Wiesz? To nie mów! (dziennikarze a tajemnica państwowa)
 Oceń wpis
   

motto na dziś: "Przestępstwo ujawnienia tajemnicy państwowej (art. 265 par. 1 kk) ma charakter powszechny, a zatem może być popełnione przez każdą osobę odpowiadającą ogólnym cechom podmiotu przestępstwa, która ujawnia informacje stanowiące tajemnicę państwową lub wbrew przepisom ustawy informacje takie wykorzystuje." (uchwała Sądu Najwyższego z 26 marca 2009 r., I KZP 35/08).

Jeśli ktoś jeszcze będzie chciał zostać dziennikarzem -- ale takim prawdziwym, zajmującym się poważnymi, często ryzykownymi tematami, a nie przeklepywaniem notatek prasowych -- to od miesiąca należy mu się wyjątkowy szacunek. Okazuje się bowiem, że zdaniem Sądu Najwyższego powinien on ponosić odpowiedzialność za naruszenie tajemnicy państwowej, jeśli doszło do tego wskutek opublikowania artykułu w prasie.

Dotąd kwestia odpowiedzialności za ujawnienie tajemnicy państwowej nie budziła większych wątpliwości: dopuścić tego przestępstwa mogła się wyłącznie osoba, która z racji funkcji czy obowiązków została zapoznana z informacjami oznaczonych gryfem tajności. Równocześnie przyjęto, że nie ponosi odpowiedzialności ten, kto zapoznał się z tajemnicą bez związku z pełnioną funkcją, podobnie nie odpowiadał ten, kto posługiwał się danymi już ujawnionymi ("puszczonymi w obieg" chciałoby się rzec).

Uchwała Sądu Najwyższego z 26 marca 2009 r.. sygn. akt I KZP 35/08, do pobrania stąd

Że zacytuję zdanie z pracy Stanisława Hoca pt.: "Kilka uwag dotyczących przestępstwa z art. 265 k.k." (Wojskowy Przegląd Prawniczy 2003/4/88): "Karze z art. 265 kk, mimo że nie ma o tym mowy w przepisie, podlega jedynie nieuprawnione ujawnienie tajemnicy. Nieuprawnione ujawnienie to po pierwsze ujawnienie wobec osoby nieuprawnionej do poznania informacji i po drugie, ujawnienie wbrew obowiązkowi dyskrecji."  Podobne stanowisko zajął Włodzimierz Wróbel w artykule "Prawnokarna ochrona tajemnicy państwowej" (Czasopismo Prawa Karnego i Nauk Penalnych, 2000/1/121), którego zdaniem -- to dobry cytat, będzie więc dość długi -- "Ustawodawca, dokonując kompleksowej regulacji ochrony informacji niejawnych w ustawie z dnia 22 stycznia 1999 r., zrezygnował z umieszczenia w tym akcie prawnym powszechnego obowiązku zachowania tajemnicy państwowej. Takie rozstrzygnięcie nie może pozostać bez wpływu na interpretację znaczenia normatywnego art. 265 § 1 kk. Zakaz ujawniania informacji stanowiących tajemnicę państwową, nałożony także na osoby, które nie pełnią żadnych funkcji publicznych i zapoznały się z daną informacją poza działalnością w sferze publicznej, z istoty swojej ogranicza wolność do nieskrępowanego rozpowszechniania informacji i domaga się usprawiedliwienia w świetle kryteriów wymienionych w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Przyjęcie w takiej sytuacji, iż art. 265 § 1 kk ustanawia powszechny zakaz ujawniania tajemnicy państwowej, z uwagi na definicję tej tajemnicy przyjętą w ustawie o ochronie informacji niejawnych, prowadzi do sprzeczności tego zakazu z Konstytucją RP."

art 265 § 1 kk
Kto ujawnia lub wbrew przepisom ustawy wykorzystuje informacje stanowiące tajemnicę państwową,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Stąd też nigdy dotąd nie urodziła się myśl tego rodzaju, aby ścigać ludzi prasy -- kogokolwiek -- za ujawnianie informacji, które może i nie powinny ujrzeć światła dziennego, ale ujrzały tylko dlatego, że ktoś inny zdecydował się je przekazać prasie.
Przerąbane mógł mieć ten, kto nadał temat prasie, zdarzało się, że z tej okazji tropiono ruchy dziennikarzy (głośne swego czasu oskarżenia o śledzenie logowań dziennikarzy do poszczególnych stacji BTS, w celu rozpoznania z kim i gdzie się spotykali...). Dziennikarzom włos z głowy nie spadł.

Nie podobało się to (lojalnie przyznać trzeba) także niektórym przedstawicielom doktryny, którzy wzywali do rozszerzenia zakresu odpowiedzialności: ("Z racji tego, że przestępstwo z art. 265 kk ma charakter powszechny, a więc jego sprawcą może być każdy, kto znając informację stanowiącą tajemnicę państwową ujawnia ją osobie nieupoważnionej, może zaistnieć sytuacja, w której dziennikarz, naruszając obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej, ujawni równocześnie informację stanowiącą tajemnicę państwową. Należy dodać, że sprawcą ujawnienia tajemnicy państwowej jest nie tylko depozytariusz tej tajemnicy, ale i osoba, która bez uprawnienia zapoznała się z jej treścią i ujawniła ją lub nawet sama się z nią nie zapoznała, a tylko przekazała ją innej osobie" -- Anna Guzik, "Prawnokarne aspekty ochrony tajemnicy dziennikarskiej", Czasopismo Prawa Karnego i Nauk Penalnych 2000/1/173).

Warto zwrócić uwagę, iż rozważania zaprezentowane w literaturze -- jak i w uzasadnieniu postanowienia SN -- duże znaczenie ma rozumienie tajemnicy państwowej na gruncie ustawy z 1999 r. o ochronie informacji niejawnych. W mojej ocenie to dość wyraźny dowód na to, że art. 41 Konstytucji RP powinien być traktowany poważniej, niż dotąd (por. Nullum crimen sine lege -- zdaniem SN i TK niekoniecznie). Jakby było w jasny sposób powiedziane, że nie wolno brać połowy normy z jednego aktu prawnego i dobierać do niego sankcji z innego, moglibyśmy spać znacznie spokojniej -- nie obawiając się przynajmniej tego, że odpowiedzialność karna może zależeć od dość dowolnej interpretacji przepisów przez sąd.

Sąd Najwyższy pisze o tym, rzecz jasna, znacznie bardziej elegancko, odwołując się do najwyższych powinności obywatelskich oraz bezpieczeństwa ogółu obywateli.

Mając natomiast na uwadze reguły wykładni funkcjonalnej trzeba wskazać, iż ranga dóbr, które są chronione przez przepis art. 265 § 1 k.k., ich znaczenie dla społeczeństwa, a także fakt, że są to wartości, których zabezpieczenie warunkuje również bezpieczeństwo innych prawnie chronionych dóbr obywateli – uzasadnia szeroki zakres penalizacji zachowań, które w nie godzą. Kiedy zawodzą wszelkie inne instrumenty ochrony prawnej, zasadne jest posłużenie się prawem karnym jako środkiem ultima ratio.Mówiąc najprościej: państwo, władza, administracja, rząd, wojsko, służby mają swoje sprawy i swoje interesy, i biada każdemu, kto zechce wtykać swój za długi nos w te sprawy.
A jak się odważy -- będzie siedzieć.

 

Komentarze (12)
Magistrowie prawa pełnomocnikami... Pakiet telekomunikacyjny jak noc...
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]