Jesteśmy mistrzami Europy w biciu piany
 Oceń wpis
   

A train on a bridge

Idą święta, warto więc tradycyjnie trochę ponarzekać -- tym razem na włodarzy mojego ukochanego miasta.

Oto mija właśnie rok odkąd Patryk Wild -- prawa ręka burmistrza Dutkiewicza, radny wojewódzki, wice-szef wrocławskiego MPK i ex-kandydat na burmistrza Wałbrzycha -- zapowiedział: będziemy mieć szybką kolej miejską we Wrocławiu. I to już za rok.
Skądinąd był to tylko twórczo rozwinięty pomysł rzucony przez Rafała Dutkiewicza jeszcze w maju 2010 roku: "Z dworca Psie Pola na Mikołajów jedzie się 12 minut. Pilnie chcemy zwiększyć częstotliwość kursowania pociągów między tymi dwiema stacjami, oraz przestawić komunikację na samym Psim Polu tak, by dowoziła mieszkańców na dworzec".

Przypomnijmy: w 47 minut z Długołęki do Siechnic, via Psie Pole, Nadodrze, Mikołajów i Główny (łącznie 8 przystanków), nie rzadziej niż co 20-30 minut, a wszystko skoordynowane z komunikacją miejską (przesiadki), zakodowane na naszej cud-karcie... I to już w grudniu 2011 roku. Owszem, jest ryzyko, że nie załapie, bo przystanki co 3-5 kilometrów mało zachęcająco wyglądają, bo "w Europie są co 1-2 kilometry. Chcemy wybudować nowe, ale to będzie możliwe dopiero po Euro 2012, gdy miasto będzie organizacyjnie nieco mniej obciążone" (Patryk Wild w wypowiedzi dla Gazety Wyborczej).
Ba, ślady tej czczej gadaniny -- no już się wydało, że gadanina czczą była... -- pozostały nawet na stronie internetawej magistratu: "za rok takie pociągi jako Wrocławska Kolej Metropolitalna mają kursować regularnie z emblematami MPK a nie DB jak podczas sobotnich kursów zwiastunów. Bo to wrocławski miejski przewoźnik poszerza działalność o przewozy kolejowe, zintegrowane z siecią tramwajową i autobusową".

Owszem, w tzw. międzyczasie (ściśle: w marcu) okazało się, że szynobusy równie dobrze mogą ruszyć do Leśnicy, jak i... w ogóle nie ruszyć ;-)

Oto i jest grudzień 2011 roku -- dokładnie 22 grudnia -- i jakoś nie słyszę, iżby w ciągu najbliższych 9 dni (zwłaszcza, że to święta, etc.) ktokolwiek przymierzał się do odpalenia jakiegokolwiek S-Bahna. Nie ma poszerzenia działalności, nie ma przewozów kolejowych (ba, nie ma nawet pełnej integracji Urbankarty z PKP) -- ba, nawet z wielkiego projektu szybkiego tramwaju został mizerny dopisek "plus" na tabliczkach linii 32 i 33, zaś Inteligentny System Transportu przyspieszający tramwaje na skrzyżowaniach okazał się sprytniejszy (inteligentniejszy?) od urzędników...

No ale nie można powiedzieć, iżby nie zrobiono nic. Zrobiono: w październiku 26 dolnośląskich samorządów podpisało porozumienie w sprawie kolei aglomeracyjnej, dzięki której: już za 18 miesięcy powstanie koncepcja tejże (sic!). No i będzie koncepcja ułatwienia w przesiadaniu się na stacji Mikołajów.

Generalnie moja koncepcja jest taka: jesteśmy mistrzami Europy w biciu piany i składaniu bzdurnych obietnic bez pokrycia -- a przy okazji denerwowaniu ludzi (następny przykład to Kolej Dużych Prędkości, której przebieg już zdenerwował mieszkańców podwrocławskich wioseczek -- a po 2 tygodniach przyszedł nowy minister i powiedział "pobite gary").

Komentarze (10)
Ostre koło a obowiązkowe wyposażenie rowerów
 Oceń wpis
   

SchindelhauerWielka majówka to chyba dobry czas, by popełnić króciutki tekścik o rowerach, albo ściśle -- czy ostre koło (po wyposażeniu go w dzwonek i światełka) odpowiada warunkom określonym w przepisach, by móc się nim poruszać po naszych drogach. (Temat poruszam poniekąd "na zamówienie" -- a to dlatego, że jakiś czas temu rozmawiałem o tym ze znajomym.)

