Kiedy królewski ślub w Polsce?
 Oceń wpis
   

książę Henryk Mountbatten-WindsorNie byłbym sobą, gdybym nie skorzystał z nadarzającej się okazji, jaką jest ślub księcia Wilhelma Mountbattena-Windsora z Katarzyną Middleton, dla przypomnienia mojego postulatu sprzed paru lat: skoro nic tak nie pobudza wyobraźni mas (także "republikańskich" mas polskich), należy restaurować monarchię także między Odrą a Bugiem, Bałtykiem i Tatrami.

Dziedziczna monarchia konstytucyjna jest wielokrotnie lepsza od ustroju republikańskiego. Po pierwsze odpada konieczność organizacji kosztownych wyborów, kampanii, obietnic -- odpowiednio rozreklamowany dwór może być atrakcją turystyczną, a na pewno w znacznym stopniu utrzyma się we własnym zakresie, czego nie można powiedzieć o Kancelarii Prezydenta RP. Po drugie odpada ryzyko powierzenia funkcji głowy państwa całkowicie przypadkowej osobie -- młody królewicz (zakładając, że wprowadzamy monarchię dziedziczną) jest od kołyski przygotowywany do pełnienia swojej zaszczytnej roli. Po trzecie w jednej chwili ucinamy wszelkie spory kompetencyjne -- wystarczy przepisać do konstytucji złote zdanie, że król panuje, lecz nie rządzi -- i problem z głowy.
Tę wyliczankę można ciągnąć w nieskończoność -- w zasadzie trudno jest mi wyobrazić sobie jakikolwiek obszar, w którym republika prezydencka miałaby szanse wykazać swoją wyższość nad dziedziczną monarchią konstytucyjną.

Krytyków uciszam od ręki: ustrój królewski mimo wszystko leży w polskiej naturze; przypomnijmy, że przez prawie tydzień regentem był nawet... brygadier Piłsudski -- a skoro był regentem, to było i Królestwo Polskie. (Napisałem powyżej "mimo wszystko" dlatego, że jak się dokładniej przyjrzeć ustrojowi Rzeczypospolitej Obojga Narodów po 1569 roku, to dochodzimy do wniosku, że de facto każdy późniejszy król był li tylko koronowanym prezydentem...)

Aby nie zostać jednak oskarżonym o gołosłowność i rzucanie haseł bez pokrycia (kogo? kogo?), chciałem zgłosić kandydata do polskiego tronu -- i to tego samego, o którym pisałem 5 lat temu!
Mam na myśli rzecz jasna -- cóż za koincydencja zważywszy na dzisiejsze wydarzenie -- księcia Henryka Mountbatten-Windsora.

Jest to optymalny kandydat, za czym przemawiają następujące czynniki:

  • książę pochodzi z rodu panującego, lecz szans na objęcie tronu u siebie raczej nie ma -- musi zatem gdzieś poszukać uczciwej pracy;
  • Henryk jest człowiekiem młodym, co wróży mu długie życie; generalnie pewnie już się wyszumiał, po objęciu tronu powinien ustatkować się jeszcze bardziej;
  • książę Henryk jest stanu wolnego, przeto będzie można mu dobrać jakąś polską pannę z dobrego domu jako połowicę;
  • co więcej -- trzeba otwierać się na świat -- jest protestantem (ale takim "nie za bardzo"), co w kraju, gdzie w panteonie bohaterów narodowych jest co najmniej dwóch protestantów (Adam Małysz i Józef Piłsudski), a Jerzy Buzek był premierem i jest szefem PE budzić kontrowersji nie powinno -- a przynajmniej unikniemy zbędnego bicia piany, że Polska może być tylko katolickim królestwem;
  • pochodzi ze Zjednoczonego Królestwa, gdzie nadal żyje wielu naszych krajanów -- mniemam, że z punktu widzenia losu imigrantów swoista braterska unia personalna będzie miała pozytywny skutek i konotacje.

