Kontrola skarbowa na tropie piratów i jumaczy
 Oceń wpis
   

Ustaw podatkowych i okołopodatkowych z założenia nie czytam (lubię bowiem lektury przejrzyste i pożyteczne), nie zwróciłbym przeto uwagi na pewne zmiany w ustawie o kontroli skarbowej, które weszły w życie jeszcze w marcu -- gdyby jeden z P.T. Czytelników nie zwrócił mi uwagi na pewien interesujący problem.

Oto zgodnie z art. 2 ust. 2a organy kontroli skarbowej mogą -- w ramach prowadzonej kontroli rzetelności opłacania się fiskusowi, ujawniania niezgłoszonej działalności gospodarczej oraz poszukiwania nieujawnionych źródeł majątku -- prowadzić czynności w celu rozpoznawania, wykrywania, zapobiegania i zwalczania przestępstw i wykroczeń przeciwko prawom własności intelektualnej.

z art. 2 ustawy o kontroli skarbowej:
1. Do zakresu kontroli skarbowej należy:
1) kontrola rzetelności deklarowanych podstaw opodatkowania oraz prawidłowości obliczania i wpłacania podatków (...);
2) ujawnianie i kontrola niezgłoszonej do opodatkowania działalności gospodarczej;
3) kontrola źródeł pochodzenia majątku oraz przychodów (...) pochodzących ze źródeł nieujawnionych; (...)
2a. W ramach kontroli skarbowej prowadzonej w zakresie, o którym mowa w ust. 1 pkt 1-3, kontrola może obejmować również rozpoznawanie, wykrywanie, zapobieganie i zwalczanie przestępstw i wykroczeń przeciwko prawom własności intelektualnej.
Słowem: przedsiębiorca, który będzie miał problemy, może mieć także dodatkowe komplikacje ze względu na to, że postanowił "oszczędzić" na windowsie czy innym fotoszopie -- uszczuplając w ten sposób przychody Skarbu Państwa. Takoż i fryzjer, który zdecydował się puszczać muzyczkę w zakładzie (i zapomni o tantiemach). A nawet inny przedsiębiorca, który zdecyduje się skorzystać z utworów rozpowszechnionych na darmowej licencji -- przy czym taki niuans może nie być zrozumiany.

Na swój sposób rozumiem intencje przyświecające projektodawcom: z punktu widzenia dochodów podatkowych każde jumanie powoduje, że nie odprowadzamy nieszczęsnych 23% VAT, a sprzedawca czy licencjodawca nie ma nadającego się do opodatkowania przychodu -- z punktu widzenia władzy, która dla paru groszy jest w stanie oskubać człowieka do ostatniego piórka, to nie lada gratka.

Obawiam się jednak, że taki przepis może się okazać wodą na młyn różnych cwaniaczków żerujących na powszechnej naiwności i braku rozeznania w przepisach. Dotąd można było tylko straszyć prokuratorem -- z różnym skutkiem ;-) -- jednak od dwóch tygodni można także straszyć skarbówką.

Komentarze (16)
Krótki poradnik -- jak sobie zrobić ozz
 Oceń wpis
   

Pojawiły się niedawno na tych łamach rozważania komentatorów, z których mogłoby wynikać, że istnieje coś takiego jak "ułomna" organizacja zbiorowego zrządzania prawami autorskimi -- to jest stowarzyszenie, które prowadziłoby tego rodzaju działalność bez decyzji MKiDN i bez ogłoszenia jej w Monitorze Polskim, na zasadach cywilnoprawnych. Świadczyć o tym ma rzekomo redakcja art. 104 pr.aut., zgodnie z którym o zezwolenie, o której mowa w ust. 2 pkt 2 ustawy może wystąpić wyłącznie już istniejąca ozz.
Różnica miałaby się sprowadzać li tylko właśnie do możliwości podjęcia działalności określonej w ustawie.

