Kto decyduje jakie mamy w Polsce prawo?
 Oceń wpis
   

The candidate that gave up billboards

Na marginesie sporu o to czy po wyborze Marszałka Izby Poselskiej (będę od dziś tak pisał w nadziei, że skoro mówi się o kolejnych nowelizacjach konstytucji, to może przypomną sobie także tradycyjną nazwę naszej legislatywy; przypominam, że tradycyjnie to Sejm dzieli się na Izbę Poselską i Senat, a nie Nie-Wiadomo-Co na Sejm i Senat!) na prezydenta następcy JE Bronisława Komorowskiego mogą wykonywać obowiązki prezydenta RP -- literalnie: nie mogą, ponieważ rzeczywiście art. 131 ust. 2 ustawy zasadniczej przydaje to uprawnienie "do czasu wyboru nowego Prezydenta Rzeczypospolitej" -- warto chyba poświęcić więcej uwagi problemowi, który osobiście uważam za znacznie istotniejszy.

Znacznie ważniejszą kwestią jest odpowiedź na pytanie: kto w Polsce decyduje o tym jakie mamy prawo?
Część co bardziej rozpolitykowanych Czytelników pomyśli, że znów będę jechał po lobbingu oraz umysłowości naszych deputowanych. Niektórzy mogą pomyśleć, że znów będę narzekał na Trybunał Konstytucyjny, który puszcza rzeczy dziwne, a nie przepuszcza -- oczywistych.
A ja mam na myśli zasady wykonywania inicjatywy ustawodawczej, którą -- poczytajcie ciekawy tekst o 89 projektach ustaw spoczywających w marszałkowskiej "zamrażarce" -- konstytucja opisuje w dość klarowny sposób, zaś ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora nawet dopowiada, że uczestnictwo w podejmowaniu inicjatywy jest prawem parlamentarzysty -- ale w praktyce wychodzi na to, że i tak będzie jak marszałek chce.

z Konstytucji Rzeczypospolitej:
Art. 118. 1. Inicjatywa ustawodawcza przysługuje posłom, Senatowi, Prezydentowi Rzeczypospolitej i Radzie Ministrów.
2. Inicjatywa ustawodawcza przysługuje również grupie co najmniej 100.000 obywateli mających prawo wybierania do Sejmu. Tryb postępowania w tej sprawie określa ustawa.
3. Wnioskodawcy, przedkładając Sejmowi projekt ustawy, przedstawiają skutki finansowe jej wykonania.
Art. 119. 1. Sejm rozpatruje projekt ustawy w trzech czytaniach.
2. Prawo wnoszenia poprawek do projektu ustawy w czasie rozpatrywania go przez Sejm przysługuje wnioskodawcy projektu, posłom i Radzie Ministrów.
3. Marszałek Sejmu może odmówić poddania pod głosowanie poprawki, która uprzednio nie była przedłożona komisji.
4. Wnioskodawca może wycofać projekt ustawy w toku postępowania ustawodawczego w Sejmie do czasu zakończenia drugiego czytania projektu.
Art. 120. Sejm uchwala ustawy zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, chyba że Konstytucja przewiduje inną większość. W tym samym trybie Sejm podejmuje uchwały, jeżeli ustawa lub uchwała Sejmu nie stanowi inaczej.
art. 34 regulaminu Sejmu:
1. Projekty ustaw i uchwał składa się w formie pisemnej na ręce Marszałka Sejmu (...).
2. Do projektu ustawy dołącza się uzasadnienie, które powinno:
1) wyjaśniać potrzebę i cel wydania ustawy,
2) przedstawiać rzeczywisty stan w dziedzinie, która ma być unormowana,
3) wykazywać różnicę pomiędzy dotychczasowym a projektowanym stanem prawnym,
4) przedstawiać przewidywane skutki społeczne, gospodarcze, finansowe i prawne,
5) wskazywać źródła finansowania, jeżeli projekt ustawy pociąga za sobą obciążenie budżetu państwa lub budżetów jednostek samorządu terytorialnego,
6) przedstawiać założenia projektów podstawowych aktów wykonawczych,
7) zawierać oświadczenie o zgodności projektu ustawy z prawem Unii Europejskiej albo oświadczenie, że przedmiot projektowanej regulacji nie jest objęty prawem Unii Europejskiej.
3. Uzasadnienie powinno przedstawiać również wyniki przeprowadzanych konsultacji oraz informować o przedstawionych wariantach i opiniach, w szczególności jeżeli obowiązek zasięgania takich opinii wynika z przepisów ustawy.
(...)
7. Marszałek Sejmu może zwrócić wnioskodawcy projekt ustawy lub uchwały, jeżeli uzasadnienie dołączone do projektu nie odpowiada wymogom określonym w ust. 2 i 3.
(...)
Wszystko przez to, że konstytucyjne warunki stanowienia prawa zostały ograniczone -- o przepraszam, "doprecyzowane" -- w regulaminie Sejmu, który czyni marszałka Izby Poselskiej odpowiedzialnym m.in. za nadawanie biegu inicjatywom ustawodawczym (art. 10 ust. 1 pkt 8).
W ramach tego obowiązku -- oraz w ramach wykonywania uprawnień poselskich -- art. 34 regulaminu nakazuje wnosić projekty ustaw do laski marszałkowskiej wraz z uzasadnieniem, w którym projektodawca ma obowiązek rozpisać się m.in. na temat celu i potrzeby wydania ustawy, wykazać różnicę między stanem de lege lata i de lege ferenda, wskazać przewidywane skutki wejścia nowego prawa, a także wskazać źródła finansowania i przedstawić oświadczenie co do zgodności projektu z prawem EU.

