Republika Wielkiego Brata
 Oceń wpis
   

Trzy sprawy, jeden temat -- piekielnie istotny i raczej przez większość współzamieszkujących naszą planetę traktowany jako nieistotny -- na ile nasz usługodawca (jakikolwiek usługodawca) może uzurpować sobie prawo, aby "wiedzieć więcej". O nas.

Jakiś czas temu przeleciał przez media (i w korespondencji do LA) news, że warszawski Zarząd Transportu Miejskiego, niejako przy okazji wprowadzenia nowej, jeszcze lepszej karty miejskiej, zamierza zbierać o pasażerach dane, które jako żywo nie powinny go obchodzić.

Aby kupić kartę będzie trzeba podać, obok imienia i nazwiska oraz adresu zamieszkania, także numer PESEL. Po co? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że system będzie zbierał dość szczegółowe informacje o klientach: linie, jakimi pasażer podróżuje, godziny kasowania biletów, czas i miejsce kontroli, daty doładowania karty. Po co? Oczywiście dla wygody pasażerów, jak mówi rzecznik prasowy ZTM (ciekawe, że nie dla bezpieczeństwa, bo ta odpowiedź jest najczęstsza, gdy pytamy o przyczyny permanentnej inwigilacji stosowanej w miejscach publicznych).
A jak ktoś sobie nie życzy tej wygody? Proszę bardzo, zdaje się odpowiadać przedsiębiorstwo, dla was pozostaną tradycyjne, droższe bilety.
Czyli rezygnacja z części prywatności ma swoją cenę, a ściśle: pasażer będzie za to wynagradzany. Ciekawe.

Bądź na bieżąco z przemyśleniami autora, czytaj złote myśli na Twitterze.Rzecznik ZTM obiecuje wprawdzie, że dane będą bezpieczne, że w żadnym przypadku nie posłużą one innym celom, niż tym, dla których przedsiębiorstwo decyduje się je gromadzić (BTW jestem ciekaw w jaki sposób ZTM zamierza dopełnić ustawowego obowiązku poinformowania pasażerów o fakcie przetwarzania danych osobowych?) -- ale ja w to nie wierzę. Nie wierzę i już.

Drugi temat, znacznie poważniejszy: BIK planuje wprowadzenie nowego, jeszcze lepszego programu zbierania informacji o klientach banków ("Fabryka Danych"... dlaczego mi się to kojarzy z "Fabryką małp"?!) Informacji, którymi -- bagatela, system będzie agregował  takie rzeczy jak miejsce zatrudnienia (plus ewentualne zmiany) i zamieszkania, zaciągane kredyty, ale i nasze przyzwyczajenia: gdzie i co kupujemy, ile wydajemy kasy i w jakich sklepach, jaki jest nasz czynsz za mieszkanie, a nawet -- last but not least -- jakim cudem nas na to wszystko stać.

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: mamy kryzys, więc banki boją się, a jak ktoś się boi, to musi wykazywać zainteresowanie (hmm czyżby te banki były jak zazdrosna kochanka?)
Abstrahując od tego, że kryzys nie powinien być pretekstem do każdego chorego pomysłu: wszystko ładnie pięknie, ale mnie w sprawie niepokoi parę niuansów:

