...a polski Trybunał nadal chce karać za słowo...
 Oceń wpis
   

The candidate that gave up billboards

A więc znów będzie tak, że europejskie Trybunały będą mogły poprawiać po Trybunale polskim.

Tym razem idzie rzecz jasna o wczorajszy wyrok TK (P 12/09), w którym stwierdzono, że przepis przewidujący karę do 3 lat więzienia za znieważenie prezydenta RP (art. 135 par. 2 kk) jest zgodny z konstytucją -- a więc nadal nie będzie sobie wolno dworować z głowy państwa -- a to dlatego, że z racji swoich konstytucyjnych kompetencji "urzędujący Prezydent nie działa w imieniu własnym, lecz w imieniu państwa, którego jest "głową", uosabia majestat Rzeczypospolitej i z tej racji należy mu się szacunek".

Co ciekawe wzorcem, do którego odnosił się Trybunał Konstytucyjny znów był art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka -- ten sam, który mówi, że wolność słowa może podlegać ograniczeniom wyłącznie m.in. ze względu na bezpieczeństwo i integralność terytorialną państwa, zapobieganie zakłóceniom porządku -- jednak ograniczenia te, jak się nieodmiennie podnosi w orzecznictwie ETPCz, nie mogą oznaczać nawet ostrego dyskursu w polityce (przypomnijmy sprawę "Heider to idiota" sprzed dokładnie 20 lat).
Nie sposób więc wypomnieć Trybunałowi wyroku dotyczącego autoryzacji wywiadu prasowego -- 3 lata temu polscy sędziowie wyszli z założenia, że w Polsce można ludzi wsadzać do więzienia za brzydkie słowo -- aż przedwczoraj się okazało, że w Europie (więc i w Polsce?) jednak nie -- więc jeszcze następnego dnia TK musiał pokazać tere-fere-kuku...

Czytając notkę prasową na stronie Trybunału nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie w jakiż to sposób owa konstytucyjna rola i prerogatywy głowy państwa -- które, co tu kryć, wymagają jakiejś tam dozy szacunku -- mogą liczyć na prawdziwe wsparcie ze strony kodeksu karnego. Owszem, można ludzi sadzać za muchy, które obsrały potret Najjaśniejszego Pana, można ciągać ex-prezydenta za frazę "mamy durnia za prezydenta" -- jednak żaden prokurator, żaden sąd, żadne więzienie nie da tego, co dać nam powinien ów prezydent sam w sobie.

(Na marginesie: gdzie jest przepis w kodeksie chroniący godność Rzeczypospolitej przed -- wcale nie tak teoretycznymi -- wpadkami głowy państwa? Czy aby nie powinniśmy rozważyć dodania do art. 135 jeszcze par. 3?)

Komentarze (5)
ETPCz znów broni polskiej wolności słowa przed polską władzą
 Oceń wpis
   

A więc stało się: właśnie dziś Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że przepisy polskiego prawa nakazujące dziennikarzowi autoryzację dosłownej wypowiedzi -- oraz penalizujące niedochowanie obowiązku autoryzacji -- są nie do pogodzenia z wolnością słowa -- przynajmniej w takim zakresie, w jakim wynika ona w art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (sprawa Wizerkaniuk przeciwko Polsce, skarga nr 18990/05).

Poszło o opublikowane przez "Gazetę Kościańską" fragmenty z rozmowy przeprowadzonej przez dziennikarzy z ówczesnym posłem Tadeuszem Mylerem. Po rozmowie poseł poprosił o autoryzację, a następnie, tj. po otrzymaniu do wglądu jego treści, odpowiedział "rezygnuję z autoryzacji udzielonego wywiadu" -- zatem redakcja zdecydowała się na jego publikację. (Do czego miał prawo -- przypomnijmy, że autoryzacja jest prawem, nie obowiązkiem -- zaś tutaj można zapoznać się z opisem zdarzeń.)

