Auchan tańczy i śpiewa [akt.]
 Oceń wpis
   

auchan śpiewaDzień bez afery dniem straconym. Teraz rekordy bije chyba Auchan, który na widok rozprzestrzeniającego się w sieci z prędkością światła filmiku z ponoć tragicznym zaśpiewem, ustami swojej dyrektorki ds. komunikacji (czyż można sobie wymarzyć śmieszniejszą nazwę stanowiska do strzelania sobie w stopę?) -- zażądał od internautów "natychmiastowego usunięcia materiału i podjęcia wszelkich kroków, tak aby w sieci nie widniały treści  naruszające  prawo do ochrony  wizerunku naszych pracowników".

Jak tam było z tym nagraniem, w jaki sposób filmik pojawił się na YT, w jaki sposób Auchan nakłonił swoich pracowników udziału w takiej tandecie oraz komu słoń na ucho nadepnął -- naprawdę nie wiem -- ale wiem, że ludzie niczego się nie nauczą.

Rozumiem troskę kierownictwa przedsiębiorstwa o wizerunek podwładnych: jasne jest bowiem, że film został nagrany na zlecenie chlebodawcy, więc jeśli pracownicy mogą mieć do kogokolwiek pretensje o naruszenie praw do ich wizerunku ("Rozpowszechnianie wyżej wymienionej piosenki, stanowiącej materiał wewnętrzny Spółki narusza wizerunek naszych pracowników. Zgodnie z art. 81 ust 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Tym samym naruszone zostały dobra osobiste naszych pracowników podlegające ochronie prawnej przewidzianej m.in. przez art. 23 i 24 kodeksu cywilnego."), to chyba w pierwszym rzędzie uderzą właśnie do Auchan.
Dlaczego? To bardzo proste: skoro dysponentem filmu był francuski koncern, to w pierwszym rzędzie do niego można zwrócić się z roszczeniem -- jeśli nie właśnie o naruszenie tego wizerunku, to o niedopełnienie jakichś tam obowiązków, wskutek czego film pojawił się w internecie.

Gorzej nawet, jeśli się okaże, że nagranie jednak jest elementem jakiejś kampanii reklamowej, za którą stała sieć hipermarketów. Bez znaczenia będzie wówczas czy sam w sobie filmik wypłynął po 4 latach bez zgody Auchana; jeśli pracodawca nie nabył praw do rozpowszechnienia wizerunku śpiewających pracowników, mogą oni skutecznie żądać naprawienia powstałej w ten sposób szkody właśnie od swojej firmy.
Jeśli natomiast sklep faktycznie jest zainteresowany usunięciem materiału, który "nielegalnie" zagościł w internecie, to zamiast siania FUD-u (który jak widać na załączonym obrazku na niektórych robi wrażenie...) niech zwróci się do YouTube z żądaniem usunięcia nagrania...
...gorzej jednak, jeśli się okaże, że nie będzie w stanie wykazać interesu prawnego (i tu jest pies pogrzebany: im bardziej go będzie wykazywać, tym bardziej może się pogrążać przed samymi śpiewającymi sprzedawcami).

 

[akt. 9 lutego, bo sobie coś przemyślałem]: No właśnie, w zasadzie to dlaczego Auchan w ogóle wypowiada się na temat ochrony wizerunku tych osób? Prawa do dysponowania wizerunkiem należą do sfery osobistej i nie mogą być przeniesione na inną osobę, chlebodawca nie nabywa tych praw tylko dlatego, że zatrudnia jakieś osoby -- więc skąd pomysł z powołaniem się na wizerunek właśnie?
Z tego względu i owszem, YT powinien usunąć filmik (jak i każda z osób, która go pociągnęła), ale wyłącznie na żądanie osoby uprawnionej -- czyli nie hipermarketu.