Zgodnie z par. 53 ust. 1 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z 2002 r. w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia każdy rower musi mieć na pokładzie:

  • z przodu: światło pozycyjne białe lub żółte selektywne (pozycyjne a więc nie odblaskowe!);
  • z tyłu: światło odblaskowe czerwone (nie trójkątne);
  • z tyłu: światło pozycyjne czerwone (może być migające);
  • co najmniej jeden skutecznie działający hamulec;
  • dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy "o nieprzeraźliwym dźwięku".

Odstawmy w tym momencie na bok jałową dyskusję na temat tego jakie wyposażenie rowerów zwykle spotyka się u nas w sprzedaży. Rowery nie podlegają homologacji, więc to, co nie przeszłoby w przypadku pojazdów mechanicznych, u rowerów jak najbardziej przechodzi -- a ewentualny problem ma nabywca; (z drugiej strony moim zdaniem tak to jest, że się człowiek wyżyłuje, żeby zejść powiedzmy do tych 10,5 kg, a później jakiś minister każe mu tyle tego szmelcu zakładać -- podczas gdy można w ogóle nie planować nocnych podróży!)

Problem jest jednak z hamulcem: szanujący się ostrokołowiec oczywiście nie dba o takie detale (czyli nie montuje nic) i wszystko co mu w głowie do skid. Zaś blokowanie pedałów w celu zatrzymania tylnego koła z pewnością nie oznacza, iżby rower był wyposażony w co najmniej jeden skutecznie działający hamulec. Bo chociaż nie ma przepisów o tym jak ma wyglądać ten hamulec -- ani cantilever, ani v-brake nie podlegają homologacji -- jest dla mnie jasne, że hamowanie ośką nie daje nam hamulca.
Ot taki długoweekendowy temat ogórkowy.

PS na zdjęciu Schindelhauer Viktor. Marzenie każdego fixie-hipstera.

Komentarze (33)
Jeszcze o ujęciu bileterskim z art. 33a prawa przewozowego
 Oceń wpis
   

olgierd TVNNawet nie sądziłem, że tyle ludzi -- sądząc po liczbie listeli, które otrzymałem od wczoraj, P.T. Czytelników tego lubczasopisma -- ogląda telewizję, a zwłaszcza "Fakty" TVN. A ponieważ moje króciutkie wystąpienie w materiale poświęconym próbie ujęcia tematu "ujęcia bileterskiego" wywołało parę pytań i polemik, pomyślałem sobie, że dobrze będzie jeszcze raz wyłuszczyć to, co próbowałem przekazać do kamery TVN, ale w czterech sekundach musiało to przepaść.

Tradycyjnie, w punktach:

