O naprutych winem autorach Pisma Świętego
 Oceń wpis
   

kara za nazwanie [Po dłuższej przerwie]: Jak donosi portal iWoman.pl w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa zapadł doniosły wyrok: pieśniarka Dorota Rabczewska została uznana winną i skazana na 5 tys. złotych grzywny za to, że w jakimś tam wywiadzie miała powiedzieć, że "bardziej wierzy w dinozaury, niż w Biblię", a o autorach Pisma Świętego, że byli oni "napruci winem i palący jakieś zioła".

Albo inaczej: wobec p. Rabczewskiej art. 196 kodeksu karnego -- czyli ten, który -- zamiast łamania kołem, moczenia w kadzi czy ćwiartowania -- przewiduje co najwyżej 2 lata więzienia za obrazę uczuć religijnych innych osób.

Wcale nie na marginesie przypomnijmy, że przed sąd śpiewarkę Rabczewską zawlókł ex-poseł Unii Pracy Ryszard Nowak (później zasilający szeregi m.in. PSL i partii na "S", której nazwy tutaj nadal nie wymieniam) -- ten sam, który żądał darcia pierza ze śpiewaka Darskiego za darcie Pisma Świętego. Tamtym razem mu się nie udało -- tj. udało mu się zaangażować na przeszło 3 lata organy ścigania w wyjaśnienie tej niezwykle istotnej sprawy, bezskutecznie jednak -- tym razem sam proces trwał kilka miesięcy, a od wypowiedzi p. Rabczewskiej minęło coś kole 2,5 roku.

art. 196 kk Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności: Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Niniejszy przepis nie wyklucza prawa Państw do poddania procedurze zezwoleń przedsiębiorstw radiowych, telewizyjnych lub kinematograficznych.

Nieodmiennie -- ja tu sobie mogę dwa tygodnie z okładem odpoczywać od pisania i udowadniać (także sobie), że istnieje życie pozablogowe, ale zdania nie zmienię -- dziwię się współczesnym ustawopisarzom, że nikomu nie przyszło jeszcze do głowy złożenie sensownego wniosku dotyczącego skreślenia przepisu penalizującego obrazę uczuć religijnych. (Inna sprawa, że ustawa wymagałaby przeszło połowy głosów, a z tym zapewne byłoby słabo.)

Nie mniej jednak dziwię się sądom, że decydują się na tak absurdalne stosowanie tak absurdalnego prawa. Nawet jeśli traktować art. 196 kodeksu karnego całkowicie poważnie (co trudne), trzeba dostrzec, że norma wymaga publicznego znieważenia przedmiotu czci religijnej -- tymczasem, skoro piosenkarz Darski nie znieważył tego przedmiotu czci (darcie Biblii), to chyba tym bardziej piosenkarka Rabczewska nie mogła znieważyć przedmiotu czci mówiąc coś tam-coś tam o autorach tejże Biblii?
(Tu pytanie do osób bieglejszych w tych sprawach: czy aby naprawdę Pismo Święte było "przedmiotem czci religijnej"?!) 

I mniejsza z tym, czy na koniec tego cyrku pani Rabczewska zostanie prawomocnie -- bo bez apelacji się nie obejdzie, to pewne -- skazana na cokolwiek (czego jej z całego serca nie życzę -- nie wdając się już w dywagacje czy karana osoba może świecić przykładem podczas zamawianych przez samorządy bib w rodzaju "sylwester na rynku"). Większa z tym, że jeśli tak się stanie, a temat zawędruje przed Trybunał Praw Człowieka, to znów zapewne skończy się tak, jak w większości tego rodzaju sporów.

A na zakończenie -- trochę zamiast komentarza, a trochę dla podtrzymania Doroty Rabczewskiej na duchu -- parę optymistycznych taktów.

Komentarze (39)
O wylewaniu dziecka z kąpielą po 11 listopada
 Oceń wpis
   

occupy wall street guy fawkesWychodzi na to, że piątkowe rozróby w Warszawie -- przy czym mało mnie interesuje czyja racja jest najważniejsza w "debacie" pogrobowców Karola Marksa i Ernesta Röhma -- będą miały jeden zasadniczo pozytywny skutek dla naszej władzy: oto nadarzyła się okazja by wygodnie uzasadnić ograniczenie swobód i wolności obywatelskich.

Rząd już planuje zmianę prawa o zgromadzeniach -- nawet konstytucji, jeśli będzie trzeba -- ponieważ jak powiedział Prezes Rady Ministrów "musimy bez histerii zastanowić się, czy potrzebne są zmiany przepisów, jeśli chodzi o swobodę manifestacji i wyrażania poglądów". Zacznie się od zakazu zasłaniania twarzy przez uczestników zgromadzeń publicznych i zwiększenia odpowiedzialności organizatorów za szkody wyrządzone przez uczestników manifestacji (zdaje się, że taki projekt już powstał u prezydenta), być może będzie także zakaz organizowania kilku (konkurencyjnych? -- to wcale nie takie głupie pytanie) imprez równocześnie w jednym miejscu.