z ustawy prawo prasowe:
art. 14. 1. Publikowanie lub rozpowszechnianie w inny sposób informacji utrwalonych za pomocą zapisów fonicznych i wizualnych wymaga zgody osób udzielających informacji.
2. Dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile nie była ona uprzednio publikowana.
3. Osoba udzielająca informacji może z ważnych powodów społecznych lub osobistych zastrzec termin i zakres jej opublikowania.
4. Udzielenia informacji nie można uzależniać, z zastrzeżeniem wynikającym z ust. 2, od sposobu jej skomentowania lub uzgodnienia tekstu wypowiedzi dziennikarskiej.
5. Dziennikarz nie może opublikować informacji, jeżeli osoba udzielająca jej zastrzegła to ze względu na tajemnicę zawodową.
6. Nie wolno bez zgody osoby zainteresowanej publikować informacji oraz danych dotyczących prywatnej sfery życia, chyba że wiąże się to bezpośrednio z działalnością publiczną danej osoby.
art. 49. Kto narusza przepisy art. 3, 11 ust. 2, art. 14, 15 ust. 2 i art. 27
-  podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności

art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności:

1. Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Niniejszy przepis nie wyklucza prawa Państw do poddania procedurze zezwoleń przedsiębiorstw radiowych, telewizyjnych lub kinematograficznych.
2. Korzystanie z tych wolności, jako pociągające za sobą obowiązki i odpowiedzialność, może podlegać takim wymogom formalnym, warunkom, ograniczeniom i sankcjom, jakie są przewidziane przez ustawę i niezbędne w społeczeństwie demokratycznym w interesie bezpieczeństwa państwowego, integralności terytorialnej lub bezpieczeństwa publicznego, ze względu na konieczność zapobieżenia zakłóceniu porządku lub przestępstwu, z uwagi na ochronę zdrowia i moralności, ochronę dobrego imienia i praw innych osób oraz ze względu na zapobieżenie ujawnieniu informacji tajnych lub na zagwarantowanie powagi i bezstronności władzy sądowej.
W odpowiedzi poseł... powiadomił prokuraturę o rzekomo popełnionym przestępstwie, ta zaś skierowała do sądu akt oskarżenia... sąd to przyklepał o tyle, że warunkowo umorzył postępowanie (ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu), a przyklepanie to przyklepał Sąd Okręgowy w Poznaniu...

Jest to o tyle kuriozalne, że -- powtarzam za stroną Koscian.net, więc zweryfikować tematu nie mam możliwości -- sąd przyjął, iż zdanie "odmawiam autoryzacji" tak naprawdę oznacza brak zgody na publikację wywiadu (na marginesie: co to takiego?!), zaś w przypadku wątpliwości (których przecież nie powinno być!) dziennikarze powinni... ustalić intencje posła. Tej samej procedurze powinno podlegać rozpowszechnienie w prasie zdjęcia posła (sic!) -- ponieważ publikacja fotografii naruszyła dobra osobiste polityka.

A ponieważ w Polsce jest jak bywa -- czyli wcale nie tak rzadko się zdarza, że prawo sobie, a wyroki sobie -- sądy były uprzejme uznać winę redaktora naczelnego "Gazety Kościańskiej".

Tymczasem zdaniem Trybunału jest jednak inaczej: wyrażona w art. 10 EKPCz wolność słowa chroni -- to powtarzanie jest już nudne, ale niektórzy jeszcze u nas do tego nie dojrzeli -- nie tylko wypowiedzi życzliwe, nieszkodliwe czy obojętne, ale także szokujące czy wprowadzające niepokój, zarazem ograniczenia wolności słowa muszą wynikać z przesłanek wskazanych w ust. 2 -- ale równocześnie nie odbiegać (rozszerzająco) od tych zasad.
Szczególne powinności ma w tym zakresie prasa, której obowiązkiem jest patrzenie władzy na ręce -- i punktowanie jej błędów i nieprawidłowości. Nie oznacza to jednak, że prasa może korzystać z bezkarności w przypadku kłamstwa, oszczerstwa czy innych bezprawnych zachowań godzących w dobra innych osób.

