Mawiają (ponoć stare chińskie, choć słyszałem też, że to Przewodniczący Mao powiedział), że jeden obraz wart jest tyle, co tysiąc słów. Hmm, tysiąc słów to jest jakieś 5-6 tysięcy znaków, a więc całkiem niezłe honorarium wychodzi... No tom sobie pomyślał, że przez ten weekend zrobię coś na cztery tysiące słów -- ale że pisać mi się nie chciało, załatwię to obrazkowo.
W sumie może tak i lepiej, społeczeństwo rośnie nam nieczytające, niepiszące, zasadniczo ma być krótko, prosto, kontrastowo i dosadnie.
Temat pierwszy: sabotażyści zwierają szeregi. Miasto walczy z działkowcami, którzy nie chcą pozwolić na wywłaszczenie ogródków pod wały przeciwpowodziowe -- a tu proszę bardzo, ktoś chce kupić działkę "mogą być na terenie zalewowym" i to... ze stałym dostępem do wody.

Niech nie liczy jednak śmiałek na pobłażliwość, jeśli naruszy par. 36 Statutu R.O.D.!! Działkowiec, który będzie wyrzucał śmieci na ul. Grodecką "która nie jest własnością naszego ogrodu" zostaną przykładnie i surowo ukarani.

To też jest dobre, chociaż kontekst wymaga chyba słówka wyjaśnienia: oto po przebudowie wrocławskiej ul. Osobowickiej utrudnione są skręty w lewo (patrząc od Osobowic w kierunku mostu o tej samej nazwie). I zdaje się, że w okolicy ul. Serbskiej cwani kierowcy korzystają z podjazdu do autoserwisu (podjazd prowadzi przez jak najbardziej publiczny chodnik), czego najwyraźniej nie toleruje jego właściciel.
I na zakończenie mały ukłon w kierunku rowerzystów-nadgorliwców (którzy są, jak wiadomo, gorsi od faszystów):

Proszę się nie krępować, proszę się stosować.
PS wszystkie foty na licencji "a bierzcie i róbcie co chcecie". Artystyczne są.
PS2 Cztery foty to jak tekst na 4000 słów, czyli ca. 25000 znaków. Idę do kasy!