I drugi temat: dozwolony użytek. Jest bowiem bardzo możliwe, że każdy z pracowników biorących udział w nagraniu otrzymał plik na zasadzie "róbta co chceta" i ktoś z nich zdecydował się pochwalić rzeczą w internecie. Owszem, takie działanie nie wyłącza ewentualnej konieczności uzyskania zgody innych osób na rozpowszechnienie ich wizerunku, ale od strony prawnoautorskiej może się okazać, że jednak ów rozpowszechniający jest kryty.

Komentarze (7)
Policja odpowiada na pytania o ściganie za film na YouTube
 Oceń wpis
   

Temat wielomiesięcznego ścigania przez aparat państwowy gówniarza, który drwił sobie na YouTube z chorej kobiety na tyle mnie zainteresował -- mój tekst poświęcony tej brawurowej i tajemniczej operacji organów ścigania bardzo zaciekawił licznych P.T. Czytelników Lege Artis -- że zdecydowałem się zadać kilka pytań st. sierżantowi Michałowi Gawrońskiemu, rzecznikowi prasowemu Komendanta Powiatowego Policji w Bytowie.

Oto zestaw pytań, które przesłałem pocztą elektroniczną na adres rzecznika bytowskiej policji (pozwolę sobie wytłuścić kwestie, które trapią mnie najgłębiej):

- znieważenie jest przestępstwem prywatnoskargowym, dlaczego zatem policja zdecydowała się na prowadzenie wielomiesięcznego postępowania wyjaśniającego w tej sprawie? W tekście
pada sformułowanie o akcie oskarżenia -- czy policji wiadomo z jakiej przyczyny będzie wniesiony akt oskarżenia przez oskarżyciela publicznego?
- dlaczego policja, która przez kilka miesięcy nie umiała ustalić tożsamości autora filmu, po otrzymaniu informacji od anonimowego internauty, zdecydowała się na podjęcie wobec rzekomego sprawcy kroków w postaci zajęcia komputera i telefonu komórkowego w ciągu jednego dnia?
- czy dowody przedstawione przez owego anonima były w jakikolwiek sposób zweryfikowane? jeśli tak, to czy przez tych samych policjantów, którzy miesiącami nie umieli określić tożsamości sprawcy?
- jaką policja miała gwarancję, że anonimowy pomocnik wskazał prawidłową osobę? czy nie istnieje obawa, iż w ten sposób może dojść do sytuacji, w której dojdzie do omyłki i przypadkowego rzucenia oskarżenia przeciwko niewinnej osobie?

Sierżant Gawroński był uprzejmy odpowiedzieć błyskawicznie -- zajęło mu to niewiele ponad 24 godziny, co stanowi chlubny rekord wśród indagowanych przeze mnie rzeczników prasowych państwowych jednostek -- pozwolę sobie zatem poniżej przekleić.

1. Przestępstwo znieważenia jest ścigane z oskarżenia prywatnego. W szczególnych przypadkach, jeżeli wymaga tego interes społeczny, oskarżyciel publiczny - w tym wypadku prokurator - może wszcząć takie postępowanie z urzędu. Opisywana sytuacja jest właśnie taką, gdyż nagrana kobieta jest osobą niepełnosprawną i nie może w pełni bronić przed sądem swoich praw.
Prokurator wszczął więc postępowanie z urzędu i przekazał je do prowadzenia Policji. Postępowanie nie trwało kilka miesięcy. Od momentu otrzymania przez Policję materiałów postępowania do przedstawienia zarzutu minął miesiąc.
2. Policjanci cały czas pracowali nad sprawą i posiadali szereg ustaleń.
W międzyczasie otrzymaliśmy płytę od obywatela (za pośrednictwem dziennikarzy), na której znajdowały się informacje pomocne w ustaleniu sprawcy. Policjanci nie podjęli decyzji o przeszukaniu i zabezpieczeniu komputera w ciągu jednego dnia - ich działania poprzedzone były pracą procesową i operacyjną.
3. Oczywiście informacje przedstawione przez anonimowego internautę zostały sprawdzone przez policjantów prowadzących sprawę. Każda tego rodzaju informacja jest dokładnie weryfikowana zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa i procedurami.
4. Zapis na płycie, którą otrzymali policjanci okazał się pomocny w prowadzonym śledztwie i potwierdził informacje funkcjonariuszy, którzy jednoznacznie ustalili autora filmu zamieszczonego w Internecie.