Jednakże w przypadku "Gazety Kościańskiej" nic takiego nie miało miejsca. Opublikowana treść rozmowy z parlamentarzystą była jota-w-jotę powtórzeniem tego, co zostało powiedziane -- i zarejestrowane. Żadna ze stron nie wykazała przy tym, że opublikowana treść rozmowy została w jakikolwiek sposób zmieniona bądź zmanipulowana przez redakcję.
W ten sposób gazeta dopełniła ciążącego na niej obowiązku zachowania szczególnej staranności.

Nie może to jednak oznaczać prawa do karania osób (dziennikarzy) korzystających z wolności słowa, jeśli indagowana persona zamierza, korzystając z instytucji autoryzacji prasowej, wycofać się ze swoich słów. Szczególnie, jeśli rozmówcą był polityk, poseł do parlamentu, zaś wygłoszone opinie dotyczyły spraw publicznych.

Ba, Trybunał napiętnował także Polskę, że pochodzące z 1984 roku prawo prasowe -- bo jakby na to nie patrzeć obowiązek autoryzacji był jednym z narzędzi reglamentacji prasy i dręczenia wolnego słowa -- nie zostało dotąd zmienione (a ja dodam, że to nieprawda -- w 1998 r. art. 49 prawa prasowego został zaostrzony: wcześniej była tylko grzywna, dziś jest grzywna albo ograniczenie wolności), zatem funkcjonowania przepisów cenzurujących wypowiedź prasową w 20 lat po upadku komunizmu nie można pogodzić z owymi przemianami.

Co ciekawe, 3 lata temu w tej samej sprawie (!) przepisy o autoryzacji prasowej były przedmiotem badań polskiego Trybunału Konstytucyjnego (wyrok z 29 września 2008 r., SK 52/05), jednak wówczas TK wyszedł z kuriozalnego założenia, że obowiązek uzyskania autoryzacji nie stanowi pogwałcenia wolności słowa, albowiem "instytucja ta gwarantuje precyzję i pewność debaty publicznej oraz służy podnoszeniu wiarygodności tej debaty" (sic! do sześcianu sic!).
I teraz jest tak, że polski Trybunał mówi, że można było ścigać naczelnego "Gazety Kościańskiej", bo taka jest precyzja i pewność debaty publicznej -- i dopiero ETPCz  musi prostować te banialuki.

Nie wiem co dalej z tym zrobią nasi kochani prawodawcy -- bardzo możliwe, że nic, ponieważ sztrasburskie wyroki nie mają bezpośredniego przełożenia na ocenę stanu prawnego -- jednak nie zapominajmy, że to nie pierwsze potknięcie polskich władz w kontekście wolności słowa (por. Długołęcki przeciwko Polsce, wyrok ETPcz z 24 lutego 2009 r., skarga nr 23806/03) -- i co? I nico...

(Na marginesie: Trybunał napiętnował także nadużywanie postępowań prokuratorskich w sprawach drobniejszych i słusznie zauważył, że jeśli już, to w takich historiach powinny być stosowane tryby prywatnoskargowe -- a nie mówiłem?).

 

Komentarze (0)
O urzędowym nagrywaniu rozmów z powietrza
 Oceń wpis
   

Dwarfs' lanterns

cytat na dziś: "Przeciwko tym rozwiązaniom najgłośniej protestują środowiska sprzyjające przestępcom" -- Sławomir Kowalewski, burmistrz Mławy, o rozwojowym systemie monitoringu miejskiego, który rejestruje nie tylko obraz, ale i dźwięk


To jest bardzo ciekawe: w Mławie dokonano uroczystego przecięcia wstęgi (!) nowego, jeszcze lepszego, monitoringu miejskiego -- w tym lepszego, że obok obrazu rejestruje się także różne dźwięki -- w tym rozmowy przechodniów.

