2010-07-13 11:09
Tematyką dochodzenia przedawnionych roszczeń już się zajmowałem, ale -- zważywszy na wczorajszy tekst w Gazeta.pl, po którym dostałem troszkę korespondencji -- warto chyba zarzucić coś jeszcze raz. W punktach będzie, bo szybciej (a latem i tak czyta mnie tu 1/3 mniej ludzi, więc po co się wysilać ;-)
- każde (prawie każde) roszczenie pieniężne prędzej czy później się przedawnia. Najczęściej będzie to 3 lata (jeśli robiliśmy interesy z przedsiębiorcą) albo 10 lat (jeśli ktoś by robił interesy ze mną), ale okresy te mogą być krótsze ze względu na rodzaj umowy;
- przedawnienie roszczenia nie oznacza, że roszczenie nie istnieje, nie oznacza to też, że wierzyciel nie może dochodzić od dłużnika jego zapłaty (jest to tzw. zobowiązanie niezupełne lub naturalne); skutkiem przedawnienia jest tylko to, że jeśli wierzyciel złoży pozew, możemy napisać/powiedzieć "a to się przedawniło" -- i nikt nas nie zmusi, żeby płacić;
- aby zasłonić się przedawnieniem nie trzeba mieć jakichkolwiek dokumentów dotyczących płatności, całkowicie wystarczy sprawdzić, że dług dotyczy spraw powiedzmy z 2004 r. i można całkowicie w ciemno mówić: "pobite gary! to się przedawniło!". A to, że wierzyciel ma papiery -- albo po prostu twierdzi, że klient nie zapłacił -- to inna para kaloszy (aczkolwiek ponowne dochodzenie zapłaconych roszczeń uważam za wyłudzenie);
- ważne: sąd nie uwzględnia przedawnienia z urzędu, oddalić takie powództwo można wyłącznie na zarzut pozwanego. Tłumacząc z prawniczego na nasze -- sąd nie bada czy sprawa jest dostatecznie stara, żeby nadawała się do przedawnienia, więc jeśli dłużnik nie wypowie się, że zamierza skorzystać z możliwości, jakie dają mu przepisy o przedawnieniu, nic z tego nie będzie;
- zasądzona prawomocnym wyrokiem (nadal uważam za kuriozum możliwość wniesienia zarzutu przedawnienia dopiero w apelacji, co dopuścił SN w wyroku z 19 lipca 2001 r., II UKN 475/00) przedawniona należność staje się oczywiście jak najbardziej wykonalną, czyli wierzyciel może z tym iść do komornika -- i na tym etapie żadne mówienie o przedawnieniu nic nie da. Komornik ściągnie kasę bez dyskusji;
- ba, roszczenie takie możemy spełnić nawet bez pozwu, dobrowolnie -- i w takim przypadku nie możemy domagać się zwrotu zapłaconej należności.
Reasumując: płaćcie wszystkie zobowiązania na czas, tak, by nie wchrzanić się w niepotrzebne problemy. Ale jeśli zdarzy się zapomnieć, a wierzyciel przypomina sobie o należności za parę lat, śmiało można mu odpowiedzieć -- proszę państwa, to się przedawniło.
PS obrazek niezwiązany z tematyką, po prostu coś dla ochłody na te wrzące powietrze. Pstryknięte wczoraj.
Komentarze (17)
Kategoria
prawo i życie