  • o ile dobrze rozumiem inwigilacją "Fabryki Danych" objęci będą wszyscy klienci banków (osoby, które mają historię w BIK?), zaś dostęp do informacji będą miały wszystkie banki, z usług których korzystam? Czyli jako zadowolony klient Aliora (karta kredytowa) i wkurzony klient MultiBanku (rachunki... jeszcze...) będę podlegał obserwacji ze strony BRE? Mi się to nie podoba!
  • jaką podstawę prawną wskazałby BIK oraz banki, które już zacierają łapki, do wprowadzenia takiego programu inwigilacji klientów? Rozumiem, że niezbędne będzie dość "pojemnościowe" traktowanie art. 105 ust. 1 pkt 1 prawa bankowego, zgodnie z którym bank udziela informacji objętych tajemnicą bankową m.in. innym podmiotom w zakresie niezbędnym do wykonywania czynności bankowych?
  • czy klienci banków będą powiadomieni o tym, że BIK będzie gromadził i przekazywał bankom tego rodzaju informacje na ich temat? Czy klient, który występując o produkt kredytowy odmówił zgody na "sprawdzenie i dopisanie do BIK" (w zakresie jaki nie wynika z ustawy) ma z głowy "Fabrykę Danych"?
  • i drobnostka już: dlaczego o sprawie nie ma słowa wzmianki na stronie BIK? Google na frazę "fabryka danych" na stronie bik.pl znajdują tylko ten wywiad... więc jak to jest?

Ja powiem tak: to jest jakaś totalitarna masakra, a gadanie, że "Pamiętajmy, że te kredyty pochodzą z depozytów innych klientów, a bank ma przede wszystkim dbać o bezpieczeństwo tych depozytów, czyli dbać o to, czy kredyty są spłacane, czy nie" wynika wyłącznie z patrzenia na temat od strony banków.
Owszem, bank ma dbać o bezpieczeństwo depozytów (i o pomnażanie powierzonych pieniędzy), ale nawet ów szczytny cel nie powinien i nie musi wiązać się z pogwałceniem podstawowych zasad ochrony prywatności klientów banków.

Dla zrozumienia, przykład: załóżmy, że byłem dziś rano w sklepie, kupiłem 4 piwa, butelkę wódki, chleb i jakieś kobiece produkty. Załóżmy, że od 2 miesięcy nie kupowałem pasty do zębów. I że za wszystko płacę kartą. To ja się u licha pytam: co bank obchodzi czy piwo zapijam wódką, mam kochankę, a w dodatku nie myję zębów? Doniesie na mnie do sanepidu?

Ostatnia sprawa, w sumie nic świeżego, ale nadal mnie denerwuje (miałem już jakiś czas temu o tym pisać, ale jakoś nie szło): służby, policja, organy ścigania coraz chętniej sięgają po dane z logowania telefonów komórkowych dla celów prowadzonych postępowań. Pal licho, jeśli w celu łapania przestępców -- chociaż opis środków podjętych przez prokuraturę w sprawie "40 piętra hotelu Marriot" jest wstrząsający ("Kolejne sprawdzenia logowania wykazały, iż w tym samym czasie zalogował się w tym samym miejscu telefon komórkowy ministra spraw  wewnętrznych i administracji pana Janusza Kaczmarka. Ustalenia wykazały, że telefonem, z którego przed północą dzwoniono do Woszczerowicza, posługuje się pan Ryszard Krauze. Ustalono, że apartamenty o numerach 4020 i 4018 zajmowane są przez pana Ryszarda Krauzego. (...) W hotelu był na pewno o 23.11, albowiem telefon używany przez prokuratora – przepraszam – wtedy ministra spraw wewnętrznych i administracji Janusza Kaczmarka zalogował się do przekaźnika BTS w Alejach Jerozolimskich, a następnie do BTS zlokalizowanego w hotelu Marriott o 23.13, a następnie 00.01. Po tej godzinie opuścił pan Kaczmarek hotel i udał się do swojego miejsca zamieszkania na ul. Grzesiuka, gdzie jego telefon komórkowy zalogował się do stacji BTS o godz. 00.11.")

