Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
 Oceń wpis
   

KOBIZETytuł dzisiejszego felietonu jest dość psychodeliczny, ale rację ma P.T. Czytelnik, który jakiś czas temu podesłał mi namiary -- co tam namiary! to był w zasadzie gotowy wpis, tylko go wrzucić na stronę i do kasy po wierszówkę iść! -- na KOBIZE, czyli Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami.

Ośrodek ten, jak sam o sobie ładnie pisze na swojej stronie, powołany został na podstawie ustawy o systemie zarządzania emisjami gazów cieplarnianych, a jego zadania polegają na zapewnieniu funkcjonowania "Krajowego systemu bilansowania i prognozowania emisji, w tym prowadzenie Krajowej bazy o emisjach gazów cieplarnianych i innych substancji" -- co chyba generalnie sprowadza się do prowadzenia jakiejś tam bazy internetowej, do której przedsiębiorcy muszą dosyłać informacje dotyczące tejże emisji. (Zainteresowanych albo po prostu cierpiących na bezsenność odsyłam na tę stronę.)

Stronka jest tak ważna, że sposób jej funkcjonowania doczekał się nawet własnego aktu wykonawczego, tj. wydanego w dniu 28 grudnia 2010 r. przez Ministra Środowiska rozporządzenia w sprawie wzoru formularza raportu oraz sposobu jego wprowadzania do Krajowej bazy o emisjach gazów cieplarnianych i innych substancji.
Czytamy w nim m.in., iż przedsiębiorca wprowadza raport o emisji za pośrednictwem strony internetowej krajowabaza.kobize.pl, że oczywiście najsamprzód należy założyć tam konto (acz wniosek o założenie konta w KOBIZE należy przesłać "w postaci elektronicznej, za pośrednictwem strony internetowej, oraz w formie pisemnej" (to uwaga cenna dla tych z P.T. Czytelników, którzy niedawno się zapierali, że przecież "internet" to też "pismo"). Po rozpoznaniu takiego wniosku KOBIZE nadaje użytkownikowi login i hasło (zaskakujące, prawda?), w konsekwencji czego można już sobie wprowadzać do bazy różne dane "w trybie bezpośredniego połączenia teleinformatycznego" (w sumie wygląda to jakby na jakimś seminarium na wydziale prawa próbowano opisać procedurę rejestracji w Facebooku ;-)

Generalnie ma być nowocześnie, internetowo, formularzowo i w ogóle zarąbiście.
Ale było chyba -- dla niektórych (wielu?) -- zbyt internetowo i zbyt nowocześnie. I tu zaczyna się coś najśmieszniejszego: otóż pieczołowicie rozpisana przez ministra od świeżego powietrza procedura... rozsypała się jak domek ze znaczonych kart.

Najpierw okazało się, że przepisy są zbyt rygorystyczne -- ale zamiast zmieniać przepisy... "Kierownictwo Ministerstwa Środowiska zaakceptowało propozycję Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami dotyczącą czasowego (na najbliższe dwa lata) ograniczenia podmiotów wprowadzających raporty do Krajowej bazy do prowadzących instalacje, którzy na terenie zakładu eksploatują co najmniej jedną instalację wymagającą pozwolenia zintegrowanego lub pozwolenia na wprowadzanie gazów lub pyłów do powietrza" (to cytat za wyjaśnieniami "uproszczenie -- dla małych podmiotów" -- por. komunikat KOBIZE z 3 stycznia 2011 r.).
Znaczy się jest teraz tak, że wprawdzie rozporządzenie każe, ale pan minister od świeżego powietrza napisał do KOBIZE, i KOBIZE już nie każe...

