Zgadzam się z Jackiem Sierpińskim, który pisze, że włos na głowie się jeży na wieść o tym, że sąd zadecydował o zastosowaniu tymczasowego aresztowania wobec dziennikarza Wojciecha S., którego oficer WSI (chyba jednak nie 'były oficer służb specjalnych PRL') pomówił o złożenie oferty załatwienia pozytywnej weryfikacji w zamian za 200 tys. złotych.
O szafowaniu przez organy ścigania wnioskami aresztowymi i przyklepywaniu ich przez sądy już pisałem (por. Tymczasowe aresztowanie - 3,5 roku and counting... oraz Dobry wyrok, ale co dalej?). Faktycznie zastosowanie aresztu wobec dziennikarza w kilka miesięcy po przesłuchaniu i przewaleniu jego mieszkania przez smutnych panów (zachęcam do zapoznania się ze wstrząsającym opisem zdarzeń) zakrawa na smutny i tragiczny dowcip. Jeśli dziennikarz miał podjąć jakiekolwiek kroki w celu ukrycia dowodów przestępstwa albo wywierania nacisków na świadków, to miał od połowy maja nader na to czasu, podobnie nie ma raczej obawy o to, aby Wojciech S. zaczął się ukrywać. Art. 258 kodeksu postępowania karnego
§ 1. Tymczasowe aresztowanie może nastąpić, jeżeli:
1) zachodzi uzasadniona obawa ucieczki lub ukrywania się oskarżonego, zwłaszcza wtedy, gdy nie można ustalić jego tożsamości albo nie ma on w kraju stałego miejsca pobytu,
2) zachodzi uzasadniona obawa, że oskarżony będzie nakłaniał do składania fałszywych zeznań lub wyjaśnień albo w inny bezprawny sposób utrudniał postępowanie karne.
§ 2. Jeżeli oskarżonemu zarzuca się popełnienie zbrodni lub występku zagrożonego karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej 8 lat, albo gdy sąd pierwszej instancji skazał go na karę pozbawienia wolności nie niższą niż 3 lata, potrzeba zastosowania tymczasowego aresztowania w celu zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania może być uzasadniona grożącą oskarżonemu surową karą.
§ 3. Tymczasowe aresztowanie może wyjątkowo nastąpić także wtedy, gdy zachodzi uzasadniona obawa, że oskarżony, któremu zarzucono popełnienie zbrodni lub umyślnego występku, popełni przestępstwo przeciwko życiu, zdrowiu lub bezpieczeństwu powszechnemu, a zwłaszcza gdy popełnieniem takiego przestępstwa groził.(...)
Kataryna pisze o braku solidarności wśród dziennikarzy, którzy nie rzucili się pomstować przeciwko działaniom służb wobec przedstawiciela czwartej władzy. Nie będę ukrywał, że mam podobne wrażenie -- wygląda to dokładnie tak, jakby ostrożność nakazywała komuś (środowisku) nie zajmować się tą dość dziwną i tajemniczo wyglądającą sprawą.
Ze swojej strony mogę tylko dodać, że tragiczne w całej aferze jest to, że chociaż nie ma tego niedobrego Ziobro, to prokuratura (Prokuratura Krajowa!) nadal szafuje wnioskami o zastosowanie najpoważniejszego ze środków zapobiegawczych, a sądy (czasem dopiero po zażaleniu) jednak do wniosków tych się przychylają, zdecydowanie za łatwo ulegając presji 'przymknięcia do zmięknięcia'.
PS nie będę ukrywał, że jak usłyszałem o sprawie Radosława M. i Piotra Ś. -- wobec których prokuratura też wystąpiła o areszt -- to aż się zląkłem. Tym razem jednak się udało.
PPS (po przeszło godzinie) i proszę... Wojciech S. podciął sobie żyły.