Tym, którzy się śmieją przypominam, że lada dzień będziemy święcić Trzeciego Maja -- które to święto wzięło się nie z tego, że pod koniec 18 wieku wpadli na pomysł wytworzenia instytucji długiego weekendu, lecz dlatego, że (podstępem, wręcz zamachem stanu) wprowadzono wówczas mniej-więcej właśnie coś takiego jak ja tu proponuję -- ba, nawet wytypowano do tronu prapraprapraszczura prapraprapradziadka królowej Elżbiety oraz książąt Wilhelma i Henryka.


PS zdjęcie księcia Henryka za Wikipedią, autor LeoDavid, dostępne na licencji CC-BY-SA

Komentarze (36)
7 z tygodnia (X)
 Oceń wpis
   

PKP jedzie tylko na zdjęciu

  • Nie było lata temu granic achów i ochów przy uchwalaniu ustawy o ochronie zdrowia psychicznego -- jakaż to ona nowoczesna, jaka doskonała, jak dobrze będą mieć teraz pacjenci. Faktycznie, kontrola sądowa przyjęć przymusowych była czymś zdecydowanie nowym -- pamiętajmy, że mówimy o czasach, kiedy nawet areszt stosował jeszcze urzędnik podległy rządowi (prokurator).
    Niestety, patrząc na to, co się działo w szpitalu psychiatrycznym w Starogardzie Gdańskim -- gdzie młodych pacjentów po prostu dręczono w dość prymitywny sposób (zastrzyki z soli fizjologicznej, zmuszanie do stania na baczność godzinami, wielodniowe stosowanie pasów!) -- (nie po raz pierwszy, nie po raz ostatni) można mieć pewność, że nie wystarczy najlepsze choćby prawo, bo muszą być jeszcze przyzwoici ludzie.
    Dyrektor zakładu został już odwołany, sprawą zajmuje się prokurator... -- mnie zaś zaciekawiła informacja, że organy ścigania już wcześniej wiedziały, i nawet postępowanie już było -- ale je umorzono...
  • w Londynie gorąco: na wieść o planach rządu, który chce bardzo podnieść czesne za uczelnie wyższe, na ulice wyszły tysiące młodych ludzi. Momentami protesty przybrały dość ostry charakter (zaatakowano nawet samochód wiozący Księcia Walii i Rothesay z małżonką) -- nb. czy ktoś jeszcze pamięta, że M. Thatcher ustąpiła właśnie po protestach przeciwko podwyżkom podatków -- ale dla mnie ciekawsze jest coś innego.
    Oto są tam uznani prawnicy, którzy potrafią -- publicznie, pod własnym nazwiskiem -- sprzeciwić się nielegalnym praktykom policji zmierzającym do uśmierzenia zamieszek. Obecnie na celowniku jest "kettling", czyli zaganianie przez oddziały policyjne grup demonstrantów na jakiś obszar i przetrzymywanie ich tam godzinami -- właśnie jak krowy na zamkniętym pastwisku.
    Tak mi się właśnie przypomniało w kontekście niedawnych demonstracji organizowanych przez ruch "wolnych konopi", kiedy to oczywiście administracja chrzaniła coś o "manifestacjach zorganizowanych bez zgody" i praktycznie pies z kulawą nogą (czytaj: jeden niżej podpisany magisterek prawa) zaszczekał...
  • Julian Assange już -- po zapłaceniu olbrzymiej kaucji -- wolny, tymczasem coraz wyraźniej wychodzi na to, że szwedzkie oskarżenia o gwałt to jakaś pomyłka albo typowy "hak". Obie "zgwałcone" kobiety same go do siebie zapraszały, pierwsza gościła go łącznie przez tydzień, a druga -- jak wychodzi z zeznań -- odbiła Juliana tej pierwszej. "Terrorysta" ma szczęście, że posiedział jakiś tydzień (w Polsce spędziłby za kratami 2-3 lata), chociaż nie wiadomo czy aby w areszcie nie był bezpieczniejszy;
  • tymczasem rzeczniczka praw obywatelskich chce zakazać wykorzystywania materiałów z podsłuchów w sprawach cywilnych i rozwodowych. To słuszna inicjatywa, ale chce się zapytać: dlaczego tak późno? dlaczego tak słabo? Przecież cuda jakie się dzieją z naszymi billingami -- przypomnijmy, że polskie służby mogą w zasadzie wszystko i zawsze -- nie zdarzyły się wczoraj, tymczasem zarówno RPO jak i GIODO zachowują się jak żona Lota;
  • Euro 2012 (a nie mówiłem?): tym razem się nas pociesza, że Wrocław nie będzie dokładał do utrzymania stadionu, aczkolwiek nie wiadomo dlaczego zarządca obiektu ma dostawać 9 mln złotych rocznie "czy się stoi czy się leży". Nie uspokaja mnie także to, że władze miasta przekonują, że taka umowa ma sens -- zwłaszcza, że municypałki nie widzą nic zdrożnego w tym, że Mennica może robić (albo: nie robić) co chce z niedziałającymi urbanmatami, bo przecież "Największą karą dla Mennicy jest brak wpływów z zepsutych automatów. Firma zarabia na prowizji od sprzedaży biletów. Poza tym to spółka giełdowa, która musi dbać o swój dobry wizerunek" (takie rzeczy może opowiadać tylko niedorzecznik prasowy wrocławskiego magistratu dbający o jego wizerunek). 
    Najśmieszniejsze jest to, że wszystko wskazuje na to, że jedyną inwestycją jaką traktuje się naprawdę poważnie są właśnie stadiony: na Maślice nie da się dojechać ani pociągiem, ani szumnie zapowiadanym tramwajem plus, ani nawet zwykłym tramwajem -- da się stać w niekończącym się korku... Do Warszawy nie będzie ani szybkiego połączenia kolejowego, ani autostrady, ani nawet zwykłej e-S-ki. Ogólnie autostrady ma się budować na 2015 rok, ekspresówki na... 2020!
  • paradne: eurodeputowany Jacek "Łuk" Kurski ma przeprosić Cezarego Stypułkowskiego -- za bezpodstawne oskarżenia o "przewalenie" przez PZU billboardów na kampanię Donalda Tuska -- ...na 5 billboardach.
    Abstrahując od tego co myślę o formie przeprosin "przepraszam, bo tak kazał mi sąd, a tu jest treść przeprosin: [-----] a poza tym i tak myślę, co myślałem wcześniej" -- coraz częściej wydaje mi się, że jesteśmy świadkami swoistego wyścigu sądów "kto wymyśli coś lepszego i powiedzą o tym w telewizji". Jeszcze nie opadł kurz po milionach wydanych przez pieśniarza na przeprosiny p. Doroty Rabczewskiej (7-dniowe wyskakujące okienko w rozmiarze 9x6 cm, a wszystko to w portalu Onet.pl) -- a tu każą Kurskiemu (w końcu nie wiem czy zlicytowali mu tego X5?) kupować powierzchnię reklamową;
  • i na zakończenie: doskonały rysunkowy komentarz do katastrofy pt. "rozkład jazdy kolei" (z podkreśleniem na "rozkład" właśnie). A doi to dziadostwo kasy publicznej tyle, że byłoby po małym samochodzie dla każdego...
Komentarze (5)
London Calling
 Oceń wpis
   