art. 104 pr.aut.:
1. Organizacjami zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi, zwanymi dalej „organizacjami zbiorowego zarządzania”, w rozumieniu ustawy, są stowarzyszenia zrzeszające twórców, artystów wykonawców, producentów lub organizacje radiowe i telewizyjne, których statutowym zadaniem jest zbiorowe zarządzanie i ochrona powierzonych im praw autorskich lub praw pokrewnych oraz wykonywanie uprawnień wynikających z ustawy.
2. Do organizacji, o których mowa w ust. 1, stosuje się przepisy prawa o stowarzyszeniach, z tym że:
1) członkiem organizacji może być również osoba prawna;
2) podjęcie przez organizacje działalności określonej w ustawie wymaga zezwolenia ministra właściwego do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego;
3) nadzór nad organizacjami sprawuje minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego.
3. Minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego udziela zezwolenia, o którym mowa w ust. 2 pkt 2, organizacjom dającym rękojmię należytego zarządzania powierzonymi prawami.
(...)
6. Decyzja ministra (...) o udzieleniu lub o cofnięciu zezwolenia na podjęcie wykonywania przez organizacje zbiorowego zarządzania uprawnień określonych w ust. 1 podlega ogłoszeniu w (...) „Monitor Polski”.

Szczerze mówiąc czytając omawiane przepisy nie mam najmniejszych wątpliwości, że czym jest ozz każdy widzi, a jak nie widzi -- powinna wystarczać lektura ze zrozumieniem:

  • pierwszym etapem jest niewątpliwie powołanie zwykłego stowarzyszenia, którego celem będzie zarządzanie prawami oraz ogólnie pojęta tematyka związana z prawem autorskim i ochroną praw twórców (to jest także zarządzanie prawami!). Zgodnie z art. 8 ust. 5 pkt w prawa o stowarzyszeniach nadzór nad działalnością takiego stowarzyszenia sprawuje starosta właściwy ze względu na jego siedzibę;
  • teraz organizacja społeczna ma troszkę czasu by okrzepnąć, wykazać się jakąś znajomością tematu, może troszkę popracować na rzecz twórców. Stowarzyszenie takie nie może natomiast wszczynać postępowań sądowych bądź brać udziału w toczących się postępowaniach (art. 8 w zw. z art. 61 kpc). Może jednak zgłosić udział w postępowaniu karnym (art. 90 kpk). Ba, organizacja twórców (nie będąca ozz) może także występować z powództwem o ochronę jego osobistych praw autorskich (art. 78 ust. 4 pr.aut.)
  • w tym czasie można zacząć myśleć o złożeniu do MKiDN stosownego wniosku, który oprócz tego wszystkiego, co o wszczęciu postępowania mówi kodeks postępowania administracyjnego (art. 61 i nast. kpa) powinien zawierać uzasadnienie przekonujące ministra, że organizacja daje rękojmię należytego zarządzania powierzonymi prawami. Na tym też etapie jest czas zadbać o takie rzeczy jak zmiany w statucie stowarzyszenia, m.in. zmiana organu nadzoru ze starosty na MKiDN;
  • (SasQ był uprzejmy wyrazić w komentarzu pod tekstem pogląd, iż sprawę załatwił fakt przekazania wniosku organowi nadzoru przez sąd rejestrowy na podstawie art. 13 ust. 2 prawa o stowarzyszeniach, więc skoro minister nie zgłosił zastrzeżeń na tym etapie, to "można to rozumieć jako udzielenie przez ministra zgody na zbiorowy zarząd", a to dlatego, że przecież "ustawa nie stawia żadnych wymagań odnośnie formy, w jakiej minister ma udzielić tego zezwolenia". Otóż niestety nie można domniemywać istnienia decyzji administracyjnej, to raz, a dwa, że prawo autorskie nie jest od określania formy wydania decyzji administracyjnej -- od tego jest właśnie kodeks;
  • po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego i zbadaniu czy zachodzą przesłanki określone w ustawie -- tu jest miejsce na element ocenny, bo "rękojmia należytego zrządzania" może być rozumiana w różny sposób (a na pewno przesłanką będzie sposób realizacji celów stowarzyszenia przed złożeniem wniosku) -- minister wydaje właściwą decyzję administracyjną. W przypadku wydania decyzji niekorzystnej dla wnioskodawcy przysługuje mu cała gama środków prawnych, włącznie do skargi sądowoadministracyjnej (i o tym jest sprawa Repropolu, o której pisze Vagla). Decyzja pozytywna jest ogłaszana w Monitorze Polskim, tak, aby nikt zainteresowany nie mógł czuć się niepoinformowany;
  • dopiero od tego momentu organizacji zbiorowego zarządzania przysługują uprawnienia wynikające z ustawy, czyli np. uprawnienie do zarządzania i ochroną w zakresie wskazanych pól eksploatacji oraz legitymacja procesowa (art. 105 ust. 1 pr.aut.), uprawnienie do zbierania tantiem (art. 70 ust. 3 pr.aut.), zastępowania twórcy w wykonywaniu autorskich praw osobistych (art. 8 ust. 3 pr.aut.), pobierania 3-proc. haraczu od importerów nośników (art. 20 ust. 1 pkt 3 pr.aut.) oraz wskazywania kandydatów do Komisji Prawa Autorskiego (art. 108 pr.aut.).