KOBIZE ułatwia życie małym podmiotom

Za łaskawą decyzją Ministra Środowiska i KOBIZE poszły dalsze czyny w duchu deregulacji. Już 21 stycznia pojawiła się kolejna notatka ("w związku z licznymi telefonami" ROTFL), w której wyraźnie napisano, żeby małe podmioty się odczepiły od KOBIZE -- pewnie ktoś się wystraszył potencjalnej lawiny wniosków o założenie konta w bazie -- więc jeszcze raz potwierdzono, że owszem, że rozporządzenie może i nakazuje przesyłanie danych przez stronę, ale generalnie to nikt nie zamierza traktować tego poważnie i odtąd jedyną przyjętą formą dla "małych podmiotów" jest "formularz w formacie Excel" (w sumie piękna reklama, ale KOBIZE chyba wie na czym świat stoi, bo w innych miejscach można znaleźć reklamy Adobe).
KOBIZE namawia do łamania prawa

Muszę przyznać, że rzadko spotyka się instytucje działające na podstawie "dedykowanego" mu prawa (mam na myśli owo rozporządzenie ministra od świeżego powietrza), które tak jawnie i wprost namawiają do łamania prawa innych adresatów tej normy.

Generalnie jest to doskonały przykład dobrze pojmowanej samoregulacji urzędniczej (możliwe chyba tylko w świeżo upieczonych instytucjach -- po 5 latach funkcjonowania KOBIZE raczej żądałoby wpisania sankcji karnej za niemanie konta w systemie): zły przepis zwalczaj choćby ogniem, a na pewno ignoruj go jak tylko się da. Kazali zakładać konta w systemie? Olej to, wystarczy tabelka w Excelu.

A w praktyce wygląda to teraz tak: po lewej system "na legalu", po prawej partyzantka KOBIZE.

logowanie do KOBIZE

To genialne w swojej prostocie rozwiązanie chciałem dedykować wszystkim modernizatorom, którym marzy się: nagrywanie rozpraw sądowych, sądzenie kiboli stadionowych przez telewizor, a także dowód osobisty "z czipem" (ponoć MSWiA już wie, że nie zdąży na zapowiadany termin) czy internetowa promulgacja aktów prawnych.

Komentarze (4)
Zakaz wjeżdżania autami do lasu i inne przepisy o lasach
 Oceń wpis
   

wywóz śmieci do lasuDziś temat wysoce wakacyjny -- lasy. Z cyklu: co to las, co wolno w lesie, czego w lasach nie wolno i dlaczego nauka zwykle idzie w las. W punktach.

  • las to -- a jakże, jest na ten temat stosowna ustawa (o lasach) -- grunt o zwartej powierzchni co najmniej 0,10 ha pokryty roślinnością leśną (uprawami leśnymi) -- drzewami i krzewami oraz runem leśnym -- lub przejściowo jej pozbawiony ;-)
  • nie pytajcie mnie o legalną definicję runa leśnego -- w ustawie o lasach jej nie ma, a ustawy o runie (run Forrest, run!) nie ma;
  • nie pytajcie mnie także jak wygląda las przejściowo pozbawiony roślinności leśnej i jak długo jest "przejściowo";
  • właściciel lasu (także osoba prywatna) może zakazać do niego wstępu, oznaczając go tabliczkami (art. 28 ustawy o lasach). Naruszenie samego zakazu wprawdzie nie podlega karze, ale już odmowa opuszczenia lasu na żądanie osoby uprawnionej -- i owszem (art. 157 kw);
  • pojazdy mechaniczne mogą jeździć po lesie wyłącznie po drogach publicznych, zaś drogami leśnymi tylko wówczas, gdy są one oznaczone w odpowiedni sposób! (art. 29 ust. 1 ustawy o lasach). W lesie nie wolno także parkować aut. Sankcję za naruszenie tych zakazów znajdziecie w art. 161 kw. Co ciekawe także ruch konny podlega pewnym ograniczeniom, ale już wśród wykroczeń "kto koniem przez las cwałuje, gna lub pędzi" nie znajdziecie (i słusznie);
  • w lasach nie można także m.in.: śmiecić, niszczyć roślin, wypasać zwierząt, biwakować w miejscach niedozwolonych, płoszyć zwierząt, puszczać psów luzem, hałasować i rozniecać ognia (art. 30 ustawy o lasach). Kary są surowe: za palenie ogniska w lesie lub w odległości 100 metrów (wyjąwszy miejsca dozwolone) może nawet trafić aresztu (art. 82 par. 3 kodeksu wykroczeń), za wynoszenie gałęzi (to coś dla szeryfa Nottingham) można zapłacić grzywnę (do 5000 zł) a nawet nawiązkę do 500 zł (art. 148 kw). Karane jest także wywożenie śmieci do lasu (grzywna lub nagana), przy czym dla postaci kwalifikowanej -- np. zakopywania odpadów w lesie -- przewiduje się nawet karę aresztu (art. 162 par. 1-2 kodeksu wykroczeń);
  • karze podlega także złośliwe płoszenie zwierzyny -- aczkolwiek poza polowaniem (art. 165 kw), chyba że inny przepis przewiduje karę surowszą (i tak np. ustawa o rybactwie śródlądowym przewiduje nawet 2 lata pudła za kłusownictwo, swoje regulacje mają parki narodowe, jest jeszcze ustawa o ochronie zwierząt (art. 35 i 37, no i na całe 5 lat może trafić za kraty amator dziczyzny (art. 53 prawa łowieckiego);
  • mało tego: do 250 zł grzywny zapłaci m.in. obrywający szyszki w nienależącym do niego lesie (art. 153 par. 1 kw), ale grzywnę zapłaci też właściciel lasu, który prowadzi nielegalny wyręb jego własnego drewna (art. 158 par. 1 kw). Poza tym karane jest -- pamiętajcie -- rozgarnianie ściółki i niszczenie grzybów, wybieranie jaj lub piskląt, niszczenie gniazd lub mrowisk (art. 163-164 kw). A także puszczanie luzem psa (art. 166 kodeksu wykroczeń).