Na zakończenie należy się parę słów komentarza.
Nie będę ukrywał, że wyjaśnienia policji mnie nie przekonują. Szczególnie naiwnie brzmi tłumaczenie pracy operacyjnej i procesowej, która pozwoliła na zweryfikowanie dowodów przedstawionych przez anonimowego internautę, co pozwala rzecznikowi na postawienie tezy, że decyzja o przeszukaniu (przeszukaniu -- ale czego? czyżby sprawcy przeszukano jeszcze mieszkanie?!) oraz zabezpieczeniu komputera nie była podjęta w ciągu jednego dnia.

Owszem, jestem w stanie uwierzyć, że przerzucając dzień w dzień akta funkcjonariusze mogli sobie planować "co mu zrobią jak go złapią", ale jestem prawie pewien, że zamiast "potwierdzenia informacji funkcjonariuszy, którzy jednoznacznie ustalili autora filmu" była po prostu miła Eureka! którą szybko zdyskontowano brawurowym wjazdem na chatę do wiadomego głąba.

(I na zakończenie uwaga, bo dostałem ze dwa listele oburzonych Czytelników, że niby bronię chamstwo: nie, moi drodzy, ja takimi odważniakami gardzę zdecydowanie, bo męczenie słabszych i mniejszych jest dobre gdzieś tak w podstawówce. Ode mnie pewnie typek dostałby fangę w nos.
Zaciekawiło mnie i zaniepokoiło raczej to, że organy z taką zapalczywością zajmują się dłuuuuuuuuugi czas w sumie drobną sprawą, a nie umiejąc jej skończyć -- rzucają się na rewelacyjne materiały przesłane przez W-Zasadzie-Nie-Wiadomo-Kogo).

Komentarze (35)
Sprawca znieważenia z YouTube pojmany przez policję
 Oceń wpis
   

jest V, a gdzie są wskazywacze?Kolejny news, który czytam i chociaż cały się wkurzam, i sam przechętnie strzeliłbym fangę w nos gnojkowi -- zastanawiam się: jakim prawem oni tak!?

Gazeta.pl pisze: parę miesięcy temu jakiś kretyn nakręcił komórką film jak naigrywa się z chorej kobiety i wrzucił to na YouTube. Obejrzało to sporo ludzi, aczkolwiek oczywiście nie byłoby tematu, jakby nie lokalne media, które sprawę opisały -- w konsekwencji czego policja postanowiła stanąć na wysokości zdania. Wszczęto postępowanie ("Nie ma najmniejszych wątpliwości, że doszło do znieważenia" -- to słowa rzecznika prasowego bytowskiej policji), jednak przez kilka miesięcy (!) policja nie umiała ustalić sprawcy.

Na szczęście są jeszcze porządni ludzie, którzy oglądają telewizję. Po jakimś tam programie w Polsacie, w którym opisano całe zamieszanie do telewizji (!) miała przyjść paczka, w której dziennikarze znaleźli płytę, a na płycie zapisane dane rzekomego sprawcy przestępstwa: data urodzenia, adres IP komputera oraz nawet wzrost (!).
Dobrodziejem okazał się anonimowy dobry-haker, który "jest w stanie namierzyć niemal każdego użytkownika internetu na podstawie śladów, które pozostawia odwiedzając kolejne strony".

