Wczoraj Trybunał Konstytucyjny niezwykle ciekawy i doniosły wyrok, którego prawdziwe znaczenie i konsekwencje poznamy za jakiś czas: w kompetencjach Trybunału leży także badanie zgodności rozporządzeń unijnych z Konstytucją Rzeczypospolitej. Wynika to z zasady nadrzędności naszej ustawy zasadniczej -- i tak jak Trybunał Sprawiedliwości EU odpowiedzialny jest za ocenę zgodności rozporządzeń z pierwotnym prawem unijnym, tak Trybunał Konstytucyjny uprawniony jest do badania ich zgodności z konstytucją polską. Skutkiem negatywnej oceny nie będzie uchylenie normy (bo takich kompetencji TK nie ma i mieć nie może) -- jednak niezgodne z naszą ustawą zasadniczą prawo pochodne nie może być stosowane w polskim porządku prawnym (wyrok z 16 listopada 2011 r., sygn. akt SK 45/09).
Orzeczenie dotyczyło skargi konstytucyjnej na rozporządzenie Rady (WE) nr 41/2001 w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych, któremu skarżący zarzucił niezgodność z konstytucyjną gwarancją sprawiedliwego procesu przed niezawisłym sądem oraz zasadą równości wobec prawa. I chociaż TK skargi nie uwzględnił, sam fakt, że zajął się relacjami prawa europejskiego do prawa krajowego, jest wystarczająco istotny, by poświęcić mu krótką notkę na łamach Lege Artis (krótką z racji tego, że na podstawie komunikatu prasowego trudno wysnuć lepsze wnioski, niż to, co da się właściwie powtórzyć za Trybunałem).
Dość jednak rzec, że zdaniem sędziów:
- mówiący o skardze konstytucyjnej art. 79 ust. 1 konstytucji nie ogranicza rodzaju aktu normatywnego, którego niezgodność może mieć negatywny wpływ na prawa i wolności obywatelskie -- może być to zarówno akt prawny pochodzący od organu krajowego, ale i norma europejska;
- polskie sądy i organy administracji publicznej mogą i powinny stosować w swojej pracy rozporządzenia unijne, zaś rozporządzenia EU mogą dotykać sfery praw i wolności obywatelskich;
- prawo unijne zachowuje pierwszeństwo nad ustawodawstwem polskim (bo tak mówi art. 91 ust. 3 konstytucji), jednak już w przypadku kolizji prawa EU z ustawą zasadniczą prymat zachowuje ta druga -- bo takie są konsekwencje art. 8 ust. 1 Konstytucji RP;
- oznacza to, że nasza konstytucja może być wzorcem do oceny zgodności prawa europejskiego z fundamentami ustrojowymi Polski (to jest w sumie powtórzenie tez za wyrokiem K 18/04);
- oczywiście, do pełnej oceny -- w tym obalania -- prawa europejskiego powołany jest Trybunał Sprawiedliwości EU, przeto nasz Trybunał nie może uchylać takich norm -- może jednak stwierdzać ich niezgodność z polskim porządkiem prawnym, a przez to uniemożliwiać ich stosowanie na obszarze Polski (znaczy się: takie rozporządzenie nadal będzie sobie funkcjonować, ale nie u nas);
- możliwość stosowania konstytucji jako wzorca oceny europejskiego prawa pochodnego ograniczona jest wyłącznie do skargi konstytucyjnej (nie będzie przysługiwać organom państwa uprawnionym do zaskarżenia norm prawnych) i tylko do sytuacji, kiedy ochrona praw człowieka przez organy Unii nie jest wystarczająca.
W samym wątku będącym przedmiotem oceny Trybunału nie znaleziono przesłanek pozwalających na wykluczenie zastosowania zaskarżonego aktu w Polsce (co dla skarżącej strony niewątpliwie jest problemem), jednak samo orzeczenie wydaje mi się nie tylko rozsądne i prawidłowe, także w świetle tego, do czego Unia przecież ma służyć -- a więc na pewno nie do tego, żeby pogarszać sytuację obywateli państw unijnych pod względem gwarancji przysługujących im praw i wolności).
Na koniec jeszcze raz powtórzę: z ostateczną oceną wyroku warto poczekać na pisemne uzasadnienie, jednak bez dwóch zdań -- jest ciekawie.
PS dziś rano temu blogasku cykło 5 lat. Horror -- nie sądziłem, że tak to będzie. Wciągnęło, ale myślę o podleczeniu się z nałogu.
Tym nie mniej dziękuję i pozdrawiam wszystkich P.T. Czytelników Lege Artis!



