Orange: dobry żart grosika wart
 Oceń wpis
   

Dawno nie było nic o moim ulubionym operatorze telekomunikacyjnym.

Oto dostałem od P.T. Czytelniczki -- abonentki PTK Centertel -- interesujące zgłoszenie: nawet korzystając (od wielu miesięcy) z możliwości jaką daje stałe obciążenie karty płatniczej(nie trzeba pamiętać o dacie zapłaty, wystarczy zapewnić odpowiednie środki na rachunku karty) wcale niekoniecznie uda się umknąć od odsetek za opóźnienie w zapłacie rachunku za telefon.

Jak to możliwe? To bardzo proste: wystarczy, że operator wyznaczy sobie datę płatności na 13 czerwca, jednak z niejasnych przyczyn pośle do banku zlecenie obciążenia karty dzień później -- i oto już 15 czerwca robi się cały 1 grosz odsetek ustawowych.

Orange 1 grosz odsetek

Jest to o tyle zabawne, że 13 czerwca to był poniedziałek (odpada więc problem ze zleceniem w weekend -- zresztą jak dotąd Orange sobie z tym dobrze radziło), zaś środki na karcie kredytowej oczywiście były.

Ja oczywiście gorąco zachęcam w takich przypadkach do składania -- piśmiennych, via listel (bo telefon do BOK drogi, a i zwykle szkoda czasu) -- reklamacji: niech się operator pogimnastykuje za tego grosika.

Tak czy inaczej fachowcom od terminów zapłaty z Orange dedykujemy: Budka Suflera i "Za ostatni grosz": 

Komentarze (14)
Kiepski żart w e-sklepie Play
 Oceń wpis
   

Play bzdury w informacji o wysyłce towaruNieczęsto zajmuję się tu zwykłym, codziennym narzekalnictwem konsumenckim. Czasem trafiają się jednak takie absurdy, że trudno zmilczeć.

Tym razem padło na Play -- tak, tego świetnego operatora, w którym jest tak tanio, bo o równość w nierówności dba Urząd (Komunikacji Elektronicznej). Który ma taki sklep internetowy, że mucha nie siada.

To, że w formularzu e-zamówienia nie da się wpisać adresu dostawy z frazą "pl." (od "plac"), można nawet przeboleć -- wystarczy, nie tracąc cierpliwości ni rezonu, po komunikacie "Wystąpiły następujące błędy: nieprawidłowy format pola Ulica" wpisać adres pełną nazwą (a więc nie "pl. Grunwaldzki", lecz "Plac Grunwaldzki"). Cóż, programista miał takie upodobania i już.

Ale wiadomość przesłana do szczęśliwego nabywcy po przyjęciu zamówienia przekracza ludzkie pojęcie: status przesyłki realizowanej przez kuriera UPS ("forma przesyłki") mamy sobie sprawdzać na stronie... www.dpd.com.pl (sic!).

Przeciętny klient -- a przecież, u licha, nie mamy obowiązku orientować się w niuansach i meandrach rynku kurierskiego -- nie wyczuje pomyłki. I może wpisywać numer listu przewozowego do później nocy...
... na bogackiego, czy oni naprawdę nie czytają tego, co wysyłają do swoich klientów?

Komentarze (29)
BOK Orange lubi grę w ciuciubabkę
 Oceń wpis
   

kompresja orangeDostaję od P.T. Czytelników mnóstwo listeli dotyczących problemów z różnymi usługodawcami, w szczególności operatorami telekomunikacyjnymi, którzy albo nie umieją włączyć jakiejś usługi (na przykład Tepsa wyznacza sobie 2 dni na zablokowanie jakiegoś rodzaju połączeń, a następnie wycofuje się rakiem), albo generalnie jakość tych usług jest słaba.
Nie umiem pomóc, tj. nie wiem co można zrobić, żeby operatorzy zaczęli nas poważnie traktować -- wyjąwszy bądź mozolne wyrąbywanie ścieżki przez ten las (a więc indywidualną awanturę), albo pisanie do UOKiK/UKE (nb. UOKiK ładuje te różne kary i co to w sumie daje?).

Tak sobie pomyślałem, że opiszę moje przekomarzanie się z moim ulubionym operatorem, tj. Orąż -- przekomarzanie, które dotyczy pewnego zabiegu technicznego stosowanego wobec klientów korzystających z komórkowego dostępu do internetu prowadzącego do pogorszenia jakości obrazków prezentowanych na stronach internetowych.

