2008-01-21 20:51
Takie wpisy zwykle przemijają prawie niezauważone, ale skoro biorę udział w konkursie na Blog Roku w kategorii profesjonalne - muszę czasem skreślić kilka zdań iście profesjonalnych.
Powód jest prosty: wyrokiem sprzed kilkunastu dni Sąd Najwyższy przesądził, że sądy cywilne są związane decyzjami administracyjnymi. (Nie wdając się w szczegóły sprawy, o której można sobie podczytać w Rzepie, wystarczy pamiętać, że dotyczyła ona naruszenia prawa do wzoru użytkowego.)
Przełom? Nie. Wyłom? Także nie. Wiekopomne odkrycie? Zdecydowanie nie.
Rzecz w tym, że kilka miesięcy temu pisałem o innym wyroku, w którym SN stwierdził, iż sąd powszechny nie jest związany decyzją administracyjną, jeśli jest ona wadliwa. Oczywiście rozstrzygnięcie wzbudziło - jak to zwykle bywa - mieszane uczucia także na łamach Lege Artis: w komentarzach wypowiedziało się 3 prawników (w tym także ja) i w sumie nasze opinie były dość rozbieżne ;-)
Orzeczenie, o którym dziś mowa pozbawione jest takich niuansów. Sąd nie musiał rozważać skuteczności wadliwej acz niezaskarżonej decyzji administracyjnej. Wystarczało rozstrzygnąć na ile zmiana statusu prawnego przedmiotu sporu - który to status zależy od postępowania przed Urzędem Patentowym RP - ma wpływ na prawidłowość roszczenia cywilnoprawnego.
Zdaniem Sądu prawidłowe wycofanie z obrotu prawnego decyzji administracyjnej ma wpływ na ocenę powództwa cywilnego związanego z przedmiotem tejże decyzji (a ściśle: jeśli decyzja została uchylona, to skutki tej czynności będą miały wpływ na roszczenie cywilne).
Spytacie pewnie dlaczego tyle uwagi poświęcam kwestii wpływu decyzji administracyjnej na sprawę cywilną? Otóż prowadziłem kiedyś pewną naprawdę ciekawą sprawę, w której podstawą ustalenia statusu strony była właśnie jakaś samoistna czynność administracyjna (co ciekawe, organ twierdził, iż nie była to decyzja - wiedząc, że do wydania decyzji nie było podstaw prawnych), zaś sąd (pracy) w ogóle nie miał zamiaru uwzględnić tej okoliczności.
PS sprawa ma sygnaturę III CSK 196/07, a wyrok jest z 9 stycznia 2008 r.
Powód jest prosty: wyrokiem sprzed kilkunastu dni Sąd Najwyższy przesądził, że sądy cywilne są związane decyzjami administracyjnymi. (Nie wdając się w szczegóły sprawy, o której można sobie podczytać w Rzepie, wystarczy pamiętać, że dotyczyła ona naruszenia prawa do wzoru użytkowego.)
Przełom? Nie. Wyłom? Także nie. Wiekopomne odkrycie? Zdecydowanie nie.
Rzecz w tym, że kilka miesięcy temu pisałem o innym wyroku, w którym SN stwierdził, iż sąd powszechny nie jest związany decyzją administracyjną, jeśli jest ona wadliwa. Oczywiście rozstrzygnięcie wzbudziło - jak to zwykle bywa - mieszane uczucia także na łamach Lege Artis: w komentarzach wypowiedziało się 3 prawników (w tym także ja) i w sumie nasze opinie były dość rozbieżne ;-)
Orzeczenie, o którym dziś mowa pozbawione jest takich niuansów. Sąd nie musiał rozważać skuteczności wadliwej acz niezaskarżonej decyzji administracyjnej. Wystarczało rozstrzygnąć na ile zmiana statusu prawnego przedmiotu sporu - który to status zależy od postępowania przed Urzędem Patentowym RP - ma wpływ na prawidłowość roszczenia cywilnoprawnego.
Zdaniem Sądu prawidłowe wycofanie z obrotu prawnego decyzji administracyjnej ma wpływ na ocenę powództwa cywilnego związanego z przedmiotem tejże decyzji (a ściśle: jeśli decyzja została uchylona, to skutki tej czynności będą miały wpływ na roszczenie cywilne).
Spytacie pewnie dlaczego tyle uwagi poświęcam kwestii wpływu decyzji administracyjnej na sprawę cywilną? Otóż prowadziłem kiedyś pewną naprawdę ciekawą sprawę, w której podstawą ustalenia statusu strony była właśnie jakaś samoistna czynność administracyjna (co ciekawe, organ twierdził, iż nie była to decyzja - wiedząc, że do wydania decyzji nie było podstaw prawnych), zaś sąd (pracy) w ogóle nie miał zamiaru uwzględnić tej okoliczności.
PS sprawa ma sygnaturę III CSK 196/07, a wyrok jest z 9 stycznia 2008 r.
Komentarze (0)
Kategoria
prawo i życie