Każdy z tych pomysłów jest równie niepotrzebny i szkodliwy, bo wynika z identycznych założeń, jakie podyktowały rządowi zmianę prawa anty-hazardowego -- a także bezskuteczny:

  • od zakazu zasłaniania twarzy lepszy jest zakaz bicia się i rzucania kamieniami -- skądinąd chyba już obowiązujący w naszym prawie? -- a jednak jakoś ten, kto chce sobie porzucać kamieniami nie robi sobie z tego problemu: skąd zatem myśl, że będzie się przejmował zakazem okrycia twarzy jakąś chustą? Czyżby zatem prezydent z premierem faktycznie byli aż tak naiwni, żeby myśleć, że sankcja za występy w zamaskowaniu kogokolwiek -- z chuliganów -- jest w stanie odstraszyć od chuligaństwa?
  • problemem jest bowiem przecież -- warto przypomnieć -- nie to, że ktoś idzie na manifestację w przebraniu (np. w masce katolickiego zamachowca, jak czyni to wielu protestujących na Manhattanie czy w Londynie... oto i siła popkultury w świecie nonkonformistów ;-) -- lecz to, że idzie tam się bić i rozrabiać. Dorzućmy policji nakaz legitymowania wszystkich, którzy przyjdą z zakrytymi buziami (a mnie się znów przypomina finałowa scena "V for Vendetta"), a prawdziwe łobuzy będą miały raj;
  • nie lepiej jest z pomysłem na obciążenie finansowe organizatorów manifestacji: po pierwsze pachnie mi to odpowiedzialnością zbiorową (kodeks cywilny przewiduje różnego rodzaju sytuacje, w których można odpowiadać na zasadzie ryzyka, jednak raczej nie wynika to z zasady "tak bo tak"), po drugie -- jeśli ustawodawca chciałby dać jednak szansę organizatorowi możliwość jakiegoś ekskulpowania się -- byłoby niezwykle trudno wykazać się, że "to nie nasi, oni tu się przyplątali";
  • no właśnie: warto zawsze pamiętać, że pod każdą taką imprezę zawsze może się ktoś podpiąć. Tym razem byli to jacyś kibole-chuligani z jednej, oraz "dobrzy Niemcy", których oczywiście nikt nie zapraszał -- innym razem może być to facet z pistoletem. Czy za strzelaninę w tłumie też ma odpowiadać organizator publicznej manifestacji -- tylko dlatego, że strzały padły ze środka -- albo cieć, jeśli strzelać będzie z okna pobliskiej kamienicy?
  • natomiast co do zakazu organizowania ("wydawania zgody" jak to ładnie mówili) kilku zgromadzeń w jednym miejscu równocześnie, to mogę dodać tylko jedno: w ten sposób wystarczy, że jakaś organizacja albo pojedyncza osoba zmonopolizuje wszystkie dobre punkty w mieście w okolicach 1 i 3 maja, 11 listopada (albo 31 sierpnia) -- i żywy tam nie przyjdzie nikt.

Każda z propozycji pojawiających się po piątkowych zadymach wynika (moim zdaniem) ze skazy, na którą cierpi większość polityków (i osób, które myślą o sobie jako o działaczach): dla każdego z nich zgromadzenie (manifestacja, parada, pikieta) oznacza imprezę zorganizowaną pod egidą władz (państwowych, lokalnych), w której kroczy prezydent (Rzplitej, miasta) -- słowem: oficjałki. Ot proszę, w Paradzie Schumana, którą "poprzedziła Debata dla Europy. Wzięli w niej udział marszałek sejmu Bronisław Komorowski, Tadeusz Mazowiecki, przewodniczący komisji spraw zagranicznych parlamentu europejskiego Jacek Saryusz - Wolski i wiceprzewodniczący parlamentu europejskiego Marek Siwieca". Takie podejście wyklucza pozytywną konotację (choćby w myślach) zgromadzeń nieurzędowych -- jako coś szkodliwego, prowadzącego niechybnie do burd i zamieszania.

Jest jeszcze drugi problem: łże-liberalizm, na który także cierpi wiele z postaci tej tragedii -- w ich wydaniu ów liberalizm polega na wyrażaniu tolerancji i akceptacji wyłącznie dla zjawisk, które samemu się popiera, przez co nie ma on nic wspólnego z tradycyjnym liberalizmem, który "nakazuje" akceptować nawet zachowania, do których samemu nie ma się szczególnego serca (vide nasza dyskusja nt. wtykania biało-czerwonej w psie kupy). I tak koledzy posła Palikota chętnie przejdą się ulicami na znak poparcia dla legalizacji marihuany (nie mówiąc o wspomnianej już Paradzie Schumana) -- jednak analogiczne prawo innych osób do występowania choćby i pod narodowymi hasłami już zdaje się im raczej przeszkadzać.

