"Skyfall": moja mała recenzja (a film świetny)
 Oceń wpis
   

James Bond Skyfall Aston Martin in Scotland Jako stuprocentowy i zdeklarowany bondomaniak -- którym jestem -- nie mogę sobie odmówić krótkiej i bardzo subiektywnej recenzji Skyfall. (Tak, do kina popędziłem wczoraj, ale napisać zachciało mi się dopiero dziś.)

W krótkich słowach mogę zatem powiedzieć, że:

  • nadal jest dziwnie, jednak jest to inny rodzaj dziwności, niż w Casino Royale czy Quantum of Solace. Walcząc z Raoulem Silvą -- oszalałym ex-agentem MI6 -- nie tylko widzimy gorsze strony w służbie Jej Królewskiej Mości, ale i sięgamy do przeszłości Bonda;
  • owa przeszłość -- nie chcę za dużo pisać, bo wierzę, że większość P.T. Czytelników na "Skyfall" pójdzie (o ile już nie poszła -- wczoraj na sali był dosłownie komplet!) -- faktycznie bliska jest temu, co uformowało Bruce Wayne'a;
  • w filmie wreszcie są smaczki -- ale właśnie: smaczki -- nawiązujące do tego, z czym kojarzy się nam hasło "James Bond". Aston Martin w wersji naprawdę klasycznej, w dodatku z "magicznym guziczkiem", wybuchający długopis (fakt, że tylko w rozmowie z Q... no właśnie, wreszcie jest Q);
  • jest też panna Moneypenny; a że Skyfall jest chronologicznie po Casino i Quantum, mamy możliwość przekonać się skąd właściwie wzięła się ta sekretarka;
  • product placement... zwracam na to uwagę, bo piekielnie się bałem, ale nie: to nie Casino Royale, gdzie marki Sony brakowało chyba tylko w tytule filmu. W Skyfall mniej-więcej widać jakich produktów używa najsławniejszy agent MI6, ale pokazywanie tego jest nienachalne (mniej nawet niż w Quantum). Widać, że cały nacisk poszedł na reklamy związane z filmem -- i ja takie rozwiązanie osobiście preferuję (nb. są już stronki ze wskazówkami dla chętnych... nawet kubek Q został zdeszyfrowany...).

Więcej pary z gęby nie puszczę, by nie psuć Wam zabawy.
Ocena? W skali od 1 do 10 oczywiście mocna dziesiątka ;-) ale taki już jest los prawdziwego bondomaniaka, który może się śmiać na widok buzi Lazenby'ego, ale... tak czy inaczej od czasu do czasu puści sobie ten film ;-) Na pewno w kinie pojawię się na tym co najmniej jeszcze jeden raz, a później kupię sobie płytę, którą zedrę na wióry... ;-)


PS pomyślałem o tym wcześniej, ale zapomniałem napisać -- czy tylko mnie się wydaje, że w sumie Bond tę rozgrywkę przegrał? Owszem, Silva nie żyje, ale jego plan w sumie się udał...

Komentarze (14)
Uwaga na Biuro Zaświadczeń z... O dodatkowych opłatach za...

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]