Dziennikarze od razu zakapowali o sprawie policji (hmm co to mówili o tej telewizji? że współpracuje?), a policja jak to policja -- wszystko wskazuje na to, że zrobiła wskazanemu człowiekowi kipisz na kwaterze ("zabezpieczyliśmy jego komputer i komórkę, które będą dowodami w sądzie").

No to ja teraz zadam kilka pytań retorycznych:

  • znieważenie jest przestępstwem ściganym z oskarżenia prywatnego, co oznacza, że pokrzywdzony musi sam napisać akt oskarżenia i iść z tym do sądu (art. 216 par. 1 w zw. z par. 5 kk). Owszem, bardzo możliwe, że pokrzywdzona pozbawiona jest zdolności procesowej, przeto powinien za nią czynności wykonywać jej przedstawiciel (art. 51 par. 2 lub par. 3 kpk), istnieją także przepisy pozwalające przekształcać sprawy o przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego w publicznoskargowe (art. 60 par. 1 kpk), ale szef prokuratury z Bytowa deklaruje, że do końca roku będzie akt oskarżenia. Coś mi tu mimo wszystko nie pasuje;
  • dlaczego do pierdołowatej w sumie sprawie stosuje się dość poważny i uciążliwy także dla rzekomego sprawcy środek dowodowy -- który ja przez pomyłkę cały czas nazywam środkiem zapobiegawczym ;-) bo to jak areszt raczej działa -- czyli zatrzymanie rzeczy (komputera i komórki)? Jak sądzę w takiej sprawie, gdzie dowód przestępstwa (w postaci filmu) leży w sieci, wszystkiego można się w zasadzie dowiedzieć właśnie z samego filmu; a oni robią z tego kolejną aferę hazardową (zaraz się okaże, że szczeniak był kwartał na podsłuchu, bo się organy chciały upewnić);
  • jak to jest, że policja miesiącami nie umie ustalić autora filmu, zaś po otrzymaniu cynku z Polsatu w ciągu jednego dnia już wszystko wie -- tj. wie komu zrobić ów kipisz, zająć kompa i komórkę??! Wobec takiej koronkowej roboty wywiadowczej śmiem twierdzić, że może się okazać, że policja nie przeprowadziła własnego dowodu, lecz oparła się wyłącznie na materiałach przesłanych przez tajemniczego współpracownika, nie weryfikując ich w żaden sposób.
    Dlaczego tak myślę? Bo w jaki sposób policja miałaby zweryfikować w ciągu jednego dnia otrzymane namiary, skoro miesiącami nie umiała sama na to wszystko wpaść??!
  • jeśli tak było (obym się mylił!) to jaką mamy gwarancję -- wyjąwszy to, że sprawca miał się przyznać do popełnienia przestępstwa -- że tajemniczy dobry-haker, który rozpoznaje ludzi na podstawie śladów, które pozostawia ich komputer w internecie, nie wytropił, i owszem -- ale komputer, który ktoś kiedyś sprzedał na Allegro? Więc obecnie problem ma gość, który po prostu kupił sprzęt od faceta, który nakręcił film i wypuścił na YT?...
  • ...albo (obym się po stokroć mylił!), że wskazywacz wystawił na strzał faceta, z którym od dawna ma na pieńku, a policja -- przypominam, ta sama policja, której miesiącami nie udaje się ustalić czegoś, co tajemniczy i anonimowy internauta raz-dwa ustalił -- po prostu poszła po linii najmniejszego oporu -- i po wynik?

To jest piekielnie dziwny temat.
Z jednej strony faktycznie, jak rozumiem, jakiś wredny film. Z drugiej jednak kompletnie niezrozumiałe działanie policji: wielomiesięczne, bezskuteczne poszukiwania sprawcy do sprawy, która w sumie powinna być ścigana z oskarżenia prywatnego (w poważniejszych sprawach przecież standardowo dostaje się umorzenie "ze względu na niemożność ustalenia sprawcy" po 30 dniach!).
Na to wszystko pojawia się usłużny i tajemniczy internauta -- który sławy nie szuka -- a policja od ręki bierze uzyskane od anonima informacje za dobrą monetę...