Otóż operator ten od zawsze stosuje trick polegający na przepuszczeniu grafik przez różne serwery proxy (o tajemniczych IP-kach jak 1.1.1.1 lub podobnych), co z jednej strony jak rozumiem ogranicza ruch kierowany do użytkowników -- ale z drugiej strony użytkownik dostaje zmącone obrazki. A jako że niedawno przełączyłem się na Orange Free na Kartę (drzewiej korzystałem z innych usług dostępowych tego operatora, ale po kilkunastomiesięcznej przerwie wydawało mi się, że dali sobie z tym spokój). 
No ale skąd: jest jak jest, czyli jest jak było. Na takim Flickrze muszę co chwila wciskać Shift+R, co powoduje przeładowanie grafiki i wyświetlenie jej w przyzwoitej jakości (zwiększając, rzecz jasna, ogólnie ruch).

Postanowiłem przeto poprosić mojego ulubionego operatora o wyłączenie tej "funkcjonalności". I teraz już będą tylko cytaty z listeli, którymi przerzucałem się z biurem dezinformacji klienta PTK Centertel:

04-02-2011
Uprzejmie proszę o wyłączenie kompresji grafiki na stronach internetowych dla numeru *********** (Orange Free na Kartę).
Korzystam z internetu m.in. w celu przeglądania różnych zdjęć -- jestem pasjonatem fotografii -- więc rażące pogorszenie jakości obrazu jest dla mnie straszliwe; praktycznie nie da się w taki sposób korzystać z internetu.
Licząc na pomyślne załatwienie sprawy, z góry dziękuję.

odpowiedź przyszła po 17 dniach (!) -- jakość obsługi klientów karcianych jest znacząco gorsza, niż abonamentowców (jako swego czasu bulingowany klient mogłem liczyć na znacznie szybszą reakcję):

21-02-2011
W nawiązaniu do poniższej korespondencji informuje, iż w ofercie Orange Free na kartę nie ma możliwości wyłączenia kompresji.

na com od razu odparł w podchwytliwy sposób:

21-02-2011
A czy mogę prosić o wskazanie paragrafu w regulaminie Orange Free na Kartę, gdzie coś takiego jest napisane? Bo prawdę mówiąc przed skorzystaniem z usługi szukałem różnych kruczków -- i czegoś takiego nie znalazłem.
Wydaje mi się zatem, że usługa jest świadczona bez zachowania standardów jakości.

podchwytliwa odpowiedź zasługuje na podchwytliwą ripostę (znów musiałem czekać przeszło 3 tygodnie!):

16-03-2011
W odpowiedzi na poniższą wiadomość elektroniczną uprzejmie informuję, iż usługa VPN dostępna jest dla Klientów biznesowych. Nie jest świadczona Klientom indywidualnym.
Mam nadzieję, że przekazane przeze mnie informacje będą pomocne. W razie dodatkowych pytań, proszę o odpowiedź na tego maila z zachowaniem dotychczasowej korespondencji.

no tak, ale ja nie prosiłem o VPN, prosiłem po prostu o niepuszczanie już ruchu przez to całe proxy:

17-03-2011
Nie jestem zainteresowany usługą VPN. Chciałbym po prostu korzystać z internetu w sposób zgodny z tym jaki ten internet jest -- a więc bez kompresji grafiki (o której zresztą nie ma słowa w regulaminie oferty).

tym razem odpowiedź przyszła dość prędko -- i nawet nie była aż tak bardzo nie na temat -- aczkolwiek mam wrażenie, że błędne koło na pewno uległo domknięciu:

18-03-2011
Uprzejmie informuję, że na dzień dzisiejszy nie ma możliwości wyłączenia kompresji danych w ofercie Orange Free na kartę.

Słowem: Orange coś włącza, nie informując o tym klientów w żaden sposób (o tej uroczej kompresji grafiki nie ma słowa nawet na stronie informacyjnej usługi), słowa o tym w regulaminie rzecz jasna nie pisząc, zaś w odpowiedzi na uprzejme prośby nieuszczęśliwiania mnie więcej tą atrakcją -- zaczyna się zabawa w ciuciubabkę.
Ciekawym czy czyta mnie Wojtek Jabczyński ;-) a jeśli tak -- to zapraszam do komentowania, bo to w sumie jest odpowiedź na zadane wypracowanie "Napiszcie, jak Was obsługujemy"  ;-)

PS co ciekawe kompresja nie dotyka strony Orange.pl -- czyli jednak operator jak chce, to zna sposób na załatwienie problemu.

PPS zrzut ekranu na górze ma za zadanie pokazać jak ja widzę obrazki na różnych stronkach.

Komentarze (17)
Co PTI wie o cenzurze internetu?
 Oceń wpis
   

Lord VaderMiesiąc temu było o kontrolowanym we/wy, którego zażyczyła sobie Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji -- pomysł PIIT podchwycił... rząd Baracka Obamy, proponując paszporty internetowe, bez których nie będzie możliwe zalogowanie się do sieci -- a dziś wypada podworować sobie z... obrońców wolności.

