Co to jest Mock? Czy jest Breslau?
 Oceń wpis
   

Ciekawostka, z rodzaju tych, które nieodmiennie wprowadzają mnie w dobry humor: Marek Krajewski, autor sagi o komisarzu Mocku (chciałoby się rzec "kultowej" -- ale czytałem, więc nie polecam) postanowił wystąpić do urzędu patentowego w celu uzyskania ochrony dla znaku towarowego MOCK.
Tak przynajmniej wnioskuję z notatki IAR, której tytuł niewątpliwie jest mylący -- nie patent jeśli już, lecz znak towarowy, przydałoby się jeszcze napisać w jakich klasach towarowych znak ten ma uzyskać ochronę, no i jakiego rodzaju to znak. (W wyszukiwarce żadnego MOCK nie ma, wnoszę przeto, że sprawa jest na samiuśkim początku procedowania w UPRP.)

Sęk w tym, że nie wiem do czego ma prowadzić uzyskanie ochrony dla znaku MOCK, nawet jeśli p. Krajewski zdecydował się na wniosek o rejestrację znaku słownego, nawet jeśli zakreślił możliwie szeroko przedmiot ochrony (wyliczając choćby i 33 klasy towarowe). Koszt takiej operacji będzie niewspółmiernie wysoki, a plusy... sam nie wiem.

Owszem, słyszałem o planach stworzenia we Wrocławiu kawiarni o nazwie "Mock" i o tym, że projektujący inwestycję kontaktował się z autorem książek w celu uzyskania jego zgody na nadanie takiej nazwy lokalowi. Zgody tej nie uzyskał, ja zaś po dziś dzień zachodzę w głowę -- po co o zgodę taką pytać? Póki nie ma stosownego znaku towarowego, póki p. Krajewski nie prowadzi działalności gospodarczej korzystając z marki MOCK jako oznaczenia towarów bądź usług, zgoda taka nie jest wymagana.

Od razu wyjaśniam: w zasadzie sequela o przygodach E. Mocka nikt oprócz dr. Krajewskiego już raczej nie napisze, a to dlatego, że jego twórczość podlega ochronie właściwej dla dóbr osobistych (art. 23 kc wymienia także "twórczość"). Samowolnej ekranizacji dzieła też nie ma się co obawiać, bo tu znów wchodzą przepisy prawa autorskiego -- bez zgody autora nie da się z książki zrobić scenariusza (ściśle: nie da się rozpowszechniać takiego filmu, scenariusz do szuflady każdy może sobie napisać, a nawet nakręcić film też się da).

Ba, nawet jeśli Marek Krajewski zastrzeże sobie znak towarowy w kategorii restauracje, sieci reklamowe i literatura (strzelam z kapelusza, nie chce mi się sprawdzać w Klasyfikacji Nicejskiej), to zawsze mogę oznaczyć w taki sposób markę rowerów, portal internetowy czy paszteciki.
Łatwo to zrozumieć na przykładzie Pana Tadeusza i Hansa Klossa -- tutaj wódka, a tam esemesy -- i tyle. Jeśli p. Krajewski zechce jednak chronić w ten sposób swoje prawa do pisania książek o policmajstrze -- nazwę to strzelaniem z armaty do wróbla.

Ale odpadłem na wieść, że autor ma za złe innemu pisarzowi ("literackie kłusownictwo") napisanie książki ze słowem "Breslau" w tytule. To jest tak nieprawdopodobne, że aż wydaje się niemożliwe.

Komentarze (8)
Reklama cmentarna O głupocie OBOWIĄZKU zapinania...
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]