§ 1. Sobota, kawka, mam czas na Guardiana.
A tam piszą -- w tonie nieomal plotkarskim -- o rekordowym pozwie o odszkodowanie za dyskryminację w pracy ze względu na płeć. Londyńska prawniczka o imieniu Gill oraz (tak to się zawsze pisze) znajomo brzmiącym nazwisku Switalski wystąpiła przeciwko byłemu pracodawcy o odszkodowanie w wysokości 19 milionów funtów szterlingów. Przyczyna? 'Szef lubi towarzystwo facetów i woli pracować z facetami'.

Świtalska (pozwolę sobie spolszczyć nazwisko tej Pani) -- 51-letnia szefowa działu prawnego w firmie F&C Assets Management -- podpadła dyrektorowi o nazwisku Tonkin (czy z takim nazwiskiem można liczyć na powodzenie w biznesie?) po tym, jak zdecydowała się na pracę w systemie zadaniowym (uczyniła to ze względu na konieczność opieki nad chorymi synami). W konsekwencji spotkał ją szereg biurowych nieprzyjemności: najpierw zażądano aktu zgony matki (ze względu na pogrzeb Świtalska nie poleciała na jakieś rozmowy biznesowe), po tym jak odmówiła -- nie powołano jej do rady zarządzającej firmy.

