7 z tygodnia (IX)
 Oceń wpis
   

Dzisiejsza porcja złotych myśli nieco opóźniona. Raz, że byłem na pewnej imprezie (na quasi-relację musicie poczekać, może jutro będzie), a dwa, że powrót miałem z przygodami, więc zamiast znaleźć się we Wrocławiu po 20, byłem dopiero o północy. No ale cóż, tak to jest jak Lot się skupia na wymianie prezesów (luty 2007, kwiecień 2007, kwiecień 2008, wrzesień 2010), a nie taboru wożącego pasażerów.
A więc jedziemy z koksem: 

  • Rzecz okropna wyjątkowo: po śmierci Barbary Blidy "czuwający" przy zwłokach funkcjonariusze ABW wykonali setki połączeń telefonicznych, w tym kompletnie irracjonalnych, w tym do salonów masażu -- wyłącznie po to, by zamazać możliwość odcyfrowania ich kroków i planów. Jak pisze Wyborcza.pl rekordzista zadzwonił aż 225 razy, co czyni jego billingi kompletnie bezużytecznymi dla śledczych. Mało tego, dla lepszego zatarcia śladów bezpieka wymieniała się komórkami (więc nie wiadomo kto dzwonił dokąd) -- ale zdaniem kierownictwa służb "kombinowanie nie jest standardową procedurą w ABW".
    Coraz częściej (to eufemizm) dochodzę do wniosku, że służby zawsze będą miały tendencje do wynaturzania się i realizacji własnych interesów -- i nie trzeba być szaleńcem ani zwolennikiem spiskowych teorii, by mieć takie zdanie. Sprawa Blidy to modelowy przypadek: spreparowane zarzuty korupcyjne, wjazd na chatę przy kamerze, katastrofa przy czynnościach -- a teraz lata rozmywania odpowiedzialności i braku odpowiedzi. I znów się okaże, że łatwiej było pobić Hitlera, niż wyjaśnić odpowiedzialność p.p. Kaczyńskiego i Ziobry za śmierć byłej ministerki.
    Na marginesie: ciekawym ile z tych zaciemniających punktów, do których jednak dzwoniono (jakieś sklepy, salony masażu właśnie) to po prostu przykrywki i lokale służb;
  • nie sposób nie napomknąć znów o "aferze" WikiLeaks (tu też służby dały wielokrotnie plamę), ale w nieco innym ujęciu: zadziwiająco często zdarzają się komentarze (choćby na blogach pisanych przez młodych ludzi) uznające, że skoro rząd amerykański kazał odciąć organizację od finansowania i hostingu, a MasterCard, PayPal i Amazon skwapliwie wykonały polecenie (służbowe?), to na pewno WikiLeaks jest zła i złamała prawo. Nie wiem skąd się u młodych ludzi bierze taka niechęć do buntu (albo chociaż popierania buntu) -- za moich czasów było jednak zupełnie inaczej... ale mam przypuszczenie, że to efekt kultury i wzorców, w jakich obecnie żyjemy.
    Jeśli komuś nie przeszkadza, że jego ukochany Facebook może go w jednej chwili wykopać "zaniemanie" racji co do regulaminu, jeśli akceptuje to, że producent jego ukochanego telefonu czuje się uprawniony do decydowania jakiego oprogramowania nelzja  -- to chyba tym łatwiej przyjąć mu, że o poważniejszych kwestiach też pomyśli za niego jakiś inny Wielki Brat...
  • o niekonwencjonalnej firmie Righthaven  ich metodach walki z "piractwem" już pisałem, o ich najnowszych pomysłach jeszcze nie. Świeży wynalazek to żądanie przekazania praw do domeny, pod którą udostępniany jest serwis internetowy, w którym rzekomo miało miejsce naruszenie autorskich praw majątkowych klienta Righthaven, czyli: skoro (rzekomo) jumiesz teksty, to licz się z tym, że my teraz zajumiemy tobie domenę.
    Poszło o to, że Drudge Report ponoć miał bezprawnie użyć zdjęcia pochodzące z Denver Post.
    Pozew można sobie ściągnąć stąd (ja zaś nieodmiennie jestem zachwycony amerykańskim obyczajem publikowania pism procesowych w sieci) -- dodam, że czekać tylko, aż takie pomysły zaczną przychodzić do głowy rodzimym walczakom;
  • narzekamy na małą skuteczność policji? że wykrywalność leży, że za dużo mundurowych za biurkami, za mało na ulicach (a ci, co wychodzą to nudzą się niekiedy wyjątkowo?) Oto i sposób na poprawienie statystyk: wystarczy, by każdy policjant przynajmniej raz w miesiącu sam sobie wlepił mandat, a od razu poprawią się wszelkie możliwe statystyki. 
    Absurd? Absurd. Ale czy wyjątkowy?
  • też dobre: kto jest większym "Tigerem" i czyj jest ten "Tiger"? Na razie wychodzi na to, że jedynym "Tigerem" w Polsce może być Dariusz Michalczewski, któremu udało się uzyskać w toku postępowania sądowego zabezpieczenie w postaci nakazu tymczasowego wstrzymania sprzedaży produktów oferowanych pod marką "Tiger".
    Co zaskakujące z opisu sprawy można wywnioskować, iż tym razem chodzi także o to, że z etykietek napoju zniknęła podobizna boksera (jest to dziwne, bo zwykle spór toczy się o bezprawne użycie czyjegoś wizerunku); nie mniej zamotana jest kwestia znaku towarowego: "tigerów" według wyszukiwarki znaków towarowych jest mnóstwo, m.in. jest logo pubu TIGER, ale już prawa do "Tiger energy shot" przysługują spółce Foodcare sp. z o.o., podczas gdy Fundacja Darka Michalczewskiego -- Równe Szanse ma aż dwa podobne znaki "Tiger energy water";
  • nie mniej interesująca jest sprawa odpowiedzialności PZU za wykonania zobowiązania z tytułu zawartej umowy ubezpieczenia żaglowca "Fryderyk Chopin" -- ważne także w kontekście tego czym jest ubezpieczenie i czy warto się ubezpieczać. Oto jak się okazuje łajba była ubezpieczona na pełną jej wartość, szkody wyrządzone niedawnym uszkodzeniem wyceniono na mniej-więcej 1/3 wartości żaglowca, składka jest opłacana od 20 lat -- co nie przeszkadza PZU odmówić wypłaty odszkodowania.
    Nie wiem jaką oni mieli polisę, a w szczególności jakie były tam wyłączenia, ale ogólnie można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że większość ofert ubezpieczeniowych to zwykłe oszustwo. Płacisz kierowco składkę za AC auta latami (po 10 latach łączna wartość składek może przekroczyć wartość pojazdu), ale jak przyjdzie co do czego, to się okazuje, że nic z tego nie będzie;
  • i na koniec: oczywiście nie można mieć krytycznego spojrzenia na odmowę wypłaty odszkodowania, a na pewno nie można dzielić się takimi poglądami na Facebooku. Tam "za karę" po prostu wywalają na zbity pysk -- obecnie zniknięty jest cały profil żaglowca Fryderyk Chopin (gdzie opisywano m.in. jego ostatni, niefortunny tekst -- zniknięty jakby to jakiś chiński dysydent był...)
    To ciekawy temat do dyskusji o wolności, w tym wolności słowa i wolności w internecie (patrz uwaga nr 2 powyżej, napisane w piątek), ale rozwinę temat w owej quasi-recenzji sobotnio-niedzielnego spotkania w Gdańsku.
Komentarze (24)
Ontologiczna ekspektatywa... Odsprzedaż produktów z...
1 | 2 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]