z ustawy prawo telekomunikacyjne (wchodzi w życie 6 lipca):
Art. 180a. 1.  Z zastrzeżeniem art. 180c ust. 2 pkt 2, operator publicznej sieci telekomunikacyjnej oraz dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych są obowiązani na własny koszt:
1) zatrzymywać i przechowywać dane, o których mowa w art. 180c, generowane w sieci telekomunikacyjnej lub przez nich przetwarzane, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, przez okres 24 miesięcy, licząc od dnia połączenia lub nieudanej próby połączenia, a z dniem upływu tego okresu dane te niszczyć, z wyjątkiem tych, które zostały zabezpieczone, zgodnie z przepisami odrębnymi;
2) udostępniać dane, o których mowa w pkt 1, uprawnionym podmiotom, a także sądowi i prokuratorowi, na zasadach i w trybie określonym w przepisach odrębnych;
(...)
Art. 180c. 1. Obowiązkiem, o którym mowa w art. 180a ust. 1, objęte są dane niezbędne do:
1) ustalenia zakończenia sieci, telekomunikacyjnego urządzenia końcowego, użytkownika końcowego:
a) inicjującego połączenie,
b) do którego kierowane jest połączenie;
2) określenia:
a) daty i godziny połączenia oraz czasu jego trwania,
b) rodzaju połączenia,
c) lokalizacji telekomunikacyjnego urządzenia końcowego.
(...)
Art. 180d. Przedsiębiorcy telekomunikacyjni są obowiązani do zapewnienia warunków dostępu i utrwalania oraz do udostępniania uprawnionym podmiotom na własny koszt, a także sądowi i prokuratorowi, przetwarzanych przez siebie danych (...).

Gorzej, że tropienie śladów logowań do BTS umożliwia także uzyskanie informacji o ruchach dziennikarzy, co ułatwia pozyskanie danych, na temat których normalnie dziennikarz mógłby odmówić udzielenia organom informacji. Operatorzy telekomunikacyjni, jakby na to nie patrzeć, nie korzystają z dobrodziejstw tajemnicy dziennikarskiej; ba, nawet mając świadomość, że dany numer jest w użyciu dziennikarza, nie mogą odmówić policji udzielenia informacji o położeniu karty SIM w konkretnym czasie.
W ten sposób można ominąć właśnie przepisy o tajemnicy dziennikarskiej. Zapytany przez śledczego "czy widział się pan z Ygrekiem w piątek o 16.16?" dziennikarz Iksowski może milczeć, ale mając dane od operatorów, że telefony Iksowskiego i Ygreka były zalogowane w tym samym czasie do BTS obsługującego ten sam obszar (a jeszcze lepiej: że obie karty przemieszczały się równocześnie przez te same sektory), śledczy ma poszlaki, których normalnie by nie zdobył za chiny ludowe.
I to bez konsekwencji. Powtarzam: bez konsekwencji.

W ten właśnie sposób rozpracowuje się sprawę rzekomego przecieku Kownackiego w sprawie raportu o zdarzeniach w Gruzji. Zamiast wziąć na spytki ministra (wiadomo: strach, bo może się okazać, że i prokuratorzy nie są z AK, a w dodatku władza się zmieni i co wówczas?), prokuratorzy wolą poprosić operatorów GSM o mapę logowań telefonów dziennikarzy.

To teraz rozumiecie dlaczego już od 6 lipca, zgodnie z nowelizacją prawa telekomunikacyjnego, operatorzy będą zobowiązani do gromadzenia danych o wszystkich -- nie tylko wykonywanych przez osoby objęte dochodzeniem, nie tylko dotyczących numerów telefonów, co do których sąd albo chociaż prokurator zlecił jakąś formę podsłuchu -- połączeniach, w tym o próbach dodzwonienia się, lokalizacji telefonu -- i do udostępniania tych informacji organom państwowym (w tym skarbówce, CBA, SKW i ABW)?

Drodzy Czytelnicy, czy się Wam to podoba czy nie podoba: żyjemy w pięknej, dostatniej, miłej, bezpiecznej, sympatyczej Republice Wielkiego Brata. (A paszporty z odciskiem palców to nic?) Tego oczekuje od nas Unia Europejska, taki trend jest w Parlamencie Europejskim, po prostu tak ma być.
I nie rezonować mi tu!

Komentarze (17)
Nie ma HADOPI, chociaż nie ma... Czym jest "wzrost", a czym "zmiana"
1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]