z Konstytucji RP:
art. 49 Zapewnia się wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się. Ich ograniczenie może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony.
art. 51. ust. 2 Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.
art. 267 § 3 kk Tej samej karze [grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2] podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem.
5. Zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji określa ustawa.
Rzecz jasna nikt z władz Mławy nie powie, że montując Wielkiemu Bratu ucho szło o naruszenie prywatności przechodniów: mikrofony "zbierają ogólne odgłosy ulicy, są szczególnie przydatne nocą gdy walory monitoringu wizyjnego wyraźnie słabną. Dzięki nim dyspozytor wychwyci odgłos wyjącego alarmu, czy tłuczonej szyby albo np. wołanie o pomoc" (to słowa komendanta policji).
Ale skoro zbierają ogólne odgłosy, to mogą i rozmowy osób, które mają tego pecha, że akurat przebywają w pobliżu ucha -- ale przecież to nie jest problem, ponieważ protestować mogą wyłącznie "środowiska sprzyjające przestępcom".

Przestępcom sprzyjają także chyba Ojcowie Konstytucji, którzy wśród wolności i praw osobistych umieścili przepisy o ochronie prywatności oraz zakazujące władzom publicznym gromadzić informacji o obywatelach bez podstawy prawnej, a także twórcy kodeksu karnego, którzy w art. 267 par. 3 opisali przestępstwo bezprawnego podsłuchu -- na całe dwa lata za kraty może trafić ten, kto używa m.in. urządzeń podsłuchowych w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony.

Jasne, można się spierać czy rejestracja publicznie dostępnego dźwięku "z powietrza" -- nie wymierzona selektywnie w konkretną osobę czy miejsce -- może być traktowana jako nielegalny podsłuch (kolejny punkt do dyskusji: sklepowe kamery CCTV wymierzone w stanowiska kasowe, gdzie klienci machają kartami płatniczymi i wklepują piny... nietrudno wyobrazić sobie także miejsca, gdzie owe "przypadkowe" rozmowy wcale nie będą takie przypadkowe...) -- jednak jakby na to nie patrzeć, nie ma przepisów nadających władzom samorządowym uprawnienie do słuchania i nagrywania tego, co ludzie sobie mówią. I nie zmienią tego żadne, choćby najlepsze intencje -- każdy ma prawo czuć się na ulicy swobodnie, bez względu na to, czy umawia się na randkę, obrabia tyłek szefowi z pracy czy po prostu mu się odbija.

Pomysł mławskich municypałków krytykuje także ex-szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ("idąc w tym kierunku, za chwilę znajdziemy się w państwie opisanym przez Orwella"). Oczywiście, że mu wierzę. O tyle, o ile domyślam się, że służby lubią monopol na to co robią.


PS na zdjęciu wyspecjalizowane urządzenie podsłuchowe -- przypominające jakiegoś grzybka czy kwiatek

Komentarze (25)
Szukaj rejestru przedsiębiorców CEIDG w polu
 Oceń wpis
   

Ciekawostka (skończyłem podsumowania tygodnia, ale 1 lipca zasługuje sam w sobie na podsumowanie): to właśnie dziś:

  • zaczął się pierwszy dzień końca Unii Europejskiej (bo wiadomo, że po przejęciu prezydencji przez Polskę będzie jak z autostradami);
  • pojawiają się opłaty na paru nowych autostradach (i e-myto dla aut ponad 3,5-tonowych);
  • nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji w sprawie DSK (za którym może nawet będzie nieoczekiwana zmiana miejsc?);
  • Zygmunt Solorz-Żak kupuje Polkomtel SA -- za całe 18 mld złotych, tj. jakieś 1300 złotych za każdego abonenta (czy to jest dużo?);
  • Gremi Media, spółka Grzegorza Hajdarowicza znana z tego, że kupiła "Przekrój" (który zalicza historycznego nurka) kupiła udziały w Presspublice (wydawcy "Rzeczpospolitej") od Mecom Poland Holding  -- Mecom Poland Holding SA -- przez co, po akceptacji transakcji przez UOKiK, stanie się także współwłaścicielem "Rzepy" (szkoda "Rzepy")

No i zmiana historyczna: weszły w życie przepisy ustawy o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców (tak właśnie: "ograniczaniu", nie "ograniczeniu" czy nawet "likwidacji"), zgodnie z którymi urzędnicy nie będą już mogli żądać różnych kwitków i zaświadczeń -- ale tylko tam, gdzie długa ustawa wprowadziła taką zasadę (i tu widzę pole do popisu dla ekspertów od biurokracji)...