Co więcej, pomimo zwyczaju wypadania z kolegami z pracy na lanczyk, szef ograniczył się wyłącznie do paru kanapek ze swoją podwładną. Podczas procesu podkreślono, że prawniczka była starsza wiekiem od swojego szefostwa, co mogło wywoływać swoisty dyskomfort u przełożonych.

Pod wpływem tych wszystkich uciążliwości Pani Świtalska zaczęła tracić zdrowie, przeszła dwie operacje i od września ubiegłego roku nie pojawiła się w pracy, tracąc w ten sposób stanowisko, które przynosiło jej 140 tysięcy funtów szterlingów rocznie (i teraz musi sobie radzić za pieniądze męża, który zarabia poniżej 30 tysięcy funciaków...)...

O dyskryminacji ze względu na płeć w miejscu pracy już kiedyś pisałem. Przyznam, że nie potrafię wczuć się w rolę dziewczyny, którą w pracy wszyscy podrywają (nie jestem dziewczyną i nikt w pracy mnie nie podrywa). Nie potrafię też wczuć się w rolę osoby, z którą nikt nie chce gadać.

Z jednej strony niewątpliwie draństwem jest rzucanie komuś kłód pod nogi tylko dlatego, że życie zmusza go do wybrania bardziej elastycznego systemu pracy. Od dawna mi się wydaje, że reżim 8/40 jest po prostu reliktem prekapitalistycznej mentalności -- neokapitalizm, któremu hołduję, głosi: powinieneś pracować ile lubisz, a resztę czasu spędzać na wydawaniu zarobionych pieniędzy na przyjemności (i w ten sposób napędzać koniunkturę tym przedsiębiorcom, którzy robią kasę na organizowaniu czasu wolnego).

Także osiągnięcie wieku 51 lat -- bez względu na to, czy mówimy o szefowej działu prawnego czy o obsłudze sekretariatu -- nie wydaje mi się racjonalną przyczyną do pogryzania człowieka. Z własnego doświadczenia (ściśle: z obserwacji) wiem, że młodzieńcze ura-bura nie zawsze idzie w parze z niezbędną dojrzałością i wyważeniem w podejściu do spraw biznesowych, a tzw. rzutkość oznacza wyłącznie chęć zamaskowania niepewności i zżerających nerwów.

Z drugiej strony nie chciałbym być w skórze pracodawcy, który chce się umawiać z podwładną na lanczyk, zaczepia ją, kusi wspólnym kotletem przy saksofonie, a nawet -- to ponoć zdarza się w niektórych większych firmach -- promuje na stanowiska w nadziei, że... albo nie, nie powiem co to za nadzieja. Mogłoby się bowiem wówczas okazać, że 19 milionów funtów szterlingów to pikuś, bo gdyby urażona takim zachowaniem kobieta poszła do sądu szukać ochrony, to żądania byłyby znacznie, znacznie wyższe...


§ 2. I jeszcze jeden ciekawy news: przed londyńskim sądem rozpoczął się proces jaki Borys Bieriezowski -- zamieszkały w Londynie były przyjaciel Borysa Jelcyna, który musiał uchodzić z Moskwy po dojściu do władzy Putina -- wytoczył Romanowi Abramowiczowi -- rosyjskiemu biznesmenowi, który robi interesy w Londynie.

Rzecz dotyczy udziałów w kompanii naftowej Sibneft oraz w telewizji ORT, które Bieriezowski sprzedał -- zmuszony przez obecnych protektorów Abramowicza -- swojemu byłemu koledze, a dzisiejszemu bywalcowi magazynów plotkarskich -- za bezcen. Obecnie wycenia swoje straty na 2 miliardy funtów szterlingów.

Pożiwiom, uwidim.
Komentarze (1)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D