Pomyślałem Sobie [nazajutrz rano]: ciekawe czy ktokolwiek z policji pomyślał, że owe tajemnicze dowody mogły zostać zebrane w czynie społecznym wprawdzie, ale np. z naruszeniem art. 267 par. 2 kk bądź innych przepisów anty-chakierskich... No ale tak, w Polsce zasady owoców zatrutego drzewa nie ma...

Komentarze (11)
Kręcimy pornola?
 Oceń wpis
   

Poproszono mnie o dwa słowa komentarza w kontekście informacji, że ZAiKS dogadał się z YouTube i oto multimegamedialnoświatowy koncern będzie płacił tantiemy na polskich wykonawców, za filmiki z YT... a ja tak sobie myślę, że co tu komentować, skoro nic nie wiadomo, a działalność tej supertajnej organizacji jest tak przejrzysta jak butelka Coca-Coli (ostatni wpis w dziale Aktualności to oficjałka sprzed przeszło 2 miesięcy...

Ale tak się zastanawiam: chociaż cytowany przez "Dziennik" Andrzej Kuśmierczyk nie wie lub nie chce powiedzieć o jakiej kasie rozmawia się z Góglem -- ani też w ogóle nie wiadomo co z tego przypadnie artystom, którzy mają przyjemność bycia "w stajni" ZAiKS -- może warto pomyśleć o założeniu jakiejś kapelki, wrzucić kilka filmików na YT, nakręcić wokół nich małe oglądactwo -- i pójść do ZAiKS po kasę?

Dostałem parę listeli, w których ludzie śmieją się z tego, co powiedział przedstawiciel ZAiKS. Na zdrową chłopską logikę macie rację, cytuję "skoro ZAiKS dostanie pieniądze dla piosenkarzy, to przecież powinien im je oddać, najwyżej po potrąceniu jakiejś prowizji za zarządzanie".
Taka jest zwykła logika, Moi Drodzy Czytelnicy. Logika polskiego prawa, na którym opiera się działalność organizacji zbiorowego zarządzania prawami opiera się zwykłej logice.

Warto bowiem przypomnieć, że zgodnie z całkiem świeżym wyrokiem Sądu Najwyższego (z 19 czerwca 2008 r., V CSK 22/08) z tego, że ozz zebrała pieniądze od korzystających z utworów, nie oznacza, że ma obowiązek podzielić się honorariami z twórcami.
Dosłownie brzmi to ładniej (teza jest taka: "Roszczenie o opłaty z tytułu sprzedaży urządzeń reprograficznych umożliwiających kopiowanie w całości lub części egzemplarza opublikowanego utworu przysługuje organizacjom zbiorowego zarządzania, działającym na rzecz twórców lub wydawców, a nie twórcom i wydawcom (art. 20 ust. 1 pkt 2 pr.aut.)", jednak sprowadza się właśnie do takiego założenia, jak napisałem powyżej.

Nie oznacza to jednak, że nie warto spróbować. Kiedyś przez kilka miesięcy próbowałem trzymać w ręku gitarę basową (palcyma kochani, na basie gra się palcyma!), szukam zatem klawiszowca, perkusisty, saksofonisty i atrakcyjnej śpiewaczki.
Zagramy, nagramy, wrzucimy i pójdziem po kasę do ZAiKS.