Marszałek ma zaś uprawnienie ("Marszałek może") do kontroli jakości projektu -- nie tyle samego prawa, lecz na tego, w jaki sposób projektodawca odniósł się do obowiązków zakreślonych w art. 34 ust. 2-3 regulaminu Sejmu -- i w ramach tego uprawnienia marszałek może zwrócić wnioskodawcy projekt ustawy, jeśli jego uzasadnienie nie odpowiada regulaminowym wytycznym.

Jak się okazuje zdarza się -- i to wcale nie rzadko -- że marszałek korzysta ze swoich uprawnień w sposób dość wybiórczy i nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności. Mógł zatem marszałek Dorn (zaiste, polecam zdjęcie kryjące się pod linkiem!) w poprzedniej kadencji wstrzymywać niewygodne projekty, mógł to samo robić marszałek Komorowski -- podobnie jak może teraz marszałek Schetyna wyciągnąć to wszystko z owej "zamrażarki" i puścić w obieg legislacyjny.

Nad jakością -- a także ilością -- tworzonego prawa ubolewam dłużej nawet, niż piszę tego blogaska. Jest dla mnie oczywiste, że Polska cierpi z powodu przerostu mocy i chęci prawodawczych (w ramach nowelizacji konstytucji proponuję, oprócz dodania wiceprezydenta (proszę bardzo, Nabieralski odważył się głośno powiedzieć o tym, o co ja nawet nie chciałem pytać...) ukrócenie tej radosnej twórczości: dłuższe vacatio legis, sesyjność obrad parlamentu, etc.). Zgadzam się też z tym, że posłowie powinni sami w sobie dbać o to, co można przeczytać w dziennikach ustaw. Ba, być może nawet faktycznie to marszałek izby powinien ponosić odpowiedzialność -- tak, ponosić odpowiedzialność, a nie tylko "móc" -- za jakość tej radosnej produkcji legislacyjnej.

Fajnie byłoby jednak, gdyby takie sprawy załatwiono jednak na innym poziomie, niż regulaminy izb parlamentarnych. Tak, wiem, że autonomia parlamentu rzecz święta -- sęk w tym, że wszakże zasady tworzenia prawa, w tym wykonywania inicjatywy ustawodawczej co do zasady określa konstytucja, zatem nie powinien akt niższego rzędu (no dobra, wiem, że regulamin nie jest niższy, lecz "boczny" -- por. postanowienie TK z 9 lipca 2002 r., K 1/02) aż tak silnie ingerować w owe zasady ustrojowe.

Komentarze (17)
Jak liczyć przedawnienie... Zakaz słuchania muzyki
1 | 2 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]