  • podstawowa sprawa: ministerstwo infrastruktury zdaje się próbuje stawiać znak równości między "ujęciem obywatelskim" (a ściśle: "odpowiednim" stosowaniem art. 243 kodeksu postępowania karnego wynikającym z art. 45 par. 2 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia) i "ujęciem bileterskim" z art. 33a ust. 7 pkt 2 prawa przewozowego;
  • ów znak równości wynikać ma z założenia, że skoro jazda bez biletu + odmowa zapłaty kary za jazdę bez biletu + odmowa pokazania dokumentu tożsamości = wykroczenie (art. 87a prawa przewozowego), to odpowiednio zastosowany art. 243 kpk zezwalać będzie "każdemu" na ujęcie sprawcy na gorącym uczynku lub w bezpośrednim pościgu;
  • nie kupuję takiego tłumaczenia i to nie dlatego, że jestem uparty osioł i dla zasady mówię "nie" takim wynalazkom, ale przede wszystkim dlatego, że gdyby taki był cel ustawodawcy, to... w zasadzie nic nie trzeba byłoby pisać. Skoro bowiem każdy ma prawo przytrzymać sprawcę wykroczenia aż do przyjazdu policji, zaś art. 87a-87b prawa przewozowego wyraźnie mówią co jest wykroczeniem, to przypuszczalnie każdy współpasażer może zacząć mieszać się do takiej operacji;
  • (nawiasem mówiąc: jakież od dziś mamy pole do popisu dla różnych ormowców. Przypuszczam, że ja sam, wracając kiedyś tramwajem z roboty, wkurzony (o co w tramwaju nieciężko...), widząc jakiegoś nieszczęsnego acz stawiającego się gapowicza pozwolę sobie przećwiczyć różne techniki);
  • żarty na bok: art. 33a ust. 7 pkt 2 prawa przewozowego niewątpliwie nie ma nic wspólnego z ujęciem obywatelskim -- adresatem tej normy są wyłącznie upoważnieni przez przewoźnika albo organizatora transportu zbiorowego kontrolerzy -- przeto bliżej mu do uprawnienia policji do zatrzymywania różnych takich;
  • skoro zatem wyposaża się kontrolerów do stosowania quasi-policyjnych uprawnień wobec podróżnych bez skasowanego biletu, to przydałoby się z nieco większą szczegółowością powiedzieć, co oni tak naprawdę mogą przy okazji owego ujęcia uczynić. Bałbym się bowiem ryzyka, że niektórzy zaczną swoje zadania traktować zbyt dosłownie i będą stosować coś w rodzaju środków przymusu;
  • tymczasem zarówno przy ujęciu obywatelskim (podobnie jak np. w przypadku obrony koniecznej) trzeba pamiętać o jednym: znaj proporcją, mocium panie. To, że ktoś jeździ bez biletu, nie chce zapłacić kary i nie ma ochoty na pokazanie dokumentu nie oznacza jeszcze, że można go przytrzymywać, podtapiać czy w ogóle szarpać. A tego się właśnie lekko obawiam;
  • jeśli zatem mówimy o uprawnieniu przysługującym jakieś grupie zawodowej, to przydałby się środek odwoławczy w ustawie. Owszem, można liczyć na to, że ktoś poskarży się na ograniczenie jego wolności albo na naruszenie nietykalności osobistej i będzie miał dostatecznie dużo sił w sobie, żeby próbować przeciągnąć temat przez sądy -- ale ja bym na to zanadto nie liczył;
  • i na zakończenie: co ja bym w takiej sytuacji radził? Pasażerom: kasować bilety. Kontrolerom: nie skupiać się na brzmieniu art. 33a ust. 7 pkt 2 prawa przewozowego, a już na pewno nie starać się za wszelką cenę zbadać czym jest owo "ujęcie kontrolerskie".

PS telewizja to jednak potęga. Chyba faktycznie zaczynam rozumieć o co chodzi z tymi wszystkimi selebrytami.

Komentarze (13)
Dość łgarstw dot. niedziałających automatów Urbancard
 Oceń wpis
   

uliczny terminal Wrocławskiej Karty Miejskiej (Urbancard)

Na takie smaczki, jeśli mowa o moim ukochanym systemie Urbancard, nie sposób nie zwrócić uwagi. Najwyżej potwierdzi się teoria, że wszystko to przeze mnie, jak raczył się wyrazić p. Mariusz Przybylski, rzecznik prasowy Mennicy Polskiej.

Oto długi czas zastanawiali się mędrcy jak to jest, że ustawione przez Mennicę wspólnie i w porozumieniu z magistratem Urbanmaty psują się i psują. Oczywiście nikt zanadto się tym nie zamartwiał, bo przecież -- jak przyznał municypalny rzecznik prasowy -- umowa jaką Wrocław zawarł z Mennicą Polską jest taka, że nawet jeśli system w ogóle nie będzie działał, to wykonawca nie poniesie żadnych tego konsekwencji... albo dokładnie: Mennica karze się sama, bo "firma zarabia na prowizji od sprzedaży biletów. Poza tym to spółka giełdowa, która musi dbać o swój dobry wizerunek." (czyli nadal są ludzie, którzy mają mgliste pojęcie o tym czym jest spółka publiczna...)

Później było nawet śmieszniej. Automaty do sprzedaży i kodowania biletów miały się psuć ze względu na pogodę. Nie służyły im burze i wyładowania elektryczne (wiosną) albo mróz (to zimą).
Ale ostra zima trwała tylko w grudniu, więc nieco później p. Przybylski postawił nową, odważną tezę: urbanmaty się wysypują bo... są za nowe! A wiadomo, że każde urządzenie na dotarciu ma swoje fochy...

Tajemnicę awarii maszyn ujawnił rzecznik Mennicy po kolejnych paru dniach. Otóż automaty szwankują, ponieważ... zostały podłączone do latarni ulicznych, zatem nie ma się co dziwić, że działają, póki świecą się latarnie -- i wyłączają się wkrótce po ich zgaśnięciu. Automat taki ma wprawdzie wbudowany akumulator, ale na długo on starczyć nie może, choćby dlatego, że w środku są 4 komputery i grzałka. To rozwiązanie miało być i nadal jest tylko tymczasowe, a wybrano je ze względu na formalne trudności z zapewnieniem wszystkich niezbędnych pozwoleń.

