Miesiąc temu pisałem, że o "krzyżu smoleńskim" i jego obrońcach pisać mi się nie chce;
w tzw. międzyczasie nic mi się na ten temat nie odmieniło...
...więc miast oddawać się zajmującemu sporowi "przenieść czy zostawić, a jeśli przenieść to gdzie, a jeśli zostawić to jak", albo nawet pisać reportaże uczestniczące (co wydaje się być o wiele ciekawszym zajęciem), zwrócę uwagę P.T. Czytelnictwa na prosty fakt: nic tak nie zagrzewa "krzyżowców" jak prasowe zapowiedzi "nowej bitwy o krzyż"oraz -- wybaczcie, że jeszcze nie mam linka do wieczornych relacji, musicie zatem zaspokoić swą ciekawość przekazem sprzed miesiąca -- szczegółowe relacje z pola walki.
No ludzie -- pisałem to miesiąc temu w komentarzu, złotą myśl przeniosę tym razem do tekstu -- jestem stuprocentowo pewien, że nic tak nie zachęci kiboli do wytężenia wysiłków we wszczynaniu burd na stadionach, jak pewność, że ich bohaterskie wyczyny zostaną opromienione sławą wiekuistą oraz ukazane (najlepiej na żywo) milionom telewidzów w licznych relacjach.
Nic też nie skłoni ich bardziej do skrupulatnych przygotowań jak medialne zapowiedzi (wręcz zaproszenia) na ów event. (Zdanie "Na Krakowskie Przedmieście przyjadą dziś pielgrzymki z całej Polski między innymi Białegostoku, Gdańska, Szczecina i Wrocławia -- zapewnia Dariusz Wernicki ze Społecznego Komitetu Obrony Krzyża" można zamienić na "Na Stadion im. Janusza Chomątka przyjadą dziś wierni kibole z całej Polski między innymi ekipy Jagiellonii, Lechii, Pogoni oraz Śląska - zapewnia Mariusz Żernicki ze Społecznego Komitetu Ataku Cepem" -- sens i skutek będzie podobny).
Reasumując: reporterzy już ostrzą mikrofony, TVN pewnie wystawił na rubieże swój podnośnik, komentatorzy zmieniają papier w maszynach do pisania na nowy. Wieczorem się przekonamy jak odrobili zadanie domowe -- które sami sobie (po części) zadali.