Na zdjęciu: takie tabliczki straszą (?) nas u wejścia do prawie każdego lasu. Prawdę mówiąc jestem w głębokim szoku, że ludziom trzeba pisać, że wywozić śmieci do lasu nie wolno -- w jeszcze głębszym nawet, że są głąby, które to mimo wszystko robią.

Komentarze (20)
W Babiogórskim Parku Narodowym z psem -- tak, a nawet nie
 Oceń wpis
   

Uważam za błędne logicznie budowanie zdania, w którym wyjątek stanowi całość. Jeszcze gorzej, jeśli błąd taki zawarty jest w normie prawnej, zwłaszcza takiej, która przesądza o poniesieniu przez kogoś kary.

Trafiło się i mnie -- dostałem mandat za naruszenie art. 15 ust. 1 pkt 16 ustawy o ochronie przyrody ("W parkach narodowych oraz w rezerwatach przyrody zabrania się wprowadzania psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony oraz psów pasterskich wprowadzanych na obszary objęte ochroną czynną, na których plan ochrony albo zadania ochronne dopuszczają wypas"). Czyn to wprowadzenie psa na teren Babiogórskiego Parku Narodowego.
Najlepsze jest to, że do dziś nie wiem: czy to dyrekcja BGPN postawiła wprowadzające w błąd tabliczki u wejścia do parku, czy pomylili się strażnicy -- a może to jednak mnie troszkę poniosło?

Norma jest prosta jak drut i powiela ją par. 6 pkt 11 regulaminu Babiogórskiego Parku Narodowego. U jego wejścia wiszą wielkie tablice, na których zawarte są cytaty z tegoż regulaminu (na zdjęciu powyżej -- ja z Bossem przy takiej tablicy, a poniżej sama tablica). 

W moim przekonaniu takie brzmienie regulaminu należy rozumieć jako zasadniczo zezwalające na wchodzenie z psami na teren BGPN (zasada ogólna), wyjąwszy jednak obszary tam wskazane (wyjątek).
Stąd też w ogóle pchałem się z psem w takie miejsce -- identyczne regulacje obowiązują np. w Karkonoskim PN czy PN Gór Stołowych (w tych drugich można spotkać tabliczki "ochrona ścisła" i wiem, że tam pojawić mi się nie wolno), zaś np. w regulaminach Tatrzańskiego Parku Narodowego, Pienińskiego PN czy w Bieszczadach zakazy są wyrażone w sposób jasny, wyraźny i zrozumiały dla każdego,

Tymczasem zdaniem "moich" rangersów (czułem się troszkę jak Misiu Yogi...)  na teren Babiogórskiego Parku Narodowego psów wprowadzać nie wolno w ogóle, bo takie są przepisy; a wynikać to miałoby z faktu, że cały obszar parku objęty ochroną bądź ścisłą bądź czynną. (Mówili coś jeszcze o psach gryzących ludzi, ale moje zdanie na temat takiego gadania dobrze znacie -- nie będę się zatem powtarzał).

