Przypomniało mi się coś jeszcze a propos wydumanych pomysłów urzędników.
Oto przyszło mi wczoraj, w imieniu spółki, zgłosić sprzedaż auta wydziałowi komunikacji. Karnie poszedłem do okienka wyposażony we wszystko co niezbędne (wypełniony świstek, odpis z KRS, umowa sprzedaży pojazdu wraz z kopią) -- wierząc, że musi się zdarzyć coś, co da mi temat do jeszcze jednego (krótkiego i lekkiego) felietoniku.
No i właśnie: auto było dość stare, w dowodzie rejestracyjnym widniał poprzedni adres. Spółka przeniosła się na nową miejscówkę jakieś 20 miesięcy temu, nie zgłaszając tego jednak wydziałowi komunikacji (nawiasem mówiąc jest tyle urzędów, które trzeba powiadomić o byle zmianie ulicy, że aż strach -- i po co to?)
Na tym detalu skupiło się czujne oko Pana z Okienka: "a gdzie jest postanowienie sądu o zmianie adresu spółki?", zapytał. Zbaraniałem, bo przecież "metryką" spółki jest odpis z Krajowego Rejestru Sądowego -- ten bowiem powstał, jakby nie patrzeć, właśnie po to, by zgromadzić w jednym miejscu wszelkie istotne dane podmiotu tam wpisanego.
Lecz Urzędnik był niewzruszony i -- choć formalnie rozumował prawidłowo, w bezlitosnej tej logice czaił się podstępny absurd: "o zmianie adresu spółki mówi postanowienie sądu, nie odpis z KRS!"
Przerażające o tyle, że idąc dalej owym tropem musieliśmy przejść przez kolejne etapy, bo w sumie co z tego, że widniałem w KRS jako prokurent, skoro nie miałem przy sobie postanowienia sądu o wpisaniu udzielenia prokury do rejestru? Czymże jest informacja o wysokości kapitału zakładowego, NIP i REGON, skoro nie umiem tego udowodnić "wiodącym" papierem? Skąd w końcu w ogóle wiadomo, że spółka w ogóle istnieje, skoro nie mam przy sobie postanowienia o wpisie jej do KRS -- nie mówiąc o umowie spółki...
Na szczęście jakoś udało mi się przekonać Pana z Okienka, że powinien zaufać odpisowi z KRS -- chociaż i tak skwitował to rzucając "to pańskie zdanie!"
A jeszcze lepsze, że odbierając w końcu papiery dał mi do zrozumienia, że los całej operacji jest niepewny -- czyli w sumie powinienem obawiać się decyzji negatywnej. No nie będę ukrywał, że brałem właśnie pod uwagę ryzyko, że będę musiał po prostu zażądać przyjęcia wniosku i formalnego wydania decyzji -- z uzasadnieniem...