Mógłbym tu jeszcze napisać dlaczego jestem przeciwnikiem organizacji zbiorowego zarządzania i dlaczego uważam, że minister kultury powinien chętniej korzystać z przysługującego mu na podst. art. 105 ust. 5 pr.aut. uprawnienia (o, na przykład dlatego albo dlatego), ale się ograniczę do elementów poradnikowych.

Komentarze (44)
Kręcimy pornola?
 Oceń wpis
   

Poproszono mnie o dwa słowa komentarza w kontekście informacji, że ZAiKS dogadał się z YouTube i oto multimegamedialnoświatowy koncern będzie płacił tantiemy na polskich wykonawców, za filmiki z YT... a ja tak sobie myślę, że co tu komentować, skoro nic nie wiadomo, a działalność tej supertajnej organizacji jest tak przejrzysta jak butelka Coca-Coli (ostatni wpis w dziale Aktualności to oficjałka sprzed przeszło 2 miesięcy...

Ale tak się zastanawiam: chociaż cytowany przez "Dziennik" Andrzej Kuśmierczyk nie wie lub nie chce powiedzieć o jakiej kasie rozmawia się z Góglem -- ani też w ogóle nie wiadomo co z tego przypadnie artystom, którzy mają przyjemność bycia "w stajni" ZAiKS -- może warto pomyśleć o założeniu jakiejś kapelki, wrzucić kilka filmików na YT, nakręcić wokół nich małe oglądactwo -- i pójść do ZAiKS po kasę?

Dostałem parę listeli, w których ludzie śmieją się z tego, co powiedział przedstawiciel ZAiKS. Na zdrową chłopską logikę macie rację, cytuję "skoro ZAiKS dostanie pieniądze dla piosenkarzy, to przecież powinien im je oddać, najwyżej po potrąceniu jakiejś prowizji za zarządzanie".
Taka jest zwykła logika, Moi Drodzy Czytelnicy. Logika polskiego prawa, na którym opiera się działalność organizacji zbiorowego zarządzania prawami opiera się zwykłej logice.

Warto bowiem przypomnieć, że zgodnie z całkiem świeżym wyrokiem Sądu Najwyższego (z 19 czerwca 2008 r., V CSK 22/08) z tego, że ozz zebrała pieniądze od korzystających z utworów, nie oznacza, że ma obowiązek podzielić się honorariami z twórcami.
Dosłownie brzmi to ładniej (teza jest taka: "Roszczenie o opłaty z tytułu sprzedaży urządzeń reprograficznych umożliwiających kopiowanie w całości lub części egzemplarza opublikowanego utworu przysługuje organizacjom zbiorowego zarządzania, działającym na rzecz twórców lub wydawców, a nie twórcom i wydawcom (art. 20 ust. 1 pkt 2 pr.aut.)", jednak sprowadza się właśnie do takiego założenia, jak napisałem powyżej.

Nie oznacza to jednak, że nie warto spróbować. Kiedyś przez kilka miesięcy próbowałem trzymać w ręku gitarę basową (palcyma kochani, na basie gra się palcyma!), szukam zatem klawiszowca, perkusisty, saksofonisty i atrakcyjnej śpiewaczki.
Zagramy, nagramy, wrzucimy i pójdziem po kasę do ZAiKS.

