... ale sądy muszą stać po naszej stronie!
 Oceń wpis
   
Postanowiłem sobie jakiś czas temu nie pisać w moim blogasku o władzy naszej ukochanej. "Lege Artis" z założenia miał być zbiorem felietonów raczej niepolitycznych - a jeśli już to nie wprost politycznych - a i nabijanie sobie popularności jazdą po ekipie (po każdej ekipie - żeby nie było niedomówień - ponieważ jako przedwojenny oficer trzymam się reguły równego dystansu do "dwóch przeciwników") niespecjalnie mnie interesuje.

Czasem przychodzi jednak taki dzień, że trudno jest zdzierżyć.
O sprawie niedobrych Niemców, co chcą nam zabrać ziemię naszą ojczystą, zaraz po tym jak fabryki wykupili i banki wykupili i robotników na pysk wylali, pisać nie chciałem. Temat jątrzący, a że pogląd mam pewnie mało popularny - zaś jako człowiek powszechnie szanowany muszę dbać o opinię - postanowiłem nie wyskakiwać przed orkiestrę, nie dzielić się z Wielce Czcigodnymi Czytelnikami moimi przemyśleniami.

Niestety, pomimo prób i wysiłków, nie wytrwałem w swoim postanowieniu. A to dlatego, że przeczytałem właśnie w "Dzienniku", o premierze, który pojechał na Mazury, spotkał się z ludźmi, którym nasze polskie sądy na niemiecki rozkaz chcą domy odebrać i wezwał on był te sądy, żeby wydając wyroki kierowały się interesem narodowym.
Sęk w tym, że jak słyszę coś o interesie narodowym to od razu robię się niespokojny; jako niepoprawny indywidualista uważam, że każdy ma swój interes, więc i ja mam swój interes, prywatny, niepubliczny, nieznacjonalizowany. Jeśli premier uważa, że jego interes wart jest tyle, aby oddać go w ręce publiczne - jego wolna wola, nie od tego jestem libertarianinem (zaraz mnie tu naskoczą, że jestem tylko łżelibertarianinem, bo nad produkcję środków produkcji przedkładam produkcję sprzętu sportowego i gadżetów wypoczynkowych), żeby mu zakazywać.

Jak słyszę takie banialuki, krew mnie zalewa podwójnie. Po pierwsze - to blogasek o prawie, więc zacznę od Wielkiej Polityki - od Pierwszego Premiera Czwartej Rzeczypospolitej, która zerwała z niechlubnym dorobkiem III RP oczekiwałem raczej działań zmierzających do naprawienia krzywd i niegodziwości wyrządzonych przez władze komunistyczne. Oczekiwałem - bądźmy szczerzy - bo nadal za lapsus uważam jego słowa o tym, że to rząd najlepszy od 1989 r., co rozumiem w ten sposób, że wcześniej były lepsze i zamiarem J. Kaczyńskiego jest doścignąć tandem Gomułka-Cyrankiewicz, Gierek-Babiuch albo Jaruzelski-Messner.

Premier, który nie zgadza się na całe komunistyczne zło powinien stanąć na tej mazurskiej ziemi i wyraźnie powiedzieć, że PRL oszukała wszystkich, zarówno polskich obywateli, których zmuszono do "zrzeczenia się" własności nieruchomości (oraz zrzeczenia się polskiego obywatelstwa), jak i tych, którzy w dobrej wierze nabyli później własność bądź wieczyste użytkowanie tych domostw.
Tak powiedziałby premier, który komunizm uważa za ustrój zły, niesprawiedliwy, bezprawny, zbrodniczy - nie licząc przy tym czy komuna nam ukraść czy dla nas ukraść. Wychodzi jednak na to, że tym razem (nie tylko tym...) Jarosław Kaczyński bierze się za umacnianie zdobyczy socjalizmu, stawiając się w jednym szeregu z innymi utrwalaczami władzy ludowej. Pięknie.

Druga sprawa - wcale nie marginalna - to aspekt prawny. Pal licho żenującą odezwę do sądów i Sądu Najwyższego, dywagacje na temat trójpodziału władzy i wpływu egzekutywy na judykaturę. Ale powiedzieć sądom, żeby orzekały w oderwaniu od podstawowych zasad równości, od przepisów postępowania cywilnego, żeby opierały się na - czy to echo Karla Schmitta? - na interesie narodowym, który oczywiście uosabia, wypowiada i określa JE Jarosław Kaczyński??!
To ja się zapytam: skąd Kaczyński Jarosław wie jaki jest interes narodowy, bo mnie się wydaje, że nawet gdyby zwołano na ten temat referendum ogólnokrajowe i w tym referendum (jak za dawnych dobrych lat) 99% spośród 99% biorących udział poparłoby pogląd Jarosława Kaczyńskiego, to jeszcze nie oznaczałoby to, że tak właśnie wygląda interes narodowy. Prawda?

Ja jako podmiot liryczny oraz obywatel świadom swych praw i obowiązków nie życzę sobie, aby żaden polityk - a szczególnie którykolwiek z obecnie piastujących jakiekolwiek urzędy, mandaty bądź inne funkcje - określał w moim i Państwa imieniu na czym polega nasz interes narodowy. Rzecz w tym, że my Polacy mamy zwykle więcej problemów przez taki mesjanizm (idzie rocznica Powstania Warszawskiego, jeśli coś napiszę to pewnie znów podpadnę...).
Co więcej, nie chcę, aby ów interes miał jakikolwiek wpływ na rozstrzygnięcia sądowe; dziś w ten sposób premier postanowi dokończyć dzieła komunistów, jutro weźmie się za takich średniego wzrostu ciemnych blondynów jak ja. Dla mnie wystarczająco niejasna bywa praktyka sądów i orzecznictwo, co będzie się działo jeśli kolejną klauzulą generalną stanie się interes narodowy - nie chcę nawet zgadywać!

W mojej skromnej ocenie pozwolę sobie skwitować postawę premiera następującym bon montem: prawo i sprawiedliwość prawem i sprawiedliwością, ale sądy muszą stać po naszej stronie!
Komentarze (6)
Ulga... Przyssawki budżetowe

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]