Po szczegóły odsyłam do różnych opracowań, których jest mnóstwo (np. na blogu "Co piszczy w prawie" piszą o nowych zasadach rejestracji przedsiębiorców w CEIDG) -- śmiesznostka: ustawa została rzutem na taśmę, tuż jej przed wejściem w życie znowelizowana, por. Dz.U. nr 131 poz. 764 -- ja ze swojej strony dodam, że:

  • na stronie Ministerstwa Gospodarki nie widać owego elektronicznego rejestru Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (rzecz jasna przepis zobowiązujący udostępnianie tych danych obowiązuje od dziś!);
  • w ramach owej nowelizacji na ostatnią chwilę oczywiście poprawiono kluczowe art. 37-38 ustawy o swobodzie gospodarczej, utrzymując wprawdzie zasadę, że zamiast zaświadczenia wystarczy wydruk z CEIDG -- ale jak go uzyskać, skoro dane nie są prezentowane w internetach??! (no tak, oni sobie będą migrować dane do końca 2011 r. -- zaczynam przyjmować zakłady czy zdążą);
  • sam wniosek o rejestrację działalności gospodarczej (już nie EDG-1, lecz CEIDG-1) można złożyć via internety... ale na dziś dostępny jest tylko plik PDF do wydruku ;-)
  • w ostatniej chwili też zmieniono zakres danych o przedsiębiorcach prezentowanych w CEIDG -- nie będzie już nie tylko adresu zamieszkania przedsiębiorcy, ale nawet numeru PESEL (zatem odtąd jak robić przekręty to tylko pod nazwiskiem Jan Kowalski);
  • i ostatnia ciekawostka: będzie można przekształcić się z przedsiębiorcy jednoosobowego w spółkę kapitałową (art. 584(1)-584(13) ksh.
Komentarze (16)
Jachowicza może ułaskawią... a co z innymi?
 Oceń wpis
   

Kolejny przyczynek do dyskusji o sensowności utrzymania w kodeksie karnym osławionego art. 212 oraz innych przepisów przewidujących karanie za słowa: do Kancelarii Prezydenta trafił wniosek o ułaskawienie redaktora Jachowicza, skazanego za prasowy komentarz poświęcony jednemu z pułkowników naszych kochanych służb specjalnych.

Złożony ponoć przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich (jakim cudem? -- art. 560 par. 1 kodeksu postępowania karnego przynosi zamknięty katalog podmiotów, które mogą prosić o ułaskawienie) wniosek ma teraz trafić w tryby ustawowej procedury: od prezydenta do Prokuratora Generalnego, który albo przekaże wniosek do zaopiniowania przez właściwy sąd rejonowy, albo weźmie do postępowania z urzędu (w takim przypadku można pominąć długotrwałą procedurę sądową i prezydent może załatwić sprawę prawie od ręki... Z drugiej strony Bronisław Komorowski publicznie zapewniał, że nie będzie ułaskawień bez pozytywnej opinii sądu, co oznacza, że przez desuetudo zamrze art. 567 par. 2 kpk, który pozwala na stosowanie prawa łaski jako klasycznej prezydenckiej prerogatywy: bez mieszania do tematu wymiaru sprawiedliwości.