A na dziś chciałem dać zarobić Skibie i jego ekipie. Kilkajcie, niech mają troszkę kasy:

 

 

A może damy jeszcze zarobić Kukizowi, skoro taki biedniaszek z niego (wyłączamy wizję, bo głupia, ale napawamy się przekazem tekstowym) -- mam nadzieję, ze za ten kawałek ZAiKS też zapłaci:

 

 

Komentarze (5)
Kindle czyta na głos, pisarze się pieklą
 Oceń wpis
   

Ciekawostka zza oceanu: CrunchGear donosi, że pojawienie się nowej wersji czytnika książek elektronicznych (Amazon wprowadza Kindle 2.0) już powoduje problemy prawne -- The Authors Guild, amerykańska organizacja zrzeszająca pisarzy, zarzuciła Amazonowi, że funkcja głośnego odczytywania treści publikacji przez urządzenie narusza prawa twórców.

Cytowany przez Wall Street Journal działacz tej organizacji miał powiedzieć "Nie mają prawa czytać książek na głos. To utwór zależny, chroniony przepisami prawa autorskiego".
Podkreślmy: nie chodzi o nagranie udźwiękowienia książki, chodzi o to, że zmyślny Kindle umie czytać literki, z których złożony jest plik. (Rzecz dobra dla leniwych "czytelników", albo dla tych, którzy uważają, że ekran takiego hovienka średnio nadaje się do czytania).

The Authors Guild wychodzi z tego samego założenia, zgodnie z którym tantiemy autorskie powinny płacić dzieci śpiewające kolędy (por. Jeszcze parę słów o ZAiKS). Pomija przy tym "drobny" -- acz istotny z prawnego punktu widzenia -- szczegół: owszem, nawet jeśli przetworzenie "w locie" tekstu na dźwięk powoduje powstanie utworu zależnego, to dopiero rozporządzenie i korzystanie z takiego opracowania może nastąpić dopiero za zgodą twórcy utworu pierwotnego.
A czytanie sobie samemu książki "na głos" na pewno nie podchodzi pod te regulacje, co dobitnie podkreśla EFF: ochronie podlega dopiero publiczne wykonanie, ale nie samemu sobie.

Na marginesie: projekt zmian prawa autorskiego obejmuje m.in. możliwość poboru tantiem za korzystanie z utworów chronionych przez jedną tylko organizację zbiorowego zarządzania. Wreszcie!Na marginesie: ciekawe wnioski nasuwa lektura strony The Authors Guild. Okazuje się, że to ta właśnie organizacja stała swego czasu za głośnym pozwem przeciwko Google Books. Sprawa skończyła się ugodą, na podstawie której Google zapłaciło 125 mln dolarów odszkodowania -- polecam genialny cytat z oficjalnego materiału gildii: "while we don’t approve of your unauthorized scanning of our books and displaying snippets for profit, if you’re willing to do something far more ambitious and useful, and you’re willing to cut authors in for their fair share, then it would be our pleasure to work with you" -- można powiedzieć, że to klasyka oportunizmu (tu można zapoznać się z dokumentacją sprawy, polecam zwłaszcza 141-stronicowy dokument podsumowujący ustalenia stron).

Bardzo możliwe, że cała afera sprowadza się do prostego założenia: teraz stosowne odszkodowanie zapłaci Amazon -- i będzie OK.

PS na zdjęciu poprzednia wersja Kindle, zdjęcie za Wikipedią, autorstwa Ted-m.

Komentarze (7)
ZAiKS musi udowodnić, że ktoś słuchał radia ;-)
 Oceń wpis
   

O ciekawym wyroku w kontekście wojny 'ZAiKS kontra reszta świata' piszą dziś media. Okazuje się bowiem -- okazuje się nie od dziś, ale wreszcie ktoś o tym głośno powiedział -- że organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi chętnie opierają swoje żądania na domniemaniach, które nijak nie wynikają z przepisów prawa (warto przypomnieć sobie jak ta szacowna instytucja zniknęła licencje typu Creative Commons, aby wkrótce dostać po uszach z innej mańki...) 