A na dziś chciałem dać zarobić Skibie i jego ekipie. Kilkajcie, niech mają troszkę kasy:

 

 

A może damy jeszcze zarobić Kukizowi, skoro taki biedniaszek z niego (wyłączamy wizję, bo głupia, ale napawamy się przekazem tekstowym) -- mam nadzieję, ze za ten kawałek ZAiKS też zapłaci:

 

 

Komentarze (5)
YouTube na tropie, Ryanair na wylocie
 Oceń wpis
   
§ 1. Jeśli ktoś jeszcze uważa, że webdwazerowe serwisy to tylko przemoc, głupota i poróbstwo, niech zapozna się z notatką w USA Today. Policja z Massachusetts zidentyfikowała i aresztowała złodziei kart kredytowych dzięki wrzuconemu na YouTube filmowi, na którym uwieczniono przestępców dokonujących zakupów. Po prostu odezwali się widzowie, którzy rozpoznali sprawców.

YouTube nie pierwszy przyszło z pomocą organom ścigana, tekst przynosi też inne przykłady współpracy anonimowego społeczeństwa z policją w ustalaniu sprawców groźnych przestępstw.
We mnie jednak taka informacja budzi mieszane uczucia: z jednej strony nie sposób się nie ucieszyć, że kolejny łobuz wylądował tam, gdzie jego miejsce, z drugiej jednak widać, że wszechobecność urządzeń do rejestrowania obrazu może coraz częściej godzić w nasze poczucie prywatności i intymność. Nie ma sposobu aby ukryć się przed przypadkowymi paparazzi.
W ten sposób przysłowiowa komórka z kamerką za złotówkę w rękach gimnazjalisty staje się piekielnie niebezpiecznym narzędziem.

Zostaje tylko czekać aż posypią się pierwsze pozwy: o naruszenie dóbr osobistych osób filmowanych, o naruszenie praw autorskich (jeśli przypadkowo w filmiku zmieści się "coś innego"), czy też wreszcie oskarżenia o pobicie przez krewkich modeli.


§ 2. Ryanair znów skandalizuje. Tym razem oberwało się firmie New Communications, organizatorowi konkursu "CoolBrands". Rok temu uhonorowano tanie linie Centralwings, w tym roku miał ją dostać Ryan pod warunkiem... że zapłaci 6000 euro.

Nie wiem jak jest, nie wnikam. Wiem jednak, że jeśli Ryan mija się z prawdą głosząc w oficjalnym komunikacie "Czas, aby całe to nędzne, szyte megagrubymi nićmi oszustwo i naciągactwo wyszło na jaw!" to może mieć poważne problemy w sądzie. Nie tylko z agencją Ciszewski PR, która w związku z aferą wypowiedziała umowę przewoźnikowi (ze strony się tego Państwo nie dowiecie, bo firma piarowska ma w zwyczaju aktualizować jej treść przeciętnie... co tydzień!).

Zarzuty ustawiania tego rodzaju imprez z jednej strony strasznie biją w reputację oskarżonego. Mam zatem nadzieję, że Irlandczycy naprawdę mają coś na potwierdzenie opinii, iż "Specjaliści od wyłudzania pieniędzy z New Communications już od dwóch lat pukają do drzwi firm i ogłaszają ich CoolBrandami w nadziei, że ktoś da się nabrać. Pewnie właśnie dlatego Centralwings już w październiku ogłosił wszem i wobec, że został mianowany CoolBrandem. Widać organizatorzy kierowali się poziomem desperacji i naiwności swoich ofiar i te w najgorszym stanie atakowali w pierwszej kolejności", a jeśli nie to raz-dwa wycofają się i przeproszą.

W kłopotliwej sytuacji jest też New Communications. Nawet jeśli wniosą zapowiadane powództwo o naruszenie dóbr osobistych i nieuczciwą konkurencję - jeśli tego nie zrobią to jakby przyznawali Ryanairowi rację - zanim sprawa się wyjaśni, błoto zostanie i będzie brudziło.

Na swój sposób może cieszyć solidarność agencji Ciszewski PR, która zaprotestowała rezygnując z - jak sądzę lukratywnego kontraktu - aczkolwiek tak czy inaczej nie zostaje nic innego jak czekać na rozwój wypadków.
Komentarze (0)
1 | 2 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D