z Konstytucji RP:
Art. 139. Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu.
Art. 144. 2. Akty urzędowe Prezydenta Rzeczypospolitej wymagają dla swojej ważności podpisu Prezesa Rady Ministrów, który przez podpisanie aktu ponosi odpowiedzialność przed Sejmem.
3. Przepis ust. 2 nie dotyczy:
18)  stosowania prawa łaski

z kodeksu postępowania karnego:
Art. 560. § 1. Prośbę o ułaskawienie skazanego może wnieść on sam, osoba uprawniona do składania na jego korzyść środków odwoławczych, krewni w linii prostej, przysposabiający lub przysposobiony, rodzeństwo, małżonek i osoba pozostająca ze skazanym we wspólnym pożyciu.
§ 2. Prośbę o ułaskawienie wniesioną przez osobę nieuprawnioną lub niedopuszczalną z mocy ustawy sąd pozostawia bez rozpoznania.(...)
Art. 564. § 1. Jeżeli w sprawie, w której wniesiono prośbę o ułaskawienie, orzekał tylko sąd pierwszej instancji i wyda on opinię pozytywną - przesyła Prokuratorowi Generalnemu akta sprawy lub niezbędne ich części wraz ze swoją opinią, a w razie braku podstaw do wydania opinii pozytywnej - pozostawia prośbę bez dalszego biegu.(...)
§ 3. Sąd odwoławczy pozostawia prośbę bez dalszego biegu tylko wtedy, gdy wydaje opinię negatywną, a opinię taką wydał już sąd pierwszej instancji; w innych wypadkach sąd odwoławczy przesyła Prokuratorowi Generalnemu akta wraz z opiniami. (...)
Art. 567. § 1. Postępowanie o ułaskawienie może wszcząć z urzędu Prokurator Generalny, który może żądać przedstawienia sobie akt sprawy z opiniami sądów albo przedstawić akta Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej bez zwracania się o opinię.
§ 2. Prokurator Generalny przedstawia Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej akta sprawy lub wszczyna z urzędu postępowanie o ułaskawienie w każdym wypadku, kiedy Prezydent tak zadecyduje.
(Na marginesie: chyba coś faktycznie jest na rzeczy z niezgodnością procedury opisanej w art. 564 par. 1 i par. 3 kpk z konstytucyjną prerogatywą stosowania prawa łaski.) 

Mniejsza jednak z szansami na ułaskawieni dziennikarza -- większym bo systemowym problemem jest oczywiście samo w sobie funkcjonowanie w kodeksie karnym przepisów penalizujących słowa. Zniesławienie i znieważenie -- czyny same w sobie naganne moralnie i przecież niekoniecznie indyferentne prawnie -- śmiało przecież mogą podlegać wyłącznie jurysdykcji cywilnej, jako jedna z form naruszenia dóbr osobistych.

To samo skądinąd tyczy się przepisu pozwalającego żądać wyznawcom Ra od państwa ścigania osób, które źle o tym Ra mówią. Albo ex-posłowi Unii Pracy, który w ramach zwalczania sekt doniósł na śpiewaka Darskiego za podarcie Pisma Świętego... i na śpiewaczkę Rabczewską za zarzucanie autorom tegoż samego Pisma Świętego "naprucia"...

Sęk w tym, że jak widać nad losem biednego żurnalisty zawsze ktoś się pochyli -- nie mam zaś pewności czy prezydent Komorowski w ogóle pomyśli o ułaskawieniu Adama Darskiego lub Doroty Rabczewskiej (jeśli, rzecz jasna, zostanie on uznany winnym przestępstwa obrazy uczuć religijnych). Nie mówiąc o innych szaraczkach.

Tymczasem takich tragedii -- bo nadużywanie prawa do nękania prywatnymi aktami oskarżenia jest faktem (czytałem jednego takiego, który twierdził, że "to kosztuje tylko 300 złotych") jest szczerym faktem (a kary za to nie ma żadnej!) -- może być i jest znacznie więcej, czego jednak ani SDP, ani prezydent siłą rzeczy nigdy nie zobaczą.

Stąd też lepiej chyba po prostu wreszcie raz na zawsze skasować głupie przepisy z kodeksu karnego, zamiast co parę tygodni borykać się z niepotrzebnymi problemami wynikającymi ze stosowania szkodliwych przepisów.

Komentarze (22)
5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D