Owszem, zapytałem ich dlaczego zatem tablice u wejścia na teren Babiogórskiego Parku Narodowego zawierają mylące treści i dlaczego regulamin nie mówi wprost o generalnym zakazie odwiedzania okolic Babiej Góry z czworonogiem; ba, wysłałem nawet listela do dyrekcji Parku... Niestety, po dziś dzień nikt nie znalazł choćby chwili, by mi odpisać (to na pewno nie brak kultury, lecz natłok pracy parkowych urzędników)...
...a wszystko to dlatego, że u licha, wychodzi na to, że działałem pod wpływem usprawiedliwionego błędu -- ponieważ błąd ten wywołany został nieprawidłową treścią tablic (bądź brakiem oznaczenia obszarów ochrony ścisłej oraz czynnej).

Jest to o tyle istotne, że zgodnie z art. 127 ust. 1 prawa o ochronie przyrody (wybaczcie jeśli coś mieszam, korzystam z tego dziwacznie zredagowanego dokumentu) karze podlega wyłącznie umyślne naruszenie zakazów ustanowionych w parkach narodowych. Tymczasem w moim przekonaniu trudno zarzucać mi umyślność czynu, a to dlatego, iż (i) tablice u wejścia do BGPN nie ustanawiają generalnego zakazu wprowadzania psów, zaś (ii) w terenie w żaden sposób nie są oznaczone obszary ochrony ścisłej lub czynnej (tak jak robi się to we wzmiankowanych już Górach Stołowych) -- a nie da się przecież karać człowieka za naruszenie normy, której treść sprowadza się do nieprawidłowego oznaczenia w terenie oraz błędnych informacji u wejścia! (jest także pkt (iii), czyli generalnie uważam, że jestem niewinny, ale o tym poniżej).

Ale to nie koniec historii. Wiedziony naturalną dla mnie dociekliwością postanowiłem rozeznać się co do zakresu obszarów ochronnych w BGPN i oto trafiłem na taką mapkę.

Ponieważ legenda się niewyraźnie sfotografowała informuję, że kolor ciemnozielony to oddziały ochrony ścisłej, zaś niebieski i ten najjaśniejszy zielony to ochrona czynna). Z przedstawionego planu ochrony wynika, że w sumie wolno mi było przebywać z psem na połaciach lasu zaznaczonych średniociemnozieloną barwą (jak w środku mapy) oraz na obszarach ochrony krajobrazowej -- to te fiolety.

Zdziwicie się, ale w moim przekonaniu zostałem pojmany gdzieś w okolicach oddziału oznaczonego liczbą 10 (tuż powyżej miejsca, w którym Dejakowy Potok przecina szlak czarny, prowadzący na Markowe Szczawiny) -- oraz niewiele powyżej miejsca, gdzie las jest dewastowany przez drwali i ich traktory (tak, w Babiogórskim Parku Narodowym tnie się drzewa na potęgę -- i to już nikomu nie przeszkadza?!) -- a zatem na obszarze nie podlegającym ani ochronie ścisłej, ani czynnej.

Ot takie moje dylematy -- czyli co robi prawnik na wakacjach w parku narodowym ;-)

Komentarze (19)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-08 23:45
GŁUPI JASIO ZE WSI:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Olgierdzie, Regularnie ruszaj sobie skórką. To pozwala utrzymać równowagę hormonalną.[...]
2012-02-08 23:32
_MJK_:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Wszystkiego najlepszego z okazji 4 krzyżyka. A Bossowi cierpliwości, aby wytrzymał ze[...]
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]
2012-01-30 12:53
sędzia - ona:
"Słynne masło roślinne"
Może i Olgierd się czepia, ale ma rację, bo nazwa "masło" jest zastrzeżona dla produktów -[...]
2012-01-30 11:34
raj001:
"Słynne masło roślinne"
Moge tylko potwierdzic wpisy innych komentujących, że sie czepiasz. Może Tobie akurat ta nazwa[...]