Słowem: jest źle, w piątek było beznadziejnie, jednak propozycje premiera i prezydenta akurat poprawie bezpieczeństwa niespecjalnie się przysłużą.

 

PS na zdjęciu: jeden z "okupujących Wall Street" w masce Guya Fawkesa (nb. fanatycznego działacza katolickiego, jak zapewne określiłaby go p. Wanda Nowicka). Wychodzi na to, że jeśli kogoś wkurza blokada Zuccotti Park, najprościej uchwalić zakaz -- i po ptokach.

Komentarze (29)
Kto ma odwagę stanąć w obronie Zbigniewa Ziobro?
 Oceń wpis
   

Jak to mówią: Zbigniew Ziobro zawsze ma szczęście. Tym razem ma szczęście, że jest tylko w PiS, nie w NKWD. Bo w jego partii dyskusja o wyniku wyborów i przyszłości jest możliwa -- pod warunkiem, że krytycznymi wypowiedziami zajmuje się rzecznik dyscypliny. Tymczasem w NKWD dyskusji nie było i jak się Stalinowi znudził Jagoda, to zastąpił go Jeżow, zaś po kolejnych dwóch latach za Jeżowa przyszedł Beria (który Stalinowi nigdy się nie znudził, dopiero Malenkow i Chruszczow mieli go dość).

Tymczasem Zbigniew Ziobro nadal może występować w prasie i udzielać wywiadów, w których żąda demokratyzacji Prawa i Sprawiedliwości lub rozwinięcia "manewru węgierskiego" (co jest przez część funkcyjnych rozumiane jako groźba podziału partii).

art. 188 pkt 4 Konstytucji RP:
Trybunał Konstytucyjny orzeka w sprawach: zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych
Ta złośliwa paralela przyszła mi na myśl po lekturze dwóch niedawnych tekstów Jacka Sierpińskiego, który najsamprzód wystąpił do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem w sprawie zbadania zgodności quasi-instytucji dyscypliny poselskiej z konstytucją (bo dyscyplina poselska jest gwałtem na tejże konstytucji) -- a następnie zdziwił się, że mu z biura ombudsmana napisali, że o co chodzi, bo przecież "zarzuty wobec niektórych partii partii politycznych dotyczą przepisów wewnętrznych tych partii dotyczących działalności parlamentarzystów wchodzących w skład klubów sejmowych lub senackich, nie zaś celów stawianych przez partie i metod ich działalności". A to -- zdaniem RPO -- nie uzasadnia wniosku o złożenie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie zgodności działalności partii politycznych z konstytucją.
(Na marginesie: to ciekawe, że o niemożliwości badania przepisów wewnętrznych partii nie wiedział Trybunał Konstytucyjny, zajmując się, na wniosek Sądu Okręgowego w Warszawie, statutem partii na "S", której nazwy nadal tu nie wypowiadam -- sprawa prowadzona była pod sygnaturą Pp 1/02 i dotyczyła statutu tejże partii. Albo nie wiedział o tym Marek Jurek, składając podobny wniosek w "aferze wekslowej" w tej samej partii.) 

Reguły te można z powodzeniem zastosować do prób zaszczucia eurodeputowanego, który publicznie się wypowiada na tematy związane z działalnością jego partii. Jeśli statut Prawa i Sprawiedliwości pozwala na wszczęcie postępowania dyscyplinarnego za mówienie o wyniku wyborczym i przyszłości partii, to faktycznie powinien się tym zająć Trybunał Konstytucyjny (i to przed nawet sprawą posłujących prokuratorów w stanie spoczynku). -- a może nawet Rzecznik Praw Obywatelskich, bo się przecież Ziobrze próbuje ograniczać jego wolność słowa.

Reasumując wszystko wskazuje na to, że z PiS -- przynajmniej w ujęciu poputczików Prezesa (który sam się na temat "wybryków" Ziobry nie wypowiada) -- jest podobnie jak z Fordem T, który każdy mógł mieć w dowolnym kolorze, pod warunkiem, by był to kolor czarny. Zbigniew Ziobro z sobie tylko znanych przyczyn postanowił zbadać głębokość tej zasady (do czego ma prawo), natomiast my mamy prawo chcieć zbadać jakimi to mechanizmami rządzą się partie polityczne, które uzurpują sobie prawo do szarpania się o ster w państwie.