Oto od kilkunastu dni na celowniku spoczywa decyzja UKE dotycząca darmowego miejskiego internetu w Przasnyszu, w której napisano -- a pierwszy temat zauważył (chyba) Piotr Waglowski -- że "zablokowane będą strony internetowe z treściami erotycznymi, nielegalnymi, w ramach możliwości technicznych uniemożliwione powinny zostać połączenia Peer to Peer umożliwiające wymianę plików pomiędzy użytkownikami końcowymi oraz wszelkie aplikacje wykorzystujące tę technologię".
Faktycznie temat podejrzany, bo na jakiej w sumie podstawie Urząd miałby decydować co będzie wolno a czego nie będzie wolno w takich gminnych hotspotach? Przepisów o RSiUN (jeszcze) nie ma -- więc z jakiej paki?

Temat wyjaśnił się dość prędko, i znów nagłośnił go Vagla: to sam wnioskodawca nałożył na siebie takie ograniczenia w podaniu, więc UKE, wychodząc jak sądzę z założenia, że zakazać zakazywania na gruncie kpa raczej się nie da, klepnął to-to w decyzji; i jest. Jeśli można kogokolwiek pytać o powód tych ograniczeń, to wnioskodawców z Przasnysza (acz myślę, że można je uzasadnić skromnymi zasobami finansowanymi z podatniczej kasy -- jakby wszyscy zaczęli ssać cuda z Chomika, to by z darmowego dostępu "dla każdego" nic nie wyszło.
(Chociaż można w tym miejscu dyskutować czy organ mógł wydać decyzję zgodną z wnioskiem -- acz nie tyle niezgodną, co w treści nieznajdującej podstawy w obowiązującym prawie, nawet jeśli ograniczenie to ma sens z przyczyn, o których wspomniałem powyżej... Nb. na inne jeszcze bolączki decyzji wskazuje Jacek Sierpiński.)

No ale jak wiadomo: uderz w stół, a nożyce na pewno się odezwą. Tym razem nożycami zostało Polskie Towarzystwo Informatyczne, które postanowiło sprzeciwić się cenzurze -- nie bacząc na to, że podmiot cenzurowany był równocześnie podmiotem wnioskującym o zastosowanie cenzury (ciekawe brzmi przy tym cytowana przez "Gazetę Wyborczą" prezeska UKE, której zdaniem to jest "kilka stron o treściach niedozwolonych lub erotycznych" -- aha, czyli blokują tylko kilka, a całą resztą będzie można napawać oczy! ;-)
A przecież już parę dni temu stało się wiadomym skąd owe ograniczenia, więc czepianie się UKE dowodzi raczej braku orientacji i rozeznania w sytuacji.

(Na marginesie: władze Przasnysza w sumie mogły,  nikomu się nie chwaląc, "zakręcić kranik" na serwerze -- robi tak szereg pomniejszych dostawców -- i nie byłoby całego tematu.)

Komentarze (7)
O długu odbiorczym i obowiązku zwrotu dekodera Cyfrze+
 Oceń wpis
   

namawianie OrangeKolejny przypadek: dziennikarze piszą, że się nie da (łatwo rozwiązać umowę np. z kablówką), a ja mówię -- czytajcie (przepis) a znajdziecie (rozwiązanie).

Wyborcza.biz pisze o tym jak trudno "rozwieść się" z usługodawcami żyjącymi z naszego abonamentu. A to operator telekomunikacyjny zaproponuje kolejne durne minutki i telefon za złocisza (tu pochwała Orange: po tym jak złożyłem dyspozycję przejścia z abonamentu na prepaid, nie zadzwonili do mnie ani razu nakłaniając do zmiany decyzji!), a to okazuje się, że -- zgodnie z treścią zawartej umowy -- zastrzeżono 3-miesięczny okres wypowiedzenia.
Albo operator -- Wyborcza.biz pisze o Cyfrze+ -- żąda zwrotu dekodera, więc klient stoi w kilometrowych kolejkach. A jak nie odstoi swojego, to płaci kilkaset złotych kary umownej, a jak nie zapłaci -- to ląduje w KRD.