Tego nie wytrzymał już nawet -- a jakże -- rzecznik prasowy naszego magistratu: "kompletnie nie interesuje nas, jak zasilane są biletomaty. Mogą pracować nawet na baterie paluszki. Zgodnie z umową mają działać i tyle." Wkrótce w miasto ruszą kontrole, a jeśli urzędnicy będą niezadowoleni z pracy systemu Urbancard, to Mennica nie może liczyć na przedłużenie "krótkoterminowej umowy", którą zawarto do... grudnia 2013 roku (sic! -- "krótkoterminowa" umowa trwa 3,5 roku!).

I tu robi się najśmieszniej -- czyli dokładnie tak, że aż postanowiłem skrobnąć ów felietonik. Nastrój grozy trwał dokładnie jeden dzień; dokładnie po takim czasie Mennica powiedziała, że problem z niedziałającymi urbanmatami na pewno nie będzie rozwiązany, zaś w odpowiedzi rzecznik Czuma wyraził się, że "To, że chcieliśmy, by do środy problem był rozwiązany, nie znaczy, że w to wierzyliśmy" (sic!). Miasto bowiem wiedziało i wie, że urządzenia działać nie będą, aczkolwiek liczy na to, że Mennica coś z tym zrobi -- przy czym Mennica nic z tym zrobić nie zamierza, ponieważ kolejne maszyny czekają w kolejce na podłączenie do prądu, a to jak się okazuje zależeć ma jednak od łaskawości urzędników wrocławskiego magistratu...

Słowem: zamiast konkretnego walnięcia w stół i postawienia sprawy jasno: albo dziadowski system zwany Wrocławską Kartą Miejską zacznie wreszcie działać jak należy, albo fora ze dwora, po raz kolejny zafundowano nam tanią operetkę wyreżyserowaną przez rzecznika wrocławskiego magistratu do spółki z rzecznikiem wykonawcy, tylko po to, by ukryć, że cały czas robi się nas w balona, ukrywając to, że bublowaty system jest bublowato przyłączony do latarni ulicznych -- i wciskając równocześnie różne słabe bajki o burzach, prądach, urządzeniach na dotarciu...