Komentarze (9)
WikiLeaks protestuje przeciwko bankowej blokadzie kont
 Oceń wpis
   

I całkiem na marginesie napisanego wczoraj wieczorem, ale wrzuconego przed chwilą tekstu o śledztwie ws. śmierci Kaddafiego: jako niegdysiejszy sponsor WikiLeaks właśnie dostałem listelka od Wau-Holland Foundation z informacją, że organizacja Juliana Assange startuje dziś z kampanią informacyjną -- protestem przeciwko blokadzie finansowego wspierania organizacji.

Najpierw ciekawa reklamówka najnowszej kampanii WikiLeaks:

 A na koniec pozwalam sobie zacytować listel od Wau-Hollans w całości, bez tłumaczenia:

 Dear Donor,

on behalf of the whole WikiLeaks project, we in the Wau-Holland-Stiftung (WHS) want to thank you for your generous donations in 2010. Your donations were vital to making the historic disclosures of 2010 possible. Without your help, the WikiLeaks project would not have been able to deliver on making freedom of information a reality.

As you are aware, since December 2010 WikiLeaks has come under a politically motivated attack to cut off donations and debilitate its financial capabilities; our own foundation is subject to an investigation of its charitable status by the tax authorities in Germany. The financial blockade has not achieved its goals. You can still financially support WikiLeaks and help the project withstand this politically motivated attack - and here is how: http://wikileaks.org/support.

Today, 24th October 2011, WikiLeaks is initiating a campaign against the unlawful and arbitrary blockade imposed by PayPal, Bank of America, VISA, MasterCard, and Western Union to prevent you and other people like you who want to donate to the WikiLeaks project and keep it strong. WikiLeaks has initiated litigation proceedings in several countries.  Your support is more vital than ever. If you would like to learn more about the blockade, visit http://wikileaks.org/Banking Blockade.html.

You can join Julian Assange, Kristinn Hrafnsson and Bernd Fix from WHS at the press conference about the financial blockade against WikiLeaks and WHS via live stream http://www.ustream.tv/channel/frontline-club. The event will be held in London's Frontline Club at 12:45 (local time) on Monday, 24 October 2011.

Best regards,

Board of directors, Wau-Holland-Stiftung

Ciekawe czy po tym wszystkim -- będąc jawnym sponsorem WikiLeaks -- dostałym pracę w naszym eMeSZecie? ;-) Bo w U.S. State Department ma się problemy choćby za linkowanie do depesz ujawnionych przez Assange...

PS warto było, panie Assange: Kaddafi, Mubarak, Tunezja... niedługo pewnie Syria.

Komentarze (12)
Porażka Romana Giertycha w batalii przeciwko wolności słowa
 Oceń wpis
   

Mecenas Roman Giertych nie szczędził swego czasu wysiłków by powiadomić opinię publiczną o jego pretensjach przeciwko administratorom for internetowych, którzy mieli odpowiadać za komentarze użytkowników "jak prasa". Do rozpowszechniania swoich teorii -- nazywam je negacjonizmem prawnym -- użył nawet programu Tomasza Lisa w publicznej TV (warto poczytać o tym jak Tomasz Lis zapraszał do swojego programu innego adwokata-eksperta od spraw dotyczących prywatności -- zapominając przy tym, że ów adwokat jest jego pełnomocnikiem w ważkim sporze...).

Mam zatem nadzieję, że równie wytrwale będzie teraz informował -- może nawet u Lisa -- o tym, że przegrał proces wytoczony wydawnictwu Axel Springerowi o to co ludzie pisali na forum "Faktu".

Sęk w tym, że wbrew temu, co adwokat Roman Giertych opowiadał tu i tam -- a redaktor Lis nie raczył nawet sprawdzić jak jest (i ripostować! wolność słowa, Panie Naczelny tygodnika!) -- art. 14 ust. 1 UoŚUDE trzyma się jeszcze nieźle. Pamiętali o tym sędziowie z warszawskiego Sądu Okręgowego, więc nie ma "precedensu": usługodawca co do zasady nie będzie ponosił odpowiedzialności za treści i dane pochodzące od jego użytkowników, jeśli ich nie moderuje, albo jeśli nie otrzymał informacji o bezprawnym charakterze danych (zaś po otrzymaniu takiej informacji bezzwłocznie uniemożliwił dostęp do tych danych).

I chociaż zdaję sobie sprawę, że to tylko pierwsza instancja, i że adwokat Giertych zapewne będzie apelował (a niech apeluje, choćby i do Strasburgów!), wypada się cieszyć, że wszystko wraca na prawidłowe tory.

Przy okazji chciałbym podpowiedzieć p.p. Radziszewskiej i Sikorskiemu, żeby staranniej dobierali sobie doradców prawnych (szef MSZ, mam nadzieję, z własnej kieszeni płaci za usługi adwokata Giertycha), bo chociaż żaden o sobie na wizytówce per "kauzyperda" nie napisze, to są prawnicy, którzy wiedzą jak jest.

Komentarze (13)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D