   

uprzejmie donoszęcytat na rok 2010: "Tereny o szczególnym znaczeniu społecznym, gospodarczym lub kulturowym powinny być chronione przed zalaniem wodami o prawdopodobieństwie występowania co najmniej raz na 200 lat" (art. 80a ustawy prawo wodne)

Historia dzielnego quadziarza i ciekawskiego golfiarza ma dalszy ciąg. Sprawę prowadzi wykroczeniówka z KP Wrocław-Fabryczna -- nb. mieszcząca się na tym samym Kozanowie -- i wierzę, że dobiorą się: komu trzeba i gdzie trzeba (na zdjęciu powyżej: dziś, 8.30, idę donosić policji).

A dla jasności tematu, bo mam pewność, że nie wszyscy sobie zdają z tego sprawę, garść przepisów dotyczących tego, co nie wolno robić na wałach przeciwpowodziowych:

z ustawy prawo wodne:
art. 40 ust. 1 pkt 4 Zabrania się: mycia pojazdów w wodach powierzchniowych oraz nad brzegami tych wód.
art. 85 ust. 1 Dla zapewnienia szczelności i stabilności wałów przeciwpowodziowych zabrania się:
  1)   przejeżdżania przez wały oraz wzdłuż korony wałów pojazdami, konno lub przepędzania zwierząt, z wyjątkiem miejsc do tego przeznaczonych;
  2)   uprawy gruntu, sadzenia drzew lub krzewów na wałach oraz w odległości mniejszej niż 3 m od stopy wału po stronie odpowietrznej;
  3)   rozkopywania wałów, wbijania słupów, ustawiania znaków przez nieupoważnione osoby;
  4)   wykonywania obiektów budowlanych, kopania studni, sadzawek, dołów oraz rowów w odległości mniejszej niż 50 m od stopy wału po stronie odpowietrznej;
  5)   uszkadzania darniny lub innych umocnień skarp i korony wałów.

art. 190 ust. 1 Kto wbrew postanowieniom art. 65 ust. 1 pkt 3, art. 85 ust. 1 oraz art. 107 ust. 2 pkt 2 wykonuje w pobliżu urządzeń wodnych roboty lub czynności zagrażające tym urządzeniom -- podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

art. 194 pkt 4 Kto nie stosuje się do zakazów, o których mowa w art. 39 i art. 40 ust. 1, -- podlega karze grzywny.

i jeszcze art. 80 kodeksu wykroczeń:
§ 1. Kto:
  1)   przejeżdża pojazdem lub konno albo przepędza zwierzę gospodarskie przez wał przeciwpowodziowy w miejscu do tego nieprzeznaczonym lub wzdłuż po wale, na którym nie ma drogi o dostatecznie mocnej nawierzchni,
  2)   orze lub bronuje ziemię na wale przeciwpowodziowym albo obok wału w odległości mniejszej niż 3 m od stopy wału,
  3)   rozkopuje wał przeciwpowodziowy, wbija słup lub osadza znak albo zasadza drzewo lub krzew na wale,
  4)   kopie studnię, sadzawkę, dół lub rów obok wału przeciwpowodziowego w odległości mniejszej niż 50 m od stopy wału,
  5)   pasie na wale przeciwpowodziowym zwierzę gospodarskie,
  6)   uszkadza umocnienie na wale przeciwpowodziowym,
podlega karze grzywny albo karze nagany.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto narusza inne niż określone w § 1 ograniczenia w użytkowaniu wałów przeciwpowodziowych, wprowadzone przez właściwy organ administracji państwowej lub samorządowej.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia można orzec obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego.

A na zakończenie mała hydrozagadka: czytając art. 190 ust. 1 w zw. z art. 85 ust. 1 pkt 1 prawa wodnego oraz art. 80 par. 1 pkt 1 kw ten sam czyn raz jest przestępstwem, raz wykroczeniem. Tablice na wrocławskich wałach ostrzegają przed konsekwencjami prawnokarnymi, jednak ze względu na redakcję art. 190 ust. 1 prawa wodnego -- tam jest odwołanie do czynu, na który składa się złamanie 3 zakazów -- prawidłowa odpowiedź brzmi: to co wyczyniał ten quadziarz i golfiarz jest rzecz jasna wykroczeniem.

A na zakończenie raz jeszcze zdjęcie gnoja:

quadem po wale powódź 2010

Komentarze (9)
1 | 2 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D