Tym razem padło na jakąś częstochowską knajpkę, od której ZAiKS zażądał 4200 złotych za 6 lat puszczania muzyki w celu uśpienia czujności klientów. Narzędziem zbrodni była stara wieża, która nie obsługiwała ani kaset, ani płyt CD -- dało się z niej słuchać wyłącznie radia -- ale co ciekawsze: szef lokalu lubi pewną rozgłośnię z Torunia i właśnie jej audycjami umilał pracę swoim pracownikom. Odbiornik stał w kuchni i dźwięk nie dostawał się na salę jadalną -- przytomny szynkarz nie chciał zostać zdemaskowany jako miłośnik Radia Maryja...

art. 24 ust. 2 pr.aut: Posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych.

... co nie przeszkodziło ekspertom z ZAiKSu przyjąć, że za zabawianie gości w ten sposób należą się tantiemy i to pomimo wyraźnemu zastrzeżeniu w art. 24 ust. 2 pr.aut., iż dopuszczalne jest nawet nadawanie muzyczki w ogólnodostępnym miejscu, pod warunkiem jednak, że nie łączy się z tym uzyskiwanie korzyści majątkowych.

Owszem, zgodnie z ogólnymi zasadami prawa cywilnego (o tym, że ciężar dowodu spoczywa na tym, kto liczy na skutki prawne -- art. 6 kc) to korzystający z utworu powinien udowodnić, że głośne słuchanie muzyki nie służy uzyskiwaniu korzyści majątkowych (tak np. Sąd Najwyższy w wyroku z 28 maja 2005 r., I CK 164/05), jednak to pozywający powinien przedstawić dowody na to, że w ogóle doszło do publicznego odtwarzania radia.

Zresztą najlepiej będzie jeśli chyba oddam głos tezie wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach (sygn. akt I ACa 102/08), za serwisem Orzecznictwo.net:

Bezwzględne prawo twórcy do wynagrodzenia za korzystanie z jego utworu wiąże się z tym, że powinien on zawsze partycypować w korzyściach osiąganych przez inne osoby, co do zasady włączenie utworu w prowadzoną działalność zarobkową oznacza osiąganie korzyści w sposób pośredni, bo każde korzystanie z utworów chronionych dla realizacji celów komercyjnych stanowi jeden z elementów prowadzonej działalności gospodarczej i łączy się z osiąganiem korzyści. Należy jednak mieć na uwadze , że przewidziana powołanym przepisem (art. 24 ust. 2 upapp) możliwość wykazania nieosiągania korzyści majątkowej nie może być pustym zapisem, zakłada, że mogą istnieć takie sytuacje, w których nie zajdzie się nawet pośredni wpływ odbioru nadawanych w programie radiowym utworów na powodzenie prowadzonej działalności. Pozwany przedstawił dowody wskazujące na brak związku z prowadzoną działalnością opisanego odbierania utworów nadawanych w programach radiowych oraz możliwości osiągania z tego tytułu jakichkolwiek korzyści majątkowych. Rzeczą powoda utrzymującego, że zachodzi związek odbierania nadawanych utworów z działalnością pozwanego i jej efektem, było wskazanie w czym wyraża się korzyść pozwanego.

Komentarze (11)
1 | 2 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]
2012-01-30 12:53
sędzia - ona:
"Słynne masło roślinne"
Może i Olgierd się czepia, ale ma rację, bo nazwa "masło" jest zastrzeżona dla produktów -[...]
2012-01-30 11:34
raj001:
"Słynne masło roślinne"
Moge tylko potwierdzic wpisy innych komentujących, że sie czepiasz. Może Tobie akurat ta nazwa[...]
2012-01-30 09:52
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
@olgierd Czepiasz się :). Tak samo jak "masło śmietaknowe" ma zawartość tłuszczu ok 60%[...]
2012-01-30 09:43
masło roślinne:
"Słynne masło roślinne"
Przecież jest wyraźnie napisane, że roślinne i nie sądzę, aby ktokolwiek się pomylił i wziął to[...]