To już przechodzi do (niepisanej lecz opisanej) tradycji tego lubczasopisma: w nagrodę za zwrócenie bankom uwagi na różne (mniejsze lub większe) wpadki -- jest mi przysyłana butelczyna pysznego wina.
Tym razem padło na Polbank, który niedawno miał śmieszne potknięcie z dostarczaniem klientom nowych kart (przy okazji dowiedziałem się, że problem był wynikiem zmiany dostawcy plastików). W tzw. międzyczasie wszystko wróciło na właściwe tory, klienci (w tym ja) mogą cieszyć się swoimi kartami kredytowymi... a dalej to już widać na załączonym obrazku ;-)
Muszę przyznać, że taka rola coraz bardziej mi odpowiada: ja tu sobie coś tam piszę, a P.T. Czytelnicy mnie doceniają ;-) Czas chyba jednak wziąć się za coś konkretnego -- zanim jednak zacznę pastwić się nad winnicami (skoro banki przysyłają wino, to co przysłać mogą producenci wina?), muszę chyba popisać troszkę o autach.
Jest z tym jednak pewien feler. Nawet jeśli skrytykuję te marki, o których w ciemno wiem, że nie lubię ("nie kupuj auta na "F"), to skutkiem będzie co najwyżej podesłanie mi jakiegoś fiata, forda albo innego "francuza".
Dla jasności obrazu powiem wprost: beznadziejne auta robi folkswagen. Przybywaj! ;-)



Kierowany nałożonym przez siebie samego na siebie samego wewnętrznym obowiązkiem muszę zgłosić do Rejestru Korzyści Blogerskiej kolejny drobny suwenir, który dostałem chyba tylko dlatego, że bawię Was tu tak gremialnie (wg. Google Analytics wczoraj 6437 "niepowtarzalnych użytkowników" wygenerowało 9536 odsłon) -- więc lepiej, żeby te masy czytelnicze skupiały się na
a Żelechowskiego, rzecznika prasowego, przysłał mi fikuśnie opakowaną butelkę wspaniałego czylijskiego wina. Tak, ten sam MultiBank, któremu jeszcze w ubiegłym roku zdarzały się 