Komentarze (10)
7 z tygodnia (XVI)
 Oceń wpis
   

P1060174

  • Tydzień temu zastanawiałem się czy po Tunezji kostki domina nie zwalą się do Egiptu. Dziś już nie ma wątpliwości: ulice Kairu i Aleksandrii spłynęły krwią. Wydaje się jednak, że Hosni Mubarak może spać znacznie spokojniej, niż Ben Ali: po pierwsze od "stabilnego" (tj. niezmiennego, nawet w swojej niestabilności) Egiptu zależy więcej, niż od tego, co się dzieje w Tunezji (polecam bardzo interesujący tekst "Arabowie będą mieli demokrację, gdy Izrael stanie się bezpieczny" Maćka Czujko), po drugie żyją jeszcze na tym świecie ludzie, którzy pamiętają co stało się w Suezie w 1956 r.
    Naszła mnie jednak myśl innego rodzaju: na ile można powiedzieć, że podróżując do opresyjnych krajów -- nie tylko takich jak Kuba czy Wietnam, gdzie za pieniądze zebrane od europejskich turystów tamtejsza bezpieka funduje sobie coraz lepsze narzędzia do dręczenia obywateli tych państw, ale i do Egiptu czy Tunezji, gdzie dzięki kasie z turystyki kwitnie korupcja, a ludzie trzymani są dość dokładnie za pysk i przy ziemi -- wspieramy te wszystkie reżimy, dyktatury i satrapie?
    IMHO można tak powiedzieć;
  • z przykrego obowiązku odsyłam też P.T. Czytelników do wyznania wrocławskiego politologa, dr. Andrzeja Dybczyńskiego, który w Gazecie Wyborczej wyraził się, że wprawdzie jest baronem, ale nie chce już żyć w średniowieczu. Chodzi rzecz jasna o nasze kochane uczelnie, na których dzieje się równie dobrze, jak w Egipcie -- tj. faraoni rządzą, kapłani odprawiają modły za pomyślność faraonów, zaś ogół pospólstwa buduje kolejne piramidy. Wiem coś ja o tym, bo swego czasu z przyjemnością się przez 3,5 roku się doktoryzowałem, przeto historyjek i dykteryjek -- chociażem stał przecież na samym dole tej feudalnej drabiny (żaków nie liczę ;-) -- mógłbym mieć tyle, że cały osobny blog dałoby się z tego utrzymać ;-)
    Oczywiście nie wydaje mi się, by po takim wybryku dr Dybczyński jeszcze długo zagrzał miejsce na uniwerku, no chyba że potraktują to tylko jako wygłup;
  • pół roku w zawieszeniu na 2 lata dostał z art. 269a kk były informatyk wrocławskiego magistratu, który z zemsty za zwolnienie z pracy (przyczyna: "utrata zaufania") -- korzystając z loginu i hasła innego użytkownika -- zakręcił systemem IT urzędu. Jakkolwiek tego rodzaju zagrywki oceniam niezmiernie negatywnie, spodobało mi się zdanie wypowiedziane przez skład orzekający: "państwo chroni bezpieczeństwa systemów informatycznych, podobnie jak broni pieniądza". Warto chyba, by zapamiętali je wszyscy, którzy chcieliby po raz n-ty na p.s.p. spytać "co grozi adminowi" za wycięcie podobnego numeru;
  • 2010 flood, Kozanów, Wrocław, Poland
  • nie wiem jakich chakierów zatrudniają we wrocławskim ZDiUM, skoro ktoś tak pomierzył plany przebudowy pętli na Grabiszynku, że... przestały mieścić się tam tramwaje... Jeśli ktoś jednak myśli, że to jest mistrzostwo świata, to zapewniam, że świat jeszcze o nas usłyszy: właśnie ogłoszono, że jednak ruszy budowa linii tramwajowej na Kozanów, rychło może się zatem okazać, że powódź stulecia co dekadę nie jest tym, co mieszkańcy tego osiedla będą pamiętać najdłużej i najboleśniej;
  • tu i tam wraca czasem temat "co ma prawo autorskie do budynków" (nie do projektów budynków, lecz do budynków samych w sobie właśnie). Zainteresowanych ochroną wizerunku budynku jako znaku towarowego odsyłam do ciekawego tekstu "Budynek (tm)" opublikowanym na blogu IP Law Blog (proszę się nie martwić amerykańskim tytułem bloga -- teksty są jak najbardziej po polsku), gdzie można poczytać m.in. o ochronie warszawskiego Mostu Świętokrzyskiego;
  • no i jeszcze -- stanowczo za mało odsyłam tu do blogopisarstwa -- tak się robi prawo, ta pieczątka jest nieczytelnazachęcam do przeczytania ciekawego tekstu Pawła Krawczyka (Echelon.pl) poświęconego sposobowi w jaki Nasze Państwo Kochane -- tj. Urzędnicy, Biuraliści i inne Kutwy -- sabotują nasze prawo do rozeznania się w prawodawczych planach ("Dekodowanie faksów publikowanych przez urzędy nie ma sensu"). Podpisuję się pod jego słowami obiema rękamy i nogamy; wystarczy zacząć od tego jak w sieci prezentowane są druki sejmowe: ów lakoniczny opis "Do druku nr 3811" to smętna norma, zgodnie z którą jeśli chcę się dowiedzieć co planuje okupant, muszę ściągnąć na dysk dokument zeskanowany do formatu PDF i otworzyć go, by przekonać się, że nie ma sposobu na dowiedzenie się kto jest jego autorem (podpis przypomina test rozpisywanego długopisu, pieczątka -- ach te pieczątki! -- nieczytelna (po co komu taka pieczątka?)
    Urzędowy chaos i anarchia...
  • a na koniec coś nieco bardziej optymistycznego: spam jest zły dobry! Przekonała się o tym terrorystka, która zamierzała dokonać, przy pomocy ładunku detonowanego na odległość, przy użyciu telefonu komórkowego, w sylwestra, zamachu na moskiewskim Placu Czerwonym. Stety już po uzbrojeniu bomby operator posłał na komórkę spam z życzeniami noworocznymi, co spowodowało nieoczekiwane jej odpalenie... i tak to szahidka powiększyła grono koranicznych aniołków.

PS zdjęcie na górze dzięki uprzejmości Aldżaziry, która relacjonuje starcia w Egipcie na Flickrze -- a zdjęcia rozpowszechnia na licencji CC.

Komentarze (12)
1 | 2 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D