To dalej będzie w punktach, bo tak mi wygodniej (i szybciej):

  • o miejscu spełnienia świadczenia mówi art. 454 par. 1 kodeksu cywilnego; i tak co do zasady "jeżeli miejsce spełnienia świadczenia nie jest oznaczone ani nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione w miejscu, gdzie w chwili powstania zobowiązania dłużnik miał zamieszkanie lub siedzibę. Jednakże świadczenie pieniężne powinno być spełnione w miejscu zamieszkania lub w siedzibie wierzyciela w chwili spełnienia świadczenia";
  • z przepisu jednoznacznie wynika, że strony umowy mogą sobie dość swobodnie ustalić gdzie i w jaki sposób dłużnik powinien spełnić swoje świadczenie. Można zatem w umowie napisać, że taki dekoder trzeba przynieść do określonego miejsca, można też napisać, że operator przyśle po urządzenie swojego człowieka;
  • przepis (art. 454 par. 1 zd. 2 kc) zaczyna mieć jednak zastosowanie jeśli strony zobowiązania nie ustalą miejsca spełnienia świadczenia -- i tak jeśli jestem komuś winni pieniądze, to moim obowiązkiem jest mu tę kwotę przynieść albo wpłacić na rachunek bankowy (ponosząc wszelkie związane z tym koszty). Nazywa się to długiem oddawczym;
  • co innego jednak, jeśli przedmiot zobowiązania nie ma charakteru pieniężnego -- w takim przypadku co do zasady to wierzyciel powinien się pofatygować do dłużnika i zażądać spełnienia świadczenia. Aby dłużnik nie pozostawał w zwłoce, powinien powiadomić wierzyciela, że jest gotów spełnić świadczenie i wezwać go do jego odbioru (dług odbiorczy można skwitować prostym zdaniem "przyjdź i weź").
    Oczywiście, może się okazać, że charakter zobowiązania także będzie przesądzał o miejscu wykonania świadczenia -- i tak ekipa remontowa wynajęta do remontu mieszkania z oczywistych przyczyn musi tam przyjść, nie zaś żądać od wierzyciela przyniesienia tego mieszkania do siedziby przedsiębiorstwa;
  • jako się rzekło art. 454 par. 1 kc ma zastosowanie wyłącznie wówczas, jeśli strony nie umówiły się inaczej. Nie znam treści umów zawieranych przez Cyfrę+ z abonentami, jednak patrząc do regulaminu operatora (tego najnowszego, właściwego dla umów zawieranych po 1 lipca 2009 r.) znajduję tam art. 4 par. 2 ust. 7, zgodnie z którym abonent ma obowiązek, w terminie jednego miesiąca od rozwiązania umowy, zwrócić sprzęt dystrybutorowi, pod rygorem zapłacenia 300-złotowej kary umownej (co ciekawe jeśli nadal nie zwróci dekodera, nawet po wezwaniu, będzie miał obowiązek zapłacenia "odszkodowania w wysokości określonej w Cenniku", co wydaje mi się małosprytnie zawoalowaną klauzulą niedozwoloną -- rzecz w tym, że wysokość odszkodowania musi odpowiadać poniesionej szkodzie, tej zaś żaden cennik realnie określić nie może);
  • jak się łatwo domyślać -- zdania "zwrócić sprzęt dystrybutorowi" nie odbieram jako postanowienia nakładającego na abonenta obowiązek dostarczenia go do wyznaczonego miejsca. Powiedziałbym raczej, że regulamin Cyfry+ zobowiązuje abonenta do umożliwienia wierzycielowi odebrania dekodera z miejsca "gdzie w chwili powstania zobowiązania dłużnik miał zamieszkanie lub siedzibę" -- wystarczy wezwać wierzyciela do przybycia w określone miejsce o określonej godzinie i umożliwić odebranie urządzenia;
  • owszem, można się spierać jak należy rozumieć słowo "zwrócić" -- dla mnie oznacza to po prostu "oddać komuś jego własność", i chociaż "oddać" to zarówno "dostarczyć coś komuś" jak i "przekazać coś komuś", jednak zważywszy, że regulamin nie nakłada na abonenta obowiązku dostarczenia sprzętu do konkretnego miejsca, powiedziałbym, że akurat w tym przypadku zdecydowanie owo "zwrócić" to po prostu "a przyjdźcie i bierzcie sobie".
Komentarze (15)
1 | 2 | 3 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]
2012-01-30 12:53
sędzia - ona:
"Słynne masło roślinne"
Może i Olgierd się czepia, ale ma rację, bo nazwa "masło" jest zastrzeżona dla produktów -[...]
2012-01-30 11:34
raj001:
"Słynne masło roślinne"
Moge tylko potwierdzic wpisy innych komentujących, że sie czepiasz. Może Tobie akurat ta nazwa[...]
2012-01-30 09:52
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
@olgierd Czepiasz się :). Tak samo jak "masło śmietaknowe" ma zawartość tłuszczu ok 60%[...]
2012-01-30 09:43
masło roślinne:
"Słynne masło roślinne"
Przecież jest wyraźnie napisane, że roślinne i nie sądzę, aby ktokolwiek się pomylił i wziął to[...]